- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Powyższe zdjęcie jest szokujące, choć nie widać na nim łez, krwi, śmierci i rozpaczy. Zdjęcie pokazuje ludzi stojących w kolejce po żywność rozdawaną w Syrii w ramach pomocy humanitarnej. Syria jest jednym z krajów arabskich, ogarniętych wojną domową od 2011 roku. Wedle ukutej na potrzeby zachodnich mediów legendy – jest to bunt przeciw autorytarnym rządom. Jednak ci ludzie na zdjęciu nie stoją w kolejce za liberalną demokracją. Prawdopodobnie zdają sobie też sprawę z tego, jaką rolę odegrali w doprowadzeniu ich kraju do nędzy wyznawcy idei, że „chciwość jest cnotą”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Liczba dzieci żyjących w biedzie w krajach wysoko rozwiniętych zwiększyła się według UNICEF o 2,6 mln i wynosi obecnie 76,5 mln. Analiza wykazuje danych z raportu, że bez wątpienia miał na to wpływ kryzys z roku 2008. W 23 z 41 państw uwzględnionych w raporcie, ubóstwo dzieci wzrosło od 2008 r. W niektórych z nich: Irlandii, Chorwacji, Łotwie, Grecji i Islandii aż o ponad 50 procent;
-
w 2012 roku w Grecji średnie dochody gospodarstw domowych dla rodzin z dziećmi powróciły do poziomów z 1998 r., co oznacza utratę 14 lat rozwoju. Irlandia, Luksemburg i Hiszpania straciły dekadę; Islandia 9 lat, a Włochy, Węgry i Portugalia – 8;
-
recesja szczególnie mocno uderzyła w osoby młode w wieku 15-24 lat, ponad 7,5 miliona osób w Unii Europejskiej nie uczy się i nie pracuje (co stanowi prawie równowartość populacji Szwajcarii);
-
w Stanach Zjednoczonych ubóstwo dzieci wzrosło na skutek ostatniego kryzysu bardziej niż tego z 1982 roku. W 2012 roku aż 24,2 miliony dzieci żyło tam w biedzie, co oznacza wzrost o 1,7 miliona w porównaniu z rokiem 2008.
O dziwo, w Polsce wskaźnik ubóstwa dzieci zmalał i to najbardziej spośród badanych krajów.
Poniższy wykres pochodzący z raportu pokazuje zmianę poziomu głębokiej deprywacji materialnej dzieci w Europie (2008–2012):
Chyba nie sądziliśmy, że „doganianie” Europy będzie polegać na tym, że zachód będzie coraz biedniejszy. Coraz więcej ludzi zaczyna się budzić z liberalnego snu i dostrzega, że bieda i ubóstwo dzieci są bardzo kosztowne dla całych gospodarek: Według prof. Marii Drozdowicz-Bieć z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych straty wynoszą nawet 5 proc. PKB. Składa się na to m.in. wzrost przestępczości, niższa wydajność pracy osób, które uzyskały gorszą edukację, mniejsze wydatki na konsumpcję. Dla UE straty można szacować na 652,4 mln euro.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Jednym z uczestników Marszu Wolności i Solidarności był Andrzej Gwiazda. Porównał on szukanie pomocy za granicą przez obecne „elity” za granicą do tego co robiły "elity" PRL'u. Tylko – jak mówił - „biedaki nie wiedzą, że Bruksela to nie Moskwa i nie ma czołgów”.
Uczestnicy demonstracji w dniu poprzednim też sięgnęli do historii. Tylko że ich zdaniem to PiS jest nową wersją PZPR, a Stefan Niesiołowski posunął się nawet do porównania Kaczyńskiego do Jaruzelskiego i zapowiedzi, że może dojść do podpalenia siedziby PiS tak jak palono komitety PZPR.
Po całym weekendzie seansów nienawiści deser dla koneserów. Wieczorem TVP2 pokazała wstrząsający film zatytułowany „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski Padł”. Pokazano w nim jak wyglądała walka o demokrację i dobrobyt w czasach PRL.
https://www.youtube.com/watch?v=uw9VRnfl9no
Kim trzeba być, by władze wybrane w demokratyczny sposób przez środowiska najsilniej kultywujące patriotyczne tradycje porównać z komunistycznymi mordercami?
Zbrodniarz' 2015
![]()
Polscy patrioci'2015:

PS.
Według propagowanej przez ludzi związanych z PO informacji na marszu KOD było 50tys, a na marszu PiS - 15tys. Policja podaje odpowiednio 17-20tys i 40-45tys. Warto zapoznać się z porównaniem z innymi marszami: http://www.zelaznalogika.net/gratulacje-wygraliscie-rzad-dusz/.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Od dawna pojawiały się podejrzenia, że „zachód” wcale nie chce zniszczenia Państwa Islamskiego. Na przykład w komentarzu defence24.pl czytamy: „Operacja powietrzna nie realizuje zakładanych celów strategicznych, a ma się wrażenie, że w niektórych krajach polityka i piar jest celem samym w sobie (np. dla Baracka Obamy jest to strategia „przetrwania” problemu, z kolei dla Paryża promowanie własnego sprzętu – samolotów Rafale etc.).
Emerytowany amerykański generał, James M. Dubik, na łamach „Washington Times” powątpiewał w sierpniu w skuteczność kampanii powietrznej nad Irakiem podkreślając, że najpewniej nie zrealizuje ona zakładanych głównych celów strategicznych – utrzymania jedności Iraku i zniszczenia ISIS/IS. Atak na pozycje fundamentalistów oceniał jako konieczny, ale niewystarczający (necessary but not sufficient). Także inni eksperci i oficerowie już wówczas wskazywali, że administracja Obamy nie ma strategicznej wizji „co dalej”, a zakładanych celów nie da się osiągnąć bez operacji lądowej”.
Ostatnio rosyjski Minister Ławrow bez ogródek oskarżył USA, że bombardowania ISIL są farsą i chwytem propagandowym, a prawdziwy cel operacji w Syrii, który obejmuje usunięcie rosyjskiej obecności z regionu.
Czy to tylko rosyjskie wymysły, czy też rzeczywiście główną zbrodnią Assada jest sojusz z Rosją? Amerykańskie media (a za nimi polskie) informują, że naloty są nieefektywne, gdyż NATO chce unikać ofiar wśród ludności cywilnych. Jakoś Obama nieszczególnie przejmuje się dużym odsetkiem niewinnych ofiar nalotów dronów w Pakistanie. Skąd więc taka troska o Syryjczyków?
Niedawno jednak islamiści zdobyli bazę lotniczą Abu al-Duhur. Świat obiegła wiadomość o egzekucji 56 broniących jej żołnierzy syryjskich. Czego w tej wiadomości brakuje? Może informacji, że wojska NATO zrównały bazę z ziemią? Przecież ludność cywilna takich obszarów nie zamieszkuje. A może zawiodło rozpoznanie? We wtorek "New York Times" napisał, że amerykańscy specjaliści wojskowi, analizując zdjęcia satelitarne i inne informacje, ustalili, iż Rosja ma na lotnisku w Latakii kilka czołgów T-90, 15 granatników, 35 transporterów opancerzonych, a także 200 żołnierzy i przenośną infrastrukturę mieszkalną dla półtora tysiąca ludzi.
Umieją wytropić Rosjan, to islamistów chyba też?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Współczesne kluby piłkarskie są specyficznymi przedsiębiorstwami. Sprawność takiej biznesowej organizacji przekłada się wprost na wyniki sportowe. Właśnie kolejny raz Borussia Dortmund zafundowała kibicom emocjonujące widowisko, strzelając bramkę na wagę awansu w ostatnich minutach meczu. W klubie tym grają polscy zawodnicy. Dlaczego tam, a nie w Polsce? Dokładnie z tego samego powodu, dla którego doskonali polscy programiści pracują w Dolinie Krzemowej, a nie w Polsce. Największe polskie firmy informatyczne żyją dzięki zamówieniom publicznym. Podobnie pozbawione zdolności do samodzielnej egzystencji rynkowej są kluby piłkarskie – tyle, że one są głównie uzależnione od kaprysów właściciela. Kaprysy te mają swoje granice (w końcu nasz kapitalizm jest jeszcze bardzo młody). Dlatego tak blado wypada porównanie sytuacji polskich klubów (zob. zestawienie) z klubami niemieckimi (zob. porównanie Bayernu Monachium i Borussii Dortmund).
Egzotyczne rośliny przywożone do Polski z innych stref klimatycznych nie mogą egzystować bez stałej opieki (wsparcia). Podobnie jest ze strukturami organizacyjnymi. Aby odnieść sukces, trzeba stworzyć organizację funkcjonującą w sposób naturalny w naszych warunkach. To pierwszy warunek. Drugim jest determinacja i odwaga bycia wielkim.
