- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Atakowanie w Polsce Jana Kulczyka, to gorzej niż atakowanie Prezydenta – tak podsumowuje dziennikarz opowieść oszukanej przez Kulczyka Edyty Sieczkowskiej:
https://www.youtube.com/watch?v=lbQHwsTrdhw#t=47
Oszustwa się zdarzają. Ale przecież mamy państwo, które stoi na straży sprawiedliwości. Według Edyty Sieczkowskiej to państwo istnieje tylko teoretycznie. I to jest najciekawszy wątek tej historii. Według Sieczkowskiej Kulczyk jest oszustem. Ale to nie może być prawda – skoro jeden z najważniejszych ludzi w Polsce (Belka) uważa, że to osobisty czar biznesmena stanowi o jego pozycji w biznesie. I to z pewnością jest prawda. Bo z wiekiem czar osobisty staje się coraz mniej czarujący. No i wbrew naszym przewidywaniom istnieje groźba ujawnienia podsłuchanych rozmów w których urzędnicy „teoretycznego państwa” starają się zrobić Kulczykowi dobrze.
Polska jednak to nie Rosja, a Kulczyk to nie Chodorkowski – więc zapewne nadal będzie pan doktór robił rozliczne interesy z "teoretycznym państwem".
Chyba, że pan Kulczyk poczuł się zbyt mocny i komuś wszedł w paradę (może na Ukrainie?). Wtedy przestałby dziwić ten nagły przyrost odwagi dziennikarzy i „przecieki” dotyczące nagrań rozmów z Kulczykiem. W każdym razie poczytać warto – bo chyba jakiś rąbek tajemnicy zostanie odsłonięty....
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Z danych GUS wynika silna korelacja między trwałością rodzin i religijnością. Najbardziej religijne regiony Podkarpacia charakteryzuje najniższy wskaźnik rozwodów i najmniejsza ilość dzieci wychowujących się poza naturalną rodziną. Także w innych wskaźnikach widać to zacofanie. Na przykład śladowe ilości zachrowań na Aids.
Nie znaczy to wcale, że także na Podkarpacie nie dociera „nowoczesność”. Rośnie ilość nieślubnych dzieci (im biedniejszy jest powiat, tym więcej nieślubnych dzieci. Wielu osobom status samotnego rodzica się opłaca. Dostają zasiłki z opieki społecznej, mają lepszy dostęp do przedszkoli dla swoich dzieci).
Podział kraju pod względem przywiązania do tradycji i religijności przekładał się dotąd dość prosto na preferencje wyborcze (prawica.net/node/1883). Czy tak będzie i tym razem:

- Szczegóły
- Kategoria: Krótko

Chyba jeszcze nigdy wystąpienie żadnego premiera nie było tak jednoznacznie ocenione, jak dymisja Ewy Kopacz. W jednym z anonimowych komentarzy napisano, że na szczęście wszystko ma swój koniec – nawet najdłuższa żmija. I to chyba wszystko co warto wiedzieć na ten temat.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Główna strona opiniotwórczego dziennika straszy tytułem:
Putin do Barroso: Jeśli zechcę, wezmę Kijów w dwa tygodnie
A pod spodem: Rosyjski prezydent zagroził szefowi Komisji Europejskiej, że jeśli Europa nadal będzie straszyła Rosję sankcjami, jej wojska zajmą stolicę Ukrainy - donosi włoski dziennik "La Repubblica".
Jeśli ktoś jest dociekliwy i zajszy do artykułu, to przeczyta między innymi:
Trochę inną wersję tej rozmowy podaje dziennikarz "Financial Times" Peter Spiegel. Jak poinformował na Twitterze, Putin powiedział Barroso, że "gdyby Rosja rzeczywiście najechała na Ukrainę, w dwa tygodnie byłaby w Kijowie".
TROCHĘ!!!
W innych warunkach byłby tu odpowiedni dowcip o samochodach, które rozdawano na Placu Czerwonym w Moskwie (w rzeczywistości nie samochody, ale rowery i nie rozdawali, tylko kradli).
Ale sytuacja na świecie jest poważna i giną tysiące ludzi.
Jakim trzeba być bydlakiem, żeby w tej sytuacji uprawiać takie „dziennikarstwo”?
Na trochę bardziej dbającym o jakość informacji portalu można przeczytać:
Wczoraj stanowisko Putina, który chce rozmawiać o organizacji społeczeństwa i państwa na Wschodniej Ukrainie, zamieniło się w amerykańskim tłumaczeniu na żądanie niepodległości dla zachodniej Ukrainy.
O co tym ludiom chodzi?
O kolejną wojnę?
O nowe miliony ofiar, na których grobach kolejne pokolenia bydlaków (nazywających siebie „politykami”, albo i „mężami stanu”) będą ronić sztuczne łzy?
Putina porównuje się do Hitlera. Tymczasem sytuacja bardziej przypomina okres przed I Wojną Światową. To wtedy propaganda prowojenna wzniosła się na szczyty. Jak mówi badacz tego okresu Włodzimierz Borodziej: o wybuchu I wojny światowej przesądził „miesiąc hańby” następujący po zamordowaniu Franciszka Ferdynanda. Wtedy elity polityczne uwierzyły w to, co im demagogicznie wmawiali wojskowi (niektórzy z nich prywatnie byli zresztą całkiem innego zdania), że batalia będzie krótka, niemal przyjemna, a na pewno zwycięska. Wojna nie była nieuchronna. Zwłaszcza środek i wschód kontynentu wciągnięte zostały w konflikt przez zaślepione imperia.
Teraz też nie jest nieuchronna. Nie znaczy to jednak że jej nie będzie.