- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Na ekrany amerykańskich kin wchodzi film dokumentalny pod tytułem „Money for nothing”. Kiedyś taką piosenkę nagrał zespół Dire Straits. Jednak zbieżność tytułów jest chyba przypadkowa. Fed bowiem rzeczywiście tworzy pieniądze z niczego. Najlepszym komentarzem do tego filmu jest porównanie druku pieniędzy w warunkach domowych i takiej samej czynności realizowanej przez FED. W pierwszym przypadku nazywa się to fałszerstwem, a w drugim „polityką monetarną”.
Jedynym uzasadnieniem dla tej „polityki” jest dbałość o stabilność pieniądza. Skoro jednak tego celu nie udaje się realizować, to czy FED jest komuś potrzebny?
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że jednak nie do końca jest prawdą, że w Polsce każdy może robić co tylko chce. Oto bowiem media donoszą, że UOKiK ukarał najbardziej bezczelnych naciągaczy, żerujących na naiwności biednych ludzi: Tysiące emerytów (i nie tylko) trafiło na takie spotkania i kupiło tam wart grosze sprzęt przepłacając przy tym znacząco i pod wpływem sztuczek marketingowych zadłużając się znacząco. Wyciskające łzy historie starszych ludzi, którzy nie mieli pojęcia, że zaciągają olbrzymie pożyczki przewinęły się przez wszystkie media.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zakwestionował praktyki dwóch poznańskich spółek - Eco-Vital i Mat-Medic, które w ten właśnie sposób sprzedawały różne produkty. W przypadku Eco-Vital UOKiK zakwestionował fakt, że spółka nie informowała o handlowym charakterze spotkań. Nacisk kładziono na pokazy kulinarne, występy kabaretowe itp.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Kanclerz Merkel w Krzyżowej powiedziała: "Jesteśmy przy tym świadomi, że możemy tylko wspólnie z Rosją na dłuższą metę i długoterminowo zabezpieczyć bezpieczeństwo Europy, i dlatego sankcje nie są dla nas celem samym w sobie, tylko musimy prowadzić dialog z Rosją"
Komentarz polskiego polityka prawicy - Konrada Rękasa - publikuje Głos Rosji (Jak Angela Merkel zaskoczyła Ewę Kopacz): […] Trzeba przyznać, że oświadczenie pani Merkel dla wielu polskich polityków było zaskoczeniem. Polska, uczestnicząc w różnego rodzaju antyrosyjskich akcjach, stale wspierając oficjalny Kijów, była przekonana, że działa przy pełnym poparciu Berlina. Tymczasem, obiektywni obserwatorzy europejskiej sceny politycznej już dawno zwrócili uwagę na to, że dyplomacja europejska, ta do której nie dosięgneła „ręka Waszyngtonu”, nie była zainteresowana eskalacją konfliktu. Ponadto antyrosyjskie sankcje, o czym głośno mówi Putin, uderzyły przede wszystkim w gospodarki tych krajów, które je inicjowały. To wszystko jest bardzo poważnie omawiane wśród państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym Niemiec. Mogę powiedzieć jedno - Polska z wielką starannością wypełniła zadanie Waszyngtonu. Ale w tym samym czasie „minęła się” ze swoimi głównymi partnerami europejskimi. [...]
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Pusty piedestał
Nie sprawdziły się przewidywania sprzed roku dotyczące transakcji nabycia CIECH-u przez Jana Kulczyka: "Skoro nawet po ustaleniu dywidendy i podniesieniu ceny do 31zł, na rynku nie znalazło się wystarczająco dużo chętnych do sprzedania akcji, to dlaczego rząd uznał, że to dobra cena? Zapewne nagrania zawierają odpowiedź na to pytanie. I zapewne właśnie dlatego nigdy ich nie usłyszymy". Nagrania rzeczywiście dotyczą tej sprawy, ale dzięki panu Stonodze ich treść została jednak ujawniona.

Na tej podstawie Zbigniew Kuzmiuk opisuje kulisy kontraktu: „Przypomnijmy, że tuż przed wybuchem afery taśmowej na początku czerwca 2014 roku resort skarbu wyraził dosyć nagle zgodę na odsprzedanie będącego w jego posiadaniu pakietu kontrolnego akcji CIECH S.A. (około 38%) po cenie 32,13 zł za jedną akcję na rzecz jednej ze spółek Holdingu Jana Kulczyka, KI Chemistry (sumarycznie Skarb Państwa uzyskał z tej transakcji 619 mln zł od inwestora i 22,5 mln zł wcześniej wypłaconej dywidendy).
Transakcja odbyła się w wyniku ogłoszonego przez tę spółkę w marcu 2014 roku wezwania do sprzedaży blisko 34,8 mln akcji CIECH S.A. (66% wszystkich akcji) po 29,5 zł za jedną akcję.
Przedstawiciele resortu skarbu wielokrotnie publicznie twierdzili, że oferowana cena jest za niska i już przed finalizacją transakcji, inwestor zdecydował się podwyższyć cenę o 2,5 zł za akcję i zakup doszedł do skutku.
Z materiałów CBA ponoć wynika, że to symboliczne podniesienie ceny zakupu akcji przez inwestora było przeprowadzone po to aby „zamydlić oczy” przyszłym kontrolerom tej transakcji i przy okazji opinii publicznej, a przedstawiciele resortu skarbu za swoją uległość wobec inwestora, zostali sowicie „wynagrodzeni pod stołem”.
Zdaniem ekspertów Skarb Państwa stracił na tej transakcji przynajmniej kilkaset milionów złotych, wszak pozbył się pakietu kontrolnego jednego z liderów europejskiego rynku chemicznego, koncernu w którego składzie znajduje się 30 spółek krajowych i zagranicznych o przychodach ponad 4 mld zł rocznie”.
Janowi Kulczykowi nie pozostaje nic innego, jak odkryć w sobie żyda i znów poskarżyć się zachodnim mediom, że te paskudne polaki-antysemity go prześladują :-(. Najgorzej będą miały ekonomiczne media w Polsce: o kim będą teraz pisać "najbogatszy Polak"?
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polska polityka międzynarodowa osiągnęła sukces niebywały: wprowadzenie obcych wojsk na własne terytorium. Dwa lata temu Japonia zobowiązała się zapłacić 3,1 mld dolarów Amerykanom – żeby zabrali swoich żołnierzy gdzie indziej. Oni nie boją się Putina, czy co? Polska przecież nie ma sporów terytorialnych z Rosją, a Japonia – i owszem.
Poza tym chyba warto rozważyć i taki scenariusz, że Amerykanie nas nie będą bronić. Bierzmy przykład z Niemiec. Niemcy otwarcie mówią, to jedno, ale za zamkniętymi drzwiami analizowane są wszystkie scenariusze. Także niemiecko-rosyjski sojusz, oparty na „płaszczeniu się przed Putinem”. Tak uważa szwajcarski ekspert wojskowy Albert Stahel.
Rozmieszczenie 5 tysięcy żołnierzy USA w Europie Środkowej, z wojskowego punktu widzenia jest bez znaczenia. Chodzi wyłącznie o "polityczną pigułkę uspokajającą" dla krajów tego regionu. Jeżeli USA naprawdę chciałyby odstraszyć Rosję, twierdzi Stahel, to musiałyby tam umieścić bazy wojskowe łącznie z żołnierzami i nie tylko czołgi, lecz również myśliwce.
Co to oznacza dla Polski?