- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy

Jeden procent najbogatszych już ma prawie połowę majątku świata. Wymiar globalnej niesprawiedliwości jest wstrząsający – ich bogactwo rośnie w zastraszającym tempie. Zagraża ono całej gospodarce . Także w Polsce – wbrew uspokajającym doniesieniom prasy.
Polskie problemy z kredytami we frankach to odwrotna strona tego medalu. Skoro wzrost bogactwa „wybrańców” jest szybszy niż wzrost PKB, to ktoś musi tracić. „Frankowicze” należą do tej właśnie grupy.
Wszystko dzięki finansyzacji. Inaczej mówiąc „pieniądz robi pieniądz”, a dzięki rozwojowi techniki – robi to coraz sprawniej. Przy całkowitej uległości rządów, które przecież muszą „pielęgnować zainteresowanie inwestorów”. Gdyby „inwestorzy” nie interesowali się Polską, to może kradliby gdzie indziej. A tak – nasi „frankowicze” są sławni na cały świat.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Unia Europejska realizuje zrównoważony rozwój, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie.
Wystarczy popatrzeć na rosnące wskaźniki zadłużenia i olbrzymią emigrację młodych, aby stwierdzić, że w Polsce żadnego „zrównoważonego rozwoju” nie ma.
W założeniu taki rozwój ma zapewnić „polityka spójności”, która ma następujące cele:
-
spójności – rozwój infrastruktury oraz potencjału gospodarczego i ludzkiego najbiedniejszych regionów,
-
podniesienia konkurencyjności poprzez rozwój szkolnictwa i innowacyjności,
-
wspieranie współpracy.
Tyle, że te cele nie muszą być (i de facto w Polsce nie są) realizowane zgodnie z ideą zrównoważonego rozwoju:
- Szczegóły
- Kategoria: Teoria spisku
W najnowszym numerze tygodnika „wSieci” sporo miejsca poświęcono podsłuchanym rozmowom Jana Kulczyka. Autorzy artykułów sugerują, że podsłuchy mogą być dziełem Rosjan, a nawet, że Jan Kulczyk był głównym celem tej akcji. Jednym z możliwych zleceniodawców ma być prezes rosyjskiej firmy Acron, który czuje się oszukany w związku z próbą przejęcia Tarnowskich Azotów. Polscy sprzedawczykowie (Kwaśniewski, Bielecki, Tamborski) obiecywali mu, że będzie mógł kupić polską firmę, ale gdy podjął działania w tym kierunku, zostało to potraktowane jako próba wrogiego przejęcia Azotów. Według tygodnika przejęcie Ciechu i udział w prywatyzacji GPW ma być „rekompensatą” za to niepowodzenie. Zaś haki na Tamborskiego i Kulczyka mają pomóc w negocjacjach.
Nie można wykluczyć takiej teorii spiskowej. Jednak równie dobrze podsłuchanie Jana Kulczyka mogło być przypadkiem. Co nie znaczy, że te taśmy nie są „wybuchowe”. Media informowały, że naczelny „Wprost” przed pierwszą publikacją usiłował się spotkać z ministrem Sienkiewiczem, ale ten odmówił. Czy taka propozycja została wysłana także do Kulczyka? Czy dlatego nie wiadomo, gdzie są taśmy?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Od czasu do czasu prasę obiegają sensacyjne informacje o polskim złocie, które opuściło kraj na początku II wojny światowej. Teoretycznie wojna się skończyła, a Polska jest wolnym krajem. Czemu więc zasoby złota składujemy za granicą (jak się okazuje w Wielkiej Brytanii)?
Aby uciszyć głosy sceptyków, NIK zbadał polskie rezerwy i czy faktycznie złoto fizycznie istnieje. Wyniki opisuje Michał Żuławiński na bankier.pl („Czy polskie złoto powinno wrócić do kraju?”):
Decyzja o zmianie miejsca przechowywania nie została podjęta ze względu na fakt, że Londyn jest głównym centrum finansowym, w którym odbywa się obrót hurtowy i inwestycyjny złotem. Utrzymywanie złota w BoE stwarza większe możliwości zarządzania zasobami kruszcu, z uwagi na to, że ułatwia rozliczenie transakcji związanych z fizycznym przemieszczeniem złota w skarbcu tego banku – stwierdza NIK.
Jednak zdaniem Żuławińskiego wątpliwości pozostają: Mimo tych zapewnień, pytanie o zasadność przechowywania polskiego złota za granicą wciąż pozostaje. Skoro bowiem a) NIK zgadza się z NBP, że obrót złotem nie stanowi źródła dochodów banku centralnego b) NBP podwyższa wymogi takich transakcji, a w ostatnich latach ich w ogóle nie przeprowadza c) przechowywanie złota w Banku Anglii kosztuje, to czy aby na pewno polskie złoto nie powinno wrócić do kraju?
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Działalność powstałego w roku 2013 Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” służy demaskowaniu ideologii „postępu”. Inicjatywy prawne godzące w dobro konserwatywnych społeczeństw są dogłębnie analizowane. Prezentowanym w formie raportów wnioskom nie można zarzucić braku naukowej rzetelności.
Najnowszy raport Ordo Iuris ma tytuł: Analiza poselskich projektów ustaw o związkach partnerskich autorstwa posłów Twojego Ruchu (druk nr 2383) oraz SLD (druk nr 2297).
W konkluzji autorzy napisali:
1) Oba projekty ustaw nie uwzględniają przepisów Konstytucji oraz związanych z nimi normatywnego modelu małżeństwa i rodziny.
2) Wbrew zapewnieniom autorów, zawarte w obu projektach liczne uprawnienia stanowią upodobnienie związków partnerskich do małżeństwa i powielają odnoszące się do niego rozwiązania prawne.
3) Brak instytucjonalizacji związków partnerskich nie oznacza zakazu sądowej ochrony interesów osób będących w takich związkach ani zakazu jakiejkolwiek regulacji sytuacji prawnej takich osób. Dopuszczalne jest normowanie określonych następstw prawnych pozostawania we wspólnym pożyciu. Osoby pozostające w związkach nieformalnych dysponują szeregiem możliwości umownego uregulowania wzajemnych relacji.
4) W wymiarze skutków społecznych, wprowadzenie, będących konkurencją dla małżeństwa i ze swej istoty mniej zobowiązujących, związków partnerskich, niosłoby ze sobą ryzyko destabilizacji rodziny poprzez rozwój jej mniej stabilnych modeli.