- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Znajomy wielu Polakom widok: poczta główna w mieście powiatowym. Kolejka po kilka osób do każdego okienka. Tak dokładnie to do połowy okienek, bo pozostałe są nieczynne. Większość ludzi w kolejkach, to emeryci. W przypadku niektórych z nich ryzyko zakładu, czy przeżyje stanie w kolejce, jest dość wysokie. Panie w okienkach starają się być miłe. Ale nie zastąpi to szybkiej i sprawnej obsługi. A obsługa nie może być szybka, bo pani nie tylko musi walczyć z systemem informatycznym, szukać w stertach przesyłek tej właściwej, cierpliwie wyjaśniać klientom meandry obcowania z „nowoczesnością”, ale na dodatek musi coś klientom „wcisnąć”: może zabawkę, albo gazetkę? Młodsi ludzie w kolejkach są coraz bardziej rozdrażnieni (każdy się gdzieś spieszy), ale wiedzą, że to nic nie da. Niektórzy zdają sobie sprawę, że i tak mają szczęście, że nikt jeszcze nie uznał, że ta poczta nie jest potrzebna (czytaj: nierentowna).
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polacy, którzy szli w ostatnich wyborach głosować mogli nie znać kandydatów, ale na pewno wiedzieli jedno. PiS to ta partia od „afery madryckiej”. Trzech posłów wyłudziło pieniądze z kancelarii sejmu. Oświadczyli, że pojadą samochodem, aby wziąć „kilometrówkę”. Polecieli zaś tanimi liniami lotniczymi. Obecnie poseł Hofman – najbardziej znany z tej trójki – twierdzi, że nie ma żadnych kilometrówek. Jest ryczałt na przejazd, o wysokości niezależnej od środka transportu.
To już nie jest kwestia podejrzeń i domysłów. Są twarde fakty, które łatwo sprawdzić. Poseł Hofman ma szansę przejść do historii jako największy jełop w dziejach – jeśli kłamie. Co jednak będzie, jeśli mówi prawdę? Wtedy należy stwierdzić, że poseł Hofman także grubo się myli. Bo tu nie chodzi o jego dobre imię, tylko o coś o wiele poważniejszego. Taka niesamowita historia nie mogła zdarzyć się przez pomyłkę, albo wskutek złej interpretacji faktów. Fakty zostały sprawdzone i prokuratura wszczęła śledztwo przeciw posłom. I nikt (łącznie z obwinionymi) – na żadnym etapie tej historii nie powiedział: Zaraz! Coś tu się nie zgadza! Jeśli się nie zgadzało – ktoś dobrze o tym wiedział. Ktoś to ustawił i zawiadomił media. W takim razie mielibyśmy twardy dowód, że te wybory zostały sfałszowane. Nie przy liczeniu głosów, ale dużo wcześniej. W takiej sytuacji aż strach pomyśleć, co może się wydarzyć 13 grudnia.
Czytaj więcej: Przyszli podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Dlaczego odwołano prezesa Tarasa?
Najkrótszą i chyba najbardziej trafną odpowiedź na to pytanie dał szef jednego ze związków zawodowych:
Bez wątpienia odwołanie Tarasa ma również związek z tym, że wypomniał on rządowi całkowity brak zainteresowania spółką i to, że z jednej strony rząd chce mieć górnictwo, które spełnia określone cele społeczne.
A z drugiej strony wymaga od tej spółki zysków, jak od każdej działającej w warunkach rynkowych firmy.

Oto jedno z ostatnich wystąpień Tarasa:
Albo partie, te które rządzą i opozycyjne siądą i napiszą sensowny program, albo górnictwa nie będzie.
Nic dziwnego, że go odwołali. Jak śmiał przeszkadzać w zabawie w politykę?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Wielkie korporacje podejmowały zawsze wielkie wyzwania. Gospodarka lokalna była zaś domeną małych firm lokalnych. Dlatego bardzo kontrowersyjne jest wejście firmy Google na rynek lokalnych dostaw. Na dodatek firma w ten sposób gromadzi jeszcze bardziej szczegółowe informacje o użytkownikach swych produktów (z dokładnym adresem i kupowanymi towarami).
Program jest testowany w Kaliformi. Zobacz: http://www.google.com/shopping/.
Komentatorzy powątpiewają w sens biznesowy tego przedsięwzięcia. Tym bardziej trafne wydaje się uznanie go za element szerszej strategii pozyskiwania informacji.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji

Czy można wygrać wojnę, gdy zabijanie wroga powoduje radykalizację postaw opartych na religijnym fanatyzmie i poczuciu krzywdy? Pogarda dla życia i terrorystyczne metody walki sprawiają, że póki istnieje choć jeden gotowy zabijać muzułmanin, trudno będzie mówić o zwycięstwie. Czy zatem sprawa jest beznadziejna?
Aby w ogóle mówić o szansach na zwycięstwo, należy zrozumieć jakie są cele stron konfliktu. Wojny kończą się wtedy, gdy strona zwycięska osiąga założone cele, a przegrani tracą możliwości lub sens prowadzenia walki. Obecna wojna nie różni się pod tym względem od innych. Tyle, że sytuacja jest trochę bardziej zagmatwana.
Zazwyczaj wojny prowadzą do polaryzacji i powstania dwóch wrogich obozów. To jednak jedynie przedstawienie. W tle nowożytnych wojen zawsze były ukryte cele i motywy ośrodków, które nie były bezpośrednio zaangażowane w walce. Song Hongbing w słynnej książce „Wojna o pieniądz” przytacza opinię seniorki rodu Rothschildów Gutle Schnaper, która tuż przed śmiercią powiedziała: „Gdyby moi synowe nie chcieli wojen, nie byłoby nikogo, kto by je kochał”.
Chiński ekonomista zauważa przy tej okazji: Planowanie i wspieranie konfliktów zbrojnych leży w fundamentalnym interesie bankierów - i nie inaczej jest w przypadku Rothschildów. Poczynając od rewolucji francuskiej aż do I wojny światowej, przez wszystkie nowożytne konflikty zbrojne, na zapleczu zmagań wojennych prawie zawsze pojawia się ich cień.
W innym miejscu pisze: Wojna oznacza wydawanie pieniędzy: im jest większa, tym więcej kosztuje. Oto prawda znana każdemu. Pytanie brzmi: kto wydaje czyje pieniądze? Z uwagi na brak prawa do emisji pieniądza, rządy w Europie i Ameryce zmuszone są do zaciągania pożyczek u bankierów. Wojna konsumuje dobra i materiały z szybkością płomienia. Wojna prowadzi do sytuacji, w której rząd, bez względu na koszty, nie negocjując warunków, zwraca się do bankierów po finansową pomoc. Nie dziwi więc fakt, że bankierzy tak kochają wojny - planują je, podżegają do nich i finansowo je wspierają. Oszałamiające i oświetlone biurowce banków od zawsze wznoszone były na gruzach, śmierci i chaosie.