- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Według niemieckiego dziennikarza: „Problem polega na tym, że Polacy nie wiedzą, co się dzieje w Portugalii, Grecji, we Włoszech czy Hiszpanii, chociaż za tą całą sytuacją stoi ta sama ideologia. To jest polityka neoliberalna, która mniej więcej zostaje bez skrupułów przeforsowana w kraju. To znaczy: mały człowiek musi za wszystko zapłacić, a ludzie w Grecji i Portugalii bronią się przeciwko temu. Sytuacja w Niemczech nie jest aż tak dramatyczna, a to oznacza, że osiągamy korzyści ze strasznej sytuacji w innych krajach. Myśl europejska jest ważna, ale jeśli większość obywateli nie chce w tym wszystkim uczestniczyć, to Europa się rozleci. Niebezpieczeństwo tego w obecnej sytuacji jest bardzo duże”. Warto przeczytać cały wywiad.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Na klasycznym wolnym rynku zwycięża ten, który ma produkt najlepszy według jakichś kryteriów mających znaczenie dla kupującego. Z czasem konkurencja produktów zaczęła tracić na znaczeniu na rzecz konkurencji wizerunków. Współczesny marketing nie jest już dostarczaniem informacji o produkcie, ale przekonywaniem klienta, że jest mu ten produkt potrzebny.
W Polsce mamy jeszcze jeden (chyba najsilniejszy) rodzaj konkurencji: wygrywa ten, kto najlepiej lawiruje w gąszczu przepisów. W tej dziedzinie bez wątpienia poziom mistrzowski osiągnęła firma InPost. Jej blacha doklejana do listów (by miały odpowiednią wagę) przejdzie do historii polskiego kapitalizmu. Obecnie InPost razem z Ruchem (który już jest brytyjski) usiłują zastąpić Pocztę Polską. Konkurencyjność osiągają m.in. przez to, że ich listonosze to „przedsiębiorcy” (omijają przez to składki ZUS i urzędowe stawki za używanie własnych pojazdów).
Forbes już się cieszy: „parę dni temu Poczta Polska przegrała na rzecz prywatnej Polskiej Grupy Pocztowej organizowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości przetarg na obsługę milionów awizowanych przesyłek z sądów i prokuratur”. Dziennikarz ma nadzieję, że powtórzymy sukces TP S.A. „z której dopiero w ostatnich latach uczyniły normalną firmę takie czynniki, jak rewolucja technologiczna, nasilenie rynkowej konkurencji i starania państwowego nadzorcy”. Polacy też mają nadzieję, że tak jak płacimy najwięcej w Europie za internet (dzięki sprzedaży TP S.A. Wraz z infrastrukturą Francuzom), tak będziemy płacić krocie za usługi pocztowe. Najlepsze w tym wszystkim jest to: „Państwa dane osobowe będą przetwarzane przez administratora danych, w celu świadczenia usług, w celu archiwizacji, a także sprzedaży produktów i usług oferowanych przez spółki grupy kapitałowej Integer.pl oraz dla potrzeb działań marketingowych podejmowanych przez spółki z grupy kapitałowej Integer, samodzielnie lub we współpracy z innymi podmiotami”. Powyższy tekst pochodzi z regulaminów paczkomatów, ale zapewne firma się postara, by już wkrótce objął wszystkich Polaków. Ciekawe jak zostaną wykorzystane dane o klientach sądów i prokuratur.
Pan Rafał Brzoska jest bez wątpienia świetnym polskim biznesmenem. Ostatnio poddał wnikliwej krytyce działania Amazona, dochodząc do wniosku, że „muszą się jeszcze sporo nauczyć”. Nie jest wykluczone, że już wkrótce sieć paczkomatów oplecie nasz glob, a wtedy pan Brzoska zacznie konkurować z Amazonem także na innych polach. Jednak chyba bardziej prawdopodobne jest to, że Amazon zostanie globalną firmą, a InPost pozostanie polską firemką wymyślającą kolejne „blachy”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Obama stwierdził w Hadze między innymi, że Rosja jest mocarstwem regionalnym, które zagraża sąsiadom nie z powodu swej siły, ale słabości. Dodał następnie, że "My też mamy znaczące wpływy u naszych sąsiadów, ale nie znaczy to, że musimy na nich napadać".
Tak dokładniej, to Obama powiedział, że nie musi atakować sąsiadów dla uzyskania z nimi silnych związków [strong cooperative relationship].
Z relacji w polskich mediach wynika, że była to uwaga w rodzaju: to że jestem silny, nie znaczy, że mam atakować sąsiadów. Czy taka rzeczywiście była intencja Baracka Obamy? A może chodziło mu raczej o coś w rodzaju: Ruscy to cieniasy – nie potrafią tak jak my dominować gospodarczo, to się uciekają do militarnej agresji.
Jak wyglądają te „silne wpływy” USA na sąsiadów? Zostały one sformalizowane w postaci traktatu NAFTA, który właśnie obchodzi 20-te urodziny.
Po podpisaniu tego traktatu, eksport żywności z przemysłowych farm USA do Meksyku zwiększył się kilkaset procent. To spowodowało masowy upadek małych gospodarstw w Meksyku i trwale uzależniło ten kraj od importu żywności z USA (aż 42% !!!). Na dodatek ta sytuacja sprawia, że Meksyk jest bardzo narażony na skoki cen żywności. A należy pamiętać, że w latach 2007-2008 wskutek znaczącego wzrostu produkcji biopaliw, anomalii pogodowych i spekulacji giełdowych, ceny niektórych zbóż wzrosły nawet trzykrotnie.
NAFTA doprowadziła do zbrojnego powstania drobnych rolników, głównie meksykańskich Indian, którzy uznali ten traktat za „akt zgonu wystawiony za życia meksykańskim Indianom”. W walkach zginęło kilkaset osób.
Traktat NAFTA miał także duży wpływ na perturbacje na rynkach finansowych w połowie lat 90-tych. Ich skutkiem były olbrzymie kłopoty gospodarek Meksyku, „azjatyckich tygrysów”, oraz … Rosji!
(Jeśli ktoś ciekaw, jak to widzą liberałowie – powinien przeczytać tekst na ten temat na stronie prawica.net).
Oczywiście zniesienie ceł działa w obie strony. Więc sąsiedzi USA mogli także na tym skorzystać. Ale nie po to się jest światowym mocarstwem, aby honorować traktaty! USA oskarżyło więc Kanadę o dumping i nałożyło 27% cła na importowane stamtąd drewno. Wojna handlowa USA z Kanadą trwała aż do roku 2006. Kiedy odpowiednie organy NAFTA uznały, że cło jest bezprawne, Stany Zjednoczone zwróciły się do WTO. Śledztwo wykazało, że nawet jeśli uznać iż Kanada subsydiuje swój przemysł drzewny – to na poziomie o rząd wielkości niższym od nałożonych opłat. Ostatecznie zawarto porozumienie, na mocy którego USA zniosło cła pod warunkiem, że ceny tarcicy zostaną utrzymane na określonym poziomie (rząd USA zgodził się także zwrócić w ciągu 7-miu lat niesłusznie pobrane cła w kwocie blisko 5 mld USD).
źródło ilustracji: kresy24.pl
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Powyższe pytanie zadaje na łamach „Rzeczpospolitej” dyrektor Greenpeace Polska. W świetle podanych w artykule wyników badań na powyższe pytanie należałoby odpowiedzieć twierdząco. Podobno „89 proc. dorosłych Polaków chce, by więcej energii pochodziło ze źródeł odnawialnych. Aż 73 proc. Polaków chce większego zaangażowania polskiego rządu w działania na rzecz ochrony klimatu, a jednocześnie 70 proc. chce polityki energetycznej opartej przede wszystkim na OZE, wobec jedynie 18 proc., którzy rolę podstawy polityki kraju upatrują w energii węgla”.
Ciekawe jakie wyniki otrzymalibyśmy, gdyby zadać pytania ankiety nieco inaczej. Czy chcesz, aby w pobliżu twojego domu postawiono wiatraki? Czy jesteś gotów płacić więcej podatków i wyższe ceny energii na zaangażowanie rządu w poprawę klimatu? Czy jesteś za tym, by kolejny raz przeprowadzić akcję niszczenia górnictwa za nasze pieniądze? Pan dyrektor pisze o „kosztach zewnętrznych”. Jednak aby to był argument, muszą się pojawić liczby w formie zestawienia kosztów i korzyści. A jakoś tak się dziwnie składa, że nawet dokument nazwany z jakichś powodów „raportem” (http://www.greenpeace.org/poland/PageFiles/269452/rewolucja-energetyczna-polska.pdf) takich zestawień nie zawiera.
Nawiasem mówiąc niezmiernie ciekawa byłaby odpowiedź na pytanie, dlaczego Greenpeace nie protestował przeciw działaniom rządu polskiego, gdy ten starał się za wszelką cenę zablokować rozwój toruńskiej geotermii? Chyba dla Greenpeace nie ma znaczenia, kto działa w słusznej sprawie? A może jednak ma? Może opinia, że ta organizacja ma bolszewicki charakter nie jest wyssana z palca? Oczywiście pan dyrektor woli polemizować z nierozsądną opinią, że istnieją proste powiązania między Greenpeace a Moskwą. ZSRR upadł już dawno i teraz bolszewia jest gdzie indziej. Może w Greenpeace?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Relatywna odporność Polski na wyprzedaż walut rynków rozwijających się pokazuje, że nie jesteśmy już rynkiem wschodzącym, twierdzi wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk.
Złoty w ciągu ostatnich 12 miesięcy był trzecią najmniej zmienną walutą z koszyka 31 walut rynków rozwijających się, wynika z danych agencji Bloomberg. Koszty ubezpieczenia polskiego długu, czyli CDS-y, są o 166 punktów bazowych niższe niż indeks Markit iTraxx SovX CEEMEA, obliczany dla krajów Europy Wschodniej, Bliskiego Wschodu i Afryki.
Rentowność polskich obligacji spadła do 3,73% - „co oznacza, że różnica między polskimi papierami a niemieckimi bundami zmniejszyła się do 304 punktów bazowych”.
Warto z tymi snami o potędze zestawić aktualne notowania giełdowe. Spośród krajów ogarniętych głębokim kryzysem, tylko Grecja i Portugalia mają wyższą rentowność obligacji:
-
Rentowność 10-letnich obligacji Polski 4,425%
-
Rentowność 10-letnich obligacji USA 2,718%
-
Rentowność 10-letnich obligacji Niemiec 1,665%
-
Rentowność 10-letnich obligacji Włoch 3,587%
-
Rentowność 10-letnich obligacji Hiszpanii 3,548%
-
Rentowność 10-letnich obligacji Irlandii 3,173%
-
Rentowność 10-letnich obligacji Portugalii 4,862%
-
Rentowność 10-letnich obligacji Grecji 7,409%