- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Konwencja wyborcza Bronisława Komorowskiego zainicjowała objazd kilkunastu „bronkobusów” po kraju. Porównując wygląd tego wyborczego pojazdu z poprzedniej kampanii (górne zdjęcie) z obecnym, widzimy zniknięcie napisu „Zgoda buduje”. Może jakiś przedstawiciel partii, która całą swoją strategię polityczną sprowadziła do atakowania, obrażania, poniżania opozycji poczuł się odrobinę zażenowany tym napisem? Przecież nawet obecnie zamiast merytorycznych argumentów, zwolennicy „Bronka” dzielą kandydatów na „poważnych” i „niepoważnych”. Niestety – ten poważny (bo chyba jest tylko jeden) nie zna takich słów jak „zażenowanie” i „przyzwoitość”. Dlatego w przemówieniu inauguracyjnym „Bronka” słowo „zgoda” pojawiało się co chwilę.
Ten brak zażenowania może wynikać z tresury mistrzów dialektyki, jaką obowiązkowo przechodził każdy absolwent kierunków humanistycznych w czasach, gdy „Bronek” zdobywał wykształcenie.
Tylko zastępując logikę dialektyką, można zrozumieć inauguracyjne przemówienie Bronka.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Rozwój innowacyjnej gospodarki ma według Banku Światowego tworzyć miejsca pracy w Polsce. Tak napisano w raporcie, w którym znajduje BŚ ubolewa, że „pomimo reform oraz powrotu wzrostu gospodarczego po kryzysie z 2009 r., bezrobocie w regionie jest wysokie, a tempo tworzenia nowych miejsc pracy słabe”.
Przypomina to dowcip o tym, jak wrona uczyła zająca latać. Za jej namową zając rzucił się ze skały machając łapkami. Oczywiście wyrżnął o glebę – aż mu się pyszczek wykrzywił i zęby na wierch wylazły. Wrona patrzy na nieruchomego zająca i mówi: ty się zając nie śmiej, boś okropnie o ziemię p*ął.
Ci ludzie już się nie zmienią i powinniśmy ich traktować tak jak w USA traktują huragany: od czasu do czasu nas nachodzą i jakoś trzeba z tym żyć. Problem główny w tym, że nasi ekonomiści zachowują się tak, jakby byli albo chcieli być na etacie w BŚ.
Pod wpływem związkowych protestów chwilowo przestali opowiadać o konieczności obniżenia kosztów pracy. Teraz ulubionym bon motem, który ma przykryć bezmyślność i brak pomysłów, jest „innowacyjna gospodarka”.
Najbardziej innowacyjny region świata: kalifornijska „Dolina Krzemowa” jest też jednym z największych skupisk bezrobotnych w USA. To się wydaje zupełnie naturalne, bo rozwój innowacyjności jest udziałem nielicznych. W początkach rewolucji naukowo-technicznej naukowcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że innowacyjność (wówczas tego tak nie nazywano) obniży ilość tradycyjnych miejsc pracy. Dlatego nowoczesne społeczeństwo wymaga odpowiedniej struktury społecznej.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Po co próbować włamywać się do serwisów Google, Apple czy Facebooka, skoro użytkownicy tych samych haseł używają na różnych innych, dużo słabiej zabezpieczonych stronach. Korzystając z tego hakerzy tworzą olbrzymie zbiory haseł i kradną dane. W ten sposób przechwycono zdjęcia i filmy wysyłane przez Snapchat. Taki sam atak nastąpił też ostatnio na serwis Dropbox.
We wrześniu, rosyjscy hakerzy opublikował listę 5 milionów haseł do różnych dostawców usług poczty elektronicznej, w tym Gmail. Wiele z tych kont zostało już zamknięte, albo ma zmienione hasła. Ale ten zbiór nadal pozostaje użyteczny do dalszych ataków.
Wniosek jest prosty: chcąc chronić dane w internecie, stosuj różne hasła i często je zmieniaj.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Jedną z cech każdego procesu technicznego sterowanego przez ludzi jest stosunkowo duża podatność na awarie. Nie wiadomo więc dlaczego tak wielkie oburzenie wzbudza fakt, że kobieta wskutek "zabiegu in vitro" urodziła nie swoje dziecko. Ryzyko wystąpienia takich sytuacji musiało być skalkulowane w decyzję o stosowaniu takich zabiegów. 
(Noworodek / Shutterstock)
W technice jeszcze jedna reguła jest prawdziwa: im bardziej złożony system, tym bardziej jest narażony na błędy. W Wielkiej Brytanii dopuszczono manipulacje genetyczne mające na celu uzyskanie dziecka trojga. A to zapewne dopiero początek....
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Tygodnik „Wprost” zajął się prywatnym życiem jednego z „gwiazd dziennikarstwa”, Kamila Duroczka – szefa „Wiadomości” TVN. Pretekstem były oskarżenia o molestowanie przez Durczoka koleżanek w pracy. Według „Wprost” - ich śledztwo ujawniło, że szef „autorskich wiadomości” TVN to dewiant i narkoman. W tak zwanym „środowisku” zawrzało. Generalnie pismaki są oburzone: jak tak można niszczyć człowieka? Tylko patrzeć, jak wylezą na ulice z tabliczkami „jestem Durczok”. Niech się tylko trochę cieplej zrobi....
Trudno powiedzieć jaki jest poziom empatii z „sympatycznym panem z telewizji” reszty ogłupianego przez niego i jego kolegów społeczeństwa. Normalnych ludzi nie powinno to nic obchodzić – tak jak nie powinny ich obchodzić preparowane na użytek propagandy „wiadomości”.
Aby się przekonać, że głównym zajęciem pismaków jest propaganda, wystarczy krytycznie przejrzeć ich dzieła. Oto na przykład kilka aktualnych wiadomości z jednego z opiniotwórczych i profesjonalnych portali: rp.pl:
-
„Magdalena Ogórek podczas inauguracji swojej kampanii prezydenckiej powiedziała, że jako głowa państwa miałaby odwagę stawić czoło Władimirowi Putinowi p. podczas rozmowy telefonicznej”. Jeśli ktoś słyszał taką wypowiedź – to może ćpał w towarzystwie Durczoka. Cały tekst dotyczy arcyważnego wydarzenia – idiota służący za doradcę Prezydenta wyśmiewa Magdalenę Ogórek.
-
Przywódca chłopskich protestów, to Andrzej Lepper 2.0. A wiadomo przecież (lata treningu), kim dla społeczeństwa (a przynajmniej Młodych Wykształconych z Wielkich Miast) był Andrzej Lepper. Mądrej głowie dość w pół słowie.
-
Putin leci do Budapesztu zacieśniać więzi Rosji z Węgrami, przeciw czemu protestują Węgrzy. Według pismaków to próba wyjścia Rosji z izolacji. Tyle, że Putin przybywa na zaproszenie Orbana, które zostało wystosowane kilka miesięcy temu. A protestuje banda zdrajców, która niedawno prosiła Angelę Merkel, aby usunęła demokratycznie wybranego przywódcę Węgier.
-
A na deser jeden z pismaków wychwala heroizm prezesa Zagórowskiego, który zamiast kierować firmą walczy z jej pracownikami. Może sobie pozwolić na to, bo przecież ubezpieczył się od robienia głupot na okrągły miliard. Pismaka nie obchodzi to, że za ubezpieczenie zapłaciła spółka i tylko to wystarczy, by „herosem” zajęła się prokuratura.