A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Grecji pomysł na oddłużenie

Szczegóły
Kategoria: Monitor gosp. - grexit
Opublikowano: 05 luty 2015

Wbrew obawom, Grecy po wyborach nie poszli na ostrą konfrontację z UE. Co prawda odmówili współpracy z „trojką” i podjęli starania o oddłużenie kraju, ale nie żądają już prostej redukcji zadłużenia. Z ulgą odnotowały to media: Koalicja rządowa wycofuje się z nierealistycznych żądań umorzenia części greckiego zadłużenia. Gabinet Ciprasa nie oczekuje też kredytów 
z Moskwy.

Jednak to nie jest cała prawda. Grecja po prostu zmieniła strategię i szuka kompromisu. Nowy minister finansów Grecji Varoufakis proponuje zamianę części długu na dwa rodzaje nowych obligacji. Pierwszy typ – indeksowany do nominalnego wzrostu PKB (growth-linked bonds), zastąpiłby europejskie pożyczki ratunkowe, a drugi, który nazwał obligacjami bez ustalonej daty wykupu (wieczystymi, perpetual bonds). W tym drugim przypadku – stosowanym do posiadanych przez EBC obligacji greckich, gwarantowana byłoby jedynie stałe wypłacanie odsetek.

Dzisiaj rzeczniczka MFW zaprzeczyła informacjom, że prowadzi z Grecją negocjacje na ten temat.

Szczególne zainteresowanie wzbudza propozycja obligacji powiązanych z PKB i nadwyżką budżetową. Istnieje trochę publikacji objaśniających to zagadnienie – niestety głównie anglojęzycznych. Przede wszystkim warto polecić obszerny artykuł niemieckich ekonomistów analizujących plusy takiego rozwiązania. Wymieniają oni:

1. Zmniejszenie prawdopodobieństwa niewypłacalności i konieczności dalszej restrukturyzacji greckiego długu (stabilizacja długu może być osiągnięta nawet w najgorszym scenariuszu rozwoju wydarzeń).

2. Umożliwienie Grekom wzięcia pełnej odpowiedzialności za reformy swojego kraju zwiększy prawdopodobieństwo sukcesu.

3. Trzecią zaletą jest odroczenie płatności, które ułatwia antycykliczną politykę fiskalną. Czyli gdy pojawia się dekoniunktura, to rząd nie musi zwiększać obciążeń podatkowych, by zrekompensować mniejsze wpływy.

4. Może to być korzystne dla wierzycieli (w tym głównie Niemców), którzy mogą zyskać więcej, jeśli gospodarka Grecji stanie na nogi.

W istocie jest to pewna forma ubezpieczenia od recesji.

Zobacz też:

 

  • Komentarz Scotta Sumnera: on the new Greek proposal.
  • Adokument MFW dotyczący tego rodzaju rozwiązań
  • Opis wcześniej już stosowanych przez Grecję papierów powiązanych z PKB
  • Analogiczne rozwiązanie Azastosowane przez Argentynę (+ dyskusja na stronach The Economist)
 
źródło ilustracji: Wikipedia

Konsekwencje „przyjaźni” polsko-amerykańskiej

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 21 kwiecień 2015

Fala emigrantów z Afryki Północnej próbuje sforsować morze, aby dostać się do Europy. Ryzykują życiem. Kiedy tonie kilka czy kilkanaście osób, europejskie sumienia pozostają spokojne. Ale gdy naraz utonęło blisko tysiąc osób, Europejczycy poczuli potrzebę nowej polityki-imigracyjnej. W ramach tej polityki Polska dostanie swoją część uchodźców.

Czy polscy politycy są w stanie zapytać swoich wiernych sojuszników, dlaczego mamy brać na siebie konsekwencje ich działań? Przecież ta emigracja wynika wprost z polityki destabilizacji, którą tak zachwala amerykański strateg George Friedman. Może więc Amerykanie przyjęliby tych imigrantów? Czemu Polska ma to brać na siebie? Z powodu sojuszy? Ten sam George Friedman tłumaczy jak bardzo jest to absurdalne: Rozmieszczenie głównych sił USA w Eurazji jest niemożliwe do utrzymania, poza szczególnymi przypadkami, w których posiadanie przerażającej siły w danym momencie jest ważne, aby osiągnąć zwycięstwo. Takich przypadków jest jednak niewiele. W przeważającej większości zatem jedyną strategią są działania wojenne o charakterze pośrednim: przenoszenie ciężaru wojny na tych, którzy chcą go dźwigać lub na tych, którzy nie mogą tego uniknąć. […] Brytyjczycy mówią, że nie ma stałych przyjaciół ani wrogów, stałe są jedynie interesy. Ten stary frazes, jest – jak większość z nich – prawdziwy. USA właśnie się tego uczą. Pod wieloma względami Stany Zjednoczone były bardziej pociągające, gdy miały jasno zdefiniowanych wrogów i przyjaciół, ale na ten luksus imperia nie mogą sobie pozwolić.

Jakie interesy mają Amerykanie w Polsce? Drażnienie Rosji? To się w każdej chwili może zmienić. W tym samym tekście Friedman opisuje wprost strategię jaką bez trudu można rozpoznać zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i na Ukrainie:

Pierwszy krok to stosowanie ekonomicznych bodźców w celu kształtowania zachowania innych krajów. To rola amerykańskich firm, a nie amerykańskiego Departamentu Handlu.

Drugi krok to zapewnienie pomocy gospodarczej krajom, które się wahają. Trzeci krok to pomoc wojskowa. Czwarty – wysłanie doradców. Piaty – wysłanie przeważających sił.

Czytaj więcej: Konsekwencje „przyjaźni” polsko-amerykańskiej

Monetaryzm a sprawa polska

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 22 czerwiec 2014

Pomimo narastającego niezadowolenia społeczeństw, rewolucja jest bardzo mało prawdopodobna. Osłabienie więzi społecznych i postępy edukacji sprawiły, że ludzie przestali tworzyć bezrozumne masy. Na dodatek media utrzymują ludzi w przekonaniu nieuchronności istniejącego stanu rzeczy. Promowany indywidualizm każe nam wierzyć, że musimy się skupić na wysiłkach w celu wzrostu indywidualnego dobrobytu, bo „system” daje przecież jednakowe szanse wszystkim. Nawet jeśli ludzie dostrzegają fałszywość tej tezy, to walka z systemem wydaje się niemożliwa. To jest największą zaletą monetaryzmu (oczywiście głównie z punktu widzenia beneficjentów tego systemu).

Czytaj więcej: Monetaryzm a sprawa polska

Ukraińska gospodarka jak czarna dziura.

Szczegóły
Kategoria: Wybór Ukrainy
Opublikowano: 19 wrzesień 2014

Polskie media ekscytują się kłopotami gospodarki Rosji (można się uśmiać do łez, czytając o strasznym, bo przekraczającym 5% bezrobociu). Niewiele natomiast mówi się o Ukrainie. Czyżby wojenna ekonomia sprawiła nagłe uzdrowienie gospodarcze naszego sąsiada?

 Za odpowiedź może posłużyć decyzja Rady Dyrektorów MFW, która zdecydowała się wstrzymać "na czas nieokreślony" wypłatę kolejnej transzy przyznanego kredytu.

 Wydawać się mogło, że z ekonomicznego punktu widzenia ten kredyt nie ma sensu, a tym razem chodzi głównie o pomoc dla państwa w trudnej sytuacji politycznej. Nic bardziej mylnego. Jak zauważa John Helmer na swoim ciekawym blogu poświęconym Ukrainie, MFW nie ma poczucia humoru. Cytuje on jednego z finansistów: „trudne czasy wymagają trudnych działań i ten rząd zobowiązuje się do reform”. „Reformy” MFW można by dopisać do zestawu rzeczy pewnych – obok śmierci i podatków. Problem w tym, że takim kraju jak Ukraina trudno kontrolować wydawanie pieniędzy. Więc próby reform w stylu MFW są absurdem, który dostrzegają urzędnicy. Czemu więc pożyczają? Zapewne z powodu politycznych nacisków.

 

Co można ugrać przy użyciu MFW w kraju, w którym prawie wszystko już jest rozkradzione (czytaj „sprywatyzowane”)? Właśnie że nie nie wszystko!

Niedawno senat USA poparł gwarancje kredytowe “U.S. Agency for International Development” dla rozwoju przemysłu naftowego i gazowego na Ukrainie. O interesy USA w tym zakresie zadba z pewnością syn wiceprezydenta Joe Bidena, R. Hunter Biden, który niedawno znalazł się w zarządzie ukraińskiej spółki naftowo-gazowej Burisma, zarejestrowanej na Cyprze.

Ukraina ma też olbrzymie połacie żyznej ziemi. Istnieją podejrzenia, że „bratnia pomoc” MFW może się też wiązać z próbą wprowadzenia na Ukrainie GMO (roślin modyfikowanych genetycznie). Amerykańska firma Mosanto, która jest monopolistą w tej dziedzinie, już w roku 2013 zainwestowała na Ukrainie 130mln dolarów,

 

Na wspomnianym blogu Johna Halmera można znaleźć też informuje o najnowszych wynikach badań społecznych na Ukrainie. Większość Ukraińców chce pokoju, a nie wojny. Tracą więc poparcie ugrupowania i politycy jawnie dążący do wojny (w tym premier i „Prawy Sektor”). Utrzymuje się poparcie dla prezydenta Poroszenko (46% ocenia go pozytywnie; 26%, negatywnie; 24% neutralnie). Na pytania o zmiany po jego wyborze, 48,4% wskazało poprawę stosunków Ukrainy z USA, 46% na poprawę stosunków z UE. Ale aż 60% twierdzi, że nie ma żadnej poprawy w warunkach życia, a 24% stwierdziło, że korupcja stała się jeszcze większa. Nic więc dziwnego, że pieniądze z MFW znikają tam jak w czarnej dziurze.

 

Powyższa grafika pochodzi z blogu Johna Helmera.

Defeudalizacja i reindustrializacja

Szczegóły
Kategoria: Godne społeczeństwo
Opublikowano: 17 maj 2015

Po przeczytaniu wyznań bankowego trolla, bardzo trudno jest uwierzyć w możliwość poważnej debaty o sprawach ważnych. Promowanie kuriozalnej notki atakującej pomysły ekonomiczne PiS na głównej stronie blogowiska Salon24 budzi podejrzenie, że (w najlepszym razie) rola „pożytecznych idiotów” opisywanych przez byłego trolla nie jest obca także redaktorom tego portalu :-(.

Pomimo tego spróbuję rzeczowo odnieść się do dwóch zagadnień poruszonych we wspomnianej notce: reindustrializacji oraz defeudalizacji.

Nawiasem mówiąc – nic nie wiem na temat tego, by A. Duda mówił coś o „defeudalizacja rolnictwa”, a sam termin „feudalizacja” jest w dzisiejszych czasach używany szerzej (może to więc nie tylko manipulacja, ale i fałszywka). Ale po kolei.

 

Reindustrilizacja

 

Pod koniec XX wieku sądzono, że rosnące moce produkcyjne sprawią, że rola przemysłu będzie maleć. Postulowano rozwój gospodarki opartej o usługi. W takiej gospodarce tylko niewielka część społeczeństw (najczęściej tych biedniejszych) zajmowałaby się produkcją dóbr. Reszta miała świadczyć usługi. Procesy gospodarcze i społeczne zapoczątkowane wówczas doprowadziły nas do obecnej sytuacji (którą czasem nazywa się powrotem do feudalizacji – ale o tym dalej):

1. Globalizacja i rewolucja naukowo techniczna sprawiły, że produkcję zaczęto masowo przenosić do Azji. Właścicielom korporacji wydawało się to w pełni bezpieczne, gdyż mieli niedostępne innym technologie, wsparcie światowego systemu finansowego, sieci dystrybucji i wiedzę na temat zarządzania takimi wielkimi przedsięwzięciami. Obserwujemy jednak malejącą rolę wspomnianych czynników przewagi konkurencyjnej. Dlatego korporacje przestały uprawiać propagandę antypaństwową (coraz rzadziej słychać, że państwo nie powinno się mieszać do gospodarki) – bo tylko wsparcie potęgi państwa pozwoli na zatrzymanie procesu emancypacji mniejszych państw. Wydaje się jednak, że to tylko opóźnianie nieuchronnego, lub (wariant gorszy) budowanie bloków gospodarczych (Polska dostałaby się USA).

2. Do sfery usług wliczono niestety usługi bankowe. W połączeniu z rozwojem systemów informacyjnych dało to znakomite warunki rozwoju bankom. W dawnych czasach to produkowane dobra stanowiły podstawę dobrobytu społeczeństw. Piekarz mógł kształcić dzieci (kupować usługi), bo wcześniej sprzedał chleb. Nauczyciel (usługodawca) kalkulował ceny swoich usług tak, by z jednej strony zapewnić sobie klientelę a z drugiej zarobić na potrzebne mu dobra. Pieniądz był tylko środkiem wymiany, a globalna suma konsumpcji i sprzedaży usług musiała się bilansować wraz z konsumpcją dóbr materialnych. W nowej sytuacji miejsce podstawy gospodarki w postaci dóbr materialnych zajęły w znacznej mierze banki. Zamiast żyć z tego, co wyprodukują, społeczeństwa żyją z tego, co im banki pożyczą.

3. Zrównanie produktów bankowych z dobrami rynkowymi sprawiło, że „pieniądz zarabia” w sposób niewiarygodny. Bogaci posiadacze kapitałów finansowych bogacą się coraz szybciej. Banki mają coraz mniej motywów do tego, by kredytować drobnych ciułaczy.

4. Cicha rewolucja technologiczna oraz coraz ważniejsza rola kapitału ludzkiego w gospodarce pozwalają na nowe otwarcie. Pojawił się pomysł, aby zamiast próbować zahamować lub odwrócić powyżej opisane procesy, dokonać śmiałej ucieczki do przodu. Kwestia ta stała się przedmiotem ożywionych debat na całym świecie. Proponuje się reindustrializację w oparciu o rozwój gałęzi przemysłu „intelektualnie intensywnych”, wymagających dużego zaangażowania nauki i wysoko wykwalifikowanej kadry pracowników. Dla przedsiębiorstw ponownie staje się ważne zaspokajanie potrzeb społeczeństw w których funkcjonują, gdyż tylko taki zintegrowany rozwój pozwala na uzyskanie potrzebnego kapitału ludzkiego.

Czytaj więcej: Defeudalizacja i reindustrializacja

  1. Banalne życie bankierów
  2. Hejt w realu
  3. Rozwija się protest przeciw reklamom EMIPK
  4. Negocjacje w Berlinie bez Sikorskiego
  5. Z dziejów europejskiej solidarności

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 40 z 519

  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42
  • 43
  • 44

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net