- Szczegóły
- Kategoria: Prezentacje
Prawdziwa elita nie musi sobie niczego udowadniać. Stanowi przecież elitę nie dlatego, że dba o pozory. Elita fałszywa zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy nie osiągnie takiej szlachetności. Dlatego pozory są dla niej ważne. W Polsce kwintesencją takiej gry pozorów jest obciach.
Czytaj więcej: Dziesięć stopni obciachu według fałszywej elity
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Opiniotwórcze media donoszą z oburzeniem: „lekarz gratis jeśli oszukasz”: Wbrew oczekiwaniom lekarzy eWUŚ nie zniknie. Oświadczenia o posiadaniu ubezpieczenia również pozostaną, co potwierdziła w rozmowie z "GW" rzeczniczka MZ Milena Kruszewska: "Zmiana w ustawie zdrowotnej nie znosi obowiązku potwierdzenia prawa do świadczeń". "Jeśli więc osoba nieubezpieczona przyzna, że nie płaci składek, to lekarz ją przyjmie za pieniądze. Ale jeśli skłamie, że ma ubezpieczenia, to wtedy wizyta będzie za darmo".
Samo powoływanie się na „Gazetę Wyborczą” (która jest gazetą tylko z nazwy) jest kompromitujące. Niestety w Polsce brak jest systemowej ochrony obywateli przed takimi kłamcami udającymi dziennikarzy. Wystarczy 10 minut poszukiwań, aby ustalić fakty:
- Zmiana ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych z dnia 4 listopada 2016 r (Dz.U. 2016 poz. 2173) zawiera zapis: „osoba, której udzielono świadczenia opieki zdrowotnej, jest obowiązana do uiszczenia kosztów tego świadczenia, z wyłączeniem osoby, której udzielono świadczenia, o którym mowa w art. 15 ust. 2 pkt 1.”. A te świadczenia to właśnie podstawowa opieka medyczna (lekarze rodzinni). Ten sam akt prawny umarza także postępowania związane ze ściąganiem należności.
- Minister Zdrowia wielokrotnie mówił o tym, że „eWUŚ nie zniknie od razu, ale będzie „wygaszany” wraz z Narodowym Funduszem Zdrowia”. Przyczyna jest prozaiczna: ktoś musi lekarzom zapłacić za świadczenia wobec nieubezpieczonych. We wspomnianej wyżej ustawie przewidziano środki na ten cel. Musi więc istnieć system pozwalający na ustalenie, czy koszty ma pokryć NFZ czy skarb państwa. Obecne rozwiązanie jest przejściowe (urzędnicy MZ mówią, że prawdopodobnie już od 1 lipca do zarejestrowania u lekarza wystarczy PESEL).
- Z faktu, że eWUŚ nie zniknie nie wynika, że „jeśli więc osoba nieubezpieczona przyzna, że nie płaci składek, to lekarz ją przyjmie za pieniądze”. By to stwierdzić nie trzeba nawet szperać w przepisach – wystarczy odrobinę logiki (ale tego akurat od pismaków nie ma co oczekiwać). Znajomość przepisów przydaje się jednak lekarzom – by wiedzieć, że biorąc pieniądze za wizytę mogą złamać obowiązujące prawo.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
System polityczny funkcjonujący w Polsce praktycznie wyklucza możliwość prowadzenia rzeczowej debaty publicznej przez polityków. Jeśli ktoś jeszcze interesuje się politycznymi sporami, to albo jest masochistą, albo ma jakieś inne ułomności.
To nie znaczy, że nie ma polityków, którzy byliby ludźmi prawymi, zatroskanymi o losy państwa i jego obywateli. Nawet w armii hitlerowskiej nie brakowało osób szlachetnych (a nawet świętych). To nie zmienia oceny mechanizmów, które wykluczają skuteczne działanie dla dobra kraju.
Niestety nie ma też sensu liczyć na to, że istnieje jakaś „druga linia”. Jakieś zaplecze intelektualne, gdzie wykuwają się idee i toczone są merytoryczne spory. Jest bardzo wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Poprzestańmy w tym miejscu na zauważeniu, że w formułowanych od czasu do czasu programach politycznych trudno dopatrzeć się wyników takiej eksperckiej działalności. Na pewno jest w tym trochę winy polityków. Rządząca koalicja nieraz udowodniła swój spryt w zakresie utrzymywania się u władzy i załatwiania różnych mniejszych lub większych interesów. Wbrew pozorom wysiłek intelektualny nie jest do tego potrzebny (a nawet może przeszkadzać, wprowadzając zbędny z punktu widzenia interesu rządzących element ryzyka). Wystarczy spryt. Z kolei opozycję niestety charakteryzuje jakaś intelektualna ułomność, której świeżym dowodem jest apel do szefowej PO o usunięcie Sikorskiego.
Jednak nieufność polityków wobec zaplecza naukowego ma także uzasadnienie w słabości tak zwanych nauk społecznych. Jeden z uznanych amerykańskich ekonomistów wyznał kiedyś: „Ekonomiści lubią udawać naukowców. Wiem, bo sam to robię. Kiedy wchodzę na zajęcia ze studentami pierwszego roku, zaczynam od bardzo formalnego wykładu przedstawiającego ekonomię jako dziedzinę, w której wszystko można zmierzyć i w miarę precyzyjnie przewidzieć. Dlaczego to robię? A co? Mam mówić młodym, pełnym dobrych chęci ludziom, że zapisali się na jakieś chybotliwe akademickie rozważania, które nie zakończą się zdobyciem żadnej twardej wiedzy? Już wkrótce sami się o tym przekonają”.
Takie wyznanie nie ma charakteru demaskatorskiego. Ono po prostu bardzo dobrze określa sytuację ekonomistów, nie deprecjonując bynajmniej ich roli. Te „chybotliwe akademickie rozważania” mogą być niezwykle cenne, jeśli zostaną podbudowane etyką z jednej strony a aparatem matematyczno-informatycznym z drugiej. Niestety zasadnym wydaje się zarzut, że przynajmniej w Polsce prym wiodą ekonomiści – kuglarze (w końcu Polacy to mistrzowie pozoranctwa), którzy udają, że dysponują twardą wiedzą.
Czytaj więcej: Narodziny społeczeństwa obywatelskiego w Polsce
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Tak się złożyło, że w samej końcówce kampanii wyborczej ukazał się w „Rzeczpospolitej” tekst dotyczący „bańki informacyjnej”. Amerykańskie badania wykazały, że wskutek algorytmów doboru treści do preferencji użytkowników internetu, mają oni mniejsze szanse na dotarcie do treści niezgodnych z deklarowanymi poglądami. Na dodatek sami jesteśmy jeszcze gorszymi cenzorami – własne przekonania zmniejszają prawdopodobieństwo przeczytania „niezgodnego ze światopoglądem" artykułu nawet o 17 proc.
Bardzo niski poziom dziennikarstwa w Polsce oraz nadmiar agresji i ideologii sprawiają, że w Polsce można się spodziewać jeszcze mocniejszej polaryzacji. Izolowanie się od treści, które są dla nas nieakceptowalne to kwestia pewnej higieny psychicznej.
Trudno powiedzieć na ile był to wynik świadomego wyboru, ale strategia na przetrwanie obecnego lokatora Pałacu Prezydenckiego ewidentnie wykorzystuje efekt informacyjnego bąbla. Wewnątrz tego bąbla obraz rzeczywistości jest w największym skrócie następujący:
-
Polska rozwija się dynamicznie dzięki temu, że udało się stworzyć solidne fundamenty państwa;
-
Polska zapewnia sobie bezpieczeństwo dzięki udziałowi w strukturach międzynarodowych (UE, NATO, MFW,….) oraz sojuszom w ramach NATO;
-
nie wszystko funkcjonuje idealnie, bo państwo ma swoje ograniczenia – jeśli chcemy poprawy w jakiejś dziedzinie, to trzeba znaleźć źródło finansowania, a podatków w nieskończoność podnosić nie można; potrzebny jest więc jakiś rozsądny kompromis;
-
w tej sytuacji niezbędna jest aktywność indywidualna obywateli; jeśli w tych sprzyjających warunkach komuś się nie wiedzie – to może mieć pretensję tylko do siebie.
Pomysł na wygranie wyborów przez Bronisława Komorowskiego polega na tym, żeby wszystkich jego krytyków zepchnąć do roli wichrzycieli zagrażających tym osiągnięciom. Komorowski jako reprezentant „Polski racjonalnej” jest jedynym gwarantem niezakłóconego rozwoju.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Microsoft kupuje patenty i kluczowe fabryki Nokii. Zniknięcie marki „Nokia” jest nieomal pewne. Nie pierwszy raz „firma na zakręcie” tak wychodzi na pomocy Microsoftu. Kiedyś podobna historia wydarzyła się z równie wspaniałą firmą Digital Equipment Corporation (gwoli sprawiedliwości należy wspomnieć, że jednak Apple został przez Billa Gatesa uratowany).
Jednak tym razem sytuacja jest bardziej złożona. Ta transakcja oznacza załamanie się modelu rozwoju Windows, który zakładał rozdzielenie produkcji sprzętu i oprogramowania.
Nawet więc jeśli to jeszcze nie jest śmierć Windows, to na pewno koniec epoki dominacji tego systemu.
Szefowie Nokii dwukrotnie dokonali dramatycznie złego wyboru - najpierw trzymając się Symbiana, a później stawiając na Windows. Pokazuje to poniższa grafika, która też wyjaśnia dlaczego Microsoft musiał dokonać tej transakcji (może odejście prezesa to nie tylko kwestia wieku?):
