- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Drukarki 3D pozwalają wyprodukować rzeczy dostosowane do indywidualnych potrzeb. Najbardziej spektakularnym przykładem jest przeszczepienie implantu dużego fragmentu czaszki wydrukowanego w 3D.
Na czym polega druk 3D? W druku dwuwymiarowym toner lub tusz jest nakładany na papier. Przy druku 3D jakiś rodzaj tworzywa sztucznego jest układany w przestrzeni trójwymiarowej. Można więc wydrukować przedmiot o dowolnym kształcie.
Ten wynalazek może mieć bardzo ważne skutki ekonomiczne:
1. Możliwość dostosowanej do potrzeb produkcji w pobliżu miejsca zakupu / wykorzystania.
2. Dalszą „dematerializację” przemysłu. Kupować będzie się przede wszystkim projekt (plik) oraz surowiec. Zakupiony przedmiot wykonamy samodzielnie.
3. Odwrócenie tendencji globalizacji. Duże korporacje światowe stracą powoli przewagę konkurencyjną związaną ze sprawną logistyką oraz tanią siłą roboczą. Większość przedmiotów będzie produkowana lokalnie. Chiny mogą stracić pozycję fabryki świata.
4. Osłabienie tendencji unifikacji. Kreatywność zyska nowy wymiar: możliwość tworzenia przedmiotów o jakich się tylko zamarzy. To także wzmocni lokalny biznes.
Nie brak osób, które wręcz uważają, że drukarki 3D zapoczątkują nową rewolucję naukowo techniczną (np. Chris Anderson, redaktor naczelny magazynu „Wired”).
Na razie drukarki takie są stosunkowo drogie (najtańsze modele w okolicy 6 tys zł). Ale ich ceny stale spadają. Nie ulega wątpliwości, że ten rynek będzie się dynamicznie rozwijał. Także w Polsce istnieją firmy produkujące takie drukarki (np. Zortrax).
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Jedną z nowości, jakie ogłosił Facebook na konferencji F8 jest łączenie aplikacji App Link. Może to być naprawdę rewolucyjne rozwiązanie. Nowe możliwości, jakie się pojawiają opisano na portalu www.spidersweb.pl:
Aktualnie jest tak – powiedzmy, że na swoim iPhonie, na stronie Filmwebu przeglądasz recenzje kinowych nowości. Zdecydowałeś, że pójdziesz na nowy film o Spider Manie. Aby kupić bilety musisz zamknąć przeglądarkę, odpalić aplikację Cinema City, znaleźć film i kupić bilety. Sporo czynności, prawda?
Za chwilę będzie tak – przeglądając na smartfonie strony Filmwebu klikniesz w przycisk, który od razu przeniesie cię do aplikacji Cinema City i to od razu do miejsca, w którym kupisz bilet na interesujący cię seans w kinie w pobliżu twojego zamieszkania.
Oczywiście aby to zadziałało, programiści muszą wyposażyć aplikacje w odpowiednie funkcjonalności. Ale istnieje silny argument przemawiający za takimi zmianami. Chodzi o promocję. W tej chwili wypromować aplikację mobilną jest bardzo trudno. Umożliwienie sięgania bezpośrednio do niej z innych aplikacji zadziała tak samo jak linki na stronach internetowych. Ciekawe jednak, jak zareagują na to monopoliści: Google i Apple. Czy pozwolą w ten sposób korzystać z aplikacji z Appstore i Google Play?
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko

Jeden z użytkowników Twittera zaproponował dzielenie się opiniami, dlaczego „Cameron musi odejść”. Popularność akcji przeszła wszelkie oczekiwania. Momentami aż jeden na 300 użytkowników Twittera był zainteresowany dlaczego Camerona ludzie mają dość. W sobotę było to 130 tysięcy osób!
Zapewne nie brak wśród nich Polaków, którzy także organizują się przeciwko polityce emigracyjnej Camerona.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polski rząd ma zamiar podpisać zobowiązanie, na mocy którego "polskie" banki będą udostępniać dane swoich klientów Amerykanom. To akurat wcale nie jest śmieszne. Ale komentarze na ten temat, to i owszem. Najśmieszniejszy opowiedział dziennikarz "Rzeczpospolitej".
Mówił on ….. ha, ha ha....
Mówi .... no naprawdę nie mogę …..
Mówi … że ….. ha, ha ha ha …... że polski rząd powinien.......
„postawić twarde warunki Amerykanom”......
ha....
ha.....
Rząd Tuska – ma się rozumieć...... hi hi hi.....
No chyba w całym życiu nie słyszałem niczego równie zabawnego.....
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
W internecie pojawiła się oferta zakupu archiwum plików z zaawansowanymi narzędziami hakerskimi. Pliki pochodzą z serwerów The Equation Group – grupy hakerów pracujących dla NSA: „Tajemniczy sprzedawca nie ujawnia swojej tożsamości. Na dowód prawdziwości swojej oferty przedstawia jednak część danych – a dane te wyglądają na prawdziwe narzędzia służące do przejmowania kontroli na urządzeniami sieciowymi wielu producentów. Co więcej, nazwy tych narzędzi pokrywają się z nazwami projektów ze słynnego katalogu narzędzi NSA”.
To prawie na pewno prawdziwa oferta. W USA trwa poszukiwanie źródła przecieku. Najbardziej prawdopodobne jest to, że pliki zostały po prostu skopiowane z dysku, a nie przez internet. Świadczyć o tym może zachowana hierarchia katalogów w oferowanym archiwum plików oraz błędy gramatyczne w ogłoszeniu, które zdaniem językoznawców są próbą zmylenia dokonaną przez osobę anglojęzyczną.