- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Wskaźniki ekonomiczne za drugi kwartał br. pokazują znaczące ożywienie w gospodarce USA. Wzrost PKB o 4,2%. inwestycje podmiotów zagranicznych (real nonresidential fixed investment), które wzrosły aż o 8,4% (przewidywano 5,5%), To pokazuje wzrost atrakcyjności gospodarki amerykańskiej.
Znacząco wzrastają wydatki przedsiębiorstw (około 10%), co jest interpretowane jako oznaka ożywienia w gospodarce, wyrażająca się chęcią do angażowania pieniędzy w rozwój. Kryzys finansowy spowodował, że pieniądze były przez korporacje kumulowane i przeznaczane szybciej na wykup własnych akcji, niż nowe inwestycje. Teraz zaczęto więcej wydawać. Około 30,5 procent firm planuje zwiększenie wydatków w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Rok temu było to 27 procent. Cięcia w wydatkach planuje tylko 6,7 procent (przed rokiem 13).
Łatwiej jest też o kredyt. Wzrósł popyt na kredyt wśród dużych przedsiębiorstw.
Wszystko to wskazuje na koniec kryzysu finansowego w USA.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Nawet po wliczeniu prostytucji, przemytu i handlu narkotykami do PKB Polska gospodarka jest w opłakanym stanie. Tak twierdzi redakcja portalu wGospodarce i na dowód przytacza (za PAP) konkretne dane: Z wyliczeń GUS wynika, że zmianę in minus, czyli osłabienia dynamiki PKB zanotowano w latach 2003, 2004, 2005, 2008, 2010, 2012. Odpowiednio o: minus 0,3 pkt. proc., minus 0,2 pkt. proc., minus 0,1 pkt. proc., minus 1,2 pkt. proc., minus 0,2 pkt. proc. oraz minus 0,2 pkt. proc. "Zmianę in plus (poprawę dynamiki) w latach 2007, 2009, 2011, 2013 (odpowiednio: +0,4 pkt. proc., +1,0 pkt. proc., +0,3 pkt. proc., +0,1 pkt. Proc.)".
Te wskaźniki trudno przełożyć na sytuację zwykłych obywateli. O wiele bardziej wymowne są dane na temat powrotu fali upadłości przedsiębiorstw. We wrześniu zbankrutowało 71 spółek wobec 66 w tym samym czasie roku poprzedniego. W sumie, od początku roku splajtowało 630 przedsiębiorstw, podczas gdy rok temu 713.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
W ramach obchodów święta prawników, miały miejsce dwa doniosłe wydarzenia:
1. Tak zwani „sędziowie” Trybunału Konstytucyjnego jeszcze raz pokazali gdzie mają konstytucję. Okazało się, że knują z Komisją Europejską przeciw Polsce, łamiąc ewidentnie artykuł 195.3 Konstytucji, który stanowi, że „sędziowie TK nie mogą „prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.
Komentarz mecenasa Andrzejewskiego: Mamy do czynienia z puczem władzy sądowniczej, która szukając dominacji nad parlamentem, chcąc narzucić własną interpretację konstytucji i uniezależnić się od władzy ustawodawczej, narusza lojalność wobec własnego państwa oraz interes konstytucyjnej suwerenności funkcjonowania naczelnych organów władzy w Polsce.
2. Prawniczy autorytet – profesor Strzembosz porównał obecną sytuację sędziów do stanu wojennego. Życzył sędziom, aby w obecnych trudnych dla nich czasach zachowali się tak jak w stanie wojennym, gdy potrafili „oprzeć się nieprawdopodobnym wielkim naciskom, by zachować własną godność i to, co jest najważniejsze: niezależność od wszelkich władz i niezawisłość w orzekaniu”. Nie - to nie żart. Sędziowie PRL’u mogli sobie pozwolić na niezależność, bo przecież ich poglądy były tożsame z poglądami totalitarnej władzy. Pytanie tylko dlaczego tak zwana „wolna Polska” toleruje tą hołotę?
Odpowiedź jest prosta. Uwierzyli temu samemu autorytetowi, który zapewniał, że środowisko „samo się oczyści”. Tylko jakoś nie widać tego „oczyszczania”. Był jeden głośny przypadek pozbawienia sędziego urzędu. Pomimo skandalicznych decyzji noszących znamiona udziału w grabieży, nie mam mowy o odpowiedzialności karnej – gdzieżby tam karać takiego zasłużonego prawnika, prezesa warszawskiego oddziału „Zrzeszenia Prawników Polskich”. Przecież musi zająć się uczeniem nowego pokolenia „prawników” - bo bez nich nasza demokracja nie przetrwa …..
Kiedyś zaniepokojony brakiem dochodów z francuskiej kolonii (obecna Kanada) król Francji wysłał tam swojego przedstawiciela. Ten po zbadaniu wszystkich okoliczności postanowił w celu uzdrowienia sytuacji wygnać z kolonii wszystkich prawników. Idąc tym śladem należałoby polskim sędziom w dniu ich święta życzyć szczęśliwej podróży ;-)
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Tak uważa publicysta Bloomberga Stephen Mihm (Bitcoin Is a High-Tech Dinosaur Soon to Be Extinct). Dlaczego? Bo to w istocie prywatna waluta różniąca się od znanych w przeszłości tego typu walut tylko rozwiązaniami technicznymi. Tak jak dawne waluty wyginęły wskutek monopolizacji, tak zginie bitcoin. Wiara w to, że światowe rządy pozwolą, aby bezpaństwowa waluta pozbawiła ich monopolu to „niedorzeczna fantazja”
Pytanie jednak, czy działania władz mogą być skuteczne. Bez wątpienia waluty anonimowe (takie jak bitcoin) mogą zostać administracyjnie zakazane pod pretekstem ułatwiania przestępczości. Jeśli jednak pojawi się pieniądz kryptograficzny pozbawiony tej wady, jego zakazanie byłoby w gruncie rzeczy ograniczeniem wolności gospodarczej na skalę nie znaną w kapitalizmie.
Tymczasem pojawiają się naśladowcy bitcoina (wkrótce wystartuje kolejna - „coinye west”).
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Jak "ustaliła Rzeczpospolita", niemiecki ambasador został wezwany do MSZ na poniedziałek. Informacja nie zawiera ani słowa o tym, jakie ma w dyplomacji znaczenie takie wezwanie. Sprawa jest dość oczywista, jeśli przyjrzymy się podobnym wezwaniom z przeszłości:
-
W Rosji ambasador Wielkiej Brytanii Tony Brenton został wezwany na dywanik do wiceministra spraw zagranicznych Władimira Titowa w związku z tym, że Instytut British Council wznowił działalność mimo zakazu rosyjskich władz.
-
Grzegorz Schetyna wezwał ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa, gdy ten obarczył Polskę winą za wybuch Drugiej Wojny Światowej.
-
Polski MSZ wezwał ambasadora USA w zawiązku z kontrowersyjną wypowiedzią dyrektora FBI, który obarczył Polaków współodpowiedzialnością za Holokaust.
-
W Niemczech ambasador USA wezwany do urzędu kanclerskiego w związku z podsłuchiwaniem Kanclerz Merkel.
Niemcom chyba jednak trudno uwierzyć w to, że Polaków stać na podobne działania wobec ich ambasadora. Jak podał niemiecki portal dw.de: niemieckie media dociekały, co miał na myśli rzecznik polskiego MSZ Artur Dmochowski, kiedy poinformował, że Rolf Nikel został zaproszony na rozmowę przez szefa polskiej dyplomacji. No i okazało się, że to samo co wszyscy: Taki krok ma w dyplomacji ściśle określone znaczenie i stanowi formę protestu wobec obcego państwa przez wezwanie w tym celu do siedziby MSZ jego ambasadora.
Tak trudno było „wolnej prasie” w Polsce to napisać?
Przy okazji Niemcy wspominają o liście Zbigniewa Ziobry do niemieckiego komisarza UE Oettingera. Jednak „wolna prasa” przeoczyła zdanie zaczynające się od „Nie mam Pańskiego tupetu, żeby pouczać Niemców”. Pominięto też cały katalog oburzających działań rządu Tuska, który pozostał bez reakcji komisarza (między innymi inwigilację dziennikarzy i wdarcie się służb do redakcji Wprost). To jest świat, który najwyraźniej w Niemczech nie istnieje. Nie pasuje im do obrazka.
Jeszcze bardziej dosadny (i niestety trafny) jest komentarz Ministra Ziobro pod adresem niemieckiego komisarza: Teraz usiłuje przedstawić Polskę, jako kraj, gdzie jest zagrożona wolność dziennikarska, i gdzie rząd wprowadza praktyki niemal totalitarne. To jest dowód wyjątkowej hipokryzji, nierzetelności, nieuczciwości i pychy, która przeradza się w butne pouczanie innych, w tym przypadku Polaków.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na to, że słowo „buta” pojawia się w polskiej mowie prawie wyłącznie w kontekście zachowań Niemców. Może choćby w celach edukacyjnych warto byłoby, aby się Niemcy z nim zapoznali. Może najłatwiej poprzez ilustrację z tą gębą:
