- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W czasach biblijnych postacią symbolizującą urzędnicze zło był celnik. We współczesnej Polsce podobnie silny jest stereotyp zła kryjącego się pod sędziowską togą. Stereotyp coraz bardziej zasadny i coraz bardziej ugruntowany dzięki wysiłkowi prawników. Jeśli od kogoś słyszymy, że w Polsce sprzedajną dziwkę można poznać po todze, to raczej pewne, że napotykamy kolejną krzywdę, niż człowieka bezzasadnie rozżalonego.
Dlatego nikt nie powinien się dziwić, kolejnym wyczynom tych sprzedajnych ludzi – pisze o nich Barbara Kasprzycka z forsal.pl.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Ruszyła polska wersja popularnego portalu businessinsider.com.

Obok materiałów tłumaczonych z wersji amerykańskiej, w serwisie pojawiają się oryginalne opracowania dotyczące polskiej gospodarki. W pierwszym dniu najciekawszy jest chyba artykuł podsumowujący walkę polskich e-serwisów ze światowymi gigantami świadczącymi podobne usługi. Na uwagę zasługuje też artykuł przedstawiający problem biedy na polskiej wsi oraz wywiad z Minister Anną Streżyńską.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Pierwotny tytuł informacji miał brzmieć: „Czy władzę można kupić?”. To pytanie jest jednak retoryczne. Ciekawsze jest śledzenie jak dokonuje się takich transakcji. Oto na przykład zupełnie przypadkiem tuż przed zbliżającym się referendum w stolycy, nadeszła radosna wiadomość z Brukseli: UE dofinansuje budowę warszawskiego metra – dodatkową kwotą w wysokości 400-500 mln zł. Akurat teraz zauważyli taką potrzebę? W tym kontekście równie ciekawą jest informacja, że HGW zdążyła już wydać 318 mln na nagrody (a do końca kadencji trochę jeszcze zostało).
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wybór liberalizmu jako nowej „platformy” na której J. Gowin chce wjechać na szczyty władzy, to ciekawy eksperyment. Dotychczasowe próby tego rodzaju pokazywały, że społeczeństwu polskiemu liberalizm nie jest bliski. Jednak to były próby liberałów-aferałów z KLD/PO, albo liberałów-kabareciarzy spod znaku JKM. Teraz ma być na poważnie – pod egidą intelektualisty Gowina.
Dobrym wprowadzeniem do tego eksperymentu jest porównanie z sytuacją za naszą zachodnią granicą dokonane przez Rafała Wosia: „W sumie nic nowego. Po raz kolejny okazało się, że rządzenie jest najlepszym testem dla tanich populistycznych obietnic. Również tych liberalnych. I wtedy okazało się, że bez obniżek podatków i straszenia państwem niemieckim liberałom nie zostało nic. Poza głęboką pustką programową”.
Niestety w przypadku Gowina nie mamy takiej czystej sytuacji. Pustka programowa ma zostać przykryta figowym listkiem konserwatyzmu. Dawniej politycy spierali się głównie o to, czy ważniejszy jest wzrost gospodarczy, czy sprawiedliwość społeczna. Teraz można ich podzielić na dwie kategorie: tych, którzy obiecują mądrzejsze rozwiązania gospodarcze, a po dojściu do władzy zamiast tego niszczą tradycyjne społeczeństwo oraz tych, którzy obiecują chronić tradycyjne społeczeństwo w zamian za rezygnację z aspiracji gospodarczych ludzi, którzy chcieliby godnego życia dla wszystkich. Niemcy są pod tym względem wyjątkiem, bo mimo wszystko pozostał tam ślad po Erhardzie.
Eksperyment Gowina można więc krótko scharakteryzować pytaniem: czy Polacy raz jeszcze dadzą się nabrać?
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Opozycja wzywa do wyjścia na ulicę i buntu przeciw władzy 13 grudnia bieżącego roku. To już nie tylko absurdalne prowadzenie polityki przy pomocy „ulicy i zagranicy”, ale przekroczenie prawa.
-
Odezwa jest skierowana między innymi do wojska i policji – czyli tak zwanych resortów siłowych. Jest to więc jawne naruszenie art. 128. KK który w paragrafie 1 mówi:
Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
Zgodnie z Konstytucją „siły Zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych oraz podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli” (art. 26, p. 2). Próba zaangażowania wojska w spór polityczny nosi więc znamiona podżegania do przestępstwa, co jest karalne nawet gdy jest bezskuteczne.
-
Sygnatariusze listu zarzucają legalnie wybranej władzy – w tym Prezydentowi RP - łamanie Konstytucji. Taki zarzut był przez nich zresztą wielokrotnie formułowane wprost pod adresem Prezydenta. Tymczasem żaden sąd ani trybunał nie potwierdził takich działań Prezydenta. Nie zostały nawet przez formułujących takie zarzuty podjęte żadne kroki prawne w tej sprawie. Zarzuty te mają więc na celu wyłącznie poniżenie i znieważenie Prezydenta (podobnie jak używane przez tych samych ludzi określenie „marionetka Prezesa”). Jest to przestępstwo. Zgodnie z art 135 par. 2 KK „Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
-
Ciągłe poniżanie demokratycznie wybranych władz (w tym Prezydenta RP), cieszących się niemalejącym poparciem społecznym nie wydaje się mieć innego celu, niż szerzenie nienawiści w społeczeństwie (choć sygnatariusze obłudnie występują w liście przeciw podziałom). Co prawda polski KK określa kary jedynie w niektórych przypadkach „mowy nienawiści” (co także ma miejsce – na przykład w komentarzach Mateusza Kijowskiego na temat intronizacji Chrystusa Króla), ale ogólne normy konstytucyjne i międzynarodowe konwencje zabraniają poniżania ludzi z jakiegokolwiek powodu. Zgodnie z linią polską orzecznictwa granica między wolnością słowa i mową nienawiści pokrywa się z granicą między wyrażaniem poglądów, a nawoływaniem do konkretnych działań. Nie ulega wątpliwości, że w przypadku odezwy o której mowa, ta granica została przekroczona.