- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy

Sejm uchwalił ustawę inicjującą program wsparcia rodzin 500+. Przeciw niemu wypowiedzieli się już chyba wszyscy – od prawa do lewa. Na prawicy martwią się, czy dzieci wychowane przy wsparciu państwa będą miały za co kochać rodziców. Na lewicy płaczą, że miało być równo, a przecież nie każdy jest dzieckiem – a tym bardziej drugim. Tak zwani „ekonomiści” martwią się, że to zrujnuje budżet, albo doprowadzi do wzrostu podatków i/lub zadłużenia. Liberałowie z bolszewicką pryncypialnością piętnują socjalizm. Petru płacze, że program realizuje partia, która się „nie zna” na gospodarce (bo „zna się” tylko on i jego mentor Balcerowicz – to znaczy on zna Balcerowicza, a Balcerowicz zna kogoś, kto się zna na gospodarce ;-)). Klasą dla siebie jest oczywiście partia ludzi zmodernizowanych, która jest za a nawet przeciw. Byli przeciw z powodu zagrożenia dla budżetu, ale wajchowy rozesłał SMS z nową „mądrością etapu” i są przeciw z powodu zbyt małych kosztów dla budżetu. Teraz domagają się kilka razy droższego programu obejmującego wszystkie dzieci. Wysłali nawet do Prezydenta żądanie, by zawetował tą niesprawiedliwość (to nie żart). Spytana o to przez telewizyjnego dziennikarza przedstawicielka PO z rozbrajającą szczerością odparła: zmieniła się sytuacja. Niestety zmieniła się także w telewizji (kto wcześniej słyszał, by się dopytywać „eliciarzy” miast kontemplować ich mądrości?) i dziennikarz drążył dalej: na czym polega ta zmiana? Na tym, że były wybory i społeczeństwo się opowiedziało za tego typu programami. Patrzcie no – ledwo minęło trzy miesiące od porażki, a do nich dotarło, że były wybory!!! Może w tej sytuacji przestaną się bawić w Targowicę 2.0 (żart)?
- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP

rok 1987
-
Luty: Przedstawiciele amerykańskiego Centrum na rzecz Sprawiedliwości Gospodarczej i Społecznej wraz z Polakami Piotrem Jeglińskim i Krzysztofem Ludwiniakiem przedstawiają papieżowi Janowi Pawłowi II ideę partycypacji pracowniczej (amerykański ESOP). Koncepcja bardzo się Papieżowi podoba.
-
Kwiecień: Opublikowana zostaje propozycja reformy gospodarczej premiera Messnera. Trwają prac mające na celu wypracowanie systemu na wzór niemieckiej „społecznej gospodarki rynkowej”.
-
Wrzesień: Wiceprezydent USA George Bush z wizytą w Warszawie – rozmawia także z Prymasem Glempem i Lechem Wałęsą. Wcześniej USA znoszą sankcje nałożone na Polskę wskutek wprowadzenia stanu wojennego.
-
Listopad: Referendum, które ma legitymizować plan reform Messnera. Wałęsa wzywa w imieniu „Solidarności” do bojkotu. Udział bierze poniżej 50%.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W malutkim (21tys mieszkańców) miasteczku Ferguson w stanie Missouri od tygodnia trwają demonstracje, wywołane zastrzeleniem przez policję czarnoskórego Michaela Browna. Według polskich dziennikarzy (Polsat) interesuje się tym głównie Russia Today, aby pokazać, że Ameryka jest zła i odwrócić uwagę od Ukrainy. To jednak nie jest prawda, gdyż w ostatnich dniach także amerykańskie media żyją tymi wydarzeniami. Początkowo uwagę dziennikarzy zwróciła głównie demonstracja siły i pogarda wobec demonstrujących ze strony policji. Zwraca się także uwagę na to, że podłożem protestów jest nie tylko gniew z powodu zabicia nieuzbrojonego nastolatka, ale też rosnąca bieda oraz napięcia na tle rasowym.
W tym miasteczku bezrobocie wzrosłood niecałych 5 procent w roku 2000 do ponad 13 procent w latach 2010-12. Realne zarobki (po uwzględnieniu inflacji) spadły o jedną trzecią. Liczba gospodarstw domowych korzystających z pomocy państwa wzrosła od około 300 w roku 2000 do ponad 800 na koniec dekady. Dwukrotnie wzrósł zasięg ubóstwa: około jedna czwarta mieszkańców ma dochody poniżej granicy uważanej za granicę ubóstwa (23,492 dolarów dla czteroosobowej rodziny w 2012 roku), a 44% poniżej dwukrotności tego poziomu.
Czytaj więcej: Dlaczego miasteczko Ferguson wzbudza zainteresowanie
- Szczegóły
- Kategoria: Historia gospodarcza świata
Na krótko przed wyborami 2010 roku Victor Orban zapowiedział zbicie deficytu i bezrobocia połączone z obniżeniem i uproszczeniem podatków. Jak pisze wspomina Zbigniew Parafianowicz, wyglądało to na pomysł z kosmosu. A jednak się udało! Obniżono PIT i CIT. Bezrobocie spadło poniżej 7%, a deficyt poniżej 3%. Dziennikarz pisze w konkluzji: Orbanomika zdała egzamin, a jej autor zaczął tracić poparcie. Powszechna opinia głosi, że to z powodu autokratycznych zapędów premiera. Ładna teza. Ale nieprawdziwa, bo spadkom towarzyszy wyraźny wzrost poparcia dla prawicowego Jobbiku. Przy jego liderze Gaborze Vonie Orban to ledwie victatorek.
Węgry nie różnią się zbytnio od Polski. Tam podobnie jak u nas media i niektóre instytucje państwa wydają się służyć zagranicznym koncernom, dla których Victor Orban jest śmiertelnym wrogiem. Orban nie jest tak łatwym celem, jak Jarosław Kaczyński, ale opozycja nie przepuści żadnej okazji, aby dokopać Premierowi. Ostatnio na przykład za zaproszenie Władimira Putina.
![]()

Podobnie jak w Polsce media biznesowe nie stronią nawet od kłamstw „w słusznej walce” ze znienawidzonym politykiem. Przykładem może być wykryta przez nie afera z wykupieniem przez państwowy MVN udziałów w lokalnej filii niemieckiego koncernu energetycznego E.ON. Afera ma polegać na tym, że węgierski E.ON ma nie uregulowane rachunki wobec Gazpromu za nie odebrany gaz. Firma miała podobnie jak Polski PGNiG umowę take-or-pay, która zobowiązuje do zapłaty za zakontraktowany gaz niezależnie od tego, czy się go odebrało. Dług powstał wskutek zmniejszenia zużycia na Węgrzech. Tyle, że te zobowiązania były przedmiotem negocjacji i prawdopodobnie w zamian za sprzedaż Gazpromowi części węgierskich magazynów udało się je anulować. Nieprawdą jest też prawdą to, że Węgrzy płacą za gaz jedną z najwyższych cen w Europie dostępne dane wskazują na coś dokładnie odwrotnego: http://szczesniak.pl/files/Gazprom-ceny-europa-2012-izviestija.jpg
Nie jest wreszcie prawdą, że E.ON jako duży odbiorca ma możliwość wynegocjowania lepszych cen. Przykład polskiego PGNiG pokazuje, że w przypadku negocjacji z Gazpromem wielkość nie ma znaczenia ;-). Liczą się względy polityczne, a w obecnej sytuacji węgierska przyjaźń do Rosji jest bezcenna.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Minister Grabarczyk twierdzi, że autor określenia „pisowskie śmieci” zwykle nie podejmuje ataku bez przyczyny. To świadczy o niezwykle wysokich standardach w jego partii. Zupa w bufecie była za słona? „Pisowskie śmieci”. Uwierają zbyt ciasne buty? Opozycja staje się „cymbałami”, albo „bałwanami”, które nie chciały stopnieć na wiosnę... Itd... itp....
Tak wysokie standardy uzyskano zapewne dzięki pracy Julii Pitery, którą wszakże Donald Tusk zatrudnił właśnie w trosce o partyjne standardy. Sama posłanka daje dobry przykład, ignorując wyroki sądu, nakazujące jej sprostowanie rzucanych oszczerstw. W nagronę Julcia została eurodeputowanym. Polakom wypada pogratulować wybrańców.
Julia Pitera (Fot. Andrzej Rybczyski / Polska Agencja Prasowa)