- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Prasa donosi o gwałtownej utracie wartości przez polską walutę.
Historyjki tłumaczące takie zmiany bywają różne. Dla jednych komentatorów „wytłumaczenie tak silnego osłabienia jest standardowe – to strach przed eskalacją konfliktu na Ukrainie i wzrostem napięcia na Bliskim Wschodzie”. Dla innych innych ważniejsze jest to, że „silniejszy dolar w relacji do euro uderza w waluty wschodzące, do których zaliczany jest złoty”.
Takie analizy byłyby jedynie rozrywką dla spekulantów, gdyby nie horrendalne kredyty, jakie Polacy wzięli w obcych walutach. Trudno się spodziewać, aby zaostrzanie konfliktu na Ukrainie nie dało takiego efektu na rynku walutowym. Ale skoro władza mówi, że musi boleć, to widać musi.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Erotyczne motywy często występują w reklamach. To takie proste granie na instynktach. Na przykład jeśli ktoś uwierzy, że nowy sportowy samochód pomaga w „seksualnych podbojach”, to chętniej kupi samochód reklamowany przez roznegliżowane hostessy. Elementy erotyczne występują nawet w reklamach produktów nie kojarzonych z seksem.
Wykorzystanie erotyki niekiedy łączy się z innym wątpliwym etycznie zabiegiem: działaniem „podprogowym”. W Polsce – tak jak w wielu innych krajach jest to niezgodne z prawem. Jednak pokazana przez portal bussinesinsider.com krótka prezentacja pokazuje na tyle perfidne przypadki tego typu reklam, że trudno jednoznacznie ocenić, czy motyw seksualny pojawił się w nich celowo.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wybitny pisarz, autor scenariusza filmu o Wałęsie (i pewnie dlatego jest wybitny, bo trudno znaleźć człowieka, który znałby choćby tytuły jego wybitnych książek), raczył podsumować krytyków Wałęsy: „Żal mi jest tych wszystkich żałosnych piesków ciągle szczekających na NIEGO od lat. Piesków, które poza szczekaniem niczego nie umieją, niczego nie osiągnęli . Niezależnie jakie te pieski mają imiona im nadane. Kaczyński, Macierewicz, Walentynowicz. I wiele innych. Nieważne to tylko pieski, które niczego nie osiągnęły WTEDY kiedy on się znalazł na chwałę tego narodu, pieski z których bije zazdrość połączona z zawiścią”.
Pan Janusz w swoim czasie jak piesek z podkulonym ogonem uciekł z tego kraju, więc nie wie jakim poważaniem i bezwarunkowym poparciem cieszył się u nas Lech Wałęsa. Co się stało? Dlaczego z najpopularniejszego polityka, którego zdjęcie gwarantowało wyborczy sukces stał się politykiem o największym negatywnym elektoracie? Może jednym z czynników wyjaśniających jest przekształcenie Polski w państwo, w którym byle ciul może rzucać takie obelgi jak powyżej cytowane?
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
W amerykańskich prawyborach Wczoraj głosował stan Nowy Jork. Około 60% mieszkańców tego stanu zagłosowało na Trumpa, który zdobył w ten sposób poparcie blisko 90 delegatów. Jednak dla zapewnienia sobie nominacji potrzebuje jeszcze poparcia około 400 delegatów – spośród 674 możliwych. Wśród stanów które jeszcze nie głosowały najwięcej do wygrania jest w Kalifornii (172 delegatów). Znacząca wygrana w tym stanie mogłaby przesądzić o zwycięstwie. Podobnie jest u Demokratów – Kalifornię będzie reprezentować aż 1/3 pozostałych delegatów. Wszystko rozstrzygnie się 7 lipca – w ostatni dzień prawyborów u Republikanów. Donald Trump wie, że bez zwycięstwa bezwzględną większością jego nominacja jest bardzo wątpliwa. Robi co może (ostatnio ponoć całkowicie zreorganizował sztab wyborczy). W Nowym Jorku wypadł dużo lepiej niż w sondażach, które dają mu także zdecydowane zwycięstwo w Kalifornii. Wszystko może się zdarzyć. Pojawił się więc pomysł, aby wykorzystać potencjał informacyjny Doliny Krzemowej do „zatrzymania Trumpa”. Pracownicy Facebooka zwrócili się wprost do kierownictwa firmy, z zapytaniem – czy będą robić coś w tej materii. Jednak Mark Zuckenberg podczas niedawnej konferencji deweloperskiej F8 stanowczo odrzucił takie pomysły. On sam ma jasne poglądy i chciałby więcej swobody w handlu oraz przepływie ludzi i informacji niż Trump. Jednak w imię tej wolności oraz neutralności platformy nie może pozwolić na manipulowanie poglądami. Teoretycznie Facebook mógłby zablokować takie strony jakie zechce. Mógłby także (co byłoby pewnie bardziej skuteczne) wykorzystać wyniki eksperymentu, który ujawnił możliwość dyskretnego wpływania na nastroje użytkowników platformy. Jednak takie działania budzą etyczne wątpliwości. Dlatego firma budująca swój potencjał na zaufaniu użytkowników nie może sobie na nie pozwolić. Biznes związany z wolnym wyborem konsumentów nie może być tak nieetyczny jak świat finansów i wielkich korporacji zależnych bardziej od polityki państwa (jak na przykład przemysł zbrojeniowy). Kto chce wygrać za wszelką cenę – ten naraża się na klęskę.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Każde przedsiębiorstwo – zwłaszcza w branży informatycznej – opracowując nowy produkt jest innowacyjne. Jednak dużym nieporozumieniem jest traktowanie tego rodzaju innowacyjności jako klucza do rozwoju innowacyjnej gospodarki. Można bowiem wskazać na różne ścieżki rozwoju innowacji:
1. Przedsiębiorstwa opracowujące lub rozwijające produkt wymagają niekiedy wsparcia teoretycznego. Wtedy naturalnym wydaje się nawiązanie współpracy z uczelnią, która powinna dysponować fachowcami o większym przygotowaniu teoretycznym dla takich badań.
2. Prace teoretyczne motywowane ciekawością badacza mogą prowadzić do rozwiązań, które znajdują swoje praktyczne zastosowania. Wówczas wynalazca stara się znaleźć inwestora, który dokona urynkowienia pomysłu tworząc na jego bazie komercyjne produkty.
3. Ciągły dynamiczny rozwój technologii – zwłaszcza informacyjnych – sprawia, że ciągle pojawiają się nowe możliwości ich wykorzystania. Najprostszą i najbardziej efektywną metodą rozwoju innowacji jest odkrywanie tych możliwości. Praca badawcza koncentruje się w tym wypadku na przeszukiwaniu globalnej sieci informacyjnej (nie tylko internet, ale też publikacje naukowe, bezpośrednie kontakty z naukowcami etc) w celu odkrycia trendów rozwojowych i nowych możliwości jakie daje technologia.
Pierwsza z powyższych ścieżek rozwoju innowacji jest często postrzegana przez polityków jako uniwersalna i jedyny warta wspierania. Jednak należy sobie zdawać sprawę z tego, że udział uczelni w tego typu rozwoju będzie zawsze ograniczony. Naukowcy mają często szeroką wiedzę ogólną, gdy tymczasem praca nad produktem niesie z sobą konieczność bardzo wąskiej specjalizacji. Odszukanie odpowiednich specjalistów w świecie nauki utrudnia system punktów będący podstawą oceny pracy naukowców. Naturalną bowiem metodą poszukiwań jest dla biznesu analiza publikacji powstających na uczelniach. Czytając nawet bardzo dobrą publikację jakiegoś autora trudno ocenić, czy nie powstała ona dla zdobycia punktów i jej autor nie ma nawet zamiaru kontynuowania prac w tym kierunku.
Drugi z opisanych przypadków (bardziej lub mniej przełomowe odkrycie) zachodzi rzadko. Nic więc dziwnego, że brak jest standardowych mechanizmów prowadzących „od pomysłu do przemysłu”, a droga przez mękę wynalazcy to częsty temat medialnej wrzawy (dobrym przykładem jest „polski grafen”).
Najbardziej obiecującym z punktu widzenia współpracy nauki z biznesem jest trzeci z opisanych przypadków. Dla przykładu gdy pojawia się nowa technologia (co dzieje się ciągle) o znaczącym potencjale, wielu przedsiębiorców staje przed dylematem: czy nie warto poświęcić czasu na jej poznanie i przyswojenie. Dobrym przykładem są nowe technologie w dziedzinie inżynierii oprogramowania (jak ostatnio zdobywający popularność kompilator PHP udostępniony przez Facebook'a). Zapoznanie się z taką technologią i porównanie jej z innymi rozwiązaniami to setki a godzin pracy, która przecież często jest powielana w różnych firmach. Istnienie ośrodka, który może taką pracę wykonać i udostępnić wyniki zainteresowanym jest nie do przecenienia.
Innym obszarem takich działań może być poszukiwanie podobnych produktów. Wdrożenie nowych produktów to zawsze ryzyko wyważania otwartych drzwi, a co za tym idzie – konieczność rezygnacji z premii pierwszeństwa.
Następną dziedziną koniecznych i potrzebnych badań jest rozeznanie rynku pod kątem jego potrzeb i/lub możliwości kreowania takich potrzeb.