- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Jednym ze skutków trwającej wojny ekonomicznej są bardzo niskie ceny ropy naftowej. To oczywiście cieszy konsumentów, ale martwi eksporterów surowców. Ale nie tylko to ból do głowy dla ekspertów od rynków finansowych. Dlaczego? Bo 20-proc. spadek cen ropy przełoży się na spadek światowej inflacji o 0,5 pkt. proc. w następnym roku, spychając ją do poziomu 1,7 proc.
A niska inflacja (lub deflacja) dla monetarystów oznacza niski wzrost gospodarczy. Ponadto brak inflacji potęguje problem zadłużenia i wykoleja popyt, gdy biznes i gospodarstwa domowe zwiększają oszczędności w oczekiwaniu na jeszcze niższe ceny.
Problem zadłużenia analizuje w ciekawym artykule główny ekonomista Saxo Banku: „Światowa gospodarka rozbije się o rafy zadłużenia? Grozi nam ogromne niebezpieczeństwo.” Wynika z niego, że do bankierów zaczyna docierać to, co krytycy obecnego systemu finansowego dostrzegają już od dawna: że sama wewnętrzna struktura tego systemu jest chora i grozi katastrofą. Co z tym mogą zrobić bankierzy? Będą „dalej grać w przeciąganie i udawanie, dopóki Minsky nie stanie na pierwszym planie”. Po przełożeniu z bankierskiego na nasze: będą uprawiać swoje finansowe gierki, czekając aż to wszystko pieprznie. Jeśli komuś się wydaje, że twórcy tego chorego systemu sami zabiorą się za jego reformowanie, to się grubo myli.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Bo tak zapisano w Konstytucji? A zapisano tak właśnie, bo twócy tego dokumentu mieli na tyle przyzwoitości, by nie kłamać, że mamy państwo prawa.
Kolejny dowód tej tezy opublikowała właśnie hiszpańska gazeta El Mundo. Okazuje się, że Polskie władze łamiąc w sposób oczywisty ustawę o ochronie danych osobowych, współpracowały z Amerykanami. Polska została zaliczona do grupy B – czyli państw, które ułatwiają NSA dostęp do informacji służb specjalnych oraz nie mogą instalować programów komputerowych, które uniemożliwiłyby Stanom Zjednoczonym dostęp do sieci.
Oczywiście nie chodzi o zwykły „dostęp” tylko właśnie zbieranie informacji o polskich obywatelach. Nie ma nawet sensu pytać, czy NSA zarejestrowała swe bazy danych o Polakach w GIODO.
- Szczegóły
- Kategoria: Geopolityka
W Rotterdamie miał się odbyć więc na którym przedstawiciele rządu Turcji chcieli przekonywać swoich zwolenników do poparcia zmian w tureckiej konstytucji. Sprawa bez większego znaczenia – bo biorąc pod uwagę skalę poparcia dla Prezydenta Erdogana na pewno głosy mieszkających w Holandii Turków nie wpłyną na wynik referendum. Holendrzy jednak postanowili nie dopuścić do wiecu, łamiąc przy okazji prawo międzynarodowe. Więc zamiast nic nie znaczącej demonstracji mamy kryzys dyplomatyczny i rozróby na holenderskich ulicach. Nie wiadomo jaki będzie tego finał, ale nic dobrego z tego nie wyniknie.
Dlaczego Holendrom przyszło do głowy robienie takiej rozróby? Bo „przeciwko wiecowi w Rotterdamie protestowali Holendrzy o prawicowych, antyislamskich poglądach”. A już za kilka dni wybory, po których to właśnie ci ekstremiści mogą rządzić Holandią. Problem w tym, że coś co ewidentnie miało być wewnętrzną rozgrywką polityczną może przerodzić się w kolejny wielki kryzys w UE.
Ponieważ ten kryzys jest wywołany decyzjami urzędniczymi, trudno przypuszczać, by rządząca koalicja nie miała z tym nic wspólnego. Być może chcieli pokazać, że są równie antyislamscy jak „Partia Wolności” (PVV) Geerta Wildersa. Efektem może być zdecydowane zwycięstwo wyborcze PVV. A to co zapowiada lider tej partii naprawdę zasługuje na miano neo-faszyzmu. Cóż z tego, skoro to określenie nic już w Europie nie znaczy. Bo liberalne i lewicowe media od lat piętnują nim wszystkich swoich wrogów. O kompletnym upadku rozumu może świadczyć choćby to zestawienie:
Aż trudno uwierzyć, że w Europie są ludzie głupsi od naszej rodzimej „totalnej opozycji”. Kim bowiem jest Wilders? Cały świat płakał, gdy Trump oskarżył Meksyk o eksport do USA przestępców. Bez porównania ciszej jest o tym, że Wilders obiecał wyrzucenia z kraju „marokańskich szumowin” (choć chodzi o obywateli Holandii!). Wilders twierdzi też, że islam jest gorszy od nazizmu, dlatego Koran ma się znaleźć na liście ksiąg zakazanych (bo jest jak „Mein Kampf”), a wszystkie meczety zostaną zamknięte (bo któż by protestował przeciw zamykaniu nazistowskich świątyń). No to zupełnie jak Kaczyński? W Polsce nawet czytelnicy Michnikowego szmatławca chyba nie byliby w stanie w to uwierzyć (choć kto ich tam wie).
Ciekawe czy Holender Timmermans zorganizuje debatę w PE w obronie demokracji we własnym kraju?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Porozumienie Rosji z państwami OPEC dotyczące ograniczenia wydobycia ropy naftowej obejmuje dostawców 73% tego surowca. Ceny, które i tak rosną od kilku tygodni mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Zdaniem analityków amerykańskiego ośrodka Stratfor z uwagi na rozbieżne interesy producentów nie ma jednak „widoków ani na solidne porozumienie wielu krajów o ograniczeniu wydobycia ropy, ani na trwałe wzrosty cen surowca”. Innego zdania jest Christoph Frei, sekretarz generalny Światowej Rady Energetycznej który twierdzi, że „jest wysoce prawdopodobne, że w tym roku będzie się wahać w zakresie 40-60 dolarów za baryłkę”.
Rosja umiejętnie rozgrywa także kartę gazową. Razem z Niemcami kontynuują budowę Nord Stream 2. Podgrzewanie atmosfery „zagrożenia demokracji” w Polsce bez wątpienia ułatwia ignorowanie jasnego stanowiska naszego państwa w tej sprawie. Opinia o wyłącznie politycznych celach tej inwestycji znalazła potwierdzenie w raporcie ekspertów niemieckich, według którego „istniejąca obecnie sieć gazociągów w zupełności wystarczy, aby nawet w przypadku kryzysu spowodowanego przerwaniem dostaw z kraju spoza Unii zapewnić krajom członkowskim dopływ surowca”.
Tymczasem w Polsce nadal posiadane surowce energetyczne są przedstawiane jako problem, którego szczęśliwym trafem udało się właśnie częściowo pozbyć na rzecz Australijczyków. Bo w przeciwieństwie do kopalń na Śląsku Bogdanka rozwija się znakomicie, więc trzeba jej „pomóc”. Za kilka lat złoża będą się wyczerpywać i będzie będzie zwalniać górników.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Financial Times ogłosił, że spekulanci wycofują kapitał z Polski. Taki artykuł w opiniotwórczej gazecie to nie tylko stwierdzenie faktów, ale też sygnał wzmacniający pewne trendy. Nic więc dziwnego, że frank szwajcarski znów kosztuje powyżej 4 PLN. Według autorów artykułu „polityczny impas pomiędzy Brukselą i nowym, nieszablonowym polskim rządem podkopie warunki inwestowania w ósmej co do wielkości gospodarce Unii Europejskiej”. Niestety Polska suwerenność zawsze była kosztowna. Na szczęście podobnie jak w czasach poprzednich rządów PiS mamy szybki spadek bezrobocia (według Eurostatu już poniżej 8%). Rosną też inwestycje, a rząd zamierza przeznaczyć 3 miliardy na wsparcie rozwoju startup-ów w Polsce.
Jeśli mamy się postawić Brukseli – to chyba teraz jest więc odpowiedni moment. Rząd ogłosił, że nie zamierza spełnić pozatraktaktowych żądań KE i odpowiedzieć w wyznaczonym na opinię w sprawie praworządności w Polsce. Mówiła o tym na antenie Polsatu szefowa gabinetu politycznego Premier – Elżbieta Witek. Dobrą informacją wynikającą z tej rozmowy jest to, że w polskiej telewizji można jeszcze spotkać dziennikarzy. Dorota Gawryluk potrafi prowadzić rozmowę w sposób nienapastliwy, ale dociekliwy.
Dodatkową okolicznością jest zbliżający się Brexit. Reakcja KE nie będzie zapewne z tego względu zbyt ostra. Choć to już chyba bez znaczenia. Szwajcarzy podpowiadają Brytyjczykom: nie warto.