A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Tropiciele sensów

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 19 styczeń 2014

Dziennikarze uwielbiają snuć opowieści o tym, co myślą politycy oraz jaki sens mają ich czyny i gesty. Nawet jeśli opisywane zdarzenia są banalne i pozbawione ukrytych kontekstów.

Tak było podczas niedawnego spotkania rosyjskiego ministra Ławrowa z amerykańskim dyplomatą Johnem Kerry'm. Świat obiegło zdjęcie na którym Kerry wręcza Ławrowowi dwa ziemniaki (vide http://www.washingtonpost.com). Podobno panowie wcześniej rozmawiali o ziemniakach przez telefon i stąd ten dziwny podarunek. W trakcie wyjaśnień Kerry zażartował, że ziemniaki zostaną zjedzone, a nie przerobione na wódkę. Ławrow na to, że wódkę z ziemniaków produkuje się w Polsce. No i zaczęło się! Na polskich portalach internetowych zawrzało. Toż on z nas kpi!

Jeśli była w tej wymianie zdań kpina, to raczej w słowach Kerry'ego (który zresztą cieszy się na całym świecie opinią głupka). Ławrow podał suchą informację.

Jeśli zaś doszukiwać się w tym „drugiego dna”, to prawicowe media w Polsce zanim zaczęły się obrażać – powinny sprawdzić, kto pierwszy pisał o kpieniu z Polaków (a była to prawdopodobnie Gazeta Wyborcza). Jeśli rzeczywiście organ Michnika chciał wywołać głupią histerię, to mu się udało. Przewidywalni do bólu.....

Facebook: moda, pozycja rynkowa, czy technologia?

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 04 luty 2014

Od pewnego czasu przez media przetacza się fala artykułów stawiających pod znakiem zapytania przyszłość Facebook'a. Polskie wydanie Forbes'a w sensacyjnym tonie informuje, że „Facebook się skończył – przynajmniej dla nastolatków. Przytaczane są argumenty użyte wcześniej m.in. przez brytyjski „Independent” (informowaliśmy o tym przed miesiącem). Nie bez wpływu na tą sytuację ma afera podsłuchowa. Założyciel firmy zdaje sobie sprawę z sytuacji, twierdząc jednak, że jej usługi stały się już stałym elementem internetowej rzeczywistości. Tak jak korzystanie z maili lub systemu Windows. Nie musi być cool, ale trudno się bez nich obejść. Krytycy nie biorą pod uwagę dwóch czynników: gigabajtów kodu, które zapewniają wygodę i prostotę użytkowania oraz pozycję, jaką udało się wypracować w okresie dominacji.

 Dla Facebooka bardziej realnym zagrożeniem było powstanie usługi Google+. W każdej dziedzinie usług internetowych można wskazać lidera i pretendenta. Pretendentowi Google+ nie udało się zagrozić pozycji lidera.

Wielki sport i wielkie pieniądze

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 02 czerwiec 2014

Gdy nawet w Brazylii pojawiają się protesty z powodu kosztów, to chyba zasada „chleba i igrzysk” działać przestaje. Czy to oznacza schyłek bizantyjskich widowisk? Światem rządzi pieniądz. Tymczasem organizatorzy igrzysk starają się przekonać społeczeństwa, że w tym wypadku pieniądz nie gra roli. Nawet prezydenta Krakowa nikt nie zapyta o to czemu wydał poważne kwoty na przygotowania do igrzysk, zanim przyszło mu do głowy zapytać mieszkańców (miejmy nadzieję, że wielomilionowych umów nie zdążył podpisać).

Jedynym argumentem używanym przy tej okazji jest -jak to nazwano w komentarzu businessinsider.com „wielkie kłamstwo ekonomiczne”: impreza ma zbawienny wpływ na gospodarkę. Z tym kłamstwem rozprawia się przygotowany przez Victora A. Mathesona raport Mega-Events: The effect of the world’s biggest sporting events on local, regional, and national economies. Dokładna analiza wielu takich imprez prowadzi do jasnych wniosków:

Wydatki publiczne na infrastrukturę sportową i obsługę wielkiej imprezy muszą oznaczać zmniejszenie innych wydatków państwowa, wzrost zadłużenia lub wzrost podatków, które szkodzą lokalnej gospodarce. Nakłady publiczne związane z budową infrastruktury i obsługą imprezy mają w najlepszym razie zerowy wpływ netto na gospodarkę, gdyż korzyści z realizacji projektu są równoważone przez wydatki i inne koszty z tym związane.

Czytaj więcej: Wielki sport i wielkie pieniądze

A gdyby tak opodatkować głupotę….?

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 04 grudzień 2016

Pierwszym efektem podatku od głupoty byłoby bankructwo „piewców wolności” J. Korwina-Mikke i Roberta Gwiazdowskiego. Nikt bardziej skutecznie od nich nie ośmiesza idei wolności gospodarczej. Ich ulubionym argumentem jest porównanie polskich podatków z dziesięciną (tylko 10%!). Ostatnio JKM poszedł nawet dalej: Rzymski niewolnik oddawał 90% swoich zarobków dla swojego pana. W najświetniejszych czasach USA podatki wynosiły 3%. Hitler nakładał na Polaków 40% podatki. Obecnie w Polsce płacimy około 80% podatków, więc powiedzcie mi, do kogo jest bliżej Polakowi: do niewolnika, czy do wolnego człowieka?

Na szczęście PiS likwiduje gimnazja, więc ilość zwolenników JKM raptownie spadnie ;-). W liceum uczą już posługiwać się logiką i uczniowie wiedzą, że porównywać można tylko elementy tego samego zbioru. Jeśli więc weźmiemy zbiór wszystkich stawek podatkowych, to otrzymamy ileś liczb oznaczonych etykietami (skąd pochodzą). W wyniku porównania mielibyśmy informację, że podatek dochodowy w Polsce jest wyższy niż w Rosji. Czy można porównywać podatek z daniną na rzecz pana będącego właścicielem niewolnika lub chłopa? Nawet gdyby zgodzić się na określenie tych dwóch rodzajów należności jednym słowem „podatek” (co budzi wątpliwości), to już mierzenie poziomu wolności taką miarą jest przejawem jakiejś umysłowej aberracji.

Poziom manipulacji w tym wypadku jest tym większy, gdy zechcemy policzyć rzeczywiście płacone podatki. Weźmy na przykład Kowalskiego zarabiającego miesięcznie 3000 brutto. Kwota wypłaty netto wyniesie w jego wypadku 2156,72. Jeśli połowę tej kwoty przeznaczy na bieżącą konsumpcję, to dodatkowo zapłaci w postaci podatku VAT 150-200 PLN. Czyli w sumie podatki w jego wypadku wyniosą około 1/3 dochodu. W zamian za to ma dostęp do podstawowej opieki lekarskiej, darmową szkołę dla dzieci, widoki na jakąś emeryturę lub rentę oraz – co nie jest do pominięcia: satysfakcję z utrzymywania „elity” (do której JKM bez wątpienia należy) ;-).

Dlaczego więc wolnościowcy twierdzą, że pół roku pracujemy na państwo? Odpowiedź krótka: bo to durnie są. Dłuższa odpowiedź musi się wiązać z odsłonięciem istoty tej manipulacji. Podstawą tego twierdzenia jest „dzień wolności podatkowej”: do obliczenia, kiedy ów dzień przypada, służy stosunek udziału wydatków publicznych do produktu krajowego brutto.

Zastanówmy się. Jeśli korporacja otworzy w Polsce fabrykę i podzieli się z państwem częścią swoich zysków, a to państwo wybuduje z tych pieniędzy drogę po której pracownicy będą dojeżdżać do fabryki, to rzeczywiście mamy do czynienia ze zniewoleniem?

Oczywiście podatki nie są w Polsce sprawiedliwe i zapewne są tacy, którzy płacą więcej niż połowę swoich dochodów. Jednak mącenie takich durni jak JKM wcale nie pomaga w rozwiązaniu tego problemu. Oni dostają gęsiej skórki już na słowa „sprawiedliwe podatki”. Bo zarabiający kilkadziesiąt tysięcy poseł chciałby przecież płacić kwotowo tyle samo, co biedak zarabiający kilkukrotnie mniej.

Miejmy nadzieję, że prace nad jednolitym podatkiem uda się rządowi w przyszłym roku szczęśliwie zakończyć. Na bardziej rewolucyjne rozwiązanie jakim byłaby rezygnacja z podatku dochodowego przyjdzie poczekać na gorsze (niestety) czasy.

Polska i USA: kontrolowana rewolucja 2.0?

Szczegóły
Kategoria: Geopolityka
Opublikowano: 01 styczeń 2017

Rewolucje „Solidarności” z roku 1980 była spontaniczna i zakończyła się klęską. Przemiany roku 1989 miały natomiast akceptację mocarstw (w tym realizujących „Pieriestrojkę” Sowietów) – więc lepiej lub gorzej, ale musiały się udać. Polska była czymś w rodzaju laboratorium w którym przećwiczono zmiany zastosowane później w całym bloku socjalistycznym. Nasze państwo idealnie nadaje się na takie laboratorium. Stosunkowo duży i w miarę stabilny kraj, pozbawiony własnych elit oraz militarnej i ekonomicznej suwerenności. Łatwo więc nim sterować.

Czy obecna „konserwatywna rewolucja” nie jest ponownie tego rodzaju eksperymentem?

Ta hipoteza nie jest łatwa do zweryfikowania, ale bardzo dobrze objaśnia to czego jesteśmy świadkami. Pomimo płynących zewsząd połajanek, w Polsce rozwijają się zagraniczne inwestycje bezpośrednie (OECD, PAIZ), a rząd dba o interesy korporacji i banków (CETA, frankowicze, dalsze tolerowanie lichwy, finansowanie 500+ z podatków przy dalszym przechwytywaniu przez banki renty menniczej). Rozwija się też współpraca Polski z USA. Amerykanie nie sprzedają technologii wojskowych byle komu.

Czy elity rządzące USA (państwem, które pomimo kłopotów nadal dominuje nad światem) mają interes w tym, by w Polsce prospołeczne działania rządu odniosły sukces? Oczywiście! Od lat wszyscy dostrzegają to, że rosnące nierówności i wzrost świadomości społeczeństw (związany z rozwojem komunikacji i nowoczesnej edukacji) grozi rewolucją. Rewolucja jest oswajana i nie jest już powszechnie postrzegana jako strategia w której przegrywają wszyscy (gwałtowna zmiana władzy ma swoje zalety). Nie ma się co łudzić, że „władcy świata” czekają biernie na rozwój wypadków. Być może właśnie uznali oni, że jedynym sposobem na obronę systemu jest dokonanie „kontrolowanej rewolucji”. Pierwsze działania nowego Prezydenta USA, Donalda Trumpa wskazują na to, że on wcale nie zamierza „osuszać waszyngtońskiego bagna”. Nominacje osób związanych z sektorem militarnym i bankowym gwarantują, że największym beneficjentom dotychczasowej polityki krzywda się nie stanie. Jego reakcja na rezlucję RB ONZ w sprawie żydowskiego osadnictwa rodzi obawy, że lobby żydowskie (w tym wpływowi neokonserwatyści) nadal będzie mieć potężne wpływy.

Ludzie którzy sterują światową gospodarką i decydują o losach całych państw i społeczeństw nie są idiotami. Poza medialną zasłoną mogły być przeprowadzone bardzo dokładne symulacje, które przewidziały „nieoczekiwany” sukces Trumpa. Przecież Hillary Clinton była dla niego idealnym przeciwnikiem, a rola FBI w tych wyborach jest wielce zastanawiająca. Wśród amerykańskich komentatorzy pojawiają się głosy, że najprostsze rozwiązanie jest najlepsze - a Trump w roli wentyla bezpieczeństwa wyjaśnia bardzo wiele. Autor podlinkowanego tekstu uważa, że nawet jeśli Trump nie był świadomy roli jaką mu przeznaczono – to obecnie musi już aktywnie uczestniczyć w tym planie.

Opisana hipoteza jest na tyle ważna, że polskie władze powinny ją uwzględniać w swych działaniach (raczej mało prawdopodobne, by tego typu strategie były im wprost prezentowane). Należy wyciągnąć naukę z tchórzliwych i wymierzonych w polskie społeczeństwo działań spiskowców okrągłostołowych. Jeśli nie tylko nam zależy na naszym sukcesie – to należy to wykorzystać.

  1. Polska pełna niespodzianek
  2. Amerykańskiej wolności coraz mniej w USA
  3. Wolność słowa – dwa standardy
  4. To Edward Snowden jest winien aneksji Krymu!
  5. Hejtująca demokracja

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 478 z 519

  • 473
  • 474
  • 475
  • 476
  • 477
  • 478
  • 479
  • 480
  • 481
  • 482

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net