- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polska wyśle wojska do Iraku i Kuwejtu. Jest to decyzja bardzo kontrowersyjna. Zwłaszcza w obliczu zbliżających się Światowych Dni Młodzieży. Szczyt NATO w Warszawie zapewne zostanie bez trudu zabezpieczony (będzie wielokrotnie więcej sił ochrony niż uczestników). Jak jednak zabezpieczyć się przed wmieszaniem się terrorystów w wielonarodowościowy tłum młodzieży? To zadanie tak trudne, że wszystko powinno być temu podporządkowane. Ogłaszanie decyzji o wysłaniu wojsk na „wojnę z terroryzmem” to jakby zaproszenie: spróbujcie. Oby nie zostało tak to odczytane na Bliskim Wschodzie…. W roku 2004 w podobnej sytuacji doszło do zamachu na metro w Hiszpanii. Wpłynęło to na wynik wyborów. Do władzy doszedł lewak Sapatero, który dokonał spustoszenia w katolickim społeczeństwie. W Polsce raczej do takiego zwrotu nie dojdzie, gdyż w Hiszpanii coraz silniejsze są tendencje odrodzenia polskości. Po co jednak kusić los. Politycy PiS sugerują, że wymogli to Amerykanie jako warunek wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Jeśli to prawda – to widać Amerykanie uznali, że zagrożenie jest zbyt małe na ich zaangażowanie i postanowili je zwiększyć poprzez takie decyzje :-(.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W listopadowych wyborach na prezydenta USA Lech Wałęsa mógłby wystartować jako kandydat niezależny. Co prawda konstytucja amerykańska wymaga aby kandydat był urodzonym Amerykaninem, ale trwają kontrowersje – co to w ogóle znaczy. Ted Cruz urodził się w Kanadzie z ojca Kubańczyka, a Barack Obama w dzieciństwie był muzułmaninem – urodzonym nie wiadomo do końca gdzie. Wałęsa zaś pewnie od dziecka czuje się Amerykaninem – może to wystarczy.
FBI rozpoczęło projekt instruowania nauczycieli jak donosić na uczniów – ekstremistów. Wałęsa mógłby być za a nawet przeciw. Najpierw uczyłby donosić, a potem stanął na czele protestów przeciw policyjnemu państwu.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Portal dw.de komentuje:, w powodzenie tego kroku wątpią nawet niektórzy z twórców tej „czarnej listy”, unijni szefowie dyplomacji.
Ten pesymizm jest zupełnie niesłuszny, biorąc pod uwagę zarówno jawnie formułowane cele, jak i oczywiste interesy.
Sukces!
Po intensywnych dyskusjach szefów dyplomacji 28 państw unijnych stawała się jednak coraz krótsza. Za jej ostateczną wersją opowiedzieli się wszyscy ministrowie. Jedność ta jest sukcesem, uważa niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier (SPD).
I to jest konstruktywne podejście. Jedność jest sukcesem, a same sankcje ważne nie są.
William Hague uzupełnił, że wszyscy ministrowie są świadomi, iż sankcje te nie pokrzyżują planów Putina.
Nie wiadomo – czy to zapewnienie, czy usprawiedliwienie (bo chyba nie ma wątpliwości, że to było adresowane do Putina?).
Szef MSZ Luksemburga Jean Asselborn, jako jedyny z obecnych powiedział głośno to, co wszyscy przypuszczalnie myślą. Zajęcie Krymu przez Rosję na razie pozostanie faktem.
W całej tej relacji jest tylko jeden fałsz: w słowie „myślą”. No chyba, że fakty rozumiemy na sposób dialektyczny i to zwycięzcy ustalą które fakty faktami zostaną, a które 'się wytnie'.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polska i Niemcy mają bardzo ważną rolę do odegrania w Europie. Jesteśmy dwoma państwami, które mogą mieć ogromy wpływ na to, w jaki sposób potoczą się losy Unii Europejskiej. Ten komentarz Premier Szydło po spotkaniu kanclerz Angeli Merkel z przedstawicielami Grupy Wyszehradzkiej w Warszawie, może być świadectwem realnej zmiany pozycji Polski w Europie.
Chcemy być traktowani w sposób partnerski i to wydaje się znajdować zrozumienie u Pani Kanclerz. Świadczą o tym jej słowa, które równie dobrze mogłyby paść z ust naszej Premier: „musimy zastanowić się nad tym co jest wspólne i co zrobić, aby Unia Europejska była silniejsza”. Dodała ponadto: cieszę się z lokalizacja spotkania, gdyż ciągłe spotkania jedynie w Brukseli powodują "oderwanie od bliskości życia".
Prawdziwym kuriozum jest w tej sytuacji komentarz Pawła Zalewskiego z partii targowiczan: „Za PO w kluczowych sprawach Polska była samodzielnym partnerem dla Niemiec,dziś PiS zdegradował ją do roli członka V4 na równi z CZ,SK i HU”.
Polska pseudo-elita najwyraźniej nie jest w stanie zaakceptować zmiany układu sił w Europie, wskutek której Polska zaczyna mówić własnym głosem. Oni martwią się jedynie tym, co powie „zachód” i jacy my jesteśmy nienowocześni i oderwani od realiów.
Dobrym przykładem jest wypowiedź reżysera Pawła Pitery (prywatnie mąż europosłanki): my, Polacy, uwielbiamy mity, co nam utrudnia kontakt z rzeczywistością. A to z kolei uniemożliwia zrozumienie teraźniejszości.
Te słowa są nie tylko wyrazem kompleksów, ale świadczą o nieco dziwacznych poglądach tego absolwenta UW. Mówiąc o historii nie sposób uniknąć mitów. Dobrze ujął to Leszek Kołakowski: mity to opowieści, które wyprzedzają rzeczywistość i czas empiryczny i nadają im spójny sens (vide prezentacja Renaty Ziemińskiej).
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wczoraj odbyła się w PE kolejna debata na temat Polski. Przebieg debaty nie znalazł się dzisiaj na czołówkach gazet. Można stąd wnioskować, że albo coś poszło nie po myśli „elity”, albo nawet oni mają już dość tej farsy.
Dobrym jej podsumowaniem był głos Profesora Legutko:
Powiedział on między innymi: „Zwracałem uwagę przewodniczącemu Timmermansowi, że posługuje się jawnie fałszywą rekonstrukcją faktów tego, co działo się z TK. Ale pan przewodniczący nie odpowiada merytorycznie, tylko ucieka się do wspaniałej retoryki”.
Ale takie głosy rozsądku i tak są bez znaczenia. Dzisiaj ma być głosowana rezolucja i zapewne zdecydowana większość parlamentarzystów nawet jej nie czytało (wczoraj na salo było mniej niż 10% europosłów).
Nie chodzi bowiem o to, by była praworządność i demokracja. Jak słusznie zauważa publicysta „w Sieci” Unia potrzebuje nowego traktatu – by niepolski polityk zostal prezydentem RP – dopiero wtedy europorządek zapanuje w Warszawie. Jest już nawet kandydat: „Zaraz po spotkaniu z premier Szydło były szef Platformy zakomunikował dziennikarzom: Próbowałem przestrzec polskich polityków przed nadmiernym szarżowaniem w Europie. Trudno o bardziej wyraźne odcięcie się od „polskich polityków”. Jakim zatem, w sensie narodowości, politykiem jest dziś Donald Tusk? Prawdopodobnie: europejskim. Czy w związku z tym będzie kandydował w przyszłości na urząd prezydenta RP? A jaki to problem? Drobny traktacik podpisany na ponętnym kolanie Angeli Merkel i unijni komisarze zaprowadzą nareszcie porządek w Warszawie, rozwiązując przy okazji ostatecznie kwestię pisowską. Spokojne Państwa rozczochrane, że chociaż spróbują”.