- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Pod koniec lipca żelazna rezerwa funduszu ubezpieczeń emerytalnych opiewała na kwotą 28,24 mld euro. […] Zgodnie z obowiązującymi przepisami podstawa wymiaru składki musi zostać obniżona, jeżeli nagromadzone rezerwy są 1,5 raza wyższe niż wydatki miesięczne. Obecnie są 1,59 raza wyższe. Na początku roku składki obniżono z 19,6 do 18,9 procent.
Nietrudno zgadnąć, że powyższa informacja dotyczy Niemiec.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wojciech Młynarski śpiewał kiedyś „Czasem facetów, by mieć to z głowy, ktoś tam przerzuci /
do jakiejś sprawy, co jest na oko nie do popsucia... // Już się prężą mózgów szeregi, wzrok się pali,/
już widzimy, żeśmy kolegi nie doceniali”. Przypomina mi się ona zawsze, gdy przedstawiciele waadzy biją kolejne rekordy głupoty. Wczoraj doszło do spalenia budki wartowniczej i uszkodzenia samochodów na terenie rosyjskiej ambasady. Ambasador słusznie zauważa, że „Chociaż wiedziano jak będzie przebiegać trasa marszu, nie postawiono barier ochronnych i nie wzmocniono ochrony terenu ambasady. Zdaniem ambasadora, są to zaniechania, z których powinna tłumaczyć się strona polska”. Ambasador zapewne zdaje sobie sprawę, z jakości polskich ministrów, więc w najgorszym razie może liczyć na tanią rozrywkę. Szef MSW nie zawiódł oczekiwań. Jego zdaniem winna nie jest policja, tylko zdziczenie demonstrantów!!! Zlikwiduj waść policję! Będą kradzieże, gwałty i morderstwa, to na pewno nie będzie wina policji, tylko przestępców. Można się dziwić, dlaczego Donaldinio tego "mistrza intelektu" zrobił ministrem. Ale wyjaśnienia dostarczają kolejne produkty wątpliwej jakości mózgu ministra. Wyjaśnił mianowicie – skąd to „zdziczenie" się bierze. Ano stąd, że oni są „dziećmi" PiS'u. Pozostaje więc tylko Kaczyńskiego do kibitki i na Syberię - tytułem zadośćuczynienia dla Rosjan.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Jak co roku przełom sierpnia i września jest w mediach pełen patriotycznych uniesień. Rzewna słowiańska dusza potrzebuje patriotycznego mitu. Dostarcza on podobnych przeżyć jak tradycja chrześcijańska, ożywiana przy okazji Bożego Narodzenia. Dlatego zarówno Wigilię jak i Patriotyzm celebrują u nas na równi święci i kanalie, zdrajcy i bohaterowie. Dlatego też targowiczanie spod znaku KOD mają słuszne pretensje, że ich pogoniono z pogrzebu Demonstracje KOD pełne są patriotycznego patosu. Nawet twórczość Przemysława Gintrowskiego została przez nich zbrukana. Nie ma żadnych świętości. Taka tradycja…. Tradycja utrwalona przez Jana Kasprowicza:
………………..
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan -
Wstręt dotąd serce me czuje -
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.
Więc się nie dziwcie - ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna -
Ze na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna.
………………
A może by tak każdy polski patriota przez chwilę zapomniał o swoim patriotyzmie, ale z pozycji obojętnej lub nawet wrogiej Polsce spróbował usprawiedliwić swoje istnienie wśród Polaków? Gdyby tak na przykład pan Rzepliński zamiast kreować się na obrońcę Ojczyzny spróbowałby uzasadnić swe „wyroki” w sposób logiczny – to może uwolniłby nas od swej głupoty?
To co ktoś robi prywatnie - jest jego prywatną sprawą. Co robi publicznie - podlega publicznej ocenie. Dlatego wojujący ateista może sobie świętować Wigilię, ale nie może liczyć na katolicki pogrzeb. I dlatego spadkobiercy "Solidarności" mogą sobie przy kieliszku wspominać spanie na styropianie, ale publicznie powinni tłumaczyć się z efektów działań „drużyny Wałęsy” z przełomu lat 1989/1990. Przeprowadzone wówczas „reformy Balcerowicza” były dokładnym zaprzeczeniem tradycji Wolnych Związków Zawodowych z lat 1980/81, a szyld „Solidarności” posłużył jedynie za listek figowy.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W Danii parlament uchwalił ustawę przewidującą między innymi konfiskowanie uchodźcom wartościowych przedmiotów na poczet kosztów związanych z ich pobytem.
W Niemczech tamtejszy Jugendamt nadal prowadzi swą kontrowersyjną politykę, której skutkiem są tragedie wielu rodzin. W Polsce toczy się właśnie śledztwo w sprawie dwóch kilkuletnich dziewczynek, które jacyś niemieccy zboczeńcy dostali po odebraniu ich polskim rodzicom.
W Wielkiej Brytanii z kolei zaczął obowiązywać sexual risk order - czyli rodzajem środka zapobiegawczego stosowanego wobec osób, które - według policji - mogą dopuścić się napaści na tle seksualnym, nawet jeśli osoba taka nigdy nie została skazana za tego rodzaju przestępstwo. Na mocy tego orzeczenia pewien mężczyzna musi przekazać policji "wszelkie informacje dotyczące kobiety, z którą ma zamiar uprawiać seks - w tym jej nazwisko, adres i datę urodzenia".
Te wiadomości z jednego tylko dnia pokazują – że rzeczywiście zachodnia demokracja kwitnie i jedynym zmartwieniem pozostaje Polska.
Cały świat się martwi, bo w Polsce mamy rządy autorytarne. Staliśmy się już przedmiotem akademickich badań. Profesor renomowanego Princeton University zauważył nawet, że obecna władza zdążyła upolitycznić sądownictwo – coś chyba nasi targowiczanie przespali? Może byli zajęci wymyślaniem kolejnych szantaży pod adresem prezydenta. Tym razem zagrożą poparciem obcej inwazji militarnej, a nie tylko propagandowej?
Polacy też się martwią, bo mają rząd „niepolski”, tylko „patriotyczny”. Ten przypadek wcale nie jest śmieszny, gdyż pokazuje do czego może doprowadzić propaganda.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Głęboki konflikt polityczny jest męczący i chyba większość zwykłych ludzie ma go dość (poza tymi oczywiście, którzy nim żyją). Jednak jakiekolwiek próby kompromisu nie są możliwe. Nie ma bowiem kompromisu między kłamstwem a prawdą. Możemy się pięknie dzielić, jeśli różni nas ocena faktów i - w pewnych granicach - system wyznawanych wartości. Jeśli jednak brakuje szacunku dla faktów, ignoruje się logikę – to znaczy, że mamy do czynienia z głupotą. Politycy tak postępujący albo są głupi, albo ukierunkują się na tych wśród wyborców, którzy prawdę mają za nic. Gorzej, że taką samą postawę obserwuje się wśród sędziów i dziennikarzy. Oto na przykład TK łamiąc ustawę, którą sam uznał za konstytucyjną podjął decyzję niezgodną z prawem. Rzecz zupełnie bezsporna. Pan „dziennikarz” Stankiewicz powtarza tymczasem za politykami zwyczajową w takiej sytuacji mantrę o winie obu stron. Gdyby takie myślenie się upowszechniło to mielibyśmy na przykład taką sytuację: co z tego, że wymusiłem pierwszeństwo, skoro kierowca którego „stuknąłem” akurat rozmawiał przez komórkę?
Powyższa analogia odsłania nam inny jeszcze obszar przykrej manipulacji. Posługiwanie się analogiami powinno służyć objaśnieniu. Tymczasem są one używane aby w miejscu gdzie nie ma rzeczowych argumentów „dokleić” coś choćby odrobinę podobnego. Wczoraj sejm podjął próbę regulacji sytuacji jaka miała miejsce w Warszawie 11 listopada – gdy ratusz zgodził się na kontrdemonstrację na trasie Marszu Niepodległości. Regulacje mają zapobiec takim potencjalnym konfliktom. Kontrmanifestacje mogą odbywać się w odległości co najmniej 100 metrów od głównej manifestacji. Konieczne jest przy tym wprowadzenie hierarchii – by wiadomo było kto ma ustąpić. Wskazano na manifestacje i zgromadzenia cykliczne, a w następnej kolejności patriotyczne i religijne. Wydawało by się, że nie ma tu nic kontrowersyjnego. Tymczasem dla posła PO sytuacja jest analogiczna z tym, co działo się w Niemczech w latach 30-tych. Bo – jak powiada poseł Borys Budka - tam też faszyzm zaczął się od demonstracji.