- Szczegóły
- Kategoria: Krótko

Życie w Polsce może być cudowne – wystarczy odpowiednie nastawienie. Jeśli uznamy, że życie to kabaret – to codzienne wiadomości będą zamiast irytować, będą dawać nam satysfakcję z tego, że rozumiemy istotę rzeczywistości. Partia „Nowoczesna” okaże się rzeczywiście awangardą. Nowoczesny Rysiek właśnie ogłosił, że chłopaki też chodzą do ginekologa. Nikt go poważnie nie traktuje – więc nie ma obawy, że któryś się wybierze ;-). Wszystkich przebija jednak w poczuciu humoru Adaś Michnik, który nadal utrzymuje sam siebie na stanowisku głosu narodu (przypadkiem zawsze wbrew temu, co myśli większość Polaków), wzmocnionym właśnie odkrytą śmiercią rodziców w Holocauście. Niech nikogo nie zmyli zdjęcie nagrobka – przecież w „antysemickiej Polsce” Holocaust mógł się tlić nawet do śmierci Ozjasza Szechtera w 1982 roku. Adaś bez wątpienia w nowoczesności przebija Ryśka – bo ten do kpin ze śmierci własnych rodziców jeszcze się nie posunął. Może jednak Polacy aż do takiej nowoczesności jeszcze nie przywykli – bo „lider opozycji” bije jednak na głowę w popularności „sumienie narodu” nie-polskiego. Przynajmniej wśród twórców memów.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Kto ty jesteś? Brzydka panna na wydaniu.
Czy PRL to była twoja ojczyzna? Tak - bo innej wtedy nie było.
A Polska ad 2017? Nie – bo to Polska pisowska.
Jaka jest największa zbrodnia PiS? Przegłosowuje ustawy, „gwałcąc prawa mniejszości”?
A co robi UE, ignorując zasady i depcząc prawa mniejszości? Zachowuje „elastyczność”.
Co sprawia Polakowi satysfakcję? Gdy ktoś dokopie jego reprezentantom.
Dlaczego Polak oddycha w Paryżu pełna piersią, a „dusi się” w Warszawie? Bo nikt tak jak Francuzi nie potrafią okazywać Polsce swej pogardy.
Dlaczego Polak mówi o swojej ojczyźnie „ten kraj”? Bo wie, że nie zasługuje na to, by mieć własną Ojczyznę.
Co będzie dalej?
Jeśli Kościół/PiS/prawica (* do wyboru) się nie opamięta – dojdzie do przelewu krwi….
Bo przechodzącej w nienawiść pogardy dla „prawdziwych Polaków” na pewno mieszkańcom „tego kraju” nie braknie.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Szanowna Pani,
Przeczytałem Pani żale z powodu oplutego przez kogoś samochodu. Ponieważ mamy do czynienia z martwą naturą – kwestia ewentualnych cierpień samochodu nie wchodzi w rachubę, a sam czyn – choć niezbyt elegancki – nie jest chyba wart publicznego roztrząsania? Chyba, że uważa Pani ten gest za manifestację jakichś istotnych i powszechnych postaw.
Mało prawdopodobne wydaje mi się, aby ten czyn był – jak Pani twierdzi - wyrazem nienawiści do pani. Dlaczego przypadkowy przechodzień miałby nienawidzić nieznanego mu kierowcę? Co prawda zachodzi tu zbieżność nazwisk ze znaną kiedyś aktorką, ale o ile pamiętam nie grała ona jakichś odrażających postaci – co u osób utożsamiających aktora z graną rolą mogłoby wywołać skrajne reakcje. Nie mówiąc już o tym, że po tylu latach na pewno emocje by opadły.
Jeśli więc oplucie samochodu było czymś więcej niż brzydkim zachowaniem – to może chodziło o artystyczny wyraz emocji? Nie znam się na współczesnej sztuce, ale wiem, że mamy w niej do czynienia z łamaniem różnych tabu i zachowaniami powszechnie uznawanymi za chamskie (jak żarty z cudzej tragedii, czy szarganie powszechnie szanowanych wartości). Szukając informacji, które mogłyby naprowadzić nas na wyjaśnienie tej kwestii, stwierdziłem – że Pani należy do tych nowoczesnych performansów – więc może warto by uznać zasadę „mam takie prawa jakie jestem skłonny przyznać innym”? Nawiasem mówiąc Pani żarty na temat katastrofy smoleńskiej lub ogłaszanie „exodusu” kobiet pod hasłem „kurwa mać” wydają mi się mało śmieszne. Ale ja nie znam się na tego rodzaju formach artystycznego wyrazu.
Piszę do Pani z zupełnie innego powodu. Ogłasza Pani wojnę i podejmuje aktywny w niej udział. To sprawa między Panią i osobami z którymi Pani walczy. Jeśli rzeczywiście w efekcie ktoś napluł na pani samochód – to o co te żale do całego świata? W szczególności nie podoba mi się oskarżanie władz Polski o inspirację dla takich zachowań. Taka reakcja wydaje mi się skrajną głupotą i chamstwem. Mówi Pani: „Oskarżam o to nasze władze. Bo powiedzieli, że im wolno, co więcej, podjudzili ich”. Uprzejmie proszę zatem o przytoczenie słów zachęty do takich zachowań wypowiedzianych przez przedstawicieli władzy. Inaczej pomyślę sobie, że kieruje Panią jedynie nienawiść do tych władz i reprezentowanego przez nie państwa. Może więc słusznie obawia się Pani, że ktoś może Pani odmówić miana patriotki? Bo patriota raczej nie będzie nienawidził swojego państwa.
Z poważaniem
Jerzy Wawro
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Ludzką reakcją na wypadek drogowy w którym ucierpiała Premier Polski powinno być chyba zatroskanie. Nawet jeśli ktoś nie jest w stanie odczuwać empatii, to chyba powinien dostrzegać nadzwyczajną sytuację w której żyjemy. Układane są na nowo relacje w całym świecie i należy się szczególnie obawiać każdego osłabienia państwa. Potrzeba bowiem raczej zwiększonej jego aktywności. Jednak politycy i pismaki nie są w sanie porzucić odgrywanych ról niezależnie od sytuacji. Totalna opozycja wypracowała opowieść o zderzeniu kierowcy który najechał na rządową limuzynę z „państwem PiS”. Kłamliwe tytuły „opiniotwórczych mediów” informują o „wstydliwej prawdzie” na temat wypadku – choć w chwili obecnej nie wiadomo na pewno kto formalnie ponosi za niego winę. Media prorządowe też trzymają się swojej roli – ferując wyroki. Oczywiście nie brakło też głosicieli „prawdy” o tym, że rząd pozbywa się „doświadczonych funkcjonariuszy (najlepiej z kwalifikacjami potwierdzonymi pracą dla SB?) i takie są skutki.
O fali hejtu w internecie wspominać nie warto – bo chyba nikt się nie spodziewał, że będzie inaczej. Tak samo nie dziwi tytuł „W Oświęcimiu boją się kiedy jedzie rządowa kolumna” jaki pojawił się w antypolskiej „gazecie”.
Wypadek na szczęście skończył się niegroźnymi obrażeniami Premier i bardziej poważnymi – choć nie zagrażającymi życiu - jednego z ochroniarzy…
Ten wypadek ma rzeczywiście wymiar symboliczny i dobrze oddaje problem (?) rządów PiS. Być może kierowca BOR złamał przepisy wyłączając sygnał dźwiękowy. Zgodnie z przepisami kolumna staje się nieuprzywilejowana i nie może wyprzedzać z lewej strony pojazdu skręcającego w lewo. Gdy mimo tego doszło do kolizji ze skręcającym fiacikiem, funkcjonariusz chyba nie powinien był zjeżdżać z drogi – bo jego zadaniem była ochrona Premier. Wtedy pancerne auto mogło zabić młodego kierowcę. Rząd zadziałał z troską o tego człowieka, choć być może popełnił przy tym jakiś błąd. Jednak zgodnie z wypracowanym przez nasze społeczeństwo prawem żadne działanie dla dobra innych nie może zostać bez kary (i to nie dotyczy tylko rządu – choć zostało z entuzjazmem przyjęte przez „totalną opozycję”).
Miejmy nadzieję, że jednak „ludzi dobrej woli jest więcej” I mocno wierzmy w to, że dla nich ta historia kończy się na dwóch zdaniach: „dzięki Bogu nikt nie zginął” oraz „reszta w rękach odpowiednich służb, które – miejmy nadzieję – działają profesjonalnie”.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Historyczne spotkanie przywódców Papieża Franciszka z Patriarchą Kościoła Prawosławnego Cyrylem ma bez wątpienia wymiar polityczny i religijny. Choćby dlatego, że cerkiew rosyjska współdziała z władzą świecką i trudno przypuszczać, by to spotkanie doszło do skutku bez aprobaty Prezydenta Putina. W Polsce pojawiają się w związku z tym wątpliwości, czy watykańska geopolityka nie kłóci się z nauczaniem moralnym Kościoła. Niezależnie od tego jak oceniamy politykę Prezydenta Putina – takie wątpliwości wydają się dziwne, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie kontakty Kościoła z komunistycznymi władzami PRL'u. W przeszłości Kościół nie tylko utrzymywał kontakty dyplomatyczne z politykami oskarżanymi o najcięższe zbrodnie. Jeden z nich – Henry Kissinger został nawet doardcą Benedykta XVI. Jakoś wówczas nie pojawiały się w Polsce głosy oburzenia.
Jeśli już mowa o moralnej ocenie kontaktów Cerkwi Prawosławnej i Kościoła Katolickiego, to w obecnej sytuacji geopolitycznej brak takich kontaktów można by uznać za grzech zaniechania. Włoski politolog Giulietto Chiesa - cytowany przez rosyjską agencję informacyjną, słusznie zwraca uwagę na to że przywódcy religijni „często powtarzali tezę o realności niebezpieczeństwa III wojny światowej. Teraz oni łączą się dla wspólnego przekazu. […] Oba kościoły nie mają pocisków nuklearnych, nie mają sił materialnych. […] Ale oni mają siłę duchową. I są gotowi do użycia jej przeciwko wojnie, w imię ocalenia ludzkiej cywilizacji. Oni zdali sobie sprawę z niebezpieczeństwa i dlatego wołają do świata, że należy jemu zapobiec”.