- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Jaka naprawdę była rola „Bolka” w historii III RP? Odegrał on bez wątpienia kluczową rolę w procesie powstawania tego postkomunistycznego państwa. Historia ta ma początek w roku 1987. W Rosji trwa „pieriestrojka”, a w Polsce po kolejnej amnestii prawie wszyscy działacze „Solidarności” są już na wolności. USA znoszą sankcje, które w międzyczasie doprowadziły kraj na skraj bankructwa (formalnie bankructwa nie ogłoszono, ale Polska nie regulowała wszystkich należności z tytułu zadłużenia). Próbę reformowania państwa podjął ówczesny premier Messner. Wałęsa wzywa do bojkotu referendum, które miało plan Messnera legitymizować. Niska (jak na PRL) frekwencja (poniżej 50%) wskazuje na to, że „Solidarność” nadal może być znaczącą siłą. Równocześnie narastające problemy gospodarcze prowadzą do strajków i demonstracji młodzieży, która niekoniecznie utożsamia się z działaczami „Solidarności”.
Władza sięga więc do „umiarkowanej opozycji” powiązanej z Wałęsą i proponuje „okrągły stół”.
Sekwencja wydarzeń jest następująca: Do Polski przybywa Wiceprezydent USA George Bush. Rozmawia z przedstawicielami trzech stron: komunistycznych władz, Kościoła (Prymas Glemp) i „Solidarności” (Lech Wałęsa). Następnie pojawia się Soros proponując komunistom podział majątku Polski między nomenklaturę PZPR i banksterów. Równolegle dogaduje się on z „doradcami Solidarności”. Powstaje „Fundacja Batorego”. Następuje porozumienie z „Klubem Londyńskim” (prywatni wierzyciele Polski) dotyczące restrukturyzacji kredytów.
Kościół wzywa do dialogu, a Jaruzelski proponuje porozumienie nad którym pracują zgodnie Wałęsa z „doradcami” i Kiszczak ze swoimi bandziorami (którzy w międzyczasie „czyszczą” społeczeństwo z „ekstremy”).
W grudniu 1988 roku ustawy Wilczka wprowadzają w Polsce wolność gospodarczą, a w styczniu 1989 nowe prawo bankowe otwiera drogę do budowy systemu bankowego, bez którego plan Sorosa oraz proces uwłaszczania się nomenklatury byłyby utrudnione.
Potem odbywa się szopka dla ludu przy „okrągłym stole” i wybory 4 czerwca 1989 roku. Zdjęcie z Wałęsą w praktyce daje miejsce w sejmie kontraktowym. Po wyborach rodzi się jednak nowa siła polityczna, która nie do końca jest zorientowana co się dzieje. Pojawiają się pomysły skopiowania modelu szwedzkiego lub niemieckiego. Oba mają zasadniczą wadę: dobro społeczeństwa jest w nich ważniejsze, niż dobro bankierów. Do Polski przyjeżdża przedstawiciel Sorosa Jeffrey Sachs, który dociera do Wałęsy. Sachs obiecał Wałęsie, że wystarczy pół roku ’zaciskania pasa’ by w Polsce nastał dobrobyt. Wałęsa postarał się, by odtąd każdy sceptyk był natychmiast napiętnowany jako zdrajca lub wichrzyciel.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opisana przez chińskiego ekonomistę wojna o pieniądz w wielu miejscach świata przybiera formę budowy struktur alternatywnych dla dominującego systemu finansowego. Polskie Radio poinformowało niedawno, że w Hiszpanii funkcjonuje już 70 społecznych walut. Wielkim zwolennikiem takich działań jest Julio Gisbert, autor popularnego w ogarniętym kryzysem kraju bloga "Vivir sin empleo" (czyli „Życie bez zatrudnienia” vivirsinempleo.org). W Katalonii trwają przygotowania do uruchomienia kolejnego tego typu projektu: euro-cat.cat. Projekt wspiera organizacja zrzeszająca drobne przedsiębiorstwa PIMEC, która 4 kwietnia br zorganizowała konferencję promocyjną. Mówcy jednoznacznie postrzegali tego typu projekty, jako alternatywę dla liberalnej ekonomii oraz bankowości odsetkowej.
Tego typu działania można porównać do partyzantki, gdyż w organizacji oporu wobec ekonomicznej agresji nie uczestniczą państwa.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Czy twierdzenia dotyczące wpływu spalania węgla na globalne ocieplenie jest hipotezą naukową, czy częścią ideologii? Czy to można rozróżnić? A może każda teza stawiana przez naukowców ma walor naukowości?
Etos nauki
-
Istnieje (podobno – bo w Polsce trudno dostrzec) coś takiego jak „etos nauki”. Wynika z niego przede wszystkim wezwanie do rzetelnego dążenia do prawdy. Zagrożeniem dla takich postaw są nie tylko różne formy łapówek (sponsoring), ale też konformizm. Wiąże się on z opisanym przez filozofów nauki pojęciem paradygmatu. Tam gdzie dominują prywatne źródła finansowania nauki – większe znaczenie ma lobbing, a tam gdzie (jak w Polsce) nauka jest sponsorowana przez państwo – łatwiej o postawy konformistyczne (poglądy zgodne z poglądami decydentów ułatwiają dostęp do grantów).
-
Nauka koncentruje się na faktach i traktuje je bezstronnie. Nie znaczy to bynajmniej braku zasad etycznych. One powinny jednak być traktowane jak założenie określające warunki brzegowe. Nie można na przykład traktować ludzi przedmiotowo. Naukowiec nie ma prawa ukrywać wyników rzetelnych badań tylko dlatego, bo nie zgadzają się z jego lub czyim innym światopoglądem. Nie powinien też prowadzić badań wybiórczo, kierując się swymi poglądami.
-
Jedną z najważniejszych cech naukowca powinna być ostrożność w formułowaniu opinii. Ta ostrożność powinna być tym większa, im bardziej ważkie są głoszone tezy lub uzasadniane działania. Przykładem przekroczenia tej zasady mogą być prace nad bronią jądrową. Pomimo wykonania wielokrotnych obliczeń, naukowcy nie byli w 100% pewni, że pierwsza próba bomby jądrowej nie zakończy się eksplozją całej planety (gdy reakcja łańcuchowa nie zatrzyma się). A jednak zdecydowali się na eksperyment.
-
Najważniejszą cecha naukowca nie jest jednak ani dociekliwość, ani rzetelność badań, ani przestrzeganie zasad etycznych, ani odpowiedzialność. Jest nią otwartość na krytykę. Bez tego nie ma nauki. Dobrym przykładem jest tutaj Albert Einstein, który żywo interesował się wszystkimi eksperymentami, mającymi na celu podważenie jego teorii. Przykładem negatywnym może być pieniacz Łukasz Turski, który zajmuje się propagowaniem energetyki jądrowej. Niezależnie od tego ile tytułów pojawi się przed jego nazwiskiem, będzie on co najwyżej pracownikiem nauki, a nie naukowcem.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Loren Thompson z Forbesa uważa, że Chiny nie zdetronizują USA w roli największej potęgi gospodarczej świata. Wylicza on pięć czynników, które stoją temu na przeszkodzie:
1. Ograniczenia geograficzne.
Thompson opisał to bardzo oględnie, ale odniesienie do doktryny Boskie Przeznaczenie(Manifest Destiny)wskazuje, że chodzi po prostu o agresywną politykę podbojów. Tymczasem Chiny chciałyby się rozwijać na swoim terytorium. Na zachodzie jałowy Tybet i pustynia Gobi. Na południu Himalaje odgradzające państwo od Indii. Na północy rozległe i w dużej mierze puste stepy odgradzające Chiny od Rosji. Na wschodzie rozciąga się największy ocean świata (ponad 6000 mil morskich między Szanghajem i San Francisco). Więc mogą sobie co najwyżej podbić Wietnam albo przyłączyć Tajwan.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Chyba każdy Polak zna słynne przemówienie ministra Józefa Becka wygłoszone 75 lat temu w polskim parlamencie. W tym przemówieniu zawarto kwintesencję polskości. Najbardziej znany jest oczywiście fragment mówiący o honorze:
Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor.
Ale świadomość narodowa nie jest równie wielka w całym społeczeństwie. Drugą skrajność można znaleźć w „Konopielce” Edwarda Redlińskiego. Autor opisuje dialog między uderzającym w patriotyczny ton przedstawicielem ówczesnej władzy a prostym chłopem :
- Ojczyzna wzywa!
- A co nam do tego!
- A wy kto, nie Polak?
- Nie.
- A kto, Niemiec?
- Nie.
- Rusin?
- Nie, nie Rusin.
- Nu to kto?
- Ja tutejszy.
- Jaki tutejszy?
- A tutejszy. Z bagna.
- A bagno dzie? Nie w Polsce?
- Ale my tutejsze, swoje żyjem sobie jak żyli i niczyjej łaski nie prosim…
Taplarskie ludzie mają swoje bagno, a spadkobiercy Becka mają swoje racje. Taplarskie się nie liczą. Mają siedzieć cicho i czekać, aż ktoś obuje im kamasze i da karabin do ręki (naboje to już niekoniecznie).
W amerykańskim filmie „Ludzie honoru” dwóch żołnierzy na rozkaz dowódcy „daje wycisk” koledze „z Taplar”, który osłabiał obronność kraju. Kolega umiera, a żołnierze stają przed sądem. Nie przyznają się do winy. Jednak w końcu jeden z nich zaczyna rozumieć, że ta „obronność kraju” ma służyć właśnie temu, by ludzie z Taplar byli bezpieczni w swych granicach.
Ale to nie w Polsce. U nas obowiązują inne zasady i reguły. Taplarskich trzeba nienawidzić i tępić. Nie tylko ich. Każdego, kto osłabia zwarty szyk walki propagandowej.
W pierwszym szeregu – o dziwo - „Fronda” - portal ponoć katolicki. Niedawne gwiazdy tego portalu zostały przyozdobione czapkami KGB tylko dlatego, bo ośmielają się mieć inne zdanie. Ruch Narodowy i związany z nim Stanisław Michalkiewicz to Towarzystwo Przyjaźni Polsko Radzieckiej. Natomiast Janusz Korwin-Mikke został nazwany konserwatystą-kagiebistą. Pomimo dodania do tytułów tekstów słów „ad vocem”, żadnej polemiki w tym nie ma. Tylko próby dyskredytowania przeciwnika na poziomie godnym Urbana.
Czy tą ceną, o której mówił Beck miałoby być zrezygnowanie z nienawiści? To byłoby rzeczywiście straszne. Putin mógłby też wymóc na Polsce zakaz szerzenia pedalstwa, albo – co gorsza – mogłoby mu się nie spodobać to, że płacimy kilkadziesiąt miliardów haraczu zachodnim bankierom. Nie do przyjęcia. Swój honor trzeba mieć.
Honor, honorem, ale przypowieść o mądrym królu, to chyba Fronda powinna znać:
Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.