- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Od tygodnia ceny akcji firmy Facebook notowanej na Nowojorskiej Giełdzie spadły o kilka procent i wynoszą obecnie niecałe $54 za akcję. Stało się tak pomimo tego, że zyski firmy stale rosną, a dokonane ostatnio usprawnienia w algorytmach promowania pozwolą przejąć zyski zgarniane dotąd przez "specjalistów od social media". Jako przyczynę tych spadków podaje się zapowiedź sprzedaży 41.4mln akcji przez Marka Zuckenberga. Jego udziały zmniejszą się tym samym z 58.8% do 56.1%.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że cena akcji w chwili wejścia na giełdę wynosiła $38 i zaraz po debiucie gwałtownie spadła. Drobni akcjonariusze uważali się za skrzywdzonych. Padały też oskarżenia o manipulacje (nie podano do publicznej wiadomości wszystkich danych, a Mark Zuckenberg sprzedał znaczną część swoich akcji w dniu debiutu). Fachowcy wskazywali na to, że cena akcji Facebooka i tak jest bardzo zawyżona: „Facebook ma wartość oferty kilkanaście razy większą od KGHM mimo mniejszych przychodów i zysków”. Podanym argumentom trudno odmówić racji. Dlaczego więc ceny akcji wzrosły od tego czasu dwukrotnie? Czy nie jest to dowód na to, że zależność cen akcji od wypracowanego zysku (o którym pisał ostatnio prof. Dadak) albo jest nikła, albo w ogóle nie występuje? Gdyby było inaczej, zmiana właściciela nie powinna mieć w tym przypadku znaczenia.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
W dniu 11 października 2019 roku uczestnikom inauguracji roku akademickiego 2019/2020 w PWSTE w Jarosławiu było dane wysłuchanie wykładu inauguracyjnego profesora Kazimierza Ożoga pod tytułem „Współczesna polszczyzna – rewolucyjne zmiany”.
Ten fascynujący wykład skłonił mnie do lektury publikacji Profesora, a one do refleksji, która skutkuje niniejszą krytyką.
Na wstępie konieczne jest zastrzeżenie, że słowo „krytyka” ma tu zastosowanie w dwóch znaczeniach: refleksja po (życzliwej) lekturze wspomnianych publikacji oraz dezaprobata wobec pewnych zjawisk.
Ze wspomnianych publikacji wyłania się obraz niszczenia polszczyzny po 1989 roku. Język jest podstawowym nośnikiem kultury, przy czym obecnie jest upowszechniana przede wszystkim tak zwana kultura masowa. Wobec niej stawiane są poważne zarzuty: „niski poziom intelektualny, estetyczny, moralny znaków tej kultury, schlebianie przeciętnym, najczęściej niskim, gustom odbiorców, pospolitość, wulgaryzację, prymitywizm, zbytnią emocjonalność, skłonność do efektów, nadmierną ludyczność”i.
Jako główne źródło tego zła jest identyfikowany postmodernizm. To zło rozprzestrzenia się dzięki konsumpcjonizmowi, amerykanizmowi, oraz rewolucji informacyjnej. Postmodernizm w imię wolności zanegował podstawy klasycznej kultury. Otworzyło to drogę propagowaniu fałszywych wartości, które sprzyjają kształtowaniu postaw konsumpcyjnych. Ofiarą tych procesów stali się Polacy, którzy po 1989 roku zachłysnęli się wolnością.
Zastanówmy się przez chwilę, na ile wiarygodny jest ten alarmistyczny obraz sytuacji. Bez wątpienia możemy zaobserwować wszystkie negatywnie oceniane zjawiska językowe. Wątpliwości budzi jednak opis procesu, który doprowadził do schamienia obserwowanego w sferze języka.
Czytaj więcej: Kilka uwag o używaniu języka polskiego w internecie
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Poniższy wykres wartości debiutów giełdowych (IPO) spółek „internetowych” wskazuje na to, że obecnie mamy do czynienia z powtórką z początku wieku. Wkrótce powinno więc nastąpić pęknięcie technologicznej bańki. Artykuł z którego pochodzi wykres jest odpowiedzią na inny tekst, w którym przedstawiono „dowody” na to, że mamy do czynienia z ogromną bańką spekulacyjną. Autor zwraca się jednak uwagę na to, że liczy się nie tylko wartość (niebieskie słupki), ale ilość debiutów (zielone strzałki). Jeśli to uwzględnimy – sytuacja nie wygląda tak groźnie.
Przy okazji pojawia się jednak kwestia adekwatności tak zwanej analizy technicznej do tego rodzaju prognoz. Aby zrozumieć sytuację giełdową spółek „internetowych”, konieczne jest zrozumienie zasad, na których zbudowano te biznesy. Wszystkie one powielają model Google, który udostępnia darmowe usługi, by zarabiać przy okazji na sprzedaży reklam. Niewyobrażalnie wielkie kapitały pozwalają na oferowanie usług lepszych niż konkurencja (która wszakże nie może także konkurować ceną). Ilość klientów zmierza ku całej aktywnej w internecie populacji planety.
Póki ten model biznesowy jest stabilny, nie ma najmniejszego znaczenia jakie aktualnie zyski (a w konsekwencji wskaźniki w rodzaju P/E) osiąga spółka. Liczy się tylko to, czy jest lub ma szansę zostać liderem w danym segmencie rynku. Widać to bardzo dobrze na przykładzie niedawnego debiutu Twittera, dla którego P/E wynosiło nieskończoność. W przypadku każdej z czołowych spółek internetowych wskaźnik ten był bez porównania wyższy, niż wartości z podręczników dla inwestorów (dla spółek z indeksu S&P500 średnie P/E waha się między 15 a 20).
Istnieje jednak „igła”, która może przekuć ten balon. Może mianowicie pojawić się nowy model biznesowy, w którym dochody rozkładałyby się między dostawców treści. Dotyczy to zwłaszcza „social media”. W takiej sytuacji mogłoby nastąpić masowe przejście klientów.
- Szczegóły
- Kategoria: 25 lat Trzeciej RP
Ksiądz biskup Zawitkowski w homilii wygłoszonej podczas Mszy świętej na spotkaniu Rodzin Radia Maryja w Wołominie podsumował polską "transformację ustrojową":
Kładę przed Wami, wobec Królowej, kładę życie i śmierć. Błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie. Ja i mój dom ostaniemy przy Bogu. Bolszewickie zagrożenia to mały pikuś wobec dzisiejszych zagrożeń. To już nie dzika horda bolszewicka. To wykształcone politycznie bestie. Nic już nie mamy własnego. Ani bogactwa, ani majątku, ani uznania, ani wzięcia. Decydenci uwłaszczyli siebie. To owoc okrągłego stołu. Brawo bohaterowie! Naród umiera! Naród wymiera. Odbierzcie jeszcze dzieciom miłość, a młodzieży rozum i zostanie nam Polska ugorem pachnąca!
Na stronie Radia Maryja jedna ze słuchaczek skomentowała te słowanastępująco:
Płakałam rzewnymi łzami ze wzruszenia słuchając słów księdza biskupa Zawitkowskiego. On powiedział nam to wszystko, o czym myślą i czują prawdziwie wierzący Polacy. Mam wielką nadzieję, że te słowa staną się drogą przewodnią dla naszego Narodu i wstrząsną tymi, którzy zatracili swój honor, patriotyzm, wiarę i stali się wyrobnikami okupantów.
Oczywiście nie brak także oponentów reagujących zazwyczaj rechotem: "Panie Zawistowski naród da sobie rade. Może lepiej zająć się swoimi kolegami pedofilami Wesolowskim Gilem i innymi".
Biskup Zawitkowski jest tym „nowym poetą”, z wiersza Czesława Miłosza:
Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się kłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta. Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
Na razie szyje zdrajców zdobią ordery. Ale czyny i rozmowy są spisywane .....
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Holenderscy śledczy już są niemal pewni, że samolot został trafiony rosyjskim pociskiem ziemia-powietrze „Buk”. Do ustalenia pozostaje, kto go wystrzelił – prorosyjscy terroryści, czy sami Rosjanie. Taką informację przekazał portal niezalezna.pl.
Ten sam portal cytował kilka lat wcześniej bardzo podobną w treści wiadomość: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił.”
Według redaktorów zapewne pierwsza wiadomość to najprawdziwsza prawda, a druga to podłe pomówienie motywowane politycznie.
Problem w tym, że informacja na temat zestrzelenia samolotu malezyjskiego wydaje się być tak samo wiarygodna, jak SMS na temat Smoleńska: „Mogę powiedzieć dokładnie, że oni nie mają racji”, — tak skomentował doniesienia ukraińskich mediów w wywiadzie dla sieci telewizyjnej Russia Today (RT) przedstawiciel państwowej prokuratury Holandii Wim de Bruin; podkreślił on również, że grupa ekspertów na razie nie jest gotowa do wyciągania jakichkolwiek wniosków.
Niedawno media zachodnie informowały, że holenderskie służby specjalne AIVD zostały oskarżone o utrudnianie śledztwa i ukrywanie dowodów w tej sprawie. Holendrzy są przekonani, że takie działania są motywowane politycznie. Być może chodzi jedynie o utrudnienie rodzinom ofiar dochodzenia odszkodowań od Ukrainy (która przecież walczy w imieniu „wolnego świata” z Putinem). Ale prawda może być o wiele gorsza.
