- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Przed PKW odbyła się gwałtowna demonstracja pod hasłem „leśne dziadki do odsiadki”,

Po zajęciu przez demonstrantów siedziby PKW, ogłoszono przerwanie liczenia głosów.
A więc mamy potwierdzenie, że jednak liczydła są w użyciu (chyba nikt nie podejrzewa, że „leśne dziadki” administrują serwery?). Według portalu niezalezna.pl to Putin stoi za wygraną PSL, a teraz organizuje protest przeciw takiemu wynikowi!
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Europa wesprze „turecki biznes” polegający na przemycie ludzi do Europy. Układ ma polegać na tym, że zamiast pobierać opłaty od migrantów, będą dostawać pieniądze od UE, aby zatrzymać tych migrantów u siebie. Niemiecka prasa pisze o tym, że „Erdogan użył syryjskich uchodźców, jako strategicznej broni”. Ale przez polityków Erdogan jest traktowany jak wybawca. Nikt mu nie wypomina niszczenia tureckiej demokracji, ani wspierania Państwa Islamskiego. Bo państwo islamskie nie jest tak groźne dla Europy jak Polska i Węgry. Powielanie tych debilnych opinii powstałych nad Wisłą przez niemieckich dziennikarzy świadczy o ich nikłej wiedzy . Przeraża też siła rażenia oparów głupoty dobywających się z polskiego szamba. Kaczyński stanowczo powinien wziąć przykład z „demokraty Erdogana” i powsadzać wywrotowców za kraty. Przeciwników Erdogana pozamykano, bo ujawnili że Turcja wspiera dostawami broni przeciwników Assada (oficjalnie Turkmenów, ale prawdopodobnie Państwo Islamskie). Ujawniona głupota polskich „elit” jest także szkodliwa i powinna pozostać tajemnicą państwową.
Nie ulega wątpliwości, że Państwo Islamskie funkcjonuje dzięki Turcji i innym sojusznikom USA. Turecki deputowany Ali Ediboglu ujawnił w zeszłym roku, że ropa naftowa wartości $800 mln została sprzedana w Turcji. Putin twierdzi, że ma dowody na to, że zestrzelenie rosyjskiego samolotu było próbą ochrony konwojów z ropą, którą islamiści sprzedają Turcji. Te konwoje stały się głównym celem ataków Rosji i USA.
W zasadzie nikt nie ma wątpliwości, że porozumienie Unii Europejskiej to „pakt obłudy”. Dlatego nie jest prawdą, że wybór Donalda Tuska na „króla Europy” to była pomyłka. Czyż poniższe zdjęcie nie pokazuje właściwego człowieka na właściwym miejscu?

na zdjęciu Przewodniczący RE Donald Tusk
i premier Turcji Ahmet Davutoglu
(PAP/EPA / Thierry Monasse/POOL)
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Bojownicy Państwa Islamskiego ścięli głowy 21 egipskich chrześcijan, a film z egzekucji umieścili w internecie. Wielu przywódców wyraziło swe oburzenie, a Egipt w odwecie rozpoczął bombardowania terenów zajmowanych przez islamistów. Co roku tysiące chrześcijan ginie za wiarę – w wielu miejscach świata ma to charakter regularnych prześladowań.
W Kopenhadze z kolei zabito jednego żyda. Premier Benjamin Netanjahu wzywa swoich współwyznawców z Europy do powrotu do Izraela: Izrael to wasz dom, przygotowujemy się i wzywamy do wchłonięcia masowej imigracji z Europy.
Najwyraźniej jego zdaniem wspomniany mord nie świadczy o przeniesieniu wojny izraelsko – arabskiej do Europy, ale o odradzaniu się europejskiego antysemityzmu.
Może rzeczywiście Europa po holocauście powinna być bardziej wyczulona na przejawy nienawiści na tle religijnym. Dlaczego jednak miałoby to dotyczyć tylko judaizmu? Czy antysemityzm jest czymś bardziej odrażającym, niż nienawiść do chrześcijan?
Czytaj więcej: Islam na ścieżce wojennej przeciw judaizmowi?
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Wywiad Rafała Wosia z Wolfgangiem Streeckiem tekst jest jak nóż, który odcinając mniemania odsłania rzeczywistość. Powinien go przeczytać każdy, komu sprawy publiczne nie są obojętne.
Tekst ten wzbudza także opór: przecież to niemożliwe, by sprawy wyglądały tak źle.
Wolfgang Streeck przedstawia najnowszą historię gospodarczą jako rozpadający się związek kapitalizmu i demokracji. Demistyfikuje przy okazji rządy udające, że sprawują władzę w ramach demokratycznego mandatu. Kryzysy są według niego nieuniknione, gdyż neoliberałom udało się pokonać demokrację, a przy słabym wzroście gospodarczym kapitaliści nie chcę i/lub nie mogą dzielić się dobrobytem.
W tym tekście - jak w dobrze skomponowanym utworze – nie ma ani jednej fałszywej nuty. Pomimo, że prezentuje historię gospodarczą w sposób bardzo uproszczony, jest to historia prawdziwa.
Jednak gdy dochodzi do pytania o przyszłość – taka analiza nie jest wystarczająca. Niemiecki ekonomista nie zna odpowiedzi na pytania o przyszłość - snuje jedynie niejasne przypuszczenia.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Czas kampanii wyborczej to czas optymizmu. Nie ma się więc co dziwić doniesieniom w rodzaju: „Polska coraz wiekszą konkurencją dla Chin”. Zawsze można wskazać jakieś kryterium oceny, które poprawi nam samopoczucie. Tym razem mamy się cieszyć z tego, że Polacy zarabiają coraz mniej w zestawieniu z Chińczykami oraz z tego, że nasza waluta jest coraz słabsza.
W 2016 roku koszty pracy w Polsce będą tylko o ok. 67 proc. wyższe od tych w Chinach, podczas gdy w 2002 roku różnica ta wynosiła aż 590 proc.
A jeśli uwzględnimy horrendalne opodatkowanie pracy w Polsce oraz duże regionalne zróżnicowanie zarobków, mamy z czego być dumni: w wielu obszarach Polski zarabia się mniej niż w Chinach!
A na dodatek mamy doskonałych matematyków – zwłaszcza w redakcjach ekonomicznych czasopism. Wedle publikacji „Rzeczpospolitej” Dziś koszty pracy w Polsce są na podobnym poziomie, co w 2003 roku, w przeciwieństwie do Chin, gdzie poszybowały w ostatnich latach w górę i w 2016 r. będą o 40 proc. wyższe w porównaniu z 2008 rokiem.
Skoro dopiero w ostatnich latach ich koszty „poszybowały” o 40%, to bezpiecznie będzie założyć, że od 2002 roku „poszybowały” nie więcej niż dwukrotnie. Tymczasem w roku 2002 godzina pracy Polaka kosztowała tyle, co godzina pracy 59 Chińczyków. Obecnie zaś ta proporcja wynosi jedynie 1: 1,67. Czyli biorąc pod uwagę niezmienność kosztów w Polsce, w Chinach musiał nastąpić 35-cio krotny wzrost tych kosztów (59/1,67).
Zbieg okoliczności sprawił, że w tym samym numerze gazety pojawiła się informacja o kiepskiej jakości naszej edukacji – szczególnie w zakresie kompetencji matematycznych i komputerowych. Nie ma się więc co czepiać dziennikarzy ekonomicznych – wszakże oni piszą dla absolwentów tychże szkół!
Do pełni obrazu trzeba by dodać jeszcze informację, jaka część dochodu wypracowanego przez Polaka pozostaje w kraju i porównać to z Chinami, które jeszcze niedawno były głównie miejscem lokowania produkcji przez zachodnie firmy. Ale na takie analizy w gazetach pisanych dla niewolników liczyć nie można.
na zdjęciu Premier Chin podczas biznesowego forum w Warszawie (źródło).