A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Górnicy vs Balcerowicz

Szczegóły
Kategoria: Monitor gosp. - Górnictwo
Opublikowano: 02 październik 2014

Górnicy poza fedrowaniem węgla potrafią bić się o swoje. To jedna z ostatnich branż gospodarki z silnymi związkami zawodowymi. A że na dodatek to branża kluczowa dla naszej gospodarki i w dużej części jeszcze nie „sprywatyzowana”, argumentów im nie brakuje. Gdy determinacja rośnie (tak jak tym razem), rząd zazwyczaj obiecuje pomoc, co nie wszystkim się podoba. Tak orzekli dziennikarze telewizyjni i na dowód pokazali Balcerowicza. Ten zaś jak zwykle tonem człeka oświeconego orzekł: nierentowne kopalnie trzeba zamknąć. Muzyka dla uszu liberałów.

Wczoraj dziennikarzom TVP Info przyszło do głowy, żeby o zdanie zapytać kogoś, kto ma z górnictwem do czynienia. Padło na prof. Piotra Czaję z AGH. On zaś mówi tak: to jest dylemat człowieka, który ma pietruszkę zasadzoną w ogródku. Do jej wyhodowania trzeba trochę pracy, a czasem trzeba też dopłacić (na przykład kupując nawóz). Ale zawsze jej wyrwanie będzie dla nas tańsze, niż pójść na rynek i kupić. My mamy węgiel, umiemy go wydobywać i znamy koszty. Inne źródła energii to wielka niewiadoma. O dziwo drugi z zaproszonych gości zgodził się łaskawie z profesorem Czają. Dziwne jest to dlatego, że tym gościem był jakiś młodzieniaszek z FOR – czyli fundacji założonej przez Leszka B. Zastrzegł on jedynie, że rząd powinien zdecydować, czy rzeczywiście górnictwo jest dla nas strategicznie ważne (co zdaje się Donek już orzekł, a nowa premiera potwierdziła – ale dzieci nie muszą o tym wiedzieć).

Czytaj więcej: Górnicy vs Balcerowicz

Podstawy obronności kraju

Szczegóły
Kategoria: Filozoficznie
Opublikowano: 02 marzec 2015

Nasze wojownicze „elity” zdają się marzyć o wojnie z Rosją. A że trwa kampania wyborcza, pojawiają się pomysły jak taką wojnę wygrać. Nawet polscy politycy, zdają sobie sprawę z tego, że starcie polskiej armii z rosyjską skończyłoby się szybciej, niż NATO zdołałoby się zebrać i zastanowić, czy i jak nam pomóc. Pojawiają się więc różne pomysły jak wygrać wojnę bez armii.

Najbliższa realizacji jest współczesna wersja planu Konrada Mazowieckiego. Teraz w miejsce Krzyżaków ma to być pluton Rambo wyposażony w zabawki wprost z filmu o Bondzie. Dla wzmocnienia motywacji Amerykańskich obrońców, proponuje się podpisanie TTIP. Czyli traktatu, który Jeffrey Sachs scharakteryzował następująco: większy nacisk kładzie się nie na międzypaństwowe porozumienia i umowy handlowe, lecz interesy korporacji i firm, nie zwracając przy tym uwagi na skutki uboczne tych umów, w tym ważne ekologiczne czy klimatyczne. Mamy więc oddać naszą gospodarkę Amerykańskim korporacjom – licząc na to, że USA będzie bronić ich własności. Problem w tym, że ta „nasza gospodarka” nie jest już nasza, a trudne do przeniesienia aktywa należą w większości do Niemców (Niemcy zaś z Rosją na pewno się dogadają). Ta strategia wygląda więc na tak samo poważną, jak pomysł oddania Putinowi Sosnowca (w tym wypadku przynajmniej nie ma wątpliwości, że chodzi o dowcip):

Czytaj więcej: Podstawy obronności kraju

Niemiecki kapitalizm w odwrocie?

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 10 październik 2014

Niemiecki rząd znalazł się pod ostrzałem ludzi, którzy wiedzą lepiej.... Szefowa MFW ostrzega przed recesją, do której prowadzi niemiecka oszczędność. To nie jej ojczyzna jest „chorym państwem Europy”, ale właśnie Niemcy. Ponieważ ataki finansistów zazwyczaj są dobrze skoordynowane, nie należy się dziwić niezależnym „ekspertom”, krytykującym Niemcy. To niemiecki model gospodarczy jest głupi, bo Niemcom wydaje się, że budżet opaństwa jest jak budżet domowy i nie można wydać więcej niż się ma dochodów. W związku z tym inwestycje w infrastrukturę nie rosną – jak na przykład w Polsce, a państwu grozi recesja..... Niemcom tylko się wydaje, że mają silną gospodarkę. Jednorazowy impuls rozwoju po roku 2005 biorą za stałą tendencję. A impus ten wynikał przecież z niskich płac, co uderzyło w kraje południa Europy. Niemcom się też wydaje, że będą w nieskończoność eksportować do krajów BRICS. W ubiegłym tygodniu MFW orzekł, że "Niemcy mogą sobie pozwolić na sfinansowanie niezbędnych inwestycji publicznych w infrastrukturę, nie naruszając reguł fiskalnych". Nie pomogło – więc teraz mamy otwartą krytykę i straszenie.

Polska powinna być dla Niemców wzorem. Inwestuje w infrastrukturę jak szalona, nie bacząc na rosnące długi. Już teraz obsługa zadłużenia jest mniej więcej taka, jak deficyt budżetowy, a wkrótce będzie jeszcze gorzej. Ktoś mógłby sobie pomyśleć, że w sumie wychodzi na to, że prowadzimy zrównoważoną gospodarkę jak Niemcy. Ale przecież to co my pożyczamy (zadłużając się) idzie tam gdzie trzeba. I Niemiecka gospodarka będzie tak długo zła, póki ci co trzeba na niej nie zarabiają. Przecież to nie do pomyślenia, aby przy niskim bezrobociu płaca minimalna wynosiła w Niemczech blisko 6 tys zł na miesiąc. Powinni jak Polacy zarabiać 3-4 razy mniej, wtedy mieliby na odsetki i mogli strzelać rakietami po kilka milionów za sztukę....

 

Dzisiejsze czasy mają pewną zaletę / wadę (zależnie od punktu widzenia) polegającą na tym, że prawie wszystko jest jawne. Spiskowe teorie dziejów tracą na znaczeniu, gdyż „spiskowcy” działają dziś jawnie. Mogą w każdej chwili powiedzieć: macie rację i co z tego.

Jeszcze niedawno domeną publicystów była na przykład rywalizacja systemów ekonomicznych. Kapitalizm oparty na oszczędnościach i anglosaski agresywny liberalizm, wsparty monetaryzmem. Teraz nie ma już sporu. Jest prezentacja patologii jako czegoś normalnego.

Żałoba po III RP

Szczegóły
Kategoria: Konserwatywna Polska
Opublikowano: 23 październik 2015

Zawsze jest ten sam schemat. Najpierw szok i niedowierzanie. Potem złość i bunt przechodzące w wielki żal i smutek. W końcu dochodzimy do akceptacji i pogodzenia się ze stratą, a nawet pewnego zobojętnienia.

Chyba każdy, kto rozumie jak funkcjonuje III RP musi być zszokowany. Choć przyznać trzeba, że trudno jest tutaj o taki poziom szoku, by nic nie potrafiło nas zaskoczyć. Nawet najgorszemu cynikowi chyba trudno uwierzyć w to, że rząd może knuć z człowiekiem, który chciałby zniszczenia całej branży polskiej gospodarki i zawładnięcia energetyki kraju sąsiedniego. Być może w Polsce rzeczywiście polityk nie zna słowa 'zdrada', ale może jednak przynajmniej mamy jakieś resztki przyzwoitości? Tak może myśleć ktoś, kto nie dowierza. Skutkiem jest bunt i próba przeciwdziałania. Ludzie protestują, piszą listy, chodzą na wybory, wyrażają swoje zdanie, które spotyka się tylko z kpiną i szyderstwem. Ta kpina i szyderstwo ma wartość terapeutyczną. Tylko pogłębienie żalu może bowiem prowadzić do akceptacji tego, czego zmienić się nie da.

A nie da się z trupa jakim jest III RP zrobić nagle żywotnego państwa. Trup musi obumrzeć do końca, aby można było czekać z nadzieją na zmartwychwstanie Ojczyzny. Jeśli ktoś liczy na to, że 25 października może zrodzić się nowy wspaniały kraj na miarę naszych marzeń i pragnień, ten jest w grubym błędzie – bo nie pogodził się jeszcze ze stratą. Może natomiast dokonać się agonia IIIRP – państwa establishmentu, które nigdy nie miało w praktyce na względzie dobra wszystkich obywateli. Nie pozbędziemy się „onych” i żaden z nich nie wyjedzie z kraju (nawet młoda Kopaczowa). Bo tylko tutaj oni są kimś…. Nikt (poza małymi dziećmi) nie wierzy też w cudowną moc „dobrej zmiany”. Ta zmiana jest dobra i oczekiwana – jako koniec właśnie, a nie nowy początek. Na „początek” (zmartwychwstanie) może pojawić się tylko (i aż) mała szansa. Nic więcej. Tylko wytężona praca pozwoli tą szansę wykorzystać, a nie powyborcze fajerwerki ( o ile nastąpią).

Rozumiejąc to wszystko, nie mamy żadnych powodów do związanych z oczekiwaniami stresów. Nie musimy się dziwić, że ujawnienie wspomnianej wyżej zdrady nikogo nie rusza. My już nie jesteśmy na tym etapie, by się buntować. Nowoczesny Rysiek odstawia „ekspercką” szopkę szukając głupków, których zdoła nabrać? No i co z tego – na pewno niejednego znajdzie. Tak samo jak kolejne generacje komunistów znajdą amatorów na antykościelne hasła i lewackie mądrości. Zero stresu. Jak śpiewał Młynarski (zanim jeszcze przepoczwarzył się w „onych”): róbmy swoje, może to coś da. Jeśli rodacy zdecydują się w niedzielę pogrzebać trupa III RP – będzie łatwiej. Ale żadna ich decyzja nie powinna szczególnie wzruszać nikogo, kto już odbył swoją żałobę.

W ramach robienia swego, tuż po wyborach w Jarosławiu odbywa się konferencja pod tytułem „Ekonomia solidarności strategią rozwoju lokalnego”. Jeśli ktoś ma blisko, to w imieniu organizatorów zapraszam – na pewno będzie arcyciekawie. Konferencja odbędzie się bez względu na wynik wyborów ;-). Róbmy swoje, może to coś da…..

 

Szmalcownicy a własność intelektualna

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 30 październik 2015

Działalność Martin Shkreli można porównać do szmalcownictwa, czyli wymuszania „okupu” od ludzi których życie jest zagrożone. Człowiek ten wsławił się tym, że kupił producenta leku ratującego życie i podwyższył jego cenę o 5 tysięcy procent. Podobno już wkrótce może pojawić się konkurencyjny lek w cenie 1 dolara.

Ta historia skłania do kilku refleksji:

1. To kolejne potwierdzenie, że finansiści (Martin Shkreli jest byłym menadżerem funduszy hedgingowych) to zakała ludzkości.

2. Pojawienie się taniej konkurencji pokazuje, że wolny rynek potrafi radzić sobie z takimi dewiacjami.

3. Istnieją jednak silne bariery, które choć mają swe uzasadnienie merytoryczne, utrudniają konkurencję. W tym wypadku chodzi o drogie atesty FDA (amerykańskiej Agencji Żywności i Leków), której nowy lek nie będzie miał.

4. Wyobraźmy sobie, że jakiś ratujący życie lek jest na tyle unikalny, że nie można go zastąpić bez naruszania patentów. Co wtedy? Jest to jaskrawy dowód na to, że prawo patentowe może być niezwykle groźne. Restrykcyjne jego stosowanie w USA prowadzi zresztą do wielu patologii. Tym bardziej Europa powinna unikać jego wprowadzenia poprzez traktat TTIP.

  1. Zwyrodniały kapitalizm
  2. Korzystasz z chmury, to uważaj z kim zadzierasz....
  3. Spór o mechanizmy kształtowania cen ropy
  4. Change, czyli „zmiana” - tym rezem w Izraelu
  5. Płaca minimalna w Niemczech – spór taki jak wszędzie

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 92 z 518

  • 87
  • 88
  • 89
  • 90
  • 91
  • 92
  • 93
  • 94
  • 95
  • 96

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net