- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Portal businessinsider.com opublikował spis 10-ciu najbardziej szalonych technologicznych teorii spiskowych:
-
Rząd USA i kampanie naftowe blokują rozwój elektrycznych samochodów.
-
Rządowy projekt HAARP umożliwia wywoływanie trzęsień ziemi (takie oskarżenia pojawiają się m.in. przy okazji tsunami).
-
Żarówkowy spisek. Oskarża się koncerny produkujące żarówki o to, że specjalnie tworzą produkty nietrwałe. Producenci filmu „Żarówkowy spisek (Light Bulb Conspiracy)” podają przykład żarówki, która od stu lat oświetla bazę straży pożarnej.
-
Amerykańska armia potrafi uczynić statki niewidocznymi. Ta teoria jest dobrze znana pod nazwą „Eksperyment Filadelfijski”
-
Manipulowanie umysłami. Nie chodzi przy tym o zwykłe pranie mózgu, jakie na co dzień robią polskie media, ale o pełną kontrolę. Zobacz obszerny artykuł „Agenci-psi-psychotroniczne”
-
Podobno IBM oszukiwał w słynnym meczu ich komputera Deep Blue z mistrzem szachowym z 1997 roku.
-
Nowe telewizory cyfrowe mogą służyć do inwigilacji widzów.
-
Prawie darmowa energia. Ponoć istnieją teoretycznie metody uzyskania bardzo taniej energii. Najsłynniejszą z nich jest zimna fuzja., która jednak została zweryfikowana negatywnie.
-
Silnik magnetyczny działający bez zasilania. Jak wiadomo perpetuum mobile nie istnieje, a strony takie jak ta, są dziełem ignorantów. A jednak...
-
Podobno Microsoft ukrył w znakach "Wingdings" antysemickie komunikaty związane z zamachem na WTC 11/09. Napis NYC po zmianie czcionki na Windings wygląda następująco:

Czy tworzenie takich zestawień nie jest czystą erystyką? Naciągane interpretacje znaków graficznych obok dość oczywistego spadku trwałości produktów pozwala na przejście do porządku dziennego nad ważnym problemem.
Tymczasem można wskazać wiele podobnych teorii, które zostały potwierdzone. W Polsce przez dłuższy czas nikt nie dowierzał Lucjanowi Łągiewce, który wynalazł bezpieczny zderzak. Tymczasem niedawno zaczął on produkcję swoich urządzeń na rynek (mimo, że naukowcy nadal nie potrafią wyjaśnić jak to działa).
Znany jest przykład języka Smalltalk, który utajniono na wiele lat, gdy zauważono, że może zrewolucjonizować przemysł softwerowy.
Dyskredytowanie różnych rozwiązań bez wchodzenia w merytoryczną treść jest często spotykane wśród ekonomistów. Na początku transformacji były różne pomysły rozwoju polskiej gospodarki. Argument wydętych warg wyrażających pogardę dla spiskowców bywał jedynym jaki przedstawiono.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Atak na redakcję satyrycznego pisma w Paryżu został uznany za akt terroru. W tej sytuacji trudno uciec od pytań o sens tych zdarzeń.
Zazwyczaj wobec śmierci niewinnych ludzi (niewinnych przynajmniej w tym sensie, że ich śmierć nie ma związku z ich działaniem), jedyną akceptowalną reakcją jest wyrażenie żalu lub oburzenia wobec sprawców. Utarło się nawet powiedzenie: „ciszej nad tą trumną”. Na refleksję jest czas później - po pogrzebie. Jednak w dobie pędzących niusów, później następują inne wydarzenia, przykuwające powszechną uwagę. Jakiś polityk korzysta z wróżki, innemu przemówienia pisze obcy dyplomata, jeszcze inny wykorzystuje stanowisko do reklamowania ciuchów – kto ma w nawale takich „wiekopomnych zdarzeń” czas by myśleć o dniu wczorajszym..... :-(.
Korzystajmy więc z chwili powszechnego oburzenia....
1. Chyba nie warto zwracać uwagi na to, co mówią „gadające głowy” w telewizji. Nawet jeśli pojawi się między nimi człowiek autentyczny, to skonfundowany dziennikarz szybko odbierze mu głos. Anonimowość internetu (nieważne - na ile prawdziwa) ma w tym wypadku pewne zalety - pozwala poznać autentyczne reakcje osób, które coś skłoniło do napisania komentarza. Komentarze te można z grubsza podzielić na trzy grupy:
-
Wyrażenie oburzenia: na terrorystów, na islam, albo bardziej generalnie – na religijnych fanatyków.
-
Refleksje ludzi o prawicowych poglądach, w których prócz potępienia czynu pojawia się krytyka działalności „satyryków”.
-
Polemika z prawicą. A raczej jej brak, który jak zwykle zastępują epitety w rodzaju „PISdzielcy”, „PISmatołki” albo po prostu „PIS stulic mordy !” (na podstawie komentarzy pod artykułem w Dzienniku”).
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - Górnictwo
Górnicy zostaną przekwalifikowani na inżynierów: bo „do jądrówki potrzeba tysięcy inżynierów”. To oczywiście żart. Ale trudno traktować poważnie tego typu wypowiedzi. Jak zauważa prof. Mirosław Dakowski: Nie ma na uczelniach, w mediach oficjalnych, uczciwej dyskusji o kosztach, bezpieczeństwie i potrzebie EJ dla Polski. Jest jedynie propaganda pro-jądrowa, ostatnio popierana przez wszystkie partie będące w sejmie.
Tekst prof. Dakowskiego ujawnia, że propagandysta Trybuny Ludu bezprawnie używa tytułu profesorskiego, reasumując: Jaki „profesor” – taki poziom jego argumentów.
Na ilustracji uran – z Wikipedii
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Gdy Premiery Znana z Prawdomówności jeździ po kraju w glorii chwały zwycięzcy, jej krytycy mówią o kompletnej klęsce. Podsumujmy argumenty obu stron.
Najpierw argumenty krytyków:
-
Rok bazowy 2005 do wyliczenia skali redukcji jest dla nas bardzo niekorzystny. Początkowo rokiem bazowym był 1990, ale wychodziło na to, że Polska już zredukowała 30%. Tusk zgodził się w 2008 roku na zmianę roku bazowego na 2005, a Kopacz zaakceptowała to rozwiązanie.
-
Pakiet klimatyczny koncentruje się na mechanizmie handlu pozwoleniami na emisję CO2 w wybranych branżach – dokładnie tych, które w Polsce są oparte na węglu. Jest to więc rozwiązanie dyskryminujące. KE manipuluje cenami tych pozwoleń, wskutek czego elektrownie muszą kupować brakujące pozwolenia po coraz wyższych cenach (darmowe pozwolenia nie pokrywają całości potrzeb).
-
W zamian za darmowe uprawnienia branża elektroenergetyczna musi realizować obniżające emisje CO2. Polski plan inwestycyjny do 2020 r. obejmuje ponad 340 projektów o łącznej wartości ponad 28 mld euro.
-
Nie przedstawiono żadnych dowodów, że ta redukcja będzie miała jakikolwiek wpływ na powstrzymanie globalnego ocieplenia. Obserwujemy natomiast ostatnio wyhamowanie wzrostu temperatur, których nie przewidziały błędne modele meteorologów.
-
Przystając na zapis o 60% PKB na mieszkańca, polski rząd uznał, że do roku 2030 będziemy stali w miejscu, jeśli chodzi o rozwój, a ceny nie będą się wyrównywać. Wszak według parytetu siły nabywczej już mamy powyżej 67% średniej. Nominalnie w 2013 roku było 53% średniego PKB na mieszkańca UE. Poza rozwojem gospodarczym (stagnacja grozi problemami finansowymi budżetu) i wyrównywaniem się cen, na rachunkowy wzrost naszego PKB będzie wpływać gwałtowny spadek populacji, wynikający z trendów demograficznych.
-
Przyjęty odsetek energii ze źródeł odnawialnych (OZE) jest nieosiągalny bez wzrostu cen energii (potwierdzają to przykłady Niemiec i Australii, która zrezygnowała ostatecznie z podatku na OZE). Rząd J. Kaczyńskiego wynegocjował zmniejszenie limitu energii odnawialnej z 20 % do 15 % . Kopacz zgodziła się na 27%. Obecnie mamy 11%. Produkcja energii z OZE wiąże się z wysokimi nakładami inwestycyjnymi – podobnie zresztą jak produkcja energii z paliw kopalnych. Jednak rentowność produkcji jest wyższa w przypadku paliw kopalnych, co pozwala m.in. na spłatę kredytów zaciąganych na realizację inwestycji. W przypadku OZE, przy obecnych warunkach rynkowych dotyczących głównie cen surowca i energii, wolne przepływy gotówkowe generowane w fazie eksploatacji okazują się zbyt małe, by można spłacić zobowiązania finansowe zaciągnięte w fazie budowy i uzyskać satysfakcjonującą rentowność.
-
Pakiet klimatyczny stoi w sprzeczności z ogłoszoną przez Tuska strategią rozwoju energetyki, w ramach której rząd wymusił na PGE inwestycję w rozbudowę bloków węglowych w elektrowni w Opolu.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Bruksela chce nas uszczęśliwić tysiącami uchodźców z Afryki Północnej. Wśród nich zapewne będą także terroryści. Takim rozwiązaniom sprzeciwiają się Czesi oraz Węgrzy. Tymczasem uchodzący za przedstawicieli Polski w UE politycy już się zabrali za urabianie opinii społecznej: To bardzo trudny egzamin z europejskiej solidarności w kraju, który chciałby, by solidarność była jego marką. I który sam kiedyś tej solidarności oczekiwał - mówił Lewandowski. - Jako kraj nie możemy być w UE w ten prostacki sposób. Bo słyszę w Polsce te głosy: pieniądze dać, pracę dać, rynki eksportowe dać, ale odpowiedzialnością za problem uchodźców nie chcemy się dzielić - utyskiwał. - Oczywiście to nieprawda, chcemy się dzielić.
Do Polski przyjeżdżają tysiące Ukraińców. Nie słychać o jakichś problemach z tym związanych (poza powszechnie potępianymi incydentami). Nikogo nie prosimy o „rozdzielnik”, ani nawet o pomoc materialną. Mieszkańców zdestabilizowanych przez „zachód” państw niech wezmą sobie ci, którzy przyłożyli rękę do niszczenia ich krajów: Brytyjczycy i Francuzi. Chyba, że chcemy, aby ulice Warszawy wyglądały tak jak ulice Paryża:
