- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Holenderski Greenpeace ujawnił treść dokumentów związanych z TTIP. Żaden polski portal informacyjny się tym nie interesuje. Na onecie jak zwykle poziom niemieckiej kultury „morda”, „chamstwo”, „bujne życie”, „komunia w wersji de lux” i oczywiście Skoda Fabia już w salonie. Podobnie na dziennik.pl (kpiny z Macierewicza, „mocno dostało się Dudzie”, pijana czternastolatka i nowy Volkswagen). Według „Faktu” Szydło zdradza kiedy rezygnuje. Na głównej stronie wp.pl tropią nepotyzm ministra Radziwiłła. To samo w szmatławcu Michnika. „Trybuna Ludu” Hajdarowicza dba o pluralizm. Raz się dostaje pisiorom, a drugim razem Trumpowi (dziś akurat padło na Amerykanina).
Nigdzie ani słowa o TTIP – choć to przecież układ mogący przesądzić o przyszłości Europy na dziesięciolecia! Zupełnie inaczej jest w mediach niemieckich. Polskojęzyczne dw.de po staremu daje jakiegoś Wajdę co to „nie o take Polske walczył” (starość jednak bywa straszna), ale już w wersji anglojęzycznej informuje o przecieku. Obszerną analizę na swoich stronach przeprowadza Sueddeutsche Zeitung. Tytuły mówią same za siebie:
„USA chcą mieć wpływ prawodawstwo europejskie”, „Ameryka wywiera presję większą niż kiedykolwiek”, „Rzeczywistość negocjacji TTIP przekracza najczarniejsze przeczucia” etc.. Na samym wierzchu zaś: „Merkel wzywa do szybkiego porozumienia”.
Najważniejszy deal jaki się kroi, to import do Europy GMO w zamian za umożliwienie ekspansji niemieckich samochodów do USA (może więc kłopoty Volkswagena to nie jest przypadek?).
Czyli zyskają Niemcy i Amerykanie – a stracą producenci zdrowej żywności – czyli Polska. Teraz już wiadomo dlaczego antypolskie GW-no ma dzisiaj przekaz dnia: „ekorolnictwo jest dla rozpieszczonych dzieci społeczeństwa dobrobytu”.
Źródło ilustracji:
http://www.globalresearch.ca
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Rzecznik PiS poinformował, że Jarosław Kaczyński odmówił spotkania z Viktorem Orbanem. Wiadomość ta jest szokująca i to aż z trzech powodów. Pierwszy przedstawił dzisiaj Andrzej Duda, pytany o to, czy z Victorem Orbanem powinno się rozmawiać (od 14 minuty): kontakty międzynarodowe są potrzebne; można mieć wątpliwości co do osób prowadzących agresywną politykę zagrażającą sąsiadom – czy się z nimi spotykać; ale Węgry takiej polityki nie prowadzą.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W jakim stopniu na ceny ropy wpływają spekulacje giełdowe? Według Andrzeja Szczęśniaka wpływ ten jest bardzo duży: Ropa przez ostatnie kilka lat była jedną z kilkunastu baniek spekulacyjnych, które zostały wykreowane przez programy QE (ang. quantitative easing, luzowanie ilościowe, czyli zwiększenie podaży pieniądza - przyp. red.). Jej cena nie miała nic wspólnego z fundamentami. Nie ma bowiem na świecie takiej ropy, która kosztowałaby 110 dol. za baryłkę, chyba żeby ją wiercić złotymi wiertłami. Dziś cena równowagi ropy wynosi ok. 40 dol. za baryłkę i ku temu to szybko zmierza - powiedział niezależny analityk rynku paliw Andrzej Szczęśniak.
Takie poglądy zostały bardzo ostro zaatakowane przez Przemysława A. Słomskiego, który włożył bardzo dużo wysiłku w to, aby udowodnić "kompromitujący brak wiedzy Andrzeja Szczęsniaka”. Według niego cena ropy zależy od popytu i kosztów krańcowych. I tylko grupa pajaców od teorii spiskowych podaje alternatywne wyjaśnienie – przyczyną zdaniem tych pajaców jest to, że w wyniku zmowy spekulantów […] W normalnych warunkach nikt w Polsce w mainstreamowych mediach by o [takiej] teorii nie usłyszał, gdyby nie to, że udało się w naszym kraju jednemu z takich spiskowych pajaców – Andrzejowi Szczęśniakowi […] wykreować siebie na „eksperta rynku paliw”.
Nie wnikając w istotę sporu można stwierdzić, że pan Słomski myli się na pewno co do tego, że o wpływie spekulacji nikt by bez Szczęśniaka nie słyszał. Według popularnego portalu investopedia.com obydwa czynniki mają wpływ na ceny ropy: z jednej strony podaż i popyt, a z drugiej gra giełdowa: Cena ropy, jak wiemy, jest ustalana na rynku kontraktów terminowych. Kontrakt terminowy na ropę, jest to wiążące porozumienie, które daje prawo do zakupu ropy po ustalonej cenie w ustalonym dniu. Rozróżnia się przy tym dwa rodzaje kontraktów terminowych podmiotów gospodarczych:
-
asekuracja
-
spekulacja
Przykładem asekuracji (zabezpieczenia przed nieprzewidzianym wzrostem cen) mogą być kontrakty dużych przewoźników (jak linie lotnicze). Spekulant natomiast po prostu obstawia zmiany cen, nie mając zamiaru niczego kupować. Artykuł Investopedii przywołuje dane Chicago Mercantile Exchange (CME), według których aż 97% transakcji ma charakter spekulacji. Wiara w utrzymywanie się trendów prowokuje określone spekulacje i dlatego trendy zmian cen są silnie wzmacniane.
Argumentacja taka pojawia się w cytowanym na wstępie tekście: Jako dowód na działania spekulacyjne inwestorów finansowych przytacza dane nowojorskiej giełdy paliw. - Na jeden obrót fizyczny, tzw. wet oil (mokrej ropy) jest 2 do 2,5 tys. operacji sprzedaży paper oil, czyli ropy papierowej. O cenie decydowały więc instrumenty finansowe. Teraz mamy do czynienia z ucieczką z rynku, stąd tak wysokie spadki - twierdzi Szczęśniak.
Poniższy rysunek (źródło) pokazuje proporcje realnych transakcji zakupu (kolor niebieski) i spekulacji (kolor brązowy) w dwóch różnych okresach czasu:

- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska

Zawsze jest ten sam schemat. Najpierw szok i niedowierzanie. Potem złość i bunt przechodzące w wielki żal i smutek. W końcu dochodzimy do akceptacji i pogodzenia się ze stratą, a nawet pewnego zobojętnienia.
Chyba każdy, kto rozumie jak funkcjonuje III RP musi być zszokowany. Choć przyznać trzeba, że trudno jest tutaj o taki poziom szoku, by nic nie potrafiło nas zaskoczyć. Nawet najgorszemu cynikowi chyba trudno uwierzyć w to, że rząd może knuć z człowiekiem, który chciałby zniszczenia całej branży polskiej gospodarki i zawładnięcia energetyki kraju sąsiedniego. Być może w Polsce rzeczywiście polityk nie zna słowa 'zdrada', ale może jednak przynajmniej mamy jakieś resztki przyzwoitości? Tak może myśleć ktoś, kto nie dowierza. Skutkiem jest bunt i próba przeciwdziałania. Ludzie protestują, piszą listy, chodzą na wybory, wyrażają swoje zdanie, które spotyka się tylko z kpiną i szyderstwem. Ta kpina i szyderstwo ma wartość terapeutyczną. Tylko pogłębienie żalu może bowiem prowadzić do akceptacji tego, czego zmienić się nie da.
A nie da się z trupa jakim jest III RP zrobić nagle żywotnego państwa. Trup musi obumrzeć do końca, aby można było czekać z nadzieją na zmartwychwstanie Ojczyzny. Jeśli ktoś liczy na to, że 25 października może zrodzić się nowy wspaniały kraj na miarę naszych marzeń i pragnień, ten jest w grubym błędzie – bo nie pogodził się jeszcze ze stratą. Może natomiast dokonać się agonia IIIRP – państwa establishmentu, które nigdy nie miało w praktyce na względzie dobra wszystkich obywateli. Nie pozbędziemy się „onych” i żaden z nich nie wyjedzie z kraju (nawet młoda Kopaczowa). Bo tylko tutaj oni są kimś…. Nikt (poza małymi dziećmi) nie wierzy też w cudowną moc „dobrej zmiany”. Ta zmiana jest dobra i oczekiwana – jako koniec właśnie, a nie nowy początek. Na „początek” (zmartwychwstanie) może pojawić się tylko (i aż) mała szansa. Nic więcej. Tylko wytężona praca pozwoli tą szansę wykorzystać, a nie powyborcze fajerwerki ( o ile nastąpią).
Rozumiejąc to wszystko, nie mamy żadnych powodów do związanych z oczekiwaniami stresów. Nie musimy się dziwić, że ujawnienie wspomnianej wyżej zdrady nikogo nie rusza. My już nie jesteśmy na tym etapie, by się buntować. Nowoczesny Rysiek odstawia „ekspercką” szopkę szukając głupków, których zdoła nabrać? No i co z tego – na pewno niejednego znajdzie. Tak samo jak kolejne generacje komunistów znajdą amatorów na antykościelne hasła i lewackie mądrości. Zero stresu. Jak śpiewał Młynarski (zanim jeszcze przepoczwarzył się w „onych”): róbmy swoje, może to coś da. Jeśli rodacy zdecydują się w niedzielę pogrzebać trupa III RP – będzie łatwiej. Ale żadna ich decyzja nie powinna szczególnie wzruszać nikogo, kto już odbył swoją żałobę.
W ramach robienia swego, tuż po wyborach w Jarosławiu odbywa się konferencja pod tytułem „Ekonomia solidarności strategią rozwoju lokalnego”. Jeśli ktoś ma blisko, to w imieniu organizatorów zapraszam – na pewno będzie arcyciekawie. Konferencja odbędzie się bez względu na wynik wyborów ;-). Róbmy swoje, może to coś da…..
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Biorąc pod uwagę niebywały rozwój gospodarczy i społeczny, jakiego jesteśmy świadkami, zadziwia wielkość panujących w świecie nierówności. Piramida bogactwa pokazuje, że 3.2 miliardy ludzi, stanowiące 68,7% ludzkości kontroluje jedynie 3% bogactwa. Tymczasem 32 miliony najbogatszych, stanowiące 0,7% ludzkości, kontroluje 41% bogactwa.

Warto przy okazji uświadomić sobie fakt, że powyższy rysunek nie obrazuje złożonego świata z naturalnymi nierównościami, ale jest obrazem zwyrodniałego kapitalizmu. Kapitalizmu w którym nie ma związku między wkładanym wysiłkiem i uzyskiwanymi korzyściami. Kapitalizmu, w którym za liberalną retoryką kryją się rządy jednego, potężnego i niepodzielnego władcy: nieogarnionej chciwości. W zglobalizowanym świecie ta chciwość nie pełni żadnej pozytywnej roli i jest siłą destrukcyjną. W odniesieniu do kraju najbardziej nią dotkniętą, czyli USA doskonale opisuje to zjawisko J. Stiglitz w swej najnowszej książce. Polska podąża tą samą drogą, o czym z świadczy choćby niebywała dynamika przyrostu milionerów w połączeniu z masowym zjawiskiem niedożywienia wśród dzieci. Poziom pożądanych nierówności (korzystnych dla rozwoju) przekroczyliśmy już około 10 lat temu. Precyzyjnie pokazał to metodami ekonometrycznymi Jan Jacek Sztaudynger (niestety jego strona pełna fascynujących artykułów się nie otwiera).