- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Bez udziału Komorowskiego odbyła się w telewizji debata prezydencka. Urzędujący Prezydent stwierdził, że nie przyjdzie bo go będą atakować. A on nie chce uczestniczyć w 'płytkiej awanturze'. Bardzo słusznie – Polacy powinni mieć 100% pewności, że wybierają idiotę na prezydenta :-(.
Spośród pozostałych kandydatów nie objawił się żaden mąż stanu. Zadziwiająco słabo wypadł Andrzej Duda. Jego wystąpienia przeradzały się w głoszenie haseł na czas (tykający zegar ograniczał długość wypowiedzi). Mało konkretów, dużo zapewnień. Widać, że sztab wyborczy Dudy ocenił społeczeństwo według sondaży dających zwycięstwo Komorowskiemu.
Najciekawszym w debacie był jak zwykle happening Janusza Korwina-Mikke. Zapewnił on, że wycofa się z wybporów i poprze Kukiza, jeśli w wyborach w Wielkiej Brytanii sprawdzą się JOW'y i „trzecia siła” (UkiP) zdobędzie przynajmniej tyle głosów, ile dają jej sondaże. Według JKM bowiem JOW'y są korzystne dla dużych partii i w Polsce oznaczałyby one rządy PO i PiS.
Pozytywne w tej debacie była duża zgodność w ocenie naszej gospodarki. Już wszyscy dostrzegają to, że polskie prawo podatkowe nadaje się tylko do kosza i brak jest wolności gospodarczej.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Opiniotwórczy magazyn gospodarczy „The Economists” po raz kolejny wychwala Polskę. Artykuł „The second Jagiellonian age” został przetłumaczony na język polski (The Economist: "Nowa złota era Polski") i odbił się szerokim echem w polskich mediach. Częściej jednak można spotkać utyskiwanie: „skoro jest tak dobrze, to czemu tego nie odczuwamy w portfelach”, niż rzeczową dyskusję z postawionymi tezami. A przecież znacząco odbiegają one od ocen, jakie są formułowane przez wielu komentatorów w Polsce.
Autor tekstu w The Economists wśród źródeł naszego sukcesu dostrzega „zręczną politykę fiskalną i pieniężną, elastyczny kurs walutowy dla złotego, wciąż skromną ekspozycję na handel międzynarodowy oraz niskie zadłużenie gospodarstw domowych i korporacji”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Polscy ekonomiści nie mogą przeboleć programu 500+. Jeden z nich napisał, że jet to powód do wstydu – przerażające, że popiera go 80 proc. Polaków. Swoją argumentację zaczyna od stwierdzenia, że „ekonomia to fascynująca nauka oparta na aksjomatach”. Ciekawe co jest według niego źródłem tych aksjomatów i jak one brzmią? Zapewne jeden z nich mówi, że społeczeństwo nie może funkcjonować bez głodujących dzieci, których wszak nie ma, a jeśli są – to mogą zbierać mirabelki. Podobno „najważniejszy aksjomat” to wyczytane w jakiejś liberalnej książeczce popłuczyny po Smith'cie (racjonalność konsumentów połączona z „kultem użyteczności”). Czyli mamy do czynienia z typowym przedstawicielem nadwiślańskiego liberalizmu. Wczoraj w Polsacie starli się specjaliści od gospodarki reprezentujący PiS i opozycję. Przedstawiciel PO wykroił taką mniej więcej „teoryjkę”: program 500+ wpływa negatywnie na warunki makroekonomiczne i podraża obsługę długu. Za ekstrawagancję rządu zapłacimy zatem my wszyscy – także rodziny które dostaną pieniądze. Państwo jedną ręką im da a drugą zabierze. Zbigniew Kuźmiuk z PiS ripostował, że gdyby PO nie narobiło takich długów – to nie byłoby problemów z ich obsługą. Tak się jednak szczęśliwie składa, że prasa ekonomiczna opublikowała dane dotyczące stabilności i ryzyka państw Europy. Na tych mapkach im bardziej czerwony kolor – tym większe ryzyko.
Ryzyko makroekonomiczne:
Stabilność polityczna:
Widać z tego, że Polska jest jednym z państw o najmniejszym ryzyku ekonomicznym, ale odwrotnie wygląda ocena stabilności politycznej. A to jest bezpośredni wynik działalności „opozycji”, której donosy na dodatek bez wątpienia przyczyniły się do obniżenia ratingów i wzrostu kosztów obsługi długu. Wypominanie więc tego rządowi to rzeczywiście wyjątkowa bezczelność.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Osoby starsze są bardzo cennym łupem dla wielu oszustów. Staruszkowie wyrzuceni poza margines społeczeństwa i nauczeni przez całe życie pewnego poziomu zaufania do państwa, często są dysponentami znaczących wartości. Ich dorobkiem życia może być dom lub mieszkanie. Nie każdy może założyć bank i grabić ich w majestacie prawa (przy pomocy „odwróconej hipoteki”). Ale mamy przecież „odpowiedni” system prawny. Można przy pomocy usłużnego notariusza uzyskać prawo do pozbawienia staruszków dobytku za stosunkowo niewielką cenę. Na Śląsku toczy się śledztwo w jednej z takich spraw – na wyjątkowo dużą skalę (choć przecież nie wyjątkowej). Kilka poszkodowanych osób popełniło samobójstwo. Przestępcy powinni więc odpowiadać za przyczynienie się do ich śmierci. Tak się nie stanie i maksymalny wyrok to 10 lat więzienia. Śledztwo toczy się już kilka lat. Może po następnych kilku latach znajdzie się jakiś sędzia, który odważy się dać karę kilku lat bez zawiasów. Za łup warty kilkunastu milionów chyba się opłaca?
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Mój pra-pra-dziad był biednym galicyjskim chłopem. W młodości za pracą jeździł po świecie w poszukiwaniu pracy - między innymi do Besarabii (nie wiem jak to robił, bo wątpię, by było go stać na wizę ;-)). W czasie tych wojaży poznał piękną Węgierkę, którą pojął za żonę. Dziewczyna przeżyła prawdziwy dramat, gdy po przyjeździe w rodzinne strony męża, musiała skonfrontować galicyjską rzeczywistość z opowieściami ukochanego. Nie wiem dokładnie, co opowiadał mój pradziad. Biorąc pod uwagę to, że dużo ludzi wyjeżdżało wówczas do legendarnej Ameryki, mogło to brzmieć mniej więcej tak:
Oni tam są ślepi. Prawdy nie dostrzegają. Do Ameryki jakoś mnie nie ciągnie, bo nie ma po co, a do Polski to co innego, i domy są szklane i wszystko inne mi się podoba, w Polsce jest po prostu pięknie.
Gdyby wówczas istniał internet i zamiast szeptać dziewczynie do uszka, młodzieniec pisałby - dzisiejszym zwyczajem - na fejsie, mógłby wywołać taki komentarz:
W opinii części Polaków, sympatyzujących z separatystami, w Ameryce żyje się gorzej niż w Galicji, a media zaborców częściej stosują propagandę niż te galicyjskie.
Zwolennicy propolskich separatystów są przekonani, że tak zwani „zaborcy” wspierają polskichkosmopolitów, którzy chcą zniszczyć bliżej nieokreślony „polski świat”.
Teraz mamy wolność, demokrację i europejskie wartości krzewione przez wolne media. A my Polacy (ja trochę wybrakowany – bo z domieszką krwi węgierskiej i nie wiadomo jakiej jeszcze....) - jesteśmy po jasnej stronie życia. Rolę zacofanej biedoty galicyjskiej przejął ktoś inny: Prorosyjscy separatyści współczują nam niewiedzy: UE nie wie, co dzieje się w Donbasie.
Jerzy Wawro, 2014-09-19
PS.
Trochę bez związku (a prawie na pewno bez związku - i na dodatek z "wyborczej"):
"Siedziałem na setkach meczów siatkarzy w naszych halach, ale nigdy dotąd nie słyszałem wygwizdanego hymnu - pisze dziennikarz "Wyborczej" i Sport.pl Rafał Stec"

