- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Bez udziału Komorowskiego odbyła się w telewizji debata prezydencka. Urzędujący Prezydent stwierdził, że nie przyjdzie bo go będą atakować. A on nie chce uczestniczyć w 'płytkiej awanturze'. Bardzo słusznie – Polacy powinni mieć 100% pewności, że wybierają idiotę na prezydenta :-(.
Spośród pozostałych kandydatów nie objawił się żaden mąż stanu. Zadziwiająco słabo wypadł Andrzej Duda. Jego wystąpienia przeradzały się w głoszenie haseł na czas (tykający zegar ograniczał długość wypowiedzi). Mało konkretów, dużo zapewnień. Widać, że sztab wyborczy Dudy ocenił społeczeństwo według sondaży dających zwycięstwo Komorowskiemu.
Najciekawszym w debacie był jak zwykle happening Janusza Korwina-Mikke. Zapewnił on, że wycofa się z wybporów i poprze Kukiza, jeśli w wyborach w Wielkiej Brytanii sprawdzą się JOW'y i „trzecia siła” (UkiP) zdobędzie przynajmniej tyle głosów, ile dają jej sondaże. Według JKM bowiem JOW'y są korzystne dla dużych partii i w Polsce oznaczałyby one rządy PO i PiS.
Pozytywne w tej debacie była duża zgodność w ocenie naszej gospodarki. Już wszyscy dostrzegają to, że polskie prawo podatkowe nadaje się tylko do kosza i brak jest wolności gospodarczej.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Przyjęcie propozycji oddłużenia Grecji, wysuniętej przez MFW mogłoby być „otwarciem puszki Pandory”. Bowiem niewypłacalnych państw, które formalnie nie ogłosiły bankructwa jest ponad 20. Wśród krajów europejskich należą do nich Chorwacja, Cypr, Grecja, Irlandia, Macedonia, Czarnogóra, Portugalia, Hiszpania, Ukraina.
Najgorsze jest to, że to zadłużenie dynamicznie się zwiększa. Wyczyny naszego ministra finansów Rostowskiego nie są wyjątkowe. W ostatnich latach (począwszy od krytycznego 2012) dynamicznie rośnie dług w strefie Euro. W Hiszpanii z 69% do 98% PKB. We Włoszech od 116% do 132%. a we Francji z 85% do 95%.
Dynamicznie rośnie także zadłużenie państw poza Europą. Japonia i USA to obecnie najbardziej zadłużone kraje na świecie.
Nie za bardzo wiadomo co z tym zrobić. Apele do bogatych państw, aby pomogły uboższym trafiają w próżnię, bo te najbogatsze są też najbardziej zadłużone (w szczególności dotyczy to USA). Nasuwa się jedno rozwiązanie: uznać, że za sytuację częściowo odpowiadają wierzyciele i umorzyć część długów ich kosztem. To jednak nie jest takie proste, Państwowe obligacje składają się na majątek wielu banków, które z kolei na tej podstawie udzielają kredytów. Średnia dźwignia bankowa (a więc stosunek kredytów do kapitału) wynosi 26 do 1. Zmniejszenie wskutek umorzeń kapitału o 4% prowadziłoby do katastrofy w systemach bankowych (Deutsche Bank już jest na progu bankructwa).
Chwilowym załagodzeniem sytuacji jest wykup obligacji z rynku przez FED i EBC. O ile jednak takie działania w USA miały charakter czysto finansowy, to na przykładzie Grecji widać, że krytyczna sytuacja finansowa może być wykorzystywana politycznie. System finansowy stał się jedną z głównych przyczyn II Wojny Światowej. Szereg instytucji międzynarodowych powstałych po wojnie teoretycznie chroni nas przed powtórką z historii. Jeśli jednak będzie postępować polityczne uwikłanie tych instytucji (tak jak w przypadku EBC), a narody świata nie znajdą sposobu na reformę systemu finansowego, następny wojenny kataklizm na skalę globalną będzie nieuchronny.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
W Ministerstwie Rozwoju trwają prace nad finalną wersją Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Jednym z jej elementów jest opracowanie długofalowej i spójnej wizji polityki migracyjnej Polski. Według Grzegorza Osieckiego z portalu forsal.pl celem ma być zatrzymanie Ukraińców, gdy UE zniesie im wizy. Ma to być coś w rodzaju amerykańskiej „zielonej karty”.
Komentarze pod tekstem słusznie zwracają uwagę, że Ukraińcy wypełniają lukę po młodych Polakach zmuszonych do emigracji. Póki jednak te procesy są w miarę spokojne i naturalne – chyba pozostaje je zaakceptować. Zawsze pozostaje miejsce na refleksje – między innymi nad jednym ze „styropianowych” błędów, jakim było tamowanie handlu przygranicznego w latach 90-tych.
- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Wszystkie konflikty w historii były napędzane przez trzy czynniki: żądza władzy, zdobycze (pieniądze) i ideologia. Można się spierać o to, czy wszystkie trzy czynniki występują w każdym konflikcie (bez wątpienia czasem jeden z nich dominował do tego stopnia, że pozostałe były pomijalne). Ważniejsze jest jednak to, że wydzielenie tych czynników ułatwia zrozumienie przyczyn i przebiegu konfliktów.
Po II Wojnie Światowej w Europie zanikały konflikty zbrojne. Demokracja i rozwój mediów sprawiły, że zbrojna walka o władzę stała się przeżytkiem. Idee socjalizmu i państwa dobrobytu sprawiły, że na gruncie ekonomicznym główna oś sporu przebiega między państwem i obywatelem (a nie – jak drzewiej bywało - między właścicielami dóbr). Dodatkowo dla tych o nieogarnionej żądzy posiadania jest system finansowy, który daje możliwości grabieży o wiele większe, niż potęga militarna. Także ideologie wydawały się być w odwrocie. Co prawda podzielony na dwa wrogie obozy świat uprawiał rytualne poniżanie przeciwnika, ale głębokie przekonanie ideologów o słuszności wyznawanych idei skłaniało ich do poglądu, że „lepszy” system zwycięży bez atakowania wroga.
Po upadku ZSRR zabrakło sensownej refleksji, a może i dobrej woli. Zamiast wysiłku w celu wykorzystania historycznej szansy, mieliśmy triumfalizm liberalizmu i rozkwit bezgranicznej chciwości. Reakcja przegranych była łatwa do przewidzenia: nastąpiła eskalacja konfliktów ideologicznych. Islamski radykalizm z jednej strony, a lewactwo z drugiej mają podobne cele: zniszczyć podstawy systemu wartości wroga. Została zaatakowana cywilizacja judeo-chrześcijańska.
Jednym z najważniejszych wskazań Jana Pawła II brzmiało: nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. Czyli mamy patrzeć na rzeczywistość z perspektywy personalistycznej (osobowej) i skupiać się na budowaniu, a nie niszczeniu. Kierując się zasadami etyki minimalizujemy skutki ewentualnych błędów, wynikających z braku wiedzy lub mylnej oceny faktów. Sprzeniewierzenie się temu nauczaniu czyni nas bezbronnymi wobec agresji. W Polsce współpraca Kościoła z „naszą” (jak się wydawało) władzą przerodziła się w kolaborację. „Mesjanizm” Busha i knowania jego następców wzmocniły w krajach arabskich wizerunek USA jako szatana. Zło rodzi zło, a nienawiść – nienawiść. Wydarzenia w Syrii, Iraku i Izraelu są skutkami tego procesu.Świat „zachodu”, który milczał wobec amerykańskich zbrodni na Bałkanach – nie miał też wiele do powiedzenia po aneksji Krymu. Traktowanie tragedii zabójstwa trzech chłopców jest dużo lepszym pretekstem do wojny, niż mityczna „broń chemiczna” w Iraku. (Nawet przedstawiciele izraelskiej armii nie kryją, że to pretekst - jeden z wysokich oficerów stweierził niedawno, że Izreael nie potrzebuje żadnych dowodów winy Hamasu, aby zabijać swych wrogów).
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy

TVP2 pokazała wczoraj film kolejny odcinek filmu BBC, poświęcony Hitlerowi jako przywódcy Niemiec: Złowroga charyzma Adolfa Hitlera – miliony prowadzone ku przepaści. Główną myśl filmu można ująć w jednym zdaniu: Niemcy nie zostali zahipnotyzowani przez szaleńca, ale poparli charyzmatycznego przywódcę, który poprowadził ich ku zwycięstwom.
Niby to oczywistość, ale my wolimy wierzyć w mity. To jednak utrudnia zrozumienie historii, utrudnia dotarcie do głębszych procesów i przyczyn. Uniemożliwia wyciągnięcie nauki na przyszłość.
Gdyby po zajęciu przez Hitlera Francji, Brytyjczycy uznali jego sukces i usiedli do stołu rokowań, to Rzesza Niemiecka trwałaby zapewne do dzisiaj (a Polaków jako narodu by nie było). Kontynuowanie walki pod dowództwem Brytyjczyków było więc nie tylko słuszną, ale i jedyną rozsądną opcją dla Polski. Polacy pokazali, że mając do wyboru jedno rozwiązanie, są w stanie postępować racjonalnie.
Niestety zazwyczaj rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. A wtedy zaczyna się problem.
Historia konfliktu ukraińskiego nie jest zdeterminowana. Jednak od początku przeważał wariant proponowany Niemcom przez Władimira Putina: dogadajmy się między sobą, a Amerykanie idą w odstawkę. Gdy pojawiły się pogłoski o negocjacjach Niemiec z Rosją, Francuzi zrobili wszystko, by znaleźć się po właściwej stronie. Obawiając się, że podtrzymanie kontraktów zbrojeniowych może nie być wystarczająco jasnym sygnałem, prezydent Hollande wezwał Ukrainę do umiarkowania w działaniach wobec separatystow. Sprawa stała się zupełnie oczywista dla wszystkich, oczywiście poza amerykańskimi mapetami w Polsce.
Czytaj więcej: O szkodliwości patrzenia na rzeczywistość przez pryzmat mitów