- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Wydawało się, że z polską polityką wobec Ukrainy gorzej być nie może. Póki nie zabrał głosu Cimoszewicz: "Trzeba powiedzieć Jaceniukowi, że jeżeli będą z nami tak pogrywali, to polska opinia publiczna nie będzie tolerowała takiej, a nie innej polityki rządu". Polska „klasa” (w przedszkolu to chyba raczej „grupa”?) polityczna rzeczywiście żyje w jakimś wyimaginowanym świecie. W relacjach polaków mieszkających na Ukrainie przewija się motyw antypolskich ruchów. To jest w sumie dość zrozumiałe – tak po ludzku. Polacy potrafią się zachowywać z wyższością, a przynajmniej bez wyczucia, że to tak może być odbierane. Oni są dużo od nas biedniejsi i zwykła ludzka zazdrość może wpływać na ogląd sytuacji. Elity (miejmy nadzieję) rozumieją też, że ich kraj stał się obiektem brudnej gry „zachodu” z Rosją. Wobec „zachodu” powszechna jest postawa roszczeniowa (Unia przyjdzie i nam da). Wypowiedź Cimoszewicza wpisuje się w najgorsze stereotypy myślowe. Oczywiście żaden polski polityk nie powie, że „trzeba powiedzieć Merkel, żeby z nami nie pogrywała” (a pogrywa – i to jeszcze jak ;-)), ani nawet Putinowi (bo jeszcze się jakiś wirus pomoru jabłek znajdzie).
- Szczegóły
- Kategoria: Teoria spisku
Gazeta Polska Codziennie wykryła szpiona. Prezes Unizeto – spółki ważnej z punktu widzenia bezpieczeństwa danych - okazał się konsulem honorowym Rosji. To żadna tajemnica, ale nagle zapanowała doktryna, że przyjaciel naszego wroga musi być także naszym wrogiem....
Reakcja polityków PiS na te wieści jest kuriozalna:
Udział funkcjonariusza dyplomacji rosyjskiej w życiu gospodarczym Polski w taki sposób, że spółka, której jest prezesem, uczestniczy w przedsięwzięciach dotyczących bezpieczeństwa kraju, jest skandalem – mówi poseł PiS‐u Piotr Naimski. – Używanie honorowego konsula rosyjskiego do tego typu działań na terenie Polski pokazuje, że Rosja postanowiła wyjść z ukrycia ze swoim wpływem na naszą gospodarkę i bezpieczeństwo. Do tej pory wydawało się, że mamy w kraju jedynie „ukrytą partię rosyjską” – dodaje.
Konsul honorowy, to osoba która angażuje się społecznie na rzecz rozwoju współpracy dwóch krajów – między innymi służąc pomocą turystom. Nie jest więc to więc „funkcjonariusz dyplomacji” i w żaden sposób nie jest podległy obcemu państwu. Piotr Naimski z kolei też nie jest drugorzędnym politykiem (był między innymi szefem UOP) i nie można jego wypowiedzi ocenić jako zwykłego wygłupu.
Spółka UNIZETO wydała oświadczenie, w którym broni swojego „dobrego imienia”. Dwa dni później spółka potwierdziła cofnięcie w roku 2009 certyfikatu bezpieczeństwa przemysłowego.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Przyjęcie propozycji oddłużenia Grecji, wysuniętej przez MFW mogłoby być „otwarciem puszki Pandory”. Bowiem niewypłacalnych państw, które formalnie nie ogłosiły bankructwa jest ponad 20. Wśród krajów europejskich należą do nich Chorwacja, Cypr, Grecja, Irlandia, Macedonia, Czarnogóra, Portugalia, Hiszpania, Ukraina.
Najgorsze jest to, że to zadłużenie dynamicznie się zwiększa. Wyczyny naszego ministra finansów Rostowskiego nie są wyjątkowe. W ostatnich latach (począwszy od krytycznego 2012) dynamicznie rośnie dług w strefie Euro. W Hiszpanii z 69% do 98% PKB. We Włoszech od 116% do 132%. a we Francji z 85% do 95%.
Dynamicznie rośnie także zadłużenie państw poza Europą. Japonia i USA to obecnie najbardziej zadłużone kraje na świecie.
Nie za bardzo wiadomo co z tym zrobić. Apele do bogatych państw, aby pomogły uboższym trafiają w próżnię, bo te najbogatsze są też najbardziej zadłużone (w szczególności dotyczy to USA). Nasuwa się jedno rozwiązanie: uznać, że za sytuację częściowo odpowiadają wierzyciele i umorzyć część długów ich kosztem. To jednak nie jest takie proste, Państwowe obligacje składają się na majątek wielu banków, które z kolei na tej podstawie udzielają kredytów. Średnia dźwignia bankowa (a więc stosunek kredytów do kapitału) wynosi 26 do 1. Zmniejszenie wskutek umorzeń kapitału o 4% prowadziłoby do katastrofy w systemach bankowych (Deutsche Bank już jest na progu bankructwa).
Chwilowym załagodzeniem sytuacji jest wykup obligacji z rynku przez FED i EBC. O ile jednak takie działania w USA miały charakter czysto finansowy, to na przykładzie Grecji widać, że krytyczna sytuacja finansowa może być wykorzystywana politycznie. System finansowy stał się jedną z głównych przyczyn II Wojny Światowej. Szereg instytucji międzynarodowych powstałych po wojnie teoretycznie chroni nas przed powtórką z historii. Jeśli jednak będzie postępować polityczne uwikłanie tych instytucji (tak jak w przypadku EBC), a narody świata nie znajdą sposobu na reformę systemu finansowego, następny wojenny kataklizm na skalę globalną będzie nieuchronny.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Mija 100 dni rządu Beaty Szydło. Powinien to być odpowiedni moment na oceny i refleksje. Trudno jednak podjąć spokojną analizę w sytuacji tak ostrej walki „elity” z rządem. Krytyka polityki rządu może być odebrana jako solidarność z tą zgrają odrywaną od koryta, z którą chyba nikt normalny nie chce mieć nic wspólnego.
Zamiast zestawienia sukcesów i wpadek oraz oceny działania poszczególnych ministrów, spróbujmy zastanowić się jaką politykę prowadzi PiS i rząd sformułowany przez tą partię.
W każdym z głównych obszarów działalności politycznej można ocenić podejmowane działania pod względem ich realizmu oraz poziomu aktywności. Realizm polega na wypracowywaniu decyzji na podstawie dobrego oglądu rzeczywistości. To bardzo trudne, gdyż wymaga poznania prawdy o świecie (nie zawsze oczywistej) oraz wyodrębnienia procesów w których chcemy uczestniczyć lub które chcemy kreować. Na przeszkodzie stoją nie tylko brak wiedzy oraz uleganie stereotypom i mitom. Realizm wymaga także przyjęcia takiej hierarchii ważności, aby rzeczy ważniejsze nie były przesłaniane przez mniej ważne.
Polityka może być bardziej lub mniej aktywna. Można kreować procesy, aktywnie w nich uczestniczyć, lub ich unikać. Od rewolucyjnych zmian do bierności ('ciepła woda z kranu').
W stosunku do rządów PiS pojawiają się obawy, że może podejmować działania nierealistyczne i rewolucyjne. Dlatego niesłychanie istotne jest odwołanie do ideałów konserwatywnych. Konserwatyzm wiąże się bowiem z odpowiedzialnością. Dlatego w praktyce podejmowane działania są dużo bardziej wyważone, niż można by się spodziewać na podstawie zapowiedzi. Ta odpowiedzialność wiąże się też z powołaniem do rządu fachowców. Ten rząd jest dużo lepszy, niż można było się spodziewać po partii Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście jest też lepszy od rządów PO – ale w końcu to był powód zmiany :-).
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Akt zdrady dokonał się 19 lipca 1989 roku. Teraz nie ma już najmniejszych wątpliwości. Ujawnił to senator Mieczysław Gil w wywiadzie "To miała być prawa Polska": Ale trzeba pamiętać, że ogromny wpływ na nasze decyzje mieli Amerykanie, którzy np. naciskali, by Wojciech Jaruzelski został wybrany na prezydenta, bo uważali, że od tego będzie zależeć przyzwolenie i neutralność Rosji. Dlatego kto chce, może nas krytykować, ale naszym usprawiedliwieniem była ówczesna sytuacja polityczna. Myśmy jeszcze długo się bali, że Rosjanie wejdą do Polski.
Do tej pory sądzono, że wybór Jaruzelskiego był wynikiem politycznych targów. Można było uważać tą decyzję za głupią, ale wydawała się ona decyzją suwerenną – dokonaną przez parlamentarzystów w imieniu odzyskującego suwerenność narodu.
Okazuje się jednak, że nie. Przyszedł czas próby dla styropianowej elity i ona nie zdała egzaminu. Ze strachu przed Ruskimi wyrzekła się suwerenności. Sprzedanie Polski banksterom to był jedynie dalszy ciąg tego procesu wyzbywania się suwerenności.
Senator Gil jest prawym człowiekiem. Ma prawo bronić okrągłego stołu i spisku w Magdalence. Gdyby w wyniku tych układów wyłoniła się Wolna Polska – należałoby je uznać za słuszne. Po owocach ich poznacie.
Nie można także mieć pretensji do Amerykanów. Z ich perspektywy mogło się wydawać, że wybór Jaruzelskiego chroni nas przed inwazją – ale nie powstrzyma przemian. Jednak każdy Polak wówczas wiedział, że tej rodzącej się wolności nie da się już powstrzymać. Gdyby wówczas Rosjanom przyszła do głowy interwencja (a nic na to nie wskazywało), naród broniłby swojej wolności. Kto teraz stawałby w obronie III RP? Takie są konsekwencje zdrady. Zdradzony naród, karmiony zdradą dzień po dniu z czasem przestaje być narodem.
Być może ten akt zdrady tłumaczy także obecną rusofobię styropianowej elity. Może to odreagowanie tego strachu z roku 1989 i próba znalezienia obiektywnych przyczyn własnej małości. Zdradzonej cnoty odzyskać nie można. Lata mijają, a skundlona pseudo-elita nadal merda ogonem na głos swego amerykańskiego pana. Jest gotowa podjąć działania nawet w najbardziej oczywisty sposób szkodzące naszym interesem.
Po ujawnieniu przez niemiecki Der Spiegel kłamstw amerykańskiego generała Philipa Breedlove chyba nikt nie ma wątpliwości, że Amerykanom nie zależy na zakończeniu ukraińskiego konfliktu. To grozi wojną na niewyobrażalną skalę. Ale nasza Trybuna Ludu bez żenady publikuje kolejne propagandowe wystąpienia Amerykanina.
JW