- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Integracja produktowa – czyli wspólne wytwarzanie produktu przez niezależne podmioty, może rodzić pewne problemy1. Nie występują one, gdy obowiązuje jasny podział na głównego wykonawcę – inwestora i podwykonawców (budownictwo). Gorzej, gdy próbujemy rozłożyć ryzyko między tworzących wspólnie produkt rynkowy wykonawców, między którymi brak formalnych więzów.
W tej sytuacji konieczne jest opisanie przedsięwzięcia w umowach dwustronnych. Chcąc ułatwić takie współdziałanie, minimalizując ryzyko związane z brakiem doświadczenia jednej ze stron, dobrze byłoby stworzyć jakieś ogólne ramy prawne. Mogą to być standardy (dobre praktyki, wzorce), lub unormowanie nowego rodzaju struktur (sieciowych). Niniejszy tekst dotyczy takich właśnie struktur.
Czytaj więcej: Struktury gospodarcze dla integracji produktowej przedsiębiorstw
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Widząc jak truchło neoliberalizmu rozpada się na naszych oczach, Grzegorz Kołodko nie mógł odmówić sobie przyjemności udziału w jego ostatecznym powaleniu. Odnosząc się do wyznania Marcina Króla („głupi byliśmy”) pisze: „To dobrze, że pojmują to kolejni luminarze nauk społecznych. Trochę gorzej jest wciąż z politykami i tzw. ekonomistami, o których prof. Król powiada: „nie wierzę im jak psom". Osobiście nie mam tego problemu, bo sam jako ekonomista opieram swoje poglądy na wiedzy, a nie na wierze, ale jeśli już, to zdecydowanie bardziej ufam psom”.
Trzeba przyznać, że Kołodko jak mało kto ma prawo do triumfu. Chyba jako jedyny polski ekonomista odważył się nawet lekko szczypać samego Leszka Balcerowicza. Jednak użycie słowa „luminarze” na określenie manipulatorów i propagandystów, a tym bardziej „intelektualista” w odniesieniu do Adama Michnika to jest gruba przesada.
Nie łudźmy się też, że ci ludzie wykrzeszą z siebie coś pozytywnego po latach chodzenia na pasku posługujących się neoliberalizmem agresorów (podobnie jak wcześniej inni agresorzy posługiwali się socjalizmem). Jako chrześcijanie nie możemy stosować wariantu z latarniami – hołota zwana elitą może spać spokojnie. Ale może czas przestać im się mamić?
Jerzy Wawro, 21II2014
PS.
Warto przeczytać komentarz Rafała Wosia "Rachunek sumienia".
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Mieszkańcy Kijowa zaczynają się buntować przeciw zapowiadanym cięciom budżetowym w sferze socjalnej, likwidacji szeregu ulg oraz obniżkom pensji i innych świadczeń. Uczestnicy wiecu nieśli transparenty z napisami "Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie będzie nam rozkazywał!" i "Uratujemy przemysł węglowy!". Od debatujących nad budżetem posłów demonstranci żądali podniesienia podatków dla najbogatszych. Projekt budżetu państwowego na przyszły rok przewiduje dwukrotne zmniejszenie emerytur i minimalnego wygrodzenia w porównaniu do ubiegłego roku. Opozycja zażądała dymisji rządu.
W okresie świątecznym pobożne życzenia są bardzo na miejscu. Parlament Ukrainy ma zupełnie inne plany i priorytety. Właśnie uchwalił rezygnację ze statusu państwa neutralnego, otwierając tym samym drogę do NATO. W dalszej perspektywie stwarza to realną groźbę wybuchu wojny w naszej części Europy.
Tymczasem negocjacje w Mińsku doprowadziły do wymiany jeńcow, co mogłoby stanowić ważny krok ku zakończeniu konfliktu. Nie jest jednak jasne, czy rozmowy w Mińsku będą kontynuowane. Wygląda to tak, jakby ktoś szukał pretekstu do ich zawieszenia.
Ukraińcy powinni koniecznie zapoznać się z najnowszym tekstem Rafała Wosia, podsumowującym 25 lat polskich "reform". Będą wiedzieć w miarę dokładnie, co ich czeka. Neokolonializmw odniesieniu do ich kraju wydaje się przesądzony. Nie wiadomo tylko, czy przynajmniej - wzorem Polski - uda się zachować pozory suwerenności.
Ilustracja: Mapa Ukrainy, źródło: ShutterStock
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Szkoccy bankowcy przestrzegają klientów przed nową falą kryzysu: „Sprzedajcie wszystko za wyjątkiem obligacji wysokiej jakości. Chodzi o zwrot kapitału, nie o zwrot na kapitale. W zatłoczonej sali drzwi wyjściowe są małe”. Ich zdaniem cena ropy naftowej dojdzie do $16 za baryłkę, a indeksy giełdowe spadną o 20%. Spadki mają się zacząć od korekty na giełdzie chińskiej.
Główny strateg Societe Generale Albert Edwards, który od kilku miesięcy wieszczy zbliżającą się bessę twierdzi, że pęknie „bańka” na amerykańskim rynku akcji. Jego zdaniem indeks S&P500 może spaść w tym roku nawet o 75%.
Tymczasem według MFW Polska nie ma specjalnych powodów do obaw: MFW ocenił, że bardzo silne podstawy gospodarcze i ramy polityczne pomogły Polsce zachować odporność w obliczu rosnącej niestabilności na rynkach finansowych. Wzrost gospodarczy jest silny, bezrobocie spada, a inflacja zaczęła się podnosić - podkreślił Fundusz. - Są perspektywy dalszego dynamicznego wzrostu - powiedział pierwszy zastępca Dyrektora Zarządzającego Funduszu David Lipton, cytowany w komunikacie. Zastrzegł jednak, że choć ryzyko dla gospodarki nieco spadło, to "pozostaje na podwyższonym poziomie" w związku z niepewnościami co do dalszych skutków zaostrzenia polityki monetarnej USA i potencjalnie niekorzystnych wydarzeń w kluczowych gospodarkach wschodzących.
Na razie złotówka się nieco wzmocniła. Od początku tygodnia rośnie także polski indeks giełdowy WIG (czekamy na komentarz dw.de, że to zasługa Petru). Cena baryłki ropy wynosi około $30. Plotki na temat nadzwyczajnego szczytu OPEC nie zatrzymały spadkowych tendencji.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Jednym z ważniejszych elementów bezkompromisowej krytyki liberalizmu, autorstwa Noama Chomsky'ego, jest porównanie socjalistycznej ochrony zdrowia z liberalnym systemem w USA. Potwierdzeniem trafności tej oceny jest zestawienie Bloomberga. Taka sama diagnoza zdaje się wynikać z tekstu „Zagłodzone dziecko”, który dzisiaj publikujemy. Efektywny system, który chronił przed takimi tragediami, był socjalistyczny. Zmiany, które spowodowały jego dysfunkcyjność mają charakter liberalny. Z pierwszym przypadku mamy władzę czuwającą nad rodzicami, w drugim zaś władzę wkraczającą dopiero gdy zostanie stwierdzone przestępstwo. W najlepszym razie – zgodnie z zasadą pomocniczości, system reaguje dopiero wówczas, gdy rodzice poproszą o pomoc. Jak uczy doświadczenie – o wiele za późno.
Zarówno tytuł niniejszego tekstu, jak i powyższy wstęp są celowo prowokacyjne. Mają sprowokować do myślenia. Źle by się jednak stało, gdyby jedynym efektem ludzkich tragedii było jedynie zaostrzenie sporu politycznego. Zgódźmy się zatem, że powyższy opis jest co do faktów poprawny. Zło socjalizmu nie polegało przecież na tym, że miał nieefektywną służbę zdrowia, tylko na tym, że utopijna wizja społeczeństwa musiała ulec degeneracji. Koncentracja władzy wymagałaby selekcji jednostek wybitnych, a to w partyjnej hierarchii było wykluczone. Liberalizm zwyciężył, gdyż ograniczał w naturalny sposób zasięg szkodliwości działań degeneratów i nieudaczników.
Głupotą, którą z zapałem uprawiamy od 25 lat jest jednak myślenie schematami: skoro socjalizm okazał się zły, to wszystko co było w socjalizmie także było złe. Może akurat system ochrony zdrowia należało zachować bez tych wszystkich bardziej lub mniej nieudanych reform?
Może akurat w tej dziedzinie warto by ograniczyć poziom istniejącej wolności, aby uniknąć takich tragedii?
Czytaj więcej: Dzieci nie umierają z głodu na próżno – to cena liberalnej wolności