- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Integracja produktowa – czyli wspólne wytwarzanie produktu przez niezależne podmioty, może rodzić pewne problemy1. Nie występują one, gdy obowiązuje jasny podział na głównego wykonawcę – inwestora i podwykonawców (budownictwo). Gorzej, gdy próbujemy rozłożyć ryzyko między tworzących wspólnie produkt rynkowy wykonawców, między którymi brak formalnych więzów.
W tej sytuacji konieczne jest opisanie przedsięwzięcia w umowach dwustronnych. Chcąc ułatwić takie współdziałanie, minimalizując ryzyko związane z brakiem doświadczenia jednej ze stron, dobrze byłoby stworzyć jakieś ogólne ramy prawne. Mogą to być standardy (dobre praktyki, wzorce), lub unormowanie nowego rodzaju struktur (sieciowych). Niniejszy tekst dotyczy takich właśnie struktur.
Czytaj więcej: Struktury gospodarcze dla integracji produktowej przedsiębiorstw
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Prezydent Poroszenko przyjeżdża z oficjalną wizytą do Polski. Na pewno będzie dużo wyrazów solidarności. Ale Ukraina potrzebuje wsparcia gospodarczego, a nie gładkich słówek. Co prawda Polacy uważają, że to Rosja się wali („paliwowy narkoman), ale Ukraińcy daliby wiele, by ich gospodarka miała tylko takie kłopoty jak rosyjska. UE obiecuje wsparcie, ale domaga się od Ukrainy szybkich reform. Szykuje się więc ukraińska wersja „terapii szokowej”. Przewiduje ona między innymi, że w 2017 r. gospodarstwa domowe mają płacić za gaz trzykrotnie więcej niż obecnie. Majdan 3.0 jest prawie pewny.
Można podziwiać władze Ukrainy za odwagę. (Nawet chcą się dobrać do sekty „nietykalnych”: przewiduje się przeprowadzenie weryfikacji 9 tys. sędziów). Jednak bez współpracy z Rosją jej przetrwanie będzie bardzo trudne.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Szkoccy bankowcy przestrzegają klientów przed nową falą kryzysu: „Sprzedajcie wszystko za wyjątkiem obligacji wysokiej jakości. Chodzi o zwrot kapitału, nie o zwrot na kapitale. W zatłoczonej sali drzwi wyjściowe są małe”. Ich zdaniem cena ropy naftowej dojdzie do $16 za baryłkę, a indeksy giełdowe spadną o 20%. Spadki mają się zacząć od korekty na giełdzie chińskiej.
Główny strateg Societe Generale Albert Edwards, który od kilku miesięcy wieszczy zbliżającą się bessę twierdzi, że pęknie „bańka” na amerykańskim rynku akcji. Jego zdaniem indeks S&P500 może spaść w tym roku nawet o 75%.
Tymczasem według MFW Polska nie ma specjalnych powodów do obaw: MFW ocenił, że bardzo silne podstawy gospodarcze i ramy polityczne pomogły Polsce zachować odporność w obliczu rosnącej niestabilności na rynkach finansowych. Wzrost gospodarczy jest silny, bezrobocie spada, a inflacja zaczęła się podnosić - podkreślił Fundusz. - Są perspektywy dalszego dynamicznego wzrostu - powiedział pierwszy zastępca Dyrektora Zarządzającego Funduszu David Lipton, cytowany w komunikacie. Zastrzegł jednak, że choć ryzyko dla gospodarki nieco spadło, to "pozostaje na podwyższonym poziomie" w związku z niepewnościami co do dalszych skutków zaostrzenia polityki monetarnej USA i potencjalnie niekorzystnych wydarzeń w kluczowych gospodarkach wschodzących.
Na razie złotówka się nieco wzmocniła. Od początku tygodnia rośnie także polski indeks giełdowy WIG (czekamy na komentarz dw.de, że to zasługa Petru). Cena baryłki ropy wynosi około $30. Plotki na temat nadzwyczajnego szczytu OPEC nie zatrzymały spadkowych tendencji.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Widząc jak truchło neoliberalizmu rozpada się na naszych oczach, Grzegorz Kołodko nie mógł odmówić sobie przyjemności udziału w jego ostatecznym powaleniu. Odnosząc się do wyznania Marcina Króla („głupi byliśmy”) pisze: „To dobrze, że pojmują to kolejni luminarze nauk społecznych. Trochę gorzej jest wciąż z politykami i tzw. ekonomistami, o których prof. Król powiada: „nie wierzę im jak psom". Osobiście nie mam tego problemu, bo sam jako ekonomista opieram swoje poglądy na wiedzy, a nie na wierze, ale jeśli już, to zdecydowanie bardziej ufam psom”.
Trzeba przyznać, że Kołodko jak mało kto ma prawo do triumfu. Chyba jako jedyny polski ekonomista odważył się nawet lekko szczypać samego Leszka Balcerowicza. Jednak użycie słowa „luminarze” na określenie manipulatorów i propagandystów, a tym bardziej „intelektualista” w odniesieniu do Adama Michnika to jest gruba przesada.
Nie łudźmy się też, że ci ludzie wykrzeszą z siebie coś pozytywnego po latach chodzenia na pasku posługujących się neoliberalizmem agresorów (podobnie jak wcześniej inni agresorzy posługiwali się socjalizmem). Jako chrześcijanie nie możemy stosować wariantu z latarniami – hołota zwana elitą może spać spokojnie. Ale może czas przestać im się mamić?
Jerzy Wawro, 21II2014
PS.
Warto przeczytać komentarz Rafała Wosia "Rachunek sumienia".
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Według samego FED, ta instytucja niewiele różni się w swym działaniu od NBP. Jej głównym celem jest umożliwienie wymiana (taka wielka Izba Clearingowa, jak nasz KIR). A wypracowany przy okazji zysk w zdecydowanej większości wpłacany jest do kasy rządu. Według businessinsider.com tylko $1,6mld z wypracowanych w ubiegłym roku $90,5 mld zysku poszło na dywidendy. Resztę wpłacono do kasy rządu (konkretnie US Treasury). Umieszczenie takiej informacji w artykule zatytułowanym „Oto, kto naprawdę jest właścicielem Rezerwy Federalnej”, sugeruje, że głównie amerykański rząd. Informacji o prawdziwych właścicielach próżno szukać. Tego tekstu w żaden sposób nie można traktować jako odpowiedzi na druzgocącą krytykę autora „Wojny o pieniądz”, Song Hongbinga. Nawet jeśli dostrzegamy przemilczenia i jednostronność książki chińskiego ekonomisty, robi ona wrażenie solidnego opracowania. Tymczasem teksty takie jak cytowany artykuł w businessinsider.com, to płytkie i przez to fałszywe wypracowanie na poziomie liceum. Pomniejsza on przede wszystkim absolutnie kluczową rolę FED jako instytucji emitującej pieniądze.