- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Sensacją dnia jest informacja, że Real Madryt usunął krzyż ze swojego herbu. Ponoć dlatego, aby nie drażnić arabskich inwestorów. Zwolenników największego rywala Realu – Barcelony z pewnością ucieszy to, że ich idole nie są gorsi:

I pomyśleć, że gdzieś na świecie są jeszcze ludzie gotowi umierać za krzyż!
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Znowu nadzieja na pokojowe zakończenie konfliktu na Ukrainie niknie wobec barbarzyńskich ataków na dzielnice mieszkalne Mariupola. Znowu Ukraina podsuwa dowody zbrodni w postaci nagrań. Tymczasem w ocenie Rosjan Ostrzał Mariupola jest kolejną prowokacją ukraińskich sił bezpieczeństwa w celu ostatecznego wycofania się z realizacji porozumień mińskich przed sesją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Jednak wbrew ich opinii OBWE twierdzi, że rakiety na Mariupol wystrzelili separatyści.
Rosjanom najwyraźniej bardzo zależy na normalizacji sytuacji. Jeśli więc nie jest to ukraińska prowokacja, to może nikt już nie panuje w pełni nad rozwojem wypadków. Skutki polityczne tego ostrzału były łatwe do przewidzenia. Nawet Niemcy tracą cierpliwość, ostro krytykując Rosję.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Polskie cycki promowane na "festiwalu" Eurowizji przegrały z brodą i cyckami z Austrii. Ciekawe co wygra za rok.
- Szczegóły
- Kategoria: Polskie drogi
Nic tak nie irytuje polskiej pseudo-elity, jak pobożni Polacy śpiewający „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Oni widzą to tak: Jak można odbudować poczucie wspólnoty Polaków, gdy liderzy tego ugrupowania głoszą, że Polska jest kondominium niemiecko-rosyjskim, i to znajdującym się w ruinie, a prezydent Lech Kaczyński zginął w wyniku rosyjskiego zamachu, w którym maczali też palce jego polscy adwersarze spod znaku PO? Gdy stawia się taką diagnozę stanu Polski, zrozumiałe staje się śpiewanie w trakcie uroczystości religijnych i narodowych: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie...". Olbrzymia część narodu takiej diagnozy nigdy nie zaakceptuje i będzie na nią reagować z oburzeniem.
Mniejsze oburzenie wzbudzają okrzyki „tu jest Polska”, wznoszone na demonstracjach. A przecież ich wymowa jest bardzo podobna. Zawsze, gdy Polakom brakowało politycznej wolności, odnajdywali polskość w lokalnych wspólnotach, podejmując działania dla odbudowy Ojczyzny. Hasła takie jak „tu jest Polska” oraz patriotyczne śpiewy są spoiwem i zachętą do takich wspólnych działań. Buntownicy nie kierują się chłodną analizą, tylko swoimi odczuciami. Gromkie „ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” w kościołach całej Polski stanu wojennego wyrażało przede wszystkim brak zgody na to, co się w kraju dzieje. Teraz jest podobnie. Nie znaczy to jednak wcale, że dosłowne rozumienie tęsknoty za wolną Ojczyzną jest nieuprawnione.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W ostatnim czasie miało miejsce kilka zdarzeń, które kładą się cieniem na odwieczny polsko-amerykański sojusz. Politycy i dziennikarze przekonani, że to USA jest gwarantem naszej wolności i w ogóle dobrobytu we wszechświecie (a przynajmniej w naszej galaktyce) muszą przeżywać trudne chwile.
1. Najpierw dyrektor FBI przeoczył, że w Polsce mamy kampanię wyborczą i trzeba trochę poudawać posiadanie honoru, dumy narodowej i tak dalej. W innym okresie szybciej można by się spodziewać wezwania w szmatławcu Michnika, do upowszechnienia w Polsce włosiennic w pokucie za wymordowanie żydów, niż wyrazów oburzenia za zrównanie Polaków z Niemcami (tak, tak: media pisały o „Niemcach”, a nie jakichś „hitlerowcach”, czy „nazistach”). Prezydent Komorowski, który bez wątpienia należy do czytelników wspomnianego wyżej „organu”, pewnie dalej knułby jak tu sprzedać Lasy Państwowe i zapłacić żydom haracz. Najpierw jednak musi wygrać wybory – chyba nawet Holocaust Industry to rozumie? Więc Komorowski szuka kompromisu, między swą usłużnością a wymogami kampanii wyborczej:
Oceniam jako niesłychanie korzystne, jeśli chodzi o relacje międzypaństwowe i między społeczeństwami. Oczywiście każde tego rodzaju wydarzenie kładzie się jakimś cieniem, ale to nie może oznaczać i - w moim przekonaniu - nie ma takiego skutku w postaci zmniejszenia pozytywnych elementów w relacjach wzajemnych, zarówno między państwami, jak i społeczeństwami - powiedział Komorowski.
I u przyjaciół - dodał - "zdarzają się rzeczy, wypowiedzi, przykre, błędne, szkodliwe". - Trzeba je napiętnować, trzeba je poprawiać, trzeba im przeciwdziałać, ale to nie oznacza, że mamy przestać traktować Stany Zjednoczone jako najważniejszego polskiego sojusznika - powiedział prezydent.
Od dawna wiadomo, że takie duperele jedynie wzmacniają naszą „odwieczną przyjaźń”. Doskonale rozumieją to w Waszyngtonie, gdzie rząd zakazał dyrektorowi FBI przepraszania Polaków.
Czytaj więcej: Stosunki Polski z USA wkraczają w okres "szorstkiej przyjaźni".