- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Ogłoszona ostatnio przez Google zmiana strategii rozwoju Google+ jest de facto przyznaniem się do porażki w starciu z innymi portalami społecznościowymi. Poniższy wykres pokazuje wzrost ilości użytkowników Google+ (źródło):

Wzrost ilości użytkowników wiąże się z tym, że założenie konta Google+ umożliwia korzystanie z innych usług Google. Grubość linii oznacza aktywne korzystanie ze społecznościowych opcji Google+ (pisanie postów).
Google próbował konkurować z Facebookiem. Obecnie zamierza rozwijać tą usługę w kierunku udostępniania danych multimedialnych. Produkt zostanie podzielony na dwie części.
Według komentarzy Google nigdy nie wykazywał dostatecznej determinacji w rozwoju funkcji społecznościowych, spóźniał się z przechodzeniem na rozwiązania mobilne i traktował Google+ przede wszystkim jako narzędzie integracji swoich usług. Z całą pewnością nie był to produkt tak ważny dla firmy i jej twórców, jak choćby Google Maps. Jeden z głównych inżynierów pracujących przy Google+ opuścił firmę rok temu.
Na rynku globalnych portali społecznościowych pozostała więc tylko trójka: Facebook, Twitter i Linkedin. Z tym, że jedynie Facebook potrafi przekuć swoją pozycję na duże zyski.
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Komisja Rady Europy, badająca wydarzenia w Odessie, skrytykowała ukraińskie śledztwo. Chodzi o wydarzenia z 2 maja 2014 r., gdy doszło do podpalenia budynku, w którym schronili się Rosjanie. W polskich mediach pisze się o ofiarach „walk ulicznych” i zwraca się uwagę na to, że „braki w śledztwie nie są umyślne, lecz są wynikiem istniejącego na Ukrainie systemu”. Relacje sprzed półtora roku były nieco inne: "Banderowcy krzyczeli: Rosjanie, płońcie!"
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Nie milkną echa wypowiedzi Jeorena Dijsselbloema: „Słuchajcie, tam, gdzie podjęliście ryzyko, tam musicie sobie z nim poradzić. A jeśli nie umiecie sobie z tym poradzić, nie powinniście byli go podejmować i konsekwencja może być taka, że to koniec historii". Na pierwszy rzut oka jest to z wszech miar słuszne. Jednak ta wypowiedź miała uzasadnić podatek od depozytów zaproponowany Cyprowi. Zapewne zupełnie inaczej by ją odebrano, gdyby to była zapowiedź zmiany polityki wobec wielkich, ponadnarodowych instytucji finansowych. Ale tego nikt sobie nie wyobraża, bo one są przecież 'zbyt duże, żeby upaść'. Wychodzi więc na to, że unijny urzędnik wznosi się na szczyty hipokryzji. Nie wiem jak wyglądała historia bankowości na Cyprze. W Polsce państwo podjęło szereg działań (także przymus prawny), aby skłonić obywateli do korzystania z banków. Nie wyobrażam sobie tego, by nagle ktoś nam powiedział, że czyniąc to 'podjęliśmy ryzyko'. Takie podejście rzeczywiście podważa dotychczasową pozycję banków i słusznie redaktor Bloomberga zatytułował swój tekst „Koniec banków, jakie znamy”.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Reporter Richard Engel wybrał się do kawiarni w Soczi. Ze swojego smartfonu przeglądał olimpijskie wiadomości. Nie zdążył nawet skończyć kawy, gdy hakerzy włamali się na jego smartfon i zaczęli kraść jego dane. Później zauważył, że także dwa jego komputery zostały zhakowane.
To śmieszne zdarzenie ma nieco symboliczne znaczenie. Skoro amerykańska technologia jest dla rosyjskich hakerów jak otwarta książka, to są oni w stanie podjąć na tym polu równorzędną walkę. Może więc właśnie kończy się Amerykańska dominacja w tej dziedzinie?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Jeśli wskaźnik Dow Jones zamknie miesiąc poniżej pułapu 17150 punktów (4% powyżej obecnej wartości), to do 2016 r. "wskaźnik ten spadnie o około 70 proc., co oznaczałoby najniższy jego poziom od połowy lat 90 – tych. Nie mniej inwestorzy będą mogli stracić na spółkach z pozostałych głównych indeksów zza oceanu. Według eksperta S&P 500 może spaść aż o 75 proc., a Nasdaq – nawet o 76 proc".
Dlaczego? Czyżby szykowała się jakaś wielka wojna, Chińczycy zaczną pozbywać się dolara, albo inna światowa "apokalipsa finansowa"? A może wspomniany ekspert z Wall Street odkrył, że finanse wielkich przedsiębiorstw są tak złe, że nastąpi fala bankructw?
Nic z tych rzeczy.
Tak jak dawni magowie wpatrywali się nocami w niebo, współcześni ich odpowiednicy wpatrują się w wykresy takie jak poniżej:
I te wróżby zrodziły się właśnie z takiego wpatrywania się.
Czy będą miały one siłę samosprawdzającej się przepowiedni? Zapewne nie aż w takiej skali. Ale spekulanci zarabiają na zmianach i każdy stara się pomóc szczęściu jak może. Tego typu „analizy” mają działanie perswazyjne, które ułatwia to uwzględnienie czynnika ludzkiego w programach komputerowych graczy, którzy naprawdę mają możliwości przewidywania trendów.