Dochodzące ostatnio z USA wieści pokazują w sposób bardzo jaskrawy różnice między tym państwem a Polską.

1. Pijana pani Prokurator Generalna trafia za kratki. Wysoki wyrok został uzasadniony tym, że od funkcjonariuszy publicznych należy wymagać więcej.

2. Toczy się debata na temat prawa do posiadania broni. Pomimo oczywistych danych, świadczących o tym, że jest to realny problem, nie brak prominentnych polityków broniących prawa do posiadania broni.

3. Około 14 mln Amerykanów otrzymuje wsparcie z ubezpieczenia SSDI (odpowiednik naszej renty). To jest więcej, niż ilość osób zatrudnionych w przemyśle! Znacząca część z tych osób utraciła zdolność do pracy z powodu związanego z nią stresu. Co dziesiąty Amerykanin powyżej 12 roku życia przyjmuje antydepresanty!

Portal businessinsider.com opublikował dwa teksty, które skłaniają do zadumy nad rolą ekonomii, jako nauki. Pierwszy z tekstów zawiera wykresy pokazujące zmiany w czasie podstawowych wskaźników obrazujących budżet USA. Okazuje się, że obecna sytuacja nie jest wcale wyjątkowa i jedynie dług publiczny (w proporcji do PKB) jest najwyższy od czasów wojny (choć dużo niższy, niż wówczas):

 

 

Zobacz źródło rysunku.

Tymczasem trudno znaleźć ekonomistę, który nie przedstawiałby sytuacji budżetowej jako wyjątkowo trudnej. Zwłaszcza, gdy trwa dyskusja na temat wydatków społecznych.

 

Jeszcze większe zdumienie budzi historia głośnego w swoim czasie tekstu, w którym ekonomiści dowodzili istnienia wyraźnej granicy zadłużenia - powyżej 90% PKB - której przekroczenie grozi katastrofą (zob. źródło). Okazuje się jednak, że te wyniki wynikają z elementarnych błędów obliczeniowych (błędna reguła w Excelu!). Można by rzec, że pomyłki się zdarzają. Jednak tekst był cytowany bez próby weryfikacji – póki nie zainteresował się nim młody absolwent doktorant Thomas Herndon. Trudno sobie wyobrazić coś takiego w jakiejkolwiek innej dyscyplinie naukowej, czy inżynierskiej.

 

Amerykańskie filmy pełne są absurdów, których rolę w popkulturze trudno zrozumieć. Czy scenarzyście, który wymyślił na przykład „sztuczny uran - dużo lżejszy niż prawdziwy” coś by się stało, gdyby ten materiał pozostał niezidentyfikowany? Pewnie chciał się popisać „wiedzą”. Z całą pewnością amerykańskie filmy rzadko mają coś wspólnego z dewizą: „bawiąc uczą”. Raczej tworzą absurdalne mity. Jednym z takich mitów są nadzwyczajne możliwości hakerów. Czasem rzeczywiście zdarzają się spektakularne przełamania zabezpieczeń. Zdecydowanie większe zagrożenie stanowią jednak głupota zwykłych użytkowników. Zdaniem organizacji Privacy Rights Clearinghouse od 2005 roku 1,4 tys. wycieków danych wynikało z winy użytkowników, a tylko 613 wskutek działalności hakerów lub złośliwego oprogramowania (zob. więcej).

 

 

Ceny złota gwałtownie spadły. Spekulanci tłumaczą to na swój sposób, posługując się wykresikami: Do tej pory złoto i srebro broniły się jednak jeszcze na ważnych wsparciach. Na rynku złota zostało ono przełamane w piątek, w przypadku srebra dziś w Azji. Na tych rynkach rządzą już niedźwiedzie. Wyprzedaż ta przyćmiła nieco słabe dane z Chin, choć te również mogą nie być bez wpływu na rynek w najbliższym czasie. Wsparcia przełamane, złoto, srebro już w rynku niedźwiedziar.

Z kolei Dziennik Gazeta Prawna odwołuje się do znanych faktów, miast wróżyć z fusów: ożywienie gospodarcze w USA, gorsze od spodziewanych wyniki gospodarki chińskiej, wyprzedaż złota przez Cypr i spadek popytu w Indiach.

Samozwańcza Kassandra – profesor Krzysztof Rybiński snuje tymczasem swoją opowieść: Spadek cen złota wkrótce po tym jak Bank Japonii zaczął szaleńczy proces druku jena sugeruje, że wchodzimy w zupełnie nową fazę kryzysu.

Robert Gwiazdowski skorzystał zaś z okazji, żeby przypomnieć, że i tak złoto jest najlepsze.

 

BusinessInsider opublikował ciekawy wykres, porównujący ceny złota w stosunku do bazy monetarnej w USA:

Z jednej strony widać na tym wykresie, że spadek jest rzeczywiście duży. Z drugiej jednak – nie jest to chyba wydarzenie nadzwyczajne.

W minionym pierwszym kwartale 2013 roku Polska po raz pierwszy od początku lat 90-tych zyskała w handlu zagranicznym nadwyżkę. Jest to jednak wynik dużego spadku importu - 8,8% w stosunku do ubiegłego roku.

Kryzys powoduje spadek popytu/ Równocześnie jednak łatwiej wyeksportować tańsze polskie produkty do Europy Zachodniej. Eksport rośnie niewiele, ale w innych warunkach mógłby wręcz maleć.