Apple sprzedał obligacje warte 17mld USD. To największa emisja tego typu w historii. Porównywalna jedynie z emisjami rządowymi.

 

Tymczasem duże korporacje działające w obszarze nowych technologii nie tylko są narażone na konkurencję, ale są silnie uzależnione od powstawania nowych produktów.

Zawsze może ktoś wymyślić produkt lepszy i na tyle rewolucyjny, że może próbować zawojować z nim rynek. Teoretycznie tak potężna korporacja może wykupić każdy pojawiający się produkt, który uzna za zagrożenie. Jednak w każdej dziedzinie najczęściej mamy lidera i pretendenta, dla którego nowy produkt jest szansą na zmianę przywództwa. Może też pojawić się ktoś trzeci, dostatecznie potężny, by sporo namieszać.

Poniższy wykres pokazuje w jaki sposób została zdetronizowana Nokia

Future of digital mobile profits

Źródło: http://www.businessinsider.com/no-apples-bonds-are-not-as-safe-as-treasuries-2013-4#ixzz2S1al9Iy7


Nawet utrzymując się na szczycie, firma musi się rozwijać i to nie tylko doskonaląc swój główny produkt. Ten rozwój coraz bardziej przypomina pompowanie bańki spekulacyjnej. Nowe produkty mają przekonać inwestorów o niezagrożonej dynamice wzrostu:

chart of the day time line

 

źródło wykresu: http://www.businessinsider.com/apple-event-time-line-2013-4

 

Niektóre problemy współczesnego świata nabierają znaczenia dopiero, gdy ktoś ważny powie o nich wprost. Taki charakter miała bez wątpienia wypowiedź Angeli Merkel na temat polityki EBC. Powiedziała ona coś, co przecież nie jest tajemnicą: że polityka monetarna EBC z punktu widzenia interesów Niemiec powinna być inna niż z punktu widzenia państw południa Europy. Niemców niepokoją niskie stopy procentowe, które niepokoją niemieckich bankowców (oczywiście oni mówią wyłącznie o swych klientach, którzy nie zarabiają wiele na depozytach). Pojawiają się także obawy, że może powstać bańka spekulacyjna na nieruchomościach. Tymczasem gospodarka krajów południa wymagałaby nawet większej płynności (niższych stóp) niż jest teraz. Komentarz Merkel jest niezwykły z jeszcze jednego powodu: Niemieccy urzędnicy unikali dotąd tego typu komentarzy, by nie osłabiać domniemanej niezależności EBC. Nie należy się więc dziwić negatywnym komentarzom do tej wypowiedzi (oczywiście poza Trybuną Ludu, która twardo trzyma się swej linii propagandowej).

Podstawowa stopa EBC wynosi obecnie 0,75%.

 

Portal businessinsider.com podsumowuje pierwsze efekty abenomiki w artykule o wszystko mówiącym tytule: „Czy japoński gospodarczy comeback właśnie się zaczął?”.

Wyraźnie rośnie wskaźnik aktywności sektora produkcyjnego PMI (Purchasing Manager Index):

Screen Shot 2013 04 29 at 7.33.55 PM
(METI to wskaźnik produkcji przemysłowej Ministerstwa Gospodarki, Handlu i Przemysłu)
 

Rosną wydatki gospodarstw domowych +5.2% r/r (spodziewane +1.6%). Nieco mniejsze od spodziewanego jest też bezrobocie.

Więcej ciekawych informacji o japońskiej gospodarce: http://hamadori.org/1308/raport-rynkowy-jp005/

 

Polecamy obszerny artykuł o abenomice na blogu Jerzego Wawro.

 

W czasach słusznie minionych kabaret „Tey” miał skecz o traktorze w którym się zepsuło koło. Zenon Laskowik bardzo się oburzał na takie postawienie sprawy, bo należało wszak powiedzieć, że traktor ma 3 dobre koła!

Podana przez PAP informacja o kolejnych podwyżkach podatków, przypomina ten skecz. Bo jak podaje agencja, rząd „planował obniżenie stawek VAT od 2014 roku o 1 pkt. proc”. Problem w tym, że to jest nieprawda, gdyż podatki VAT zostały podniesione na 2 lata i w roku 2014 automatycznie mają wrócić do starych stawek. Jedyne więc co rząd może planować, to przeciwdziałanie tym automatycznym zmianom.

Mamy więc jeden z wielu przykładów manipulacji stosowanych powszechnie przez polskich dziennikarzy gospodarczych.

Jak podaje PAP, Grecy gwałtownie protestują przeciw zwolnieniom w pracowników sektorze publicznym. Grecki sektor publiczny zatrudnia 700tys osób, więc – jak twierdzi PAP – są to „kolosalne przerosty zatrudnienia”. Łatwo to stwierdzić, zestawiając na przykład Grecję i USA. W USA na jednego pracownika w sektorze publicznym przypada 14 osób, a w Grecji tylko ... 13. A jeśli weźmiemy poprawkę na udział szkolnictwa prywatnego w obu krajach, to wyjdzie mniej więcej na to samo. Gdy porównamy Grecję z Polską, to okazuje się, że u nas powyższy współczynnik wynosi nieco nieco ponad 10!

Porównanie do Polski jest bardziej uzasadnione także tym, że wzrost zatrudnienia w sektorze publicznym wiąże się w obu krajach z raptownym kurczeniem się rodzimego przemysłu, handlu i rolnictwa. Jeszcze niedawno stawiano nam za wzór Grecję, chwaląc ją za raptowną redukcję ilości osób zatrudnionych w rolnictwie.

Jeszcze ciekawsza jest informacja o skali zwolnień. Otóż w roku 2013 ma stracić pracę 4tys. urzędników. To jest około 0,5%. Oszczędności z tego żadnych nie będzie (zapewne otrzymają odprawy), więc cel tych działań musi być inny. Być może klucza należy szukać w książce N. Klein „Doktryna szoku” ?