- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Określenie „odgrzewane kotlety” jest bardzo często nadużywane przez polityków. Jeśli tylko uda się któremuś chwilowo uniknąć odpowiedzialności, to przy każdej próbie powrotu do sprawy słyszymy o odgrzewanych kotletach. Jednak trudno znaleźć bardziej celne określenie dla takstu dziennikarza "Rzeczpospolitej”. Gdy tylko Polska ogłosiła chęć zakupu nowego uzbrojenia, zaraz zaczęto odgrzewać mit USA jako sojusznika Polski. Naprawdę Polaków nic nie nauczyła poprzednia taka wrzawa, gdy opychano nam przestarzałe F16? Gazety pisały wówczas nawet o Polsce jako nowym mocarstwie. USA często są oskarżane o arogancję i traktowanie instrumentalnie sojuszników. Chyba żaden kraj nie doświadcza tego z taką regularnością, jak Polska.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Jak informuje „Rzeczpospolita”, Bruksela zarzuca Polsce marnotrawstwo przy budowie autostrad. 'Metr bieżący bariery bezpieczeństwa w naszym kraju jest o 10 euro, tj. 40 proc., droższy niż na drogach niemieckich. Solidniej powinniśmy się też czuć na mostach nad autostradami. Bo 1 m sześc. wykorzystanego w nich betonu kosztuje 35 euro, czyli 18 proc. więcej niż u naszego zachodniego sąsiada, gdzie pracownicy zarabiają cztery razy tyle co w Polsce'.
„Rzeczpospolita” nie wspomina ani słowem o tym, że także koszty wykupu ziemi są u nas dużo niższe. W Niemczech można negocjować zmiany cen w trakcie inwestycji, co pozwala zmniejszyć koszty ryzyka. Przetargi są tam organizowane na dużo mniejsze odcinki, więc mogą startować także małe firmy. Poza tym, że to wpływa na obniżenie ceny, należy zwrócić uwagę na to, że wówczas mogłyby brać udział w tych inwestycjach firmy lokalne. Ale wówczas kłóciłoby się to z generalną ideą mafijnej polityki, jaka w Polsce jest realizowana (zob. „Mafia buduje autostrady”).
Jeszcze przed akcesją do UE krążył w Polsce taki dowcip: unijny urzędnik chwalił się przed polskim kolegą swą willą. Po kilku głębszych Polak mówi: ty musisz bardzo dobrze zarabiać. A urzędnik wskazuje na okno i mówi: widzisz tą autostradę? 1% kosztów budowy było dla mnie. Po kilku latach dochodzi do rewizyty. Okazuje się, że willa Polaka jest o wiele bardziej okazała. Urzędnik z UE, gdy doszedł do siebie po szoku pyta: ale jak w takim biednym kraju dorobiłeś się takiej fortuny? Polak wskazuje na okno i pyta: widzisz tę autostradę? Nie! A widzisz!!
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Firma Apple propaguje platformę płatności Apple Pay (na bazie technologii NFC) wbudowany w system iOS 8.1. Jednak nie wszyscy sprzedawcy są zadowoleni z tego, Apple chce być pośrednikiem w procesie zakupu towarów. Niektórzy z przedsiębiorców mają w planach forsowanie własnych rozwiązań zastępujących karty płatnicze. Dużego rozgłosu nabrała decyzja sieci aptek CVS o rezygnacji z płatności zbliżeniowych. Będą oni wdrażać własny system CurrentC. Co najmniej dziwne jest zdziwienie autora notatki na ten temat: CurrentC ma wykorzystywać… kody QR. Tak, nie żartuję – alternatywą dla prostych płatności zbliżeniowych ma być toporna forma skanowania kodów. Przy zakupie, specjalny terminal wyświetli odpowiedni kod, który musimy zeskanować my. Po tym, na ekranie naszego telefonu pojawi się kod, który zostanie zeskanowany przy kasie i… voila! A teraz najlepsza część. Usługa nie będzie połączona z kartą kredytową, tyko bezpośrednio z naszym kontem. Ma to na celu ominięcie opłat dla sieci płatnościowych Visa oraz Mastercard.
Być może autor tych słów nie wyobraża sobie życia bez kart kredytowych. Jednak na całym świecie ludzie myślą o tym, jak się uwolnić od tych zniewalających systemów.
Firma Apple wydała oświadczenie po decyzji CVS: Informacje zwrotne od klientów i sprzedawców korzystających z Apple Pay są zdecydowanie pozytywne i entuzjastyczne. Pracujemy nad tym, aby uzyskać jak najszersze wsparcie tych bezpiecznych i chroniących prywatność płatności przez handlowców. Już w tej chwili zalety systemu zachwycają klientów w ponad 220,000 miejscach.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Pomimo wysiłków prokuratury, aby tego uniknąć, odbyło się przesłuchanie w charakterze świadka urzędującego prezydenta. Najciekawszym wątkiem w tych zeznaniach była data zapoznania się z aneksem przez ówczesnego Marszałka Sejmu. Jeśli zrobił to przed oficjalnym przejęciem obowiązków głowy państwa (po katastrofie smoleńskiej) – mogło dojść do złamania prawa. Wojciech Sumliński mówi na ten temat tak: Od byłych pracowników Kancelarii Prezydenta wiem, że zapoznał się z aneksem 10 kwietnia 2010 roku. Nie było jeszcze wiadomo, czy wszyscy zginęli, czy w tej najstraszniejszej tragedii przypadkiem ktoś nie ocalał. A pan Prezydent już buszował po kancelarii i czytał aneks. Ja to wiem od pracowników Kancelarii Prezydenta. Dlatego nie chciał podać daty, bo to by było dla niego kompromitujące – że cała Polska żyła tym wydarzeniem, a pan prezydent żył czytaniem aneksu. Ja to wszystko złożę we wnioskach dowodowych. Takie kłamstwa? Nawet, jeżeli III RP nie jest państwem prawa – a nie jest – to mimo wszystko chcę, żeby po tych kłamstwach pozostał jakiś ślad. Będę dalej walczył.
fot. PAP
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Od 1 marca są w Polsce wydawane nowe dowody osobiste. Pierwotnie planowano umieszczenie na nich podpisu elektronicznego. Ostatecznie zrezygnowano nawet z normalnego podpisu - co budzi wiele obaw.
Zrezygnowano w ogóle z chipa, który miał pierwotnie gromadzić wiele ważnych informacji. Po co więc ta zmiana? Powód jest prozaiczny: Stworzenie nowego wzoru dowodu osobistego i jego druk mogą być ostatnią szansą na uratowanie unijnego dofinansowania na projekt pl.ID. Za kwotę 370 mln zł (tylko w 15 proc. pochodzi z narodowego budżetu) już dawno miał powstać nowy dowód osobisty. Ten projekt (pl.ID) ma łączyć wiele rejestrów państwowych, a jego realizacja zagraża według PKW sprawności przeprowadzenia wyborów prezydenckich.
Szczególnie kontrowersyjna jest rezygnacja z mikrochipu. Zamyka to drogę do rozwoju różnych e-usługa. Karta z mikroczipem (smart card) różni się tym od starszych kart kredytowych, że zawiera układ scalony, umożliwiający przechowywanie w bezpieczny sposób nieco większej ilości informacji. W dobie powszechnego dostępu do internetu idea gromadzenia wielu informacji w takim chipie nie wydaje się rozwiązaniem przyszłościowym. W Dubaju wdrażana jest ciekawa aplikacja mStore, która umożliwia szybki dostęp do podstawowych dokumentów takich jak prawo jazdy, przechowywanych na serwerze. Kierowcy będą mogli legitymować się poprzez dostęp do tych danych. Może więc w przyszłości odpowiednik naszego dowodu osobistego będzie gdzieś w naszym mStore, a identyfikacja będzie następowała poprzez zwykłą komórkę?