- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Odejście Tuska na wysokie stanowisko UE zbiegło się w czasie z powrotem tematu przyjęcia przez Polskę euro. Wywołało to plotki o tym, że Tusk złożył jakieś obietnice w zamian za stanowisko. W każdym razie wiemy już, że nia ma w tym żadnych przypadków. Portal bloombergbusinessweek.pl komentuje słowa nowego ministra spraw zagranicznych na temat euro:
Mało kto wie, że słowa te nie znalazły się w wystąpieniu szefa dyplomacji przypadkiem. I nie chodzi o to, by po raz setny powtarzać to, co politycy mówią od dawna. Chodzi o to, by partnerom z UE wysłać jasny sygnał: tak, pamiętamy o euro.
– Od jakiegoś czasu podczas nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami UE coraz częściej spotykamy się z pytaniami, jakie Polska ma plany w sprawie wprowadzania u siebie euro – mówi „Businessweekowi" jeden z wysokich rangą polskich dyplomatów z Brukseli. Mało tego, pytania te coraz częściej pojawiają się wraz z sugestią, że nasz kraj, który uznawany jest w Unii za poważnego gracza i wskazywany jest jako jeden z jej liderów gospodarczych, powinien w końcu złożyć w sprawie euro jasną deklarację. – Takie przynajmniej jest oczekiwanie – mówi dyplomata. A jak wynika z naszych informacji, z podobnymi sugestiami spotykają się już nie tylko europosłowie czy dyplomaci, ale również ministrowie. – Usłyszałem, że to by pomogło nie tylko pozycji Polski, ale też samej strefie euro, która próbuje jakoś przezwyciężyć problemy i wyjść na prostą. Po zadyszce potrzebuje jakiegoś impulsu – dodaje.
Kiedyś politycy każdy idiotyzm tłumaczyli „wymogami Unii Europejskiej”. Teraz coś się zmieniło. Udają, że prowadzą suwerenną politykę.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Dzieją się rzeczy ważne i wielkie. Głęboka przebudowa rządu. Ujawnienie akt ze śledztwa afery, której nie było (były tylko ośmiorniczki na koszt podatnika). Spotkanie przywódców najbogatszych państw świata bez udziału Rosji. Wśród tych ważnych i wielkich rzeczy prawie niepostrzeżenie przez media przemknęła informacja:
Do tragedii doszło w Bielsku-Białej. 35-letni ochroniarz jednostki wojskowej podczas służby zastrzelił się z broni palnej. – Mężczyzna był sam w zamkniętym pomieszczeniu z bronią maszynową. Użył jej. Wykorzystał 30 sztuk amunicji. Zginął na miejscu – mówi Ryszard Mojeścik, szef Prokuratury Bielsko-Biała-Południe, która wyjaśniała okoliczności śmierci 35-latka. Przyznaje, że do samobójstwa pchnęła ofiarę sytuacja ekonomiczna. Mężczyzna zostawił list do najbliższych, w którym tłumaczył, że powodem jego desperackiego kroku jest drogi frank. Postępowanie umorzono.
Mężczyzna zostawił żonę i sześcioletnią córkę, które dziedziczą dług. Kobieta początkowo chciała rozmawiać z nami o tragedii, ale wycofała się. – Słyszała w pracy niepochlebne komentarze pod adresem frankowiczów, dlatego nie chce mówić o tragedii – tłumaczy adwokat Janusz Budzianowski, który reprezentuje matkę mężczyzny i deklaruje darmową pomoc dla wdowy oraz córki.
Małżeństwo zadłużyło się na zakup mieszkania w 2008 roku. Kredyt wzięli we frankach szwajcarskich. Po wzroście kursów zadłużenie podwoiło się i dziś sięga ok. 400 tys. zł, a rata miesięczna wynosi ok. 1,3 tys. zł. Matka ofiary mówi nam, że syn załamał się, gdy bank, który udzielił mu kredytu, zagroził eksmisją.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita", para dopiero w tym roku zaczęła mieć problemy ze spłatą. Zalega za trzy miesiące.
Ot – ludzka tragedia jakich wiele. Nie ma o czym mówić. Jakiś „nieudacznik” albo idiota żyjący za mniej niż 6 tysięcy i nie potrafiący dostrzec naszego sukcesu. Sukces zaś jest oczywisty. Widać go w danych GUS opublikowanych w tym tygodniu: Według GUS, grupę najbardziej zagrożoną ubóstwem skrajnym (oznacza to wydatki poniżej 540 zł miesięcznie dla osoby samotnie gospodarującej lub 1 458 zł dla gospodarstwa czteroosobowego: dwie osoby dorosłe plus dwoje dzieci) - stanowiły rodziny wielodzietne. W 2014 r. poniżej tego minimum egzystencji żyło ok. 11 proc. osób w gospodarstwach małżeństw z 3 dzieci oraz ok. 27 proc. osób w gospodarstwach małżeństw z 4 lub większą liczbą dzieci na utrzymaniu.
Zasięg ubóstwa skrajnego wśród dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia wyniósł ok. 10 proc, a osoby w tym wieku stanowiły prawie jedną trzecią populacji zagrożonej ubóstwem skrajnym.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Według wiosennych prognoz gospodarczych polskiego sektora finansów publicznych w 2013 r. wyniesie 3,9 proc. PKB, a w przyszłym roku 4,1 proc. PKB.
Jak czytamy w komunikacie PAP, komisarz UE. ds. gospodarczych i monetarnych Olli Rehn skomentował sytuację w naszym kreju słowami: "Wydaje się, że podjęto zalecane wysiłki fiskalne, ale deficyt pozostanie na poziomie około 4 proc. w okresie objętym prognozami, czego konsekwencją będą zrewidowane rekomendacje w ramach procedury nadmiernego deficytu".
Oznacza to, że KE nie zdejmie z Polski procedury nadmiernego deficytu, która została nałożona w 2009 roku.
W ramach procedury nadmiernego deficytu może zostać wstrzymana pomoc w ramach unijnej polityki spójności.
Progiem, którego nie można przekroczyć jest 3%. Z uwagi na reformę ubezpieczeń, Polska może się starać o zdjęcie tej procedury przy nieco wyższym poziomie (około 3,5%). Minister Rostowski zapowiedział dążenie do tego, byśmy osiągnęli ten poziom w przyszłym roku.
- Szczegóły
- Kategoria: otwarta edukacja
„Na co narzeka się za granicą?". Oczywiście chodzi o narzekających Polaków. Między innymi na temat amerykańskiej edukacji: „Przy wspaniałej technologii i sporych nakładach finansowych system edukacyjny w tym kraju, szczególnie na poziomie początkowym, jest żałosny. Panuje tu tzw. polityczna poprawność, która nie pozwala na wyróżnianie lepszych, a karcenie gorszych uczniów. Ma to również związek z funduszami, które państwo przeznacza na każdego ucznia w systemie publicznym i z funduszami, które otrzymują szkoły o dobrej reputacji. Za często chwali się tu tylko dobre chęci, a nie rezultaty, jakie solidny uczeń powinien osiągnąć. "Great job" generalnie robią tu wszyscy uczniowie, niezależnie od tego, czy dostaną na teście 100%, czy tylko przyniosą na ten test ładnie zatemperowane ołówki... Stąd mamy najbardziej zadufany w sobie naród, niekoniecznie odnoszący najlepsze wyniki w pewnych dziedzinach, ale także nieświadomy tego faktu, a przez to bardzo zadowolony z siebie”. Podobne wrażenia znajdujemy w innych relacjach naszych rodaków z USA. Ale ciekawe jest to, że część z nich jest taką właśnie szkołą zachwycona! Wierzą oni, że to dzieki takiemu wychowaniu młodzież wierzy w sukces i często ten sukces w dorosłym życiu osiąga.
Ilustracja: kadr z klipu zespołu Pink Floyd.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Polska wypłaci po 100tys euro odszkodowania torturowanym przez CIA na terenie naszego kraju. Podobno ma to coś wspólnego z praworządnością. Tak przynajmniej uważa minister Schetyna.
Jeśli odszkodowanie ma wynikać ze skutków działań w granicach prawa, podejmowanych przez demokratycznie wybrane władze, to pan Schetyna ma rację. Społeczeństwu nie pozostaje nic innego, jaka płacić. Tyle, że według polskiej Konstytucji „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu”.
Legalizm władz musi być czynnikiem rozstrzygającym. Inaczej trudno byłoby wyznaczyć granice między odpowiedzialnością państwa, a odpowiedzialnością obywateli. Oczywiście istnieje także taka możliwość, że Amerykanie działali bez zgody (na tortury) polskich władz. Wtedy to wyłącznie oni w całości ponoszą za te działania odpowiedzialność. Najnowszy The Economist opisując sprawę, zwraca uwagę na to, że jedynie jeden agent CIA został w związku z nią skazany na 30 miesięcy ograniczenia wolności (odbywa właśnie w związku z tym areszt domowy). Jednak bynajmniej nie za tortury, ale za to, że o nich opowiedział w wywiadzie telewizyjnym!
Kto powinien zatem zapłacić ofiarom tortur?
Ci co się ich dopuścili (Amerykanie)?
Ci co się na nie zgodzili (Miller z Kwaśniewskim?)?
Obywatele państwa, na terenie którego to się odbywało?
Chyba podstawą praworządności jest to, by każdy odpowiadał za swoje czyny?
Czytaj więcej: Suwerenność objawia się w stosunkach dwustronnych