- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Europejski Bank Centralny dopuścił do kradzieży danych osobowych użytkowników swojej strony internetowej. Informuje o tym w wydanym w czwartek oświadczeniu. Kradzież miała miejsce w ubiegły weekend, ale bank dowiedział się o niej dopiero kilka dni później, gdy włamywacz zażądał okupu. Kradzież akurat teraz nabiera szczególnego posmaku, EBC dokonuje bowiem właśnie oceny bilansu największych europejskich instytucji kredytowych. Liczne banki już przed rozpoczęciem tej wszechstronnej oceny przeprowadzanej przez EBC, pytały o bezpieczeństwo dostarczanych przez nie danych.
Na szczęście kradzieży dokonano łamiąc jedynie zabezpieczenia strony internetowej. Wewnętrzne systemy banku są – miejmy nadzieję – bezpieczne.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Czy czeka nas „transformacji globalnego systemu monetarnego”? Tak sądzi jeden z polskich inwestorów, umieszczających popularne komentarze na blogu pod pseudonimem independenttrader. W swoich analizach uwzględnia on nie tylko oficjalne komunikaty, ale też inne źródła – na przykład z portalu shadowstats.com. Różnice są bardzo istotne. Pokazuje to wykres inflacji poniżej:

Bloger zauważa w oparciu o te dane: mimo poważnych prób nie udało się wykreować dwucyfrowej inflacji i to w sytuacji drastycznego wzrostu podaży pieniądza. Niska inflacja sprawia, że wzrasta relacja długu do PKB. Gospodarka jest w tragicznym stanie, a mocny dolar zaczyna doskwierać eksporterom.
Czy sytuacja rzeczywiście tak nadzwyczajna? Może o tym świadczyć nietypowe zachowanie międzynarodowych korporacji: Mimo wysokich cen akcji zdecydowana większość firm notowanych na giełdach drastycznie zwiększa zadłużenie aby skupować własne akcje.
Zazwyczaj firmy robią to w środku bessy, gdy ceny akcji są rekordowo niskie.
Widząc obecną sytuację nasuwa mi się myśl, iż zarządy korporacji doskonale zdają sobie sprawę, że umocnienie dolara jest tymczasowe i ostatecznie dług, który zaciągają dziś będzie z czasem spłacony w walucie wartej zdecydowanie mniej niż obecnie.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Analiza początku świątecznych zakupów w USA pokazuje, że pomimo rosnącej popularności Androida (~ 52% rynku smartfonów wobec ~42% iOS), ciągle to użytkownicy systemów Apple wydają więcej na zakupy w internecie. Według analiz IBM przeciętny użytkownik iOS wydał w czarny piątek 127,92 dolarów, a użytkownik Andorida tylko 105,20. Podobnie wypada analiza ruchu w internecie (28,2% / 11,4%) oraz udziału w ogólnej sprzedaży (18,1/3,5). Podobne wyniki uzyskała firma Adobe, która twierdzi, iż z urządzeń z systemem iOS dokonano transakcji on-line na 543mln dolarów (77%), gdy z Androida zaledwie 148mln (4,9%).
Wniosek z tego prosty: nabywcy urządzeń z Androidem są bardziej oszczędni, mniej zamożni, lub spędzają długi weekend na ciekawszych rzeczach niż zakupy on-line. Co w tym dziwnego?
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
„Widać informacje o trudnej sytuacji finansowej SKOK-ów przebiły się do opinii publicznej i mimo natężonej kampanii promowania kas napływ nowych członków został zahamowany” cieszy się Maciej Samcik, który nie bez powodu jest „dziennikarzem” Michnikowego organu.
Jest on jedną z osób od dawna mocno zaangażowanych w niszczenie SKOK'ów. Chodzi o podważenie wiarygodności tych spółdzielni. Dlatego w tym wypadku zawsze „szklanka jest do połowy pusta” (por. informacje na ten sam temat z portalu stefczyk.info oraz oświadczenie rzecznika SKOK + komentarz).
W tej anty-SKOKowej propagandzie pomija się przede wszystkim specyfikę kas, w których kapitał własny nie odgrywa takiej samej roli, jak w bankach. Kasy pożyczają jedynie pieniądze z depozytów, nie kreując ich „z niczego” - tak jak banki. Nałożenie na nie obowiązku posiadania 4% kapitału własnego jest więc wymogiem arbitralnym, a brak okresów przejściowych świadczy o tym, że toczy się gra o SKOKi, którą trafnie opisuje tytuł z „Gazety Prawnej”: PO i KNF kontra SKOK-i.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W ostatnich dniach miały miejsce dwa zadziwiające wydarzenia. We wtorek w Kongresie USA przemawiał premier Izraela Benjamin Netanyahu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że przybył on na zaproszenie lidera Republikanów, bez uzgodnienia z Prezydentem Obamą. Ponieważ ewidentnie jest to element kampanii wyborczej – prezydent Obama słusznie powiedział, że nie zamierza się w tą kampanię angażować. Na znak protestu 55 kongresmenów wyszlo z sali. Oburzenia nie kryją nawet niektórzy politycy amerykańscy narodowości żydowskiej.
Mniejszym zainteresowaniem mediów cieszyło się inne wydarzenie, które miało miejsce w Korei Południowej. Jakiś nacjonalista pociął twarz ambasadorowi USA. Atak na ambasadora jest zawsze zniewagą dla państwa, które on reprezentuje. W tym wypadku atak nie nastąpił na terenie wrogiego kraju, ale sojusznika (właśnie odbywają się wspólne manewry korańsko-amerykańskie). Na dodatek to armia USA strzeże Koreę Południową przed agresją z północy.