- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Popularne filmy „gangsterskie” pokazują głównie najczarniejszą stronę działalności mafii: kontrolę nad światem przestępczym sprawowaną przy pomocy nie cofających się przed niczym „żołnierzy”. Tymczasem większa część działalności mafii zawsze nosiła znamiona legalności. Mafii nie płaci się haraczu, tylko opłatę za sprawowaną opiekę. Ta opieka niekoniecznie jest fikcją. Mafia dba w zamian o porządek i jeśli trzeba, potrafi pomóc w karierze lub zniszczyć konkurencję.
Trudno powiedzieć, kto jest klientem mafii w każdym pojedynczym przypadku. Ale trudno uznać, że tak wiele przykładów bezdusznego niszczenia przedsiębiorstw wynika z czystego przypadku i urzędniczej bezmyślności. Prasa donosi o takich przypadkach regularnie i nic się nie zmienia. Na przykład uznano, że karetki to samochody osobowe i nakazano zapłacić 1 mln zł akcyzy. Albo inny urzędnik uznał, że cygara to nie cygara i zakazał produkcji.
Powstał nawet program cykliczny w telewizji (choć tytuł jest mylący, bo przecież mafia nie jest „Państwem w państwie”, tylko stanowi jeden z filarów III RP.
Ulubionym narzędziem w rękach mafii jest podatek VAT (zob. Władza zabija VAT-em”).
Cezary Kazimierczak znany jest z niewyparzonego języka i czasem go „ponosi”. Trudno jednak nie przyznać mu racji, gdy pisał w liście do Jacka Kapicy: Nie ma miesiąca, żeby Pana ludzie nie weszli do jakiegoś sektora gospodarki i bez zmiany jakichkolwiek przepisów nagle powiedzieli, że to, co do tej pory robiliśmy w zakresie prawno-podatkowym, było niezgodne z prawem i każą płacić podatki pięć lat wstecz wraz z odsetkami. Tymi praktykami jest zbulwersowany nawet NIK.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Na brak hojności w naszym kraju wskazują wyniki ogólnoświatowych badań. Tylko 32% ludzi przekazuje środki na cele charytatywne. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę to, że jesteśmy społeczeństwem o znacznym odsetku ludzi biednych, to nie tłumaczy tak kiepskiego wyniku. Wręcz przeciwnie – poziom biedy powinien skłaniać do pomocy. Ale tak nie jest. Potwierdzają to codzienne obserwacje. Słyszy się wiele lepszych lub gorszych wymówek.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Jedna z amerykańskich firm dowierciła się do złóż gazu łupkowego, które nadają się do eksploatacji przemysłowej. Minister Woźniak jest pewny, że wydobycie komercyjne ruszy w przyszłym roku. Równolegle rozbudowuje się infrastrukturę gazową, co ma pozwolić na uniezależnienie się od dostaw z Rosji. W żadnej innej dziedzinie nie widać tak bardzo, jak polityka łączy się z gospodarką i jak bardzo wpływa to na życie przeciętnego obywatela. Widać też jak słaba jest polska demokracja. Brak jest rzetelnych informacji i analiz. Głosy krytyczne wobec „oficjalnej wersji” można znaleźć co najwyżej w internecie (zob. tu i tu). Polemiki brak. Sytuacja bardzo przypomina tą sprzed 15 lat w spawie OFE. Ciekawe ile miliardów będzie nas to kosztować tym razem.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Jak co roku w majowe święta czeka nas eksplozja patriotyzmu połączona z głupowatym utyskiwaniem na brak jedności w „narodzie”. Samo postawienie pytania: dlaczego obywatele III RP mają czelność nazywać swój kraj Polską, a siebie Polakami wywoła zapewne święte oburzenie. Oczywiście używanie takich terminów ma swe uzasadnienie w prawie międzynarodowym. Nie chodzi jednak o aspekty prawne i administracyjne. Gdyby tak było – moglibyśmy na przykład nazwać swój kraj „Krainą Krasnoludków” (pewnie bardziej adekwatnie) albo „Antypisowo” i prosić o międzynarodowe uznanie dla tej nazwy.
Używanie nazwy „Polska” jest zaszłością historyczną i w tym kontekście nie wymaga usprawiedliwienia. Jednak deklaracja: „jestem Polakiem” mówi nam coś więcej, niż „mieszkam w Polsce”, albo „mam polskie obywatelstwo”. Odpowiedź na pytanie tytułowe sprowadza się do ustalenia, czy to „coś więcej” opiera się na prawdzie. Przeanalizujmy zatem treść tej deklaracji.
Chyba każdy uzna, że mówiąc „jestem Polakiem” deklarujemy przynależność do wspólnoty Polaków. Możemy się spierać, o to czy jest to wspólnota losu, wspólnota idei, czy wspólnota osób w jakiś sposób ze sobą związanych. To w tej chwili nie jest najważniejsze, gdyż w każdym wypadku trzeba uznać, że ta wspólnota jest obecnie niszczona przez lewackie chordy. To dość powszechna opinia i raczej trudno uznać ją za wyraz obsesji. Oto jak opisuje problem weekendowa „Rzeczpospolita”: Nie jest więc tak, że toczy się swobodna gra różnorodnych idei, trendów i mód, że istnieje prawdziwie wolny rynek w dziedzinie kultury, lecz że po jednej ze stron – właśnie po stronie fetyszyzowanej i dogmatycznej „awangardy", po stronie eskalującego relatywizmu i nihilizmu – stoi władza: instytucje państwowe i konsorcja prywatne, które z rozmaitych powodów hołdują tej ideologii. W tych warunkach walka jest nierówna. Mamy do czynienia z zamaskowaną dyktaturą mającą do dyspozycji ogromne środki finansowe i propagandowe. Promowane i nagradzane są określone treści, tematy i formy. Co więcej, przedstawiane są one jako „postępowe" czy wręcz „rewolucyjne", a od tych, którzy je podejmują, wymagające odwagi i siły charakteru. Faktycznie jest odwrotnie. Wpisywanie się w ten nurt jest aktem wybitnie oportunistycznym, a uprawianie tego rodzaju sztuki nie wymaga większych zdolności ani kunsztu, bo to łatwizna.
[...]Polska, zapóźniona i wbita w kompleksy przez 50-letnie rządy komuny, stała się terenem niezwykle podatnym na rozwój postmodernistycznej choroby [„Zamaskowana dyktatura”].
Problemem największym nie jest ten atak, tylko bierna uległość większości społeczeństwa. Akceptuje ono nie tylko panowanie lewactwa, ale także wszelką zdradę i brak odpowiedzialności rządzących. Przyzwoity człowiek nie ma prawa tego akceptować. Pojawia się podział na „my” i „oni”, który wyklucza jakąkolwiek wspólnotowość. Jeśli odniesiemy tą sytuacje do okresu stanu wojennego, to widzimy zasadniczą zmianę. „Oni” - ci którzy działali na szkodę narodu stanowili mniejszość nie akceptowaną przez zdecydowaną większość narodu, świadomego swego losu. Teraz większość społeczeństwa akceptuje biernie swój los, a ci którzy się buntują są często zbyt głupi aby ich działania miały jakiekolwiek znaczenie. Taki jest obraz polskiego społeczeństwa. Społeczeństwa które przejęło tradycję polskości. Przejęło, czy raczej "przywłaszczyło sobie". Jakim prawem?
Jerzy Wawro, 2-3 maja 2015
Czytaj więcej: Czy obywatele III RP mają prawo nazywać się Polakami?
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Wolność w internecie jest związana z równym dostępem wszystkich dostarczycieli treści. Te zasady zdają się odchodzić w przeszłość. Informuje o tym portal businessinsider.com: dwaj wielcy dostawcy łączności bezprzewodowej AT&T oraz T-Mobile wprowadzają usługi sponsorowanej transmisji. Dostawcy treści płacą za to, aby korzystanie z ich usług nie było wliczane do abonamentu opłacanego przez klienta. Pozwoli to klientom na przykład słuchać muzyki lub oglądać telewizję przez bezprzewodowy internet, bez zwracania uwagi na koszty. Ale tylko od tych dostawców, którzy podpiszą stosowne umowy z właścicielami sieci....