- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W ostatnich dniach miały miejsce dwa zadziwiające wydarzenia. We wtorek w Kongresie USA przemawiał premier Izraela Benjamin Netanyahu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że przybył on na zaproszenie lidera Republikanów, bez uzgodnienia z Prezydentem Obamą. Ponieważ ewidentnie jest to element kampanii wyborczej – prezydent Obama słusznie powiedział, że nie zamierza się w tą kampanię angażować. Na znak protestu 55 kongresmenów wyszlo z sali. Oburzenia nie kryją nawet niektórzy politycy amerykańscy narodowości żydowskiej.
Mniejszym zainteresowaniem mediów cieszyło się inne wydarzenie, które miało miejsce w Korei Południowej. Jakiś nacjonalista pociął twarz ambasadorowi USA. Atak na ambasadora jest zawsze zniewagą dla państwa, które on reprezentuje. W tym wypadku atak nie nastąpił na terenie wrogiego kraju, ale sojusznika (właśnie odbywają się wspólne manewry korańsko-amerykańskie). Na dodatek to armia USA strzeże Koreę Południową przed agresją z północy.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
A najgorsze jest, że nie ma się tej pomocnej duszy, która by ci pomogła, nie? Żeby się podnieść, żeby mówiła: „słuchaj, dobra, wiem jak źle masz, wiem jak jest, miesiąc możesz u mnie, może jakąś pracę znajdziesz, czy coś, pomogę ci”. Ale to jest najgorsze, że widzisz, że własna twoja rodzina odwraca się do ciebie plecami, że nikt ci nie chce pomóc. To skoro rodzina ci nie chce pomóc, to dlaczego my narzekamy na rząd, nie? Że rząd nam nie pomaga. Bo taka jest prawda.
To jeden z głosów polskich ubogich. Refleksje polskich ubogich – pomimo że są smutne - i tak nie są tak pełne beznadziei, jak inne przytaczane przez Ryszarda Szarfenberga:
„Ubóstwo to upokorzenie, poczucie zależności od innych, przymusowa zgoda na ich chamstwo, obelgi i obojętność, gdy się prosi o pomoc” [Litwa].
„Dla biedaka wszystko jest straszne - choroba, poniżenie, wstyd. Jesteśmy
kalekami; boimy się wszystkiego; zależymy od każdego. Nikt nas nie potrzebuje. Jesteśmy jak śmieci, których każdy chce się pozbyć” [Mołdawia].
“Gdy ktoś jest biedny nie wypowiada się publicznie, czuje się gorszym. Nie ma jedzenia, więc jest głód w domu, nie ma ubrania, nie ma postępu w rodzinie” [Uganda].
Głównym problemem jest bez wątpienia brak pracy. A ten dotyka w największym stopniu młodych, którzy w znacznej części mogą liczyć na wsparcie rodziców. Może dlatego tylko 4% Polaków uważa, że barierą wyjścia z ubóstwa jest brak wsparcia rodziny lub brak rodziny.
Wczoraj był Światowy Dzień Ubóstwa i niektóre media przypomniały sobie o tym, pomimo kampanii wyborczej. Ujawniono, że poziom skrajnego ubóstwa w Polsce w ciągu siedmiu lat wzrósł z 5 do 7 proc. Szczególnie ten dotyka już 700 tysięcy dzieci.
- Szczegóły
- Kategoria: Stan Bezprawia
Przywódca Polaków udał się do na spotkanie z przywódcą współczesnych targowiczan. Nie wygląda jednak na to, aby próba osiągnięcia zgody dała jakieś efekty. Targowica jest zdeterminowana i zjednoczona. Marti Schulz który wszedł w rolę ambasadora Moskali sformułował sobie pretekst do ataku na Polskę – twierdząc, że on jedynie krytykuje rządzących, a nie kraj. Targowicy ten idiotyzm wystarczy. Mówią jednym głosem: zwycięstwo w wyborach nie może być traktowane jako legitymizacja do zmiany całego kraju (czytaj: reformy państwa). Donald Tusk – przywódca targowiczan postępuje zgodnie z wcześniej przejawianą logiką: dobro kraju nie może być równocześnie sukcesem PiS: Urzędnicy pytali go, czy bez wprowadzenia procedury kontroli Polski Jarosław Kaczyński się zatrzyma. – Nie zatrzyma się, aż zrobi, co sobie zaplanował, a cofnięcie się Brukseli PiS sprzeda w Polsce jako swój wielki sukces – miał według „Faktu” mówić Tusk i podkreślać, że bez procedury PiS może się tylko rozzuchwalić.
Przedstawiciel targowiczan na kraj, Grzegorz Schetyna sugerował w grudniu, że debaty na temat Polski na razie nie będzie. Kontrolowany przeciek do mediów z czasu jego walki o przywództwo Targowicy ujawnia jednak, że chieli jedynie przesumięcia debaty, aby się lepiej przygotować.
O słabości współczesnej Polski świadczy fakt, że władze czują się zmuszone tolerować działania, które noszą znamiona zdrady. Prezydent usiłuje ten proces powstrzymać zmniejszając wpływy zdrajców u ich zagranicznych popleczników. Czy jednak miłe słowa i zapewnienia o polsko-niemieckiej przyjaźni coś zmienią. Przyjaźni poprzedników nie przebije. Poprzedni rząd w dbałości o interesy Niemiec sięgał nawet do porozumień międzynarodowych z czasów hitlerowskich.
Obecnie mamy do czynienia z bezpardonowym atakiem na nasz kraj przy milczącej aprobacie reszty „cywilizowanego świata”. Niemcy oczywiście interpretują to milczenie jako aprobatę dla swoich działań: Mówiąc wprost: oznacza to, że Waszyngton także z niepokojem obserwuje posunięcia polskiego rządu. Najwyraźniej jednak postanowił kontaktować się z Warszawą w tej sprawie w cztery oczy.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Dużego deficytu budżetowego, jaki rząd przewiduje na rok przyszły nie można bagatelizować. Prędzej czy później staniemy przed dylematem: albo banki albo społeczeństwo. Dwóm panom służyć nie sposób.
W roku 2017 na program 500+ przewidziano blisko 23 mld PLN. Cały deficyt w budżecie to 59 mld. Prawdopodobnie około połowy tego deficytu można przypisać prospołecznym programom PiS. Zadziwia jednak to, że nie porusza się przy tym kwestii najbardziej kosztownego programu prospołecznego, jakim jest utrzymanie ZUS. Dotacja z budżetu państwa dla ZUS wyniosła w roku 2015 42 mld PLN. Dyżurny liberał Janusz Korwin-Mikke wręcz twierdzi, że nasze prawo do emerytury jest prawem nabytym i należy go szanować. To oczywisty idiotyzm, bo póki ktoś nie otrzymał decyzji emerytalnej, to trudno mówić o jakichś prawach. A i później możliwe są bezbolesne zmiany – (na przykład jeśli nie spowodują zmniejszenia emerytur). Bez reformy systemu emerytalnego trudno będzie budżet zrównoważyć.
Mamy niepowtarzalną okazję: eliciarze jak Rzepliński, Stuhr, czy promotor Prezydenta z UJ tworzą atmosferę w której łatwo będzie całkowicie odwrócić „reformę” z roku 1999 (jej celem były przywileje dla „elity”) i wprowadzić emeryturę obywatelską.
Ważniejsze jest jednak coś innego. Czy nie jest zadziwiające to, że największa instytucja finansowa w Polsce jaką jest ZUS istnieje na rynku finansowym wyłącznie jako kredytobiorca? Przy tak olbrzymich obrotach? Na dodatek zmusza ją się do pożyczania czegoś – co mogłaby dostać całkowicie za darmo!
Skąd się biorą pieniądze? Każde dziecko wie – drukuje je mennica na zlecenie NBP. Jednak na podstawie danych NBP widzimy, że obecnie mamy w obiegu177mld gotówki (M0), ale aż 739mld pieniędzy (M1). Skąd ta różnica? Wynika ona z zasady rezerwy cząstkowej. Kiedy wpłacimy do banku pieniądze, ten może część z nich pożyczyć, a pożyczkobiorca znów wpłaca na konto itd….
Czytaj więcej: Skąd wziąć pieniądze na programy prospołeczne
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Rząd przyjął zmiany w przepisach podatkowych CIT i PIT (ciekawe, czy ktoś ilość tych zmian jest w stanie zliczyć). Tym razem mają one służyć uniemożliwieniu firmom wyprowadzania dochodów do zarejestrowanych za granicą spółek-córek.
Jak informuje „Puls Biznesu”: Zgodnie z projektowanymi przepisami polski rezydent podatkowy (firma lub osoba fizyczna) będzie musiał uwzględnić w podstawie opodatkowania dochody kontrolowanych podmiotów zagranicznych. Projekt przewiduje, że zagraniczna spółka kontrolowana to taka, w której podmiot polski ma 25 proc. udziału w kapitale, prawach głosu lub udziału w zysku; spółka ta ma co najmniej 50 proc. przychodów o charakterze finansowym; jest położona w kraju, w którym poziom opodatkowania jest co najmniej o 25 proc. niższy od obowiązującej w Polsce stawki CIT.
Na razie nic nie wiadomo o przeciwdziałaniu wyprowadzaniu zysku przez spółki córki w Polsce do swych matek za granicą. Tym bardziej nie ma mowy o zaprzestaniu drenażu regionów poprzez system podatkowy. Prosty podatek płacony w miejscu prowadzenia rzeczywistej działalności rozwiązałby wszystkie te problemy. Ale co wówczas robiliby spece od podatków?