- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Wycieczka po stronach internetowych polskich mediów „głównego nurtu” to przeżycie ekstremalne. Można to porównać do spaceru bohatera „Lalki” Bolesława Prusa po Powiślu. Obraz nędzy i beznadziei. Tyle że w wirtualnym świecie jest to nędza intelektualna, a beznadzieja jest większa z powodu braku elit, które przynajmniej byłyby świadome sytuacji. „Wprost” reklamuje „łamiący tabu” film o pedałach. „Rzeczpospolita” eksponuje sprawę listu idiotki z profesorskim tytułem do Papieża. W „Dzienniku” zdziwienie, że nawet dla TVN wynurzenia jakiegoś zboka to było zbyt wiele. Dodatkowo wykład Jacka Żakowskiego na temat „naukowości gender”. Ponoć jest w tym jeszcze trochę nieścisłości – tak „zresztą jak w fizyce, chemii i w innych dziedzinach wiedzy”. Aż dziw bierze, że ten facet nie wykłada na najlepszych uniwersytetach. Przegrywa konkurencję z jakąś celebrytką, która tłumaczy studentom, że „dupa rządzi światem”. Chyba słusznie – bo „Powiślem” rządzi z całą pewnością.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Polacy nie chcą korzystać z odwróconej hipoteki. Szacuje się, że w miejscowościach powyżej 30 tys. mieszkańców, które znajdują się w orbicie zainteresowania funduszy hipotecznych, żyje 2 mln właścicieli nieruchomości, którzy mają co najmniej 60 lat. 90 proc. z nich do tego osiąga niewystarczające dochody. – Jeżeliby tylko kilka – kilkanaście procent z tych ludzi skorzystało z odwróconej hipoteki, rynek mógłby urosnąć do poziomu kilkuset tysięcy aktywnych umów. Potencjał jest więc ogromny.
Dlaczego jest niewykorzystywany? Według specjalistów, oferta nie jest korzystna. W zamian za przeniesienie praw własności domu/mieszkania, jej użytkownik dostaje dożywotnią rentę w wysokości do 200 zł miesięcznie za każde 100 tys. wartości nieruchomości.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Ministra Schetyny nie opuszcza dobre samopoczucie. - pomimo rosyjskich kpin. W reakcji na te kpinystwierdził on: to świadczy, że ta polityka, nasza polityka skutecznie wpływa na politykę europejską i mamy coś do powiedzenia w tych kwestiach wschodnich i Rosjanom to przeszkadza - powiedział Schetyna.
A jak to widać z perspektywy Podkarpacia? Oto fragment oceny Andrzeja Zapałowskiego: Nasza polityka środkowoeuropejska (Grupa Wyszehradzka) legła w gruzach, gdyż Bratysława, Praga i Budapeszt coraz bardziej się od nas dystansują. Polska szukając sobie strategicznych partnerów w Wilnie, czy we Lwowie, sama sytuuje się na pozycji tych „mocarstw” w polityce światowej, kreując sobie „śmiertelnego” wroga w Rosji w imię zasadniczo nie naszych interesów. W ogóle nie bierze się pod uwagę koegzystencji polsko-rosyjskich interesów na niepodległej, federalnej Ukrainie.
Próba skanalizowania dyskusji publicznej w odniesieniu do polityki polskiej w odniesieniu do Ukrainy na „jedynie słuszną” i „agenturę rosyjską” świadczy o kompleksie postkomunistycznym elit politycznych, gdzie tylko jeden kierunek był poprawny, zgodny z interesem państwa. Poglądy stojące w opozycji do oficjalnie głoszonych muszą być z definicji agenturalne.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Kanał telewizyjny Russia Today (i związany z nim portal rt.com) to jak wiadomo każdemu Polakowi „anglojęzyczna tuba propagandowa Putina”. Tymczasem otrzymał on właśnie prestiżową nagrodę (złoty medal) na New York Festivals. To zresztą nie jest pierwsza tego typu nagroda dla tej stacji. Najciekawsza jest jednak reakcja mediów. Media rosyjskie oczywiście się tym chwalą, a media polskie milczą. Głos Rosji informuje oczywiście o nagrodzie także po polsku. Ale wiadomość jest tak sformułowana, że czytelnik może sobie pomyśleć, że to wyraz uznania dla tej stacji. Tymczasem jest to nagroda w jednej z wielu kategorii, dla filmu, którego stacja jest producentem. Film „Blood and Honor” opowiada o kaukaskiej wendecie.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Otwartość internetu, to nie tylko możliwość nieograniczonego korzystania z opublikowanych treści. To także możliwość tworzenia i publikowania na równych zasadach. To oczywiście nie jest w smak firmom telekomunikacyjnym, gdyż możliwość zróżnicowania dostępu przez nadawców umożliwiałoby windowanie cen. To byłby koniec internetu jaki znamy. Na szczęście wbrew obawom, w dniu wczorajszym Parlament Europejski przyjął pakiet przepisów telekomunikacyjnych, które zabraniają dostawcom internetu promowania jednych usług kosztem innych.

(c) European Union 2014 - European Parliament