- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Ameryka wszystkiego za dużo. Nie chodzi o zwykły problem nadmiaru – gdy nie martwimy się, aby coś się nie zmarnowało. Chodzi o problem obfitości – prowadzący do utraty jednego z głównych motywów działania. Skoro można mieć wszystko w każdej chwili, to czy jest to coś warte? Zastanawia się nad tym pewien amerykański finansista i bloger – cytowany przez popularny businessinsider.com.
Jednym z podanych przez niego przykładów jest firma Apple, która może może mieć tyle pieniędzy, ile zechce i to praktycznie za darmo. Oni nie mają pojęcia, co z tym zrobić. Rząd USA – podobnie jak rządy Niemiec i Japonii też może pożyczyć za darmo. To się wiąże z brakiem ryzyka inwestycji. Bo i tak jest za dużo wszystkiego: funduszy dla startupów, pieniędzy dla mega-korporacji, treści dla mediów, telewizji, muzyki, głosów politycznych. Wszystko to tworzy toksyczny system, którego jedynym środkiem naprawy jest katastrofa.
Dla zilustrowania absurdu obfitości opisano pomysł na firmę sprzedającą studolarówki po 90 dolarów („Hundred Dollar Bill Store”). Na każdej transakcji będzie 10 dolarów straty. Jednak można zrobić w ten sposób miliardy przychodów rocznie, zyskać miliony użytkowników i każdemu z nich pokazać reklamy – co może nawet pozwolić uzyskać próg rentowności. Wzrost użytkowników rzędu 1000% miesięcznie i debiut giełdowy wszech czasów. A wtedy już niech ktoś inny się martwi jak sprzedać 100 dolarów po osiemdziesiąt pięć.
Czy Ameryka ginie z powodu obfitości?
Dla nas ważniejszym pytaniem jest to, czy ta obfitość nie wiąże się z politycznymi i gospodarczymi perturbacjami na całym świecie. Czy ta obfitość nie dotyczy także władzy super-mocarstwa? W „Rzeczpospolitej” kolejny propagandowy tekst na temat układu o wolnym handlu UE-USA (TTIP). Ani słowa o SDS, GMO, prawie autorskim i innych drażliwych kwestiach. No i oczywiście cenzura komentarzy. Wspomina się tylko o „sugestiach”, że „ofiarami" liberalizacji staną się wieprzowina oraz kukurydza, ale wspomina się o tym bardzo delikatnie, bo wiadomo że unijni rolnicy są bardzo wrażliwi na samo słowo „liberalizacja". Nie ma też oczywiście wzmianki o tym, że TTIP jest poważnym zagrożeniem dla Polski. Najważniejsze, aby amerykańskie korporacje miały pole do ekspansji. Choć to nie jest dobre dla nikogo – nawet dla Amerykanów.
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Ilość urządzeń podpiętych do internetu już kilkakrotnie przekracza ilość mieszkańców Ziemi. Równie dynamicznie jak ilość urządzeń mobilnych, rośnie liczba innych gadżetów z łączności ą do internetu. Pokazuje to poniższy wykres:

żródło: businessinsider.com
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Trzech udziałowców Microsoftu chciałoby, aby Bill Gates (założyciel tej firmy) zrezygnował z przewodniczenia radzie, która wybierze nowego prezesa. Uważają, że Gates stałby na drodze gruntownym zmianom, których forma potrzebuje. Udziałowcy ci mają tylko 5% udziałów w firmie, ale akcjonariat jest w tej chwili bardzo rozproszony, a sam Gates ma 4,5%.
Microsoft „przegapił” zmiany trendów, uważając najwyraźniej, że jest zbyt potężny by się przejmować. Jego pozycja jest nadal mocna dzięki przedsiębiorstwom, które nie zrezygnują tak łatwo z „okienkowego” oprogramowania. Poza tym Gates odzyskał pozycję najbogatszego człowieka świata. Jednak trendy wyznacza rynek użytkowników indywidualnych, na którym rządzi Google wraz z powiązanymi (technologicznie lub kapitałowo) firmami.
Przez blisko 40 lat M$ pracował usilnie nad tym, aby nie być cool. Wyraża to jeden z wielu rysunków satyrycznych:

Takk Google wyglądałyby, gdyby zrobił je M$.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W rozmowie z ambasadorem USA na Ukrainie, Victoria Nuland - podsekretarz stanu w administracji Obamy bez ogródek przedstawiła plany Amerykanów, których kluczowym elementem jest „p***ić Unię Europejską”. Bialy dom przeprosił za wulgarne słowa – tak jakby to był główny problem. Bardzo prawdopodobnym jest to, że nagranie pochodzi z podsłuchu rosyjskiego. Jeśli to prawda, to morał z tego taki, że nie jest najważniejsze to, ile osób NSA podsłuchuje, tylko czy jest w stanie uderzyć tak celnie ;-)
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Dlaczego Amerykanie głosują na Trumpa? Intelektualista amerykański z polskim politykiem zastanawiają się nad tym na łamach „Rzeczpospolitej”. Ich artykuł rozpoczyna się od totalnej krytyki Partii Republikańskiej, która nie wyciągnęła wniosków z poprzednich porażek. Kończy zaś ubolewaniem, że ludzie nie głosują tak jak sobie partyjni działacze życzą. No jak to jest możliwe? Czytajcie Jędrzeja Bieleckiego – on wam wszystko wytłumaczy. To „spauperyzowani” nieudacznicy obwiniają rządzących o swe porażki. Przecież wiadomo, że wszędzie na świecie złym rządom winni są ci nieudolni, którzy nie rządzą. Inaczej ludzie w Polsce nie popieraliby PiS ;-). Nawiasem mówiąc w świecie Jędrzeja Bieleckiego Amerykanie mają większe zmartwienia, niż Trump. Sen z powiek spędza im Trybunał Konstytucyjny w Polsce. Polska to chyba ostatni obok Wielkiej Brytanii znaczący kraj w Europie, gdzie blask imperium nie słabnie. Z całą pewnością więc atakowanie proamerykańskich władz w Polsce z powodu jakichś głupich prawników (żeby to przynajmniej byli prawnicy amerykańscy ;-)) leży w amerykańskim interesie. Bielecki w tekście nawet opisuje, że problemem jest podatek bankowy, który może uszczuplić wpływy instytucji z NYC – ale jakoś nie skojarzył.
Amerykanie decydują właśnie o tym, czy nadal pieniądze będą rządziły światem. Trump nie jest aniołem i ma wiele wad – tak jak polski PiS. Jednak społeczeństwo amerykańskie też nie chce, aby ich kraj działał w interesie wąskiej grupy „panów świata”. Rządy pieniądza powodują, że miejsce dynamicznego rozwoju zastąpiła hegemonia, prowadząca nieuchronnie do zmierzchu imperium.
Sytuacja w USA jest podobna jest do sytuacji w Polsce. Wczoraj tłum protestujących przeciw „mowie nienawiści” Trumpa w Chicago był tak zdeterminowany, w demonstrowaniu swojej nienawiści do kandydata, że pierwszy chętny pojawił się o 3 rano. Spotkanie z Trumpem miało się rozpocząć o 6 po południu, ale ten je odwołał.
