- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Amerykański Urząd Statystyczny opublikował dane dotyczące zaangażowania Amerykanów w działalność dobroczynną (zobacz szczegóły). W komentarzu www.businessinsider.com zwrócono uwagę na to, że „tylko” 25,4% Amerykanów zaangażowało się w 2013 roku w woluntariat.

Jest to mniej niż rok wcześniej zarówno w odniesieniu do mężczyzn jak i kobiet (odpowiednio 22,2% i 28,4%).
Wolontariat w amerykańskiej kulturze pełni bardzo ważną rolę. Daje szansę samorealizacji, zdobycia doświadczenia, podtrzymywania więzi społecznych. Nic więc dziwnego, że USA przoduje w statystykach dotyczących wolontariatu („World Giving Index 2013”). Polska jest dopiero na 84 miejscu (choć to i tak spory awans).
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Prezentowanie kampanii wyborczej w konwencji walki, analiza nic nie wartych sondaży lub wróżenie „przepływu elektoratu” (a nawet jakichś rewolucji) można by pewnie uznać za niezłą rozrywkę. Tyle, że czasy mamy trudne i trzeba być chorym, aby urządzać sobie teraz takie igrzyska.
Jaki jest kandydat Komorowski każdy widzi. Pod filmem ilustrującym dobrze jego intelektualne możliwości ktoś napisał komentarz: „jak na takiego ... można głosować. To niepojęte”. Młody (zapewne) człowiek książek nie czyta, więc i pojąć nie może. Profesor Legutko doskonale objaśnił kto i dlaczego: w książce pod wymownym tytułem „Antykaczyzm”. Antykaczyzm to choroba roznoszona poprzez media. Młodzież telewizji nie ogląda, no i mamy „rewolucję”. Gdyby koniecznie chcieć przykładać polityczne kategorie do ich chęci normalnego życia, w warunkach na miarę XXI wieku, to należałoby to raczej nazwać „antyrewolucją”.
Oczywiście – jak w każdej zawierusze – nie brak chętnych to sterowania „przemianami”. Ostatni liberałowie zgromadzeni gdzieś w redakcji „Rzeczpospolitej” próbują zrobić reaktywację Balcerowicza: Niedawny sondaż w „Rzeczpospolitej”, w którym nikomu prawie nieznana partia Balcerowicza dostaje 11% jest ewidentną próbą wpływania na przyszły kształt sceny politycznej. Jak to się robi, żeby jeszcze nie istniejąc już być uwzględnionym w badaniu? Zapytajcie redakcji „Rzeczpospolitej”.
Miejmy nadzieję, że doczekamy dnia w którym upadnie ostatnia duża gazeta w Polsce.
Tak a'propos Balcerowicza: zgodnie z przewidywaniami rozpoczęła się wyprzedaż Ukrainy. Może by zrobić narodową ściepę i odkupić Lwów, gdy już będzie do kupienia? Wiem, wiem – to tylko żarty. Ukraińcy szybciej opchną go Putinowi. Ale przecież nie musimy kupować bezpośrednio. Uczmy się na własnych błędach – u nas przecież ćwiczy się sprzedaż „na słupa” ;-).
Odgadywanie przyszłości jest w obecnej sytuacji raczej pozbawione sensu. Pozostaje wiara w bożą opatrzność (tylko czy te resztki religii nas do tego uprawniają?) i/lub marzenia. Te jednak bywają niebezpieczne. Ja na przykład odkryłem ze zgrozą u siebie coś przerażającego: los polityków PO, a nawet szerzej - całej tej styropianowej elity absolutnie nic mnie nie obchodzi. Cieszyłbym się po prostu, gdyby któregoś ranka znikli. I o nic bym nie pytał. Rządy PO mają zaiste wielki walor edukacyjny. Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć jak to się stało, że kulturalne społeczeństwo niemieckie zaakceptowało eksterminację żydów. A przecież oni także nic nie chcieli wiedzieć. W dzisiejszych czasach łatwego przepływu informacji to nie do pomyślenia. Chociaż – gdyby wspomnianą „elitę” ktoś wysłał tam, gdzie ich miejsce: na Marsa – to naprawdę ktoś dociekałby, co tam się dzieje? Na szczęście jestem chrześcijaninem i muszę zwalczyć te natrętne myśli. Ale trzeba przyznać, że grzeszna natura czasem w człowieku bierze górę….
Jerzy Wawro
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Internet sprawił, że pornografia stała się łatwo dostępna dla każdego. W USA, które jak wiadomo jest kolebką cywilizacji i wyznacza kierunki jej rozwoju, wymyślono „reality show” dla gwiazd porno. Główna nagroda w „Sex Factor” to milion dolarów. Kultura XXI wieku demokratyzuje się. Dlatego seks na wizji to także nie jest rozrywka elitarna. Wśród młodzieży dużą popularność zdobył tak zwany "snapping", czyli wysyłanie programem Snapchat zdjęć i krótkich filmów, które znikały po krótkiej chwili. Podobno wiele z tych zdjęć było delikatnie mówiąc nieprzyzwoitych. Przykrą niespodzianką dla wielu osób może być to, że ktoś jednak te transmisje monitorował i właśnie pojawiła się informacja o około 100tys zdjęć i filmów przygotowanych do publikacji. (Hackers Access At Least 100,000 Snapchat Photos And Prepare To Leak Them, Including Underage Nude PicturesRead). Widać wcześniejszy „wyciek” zdjęć nagich celebrytek z Hollywood to było tylko preludium tego co nas czeka. Duch czasu znajduje też odbicie w amerykańskim prawodawstwie. Pornografia w pruderyjnym społeczeństwie amerykańskim funkcjonuje dzięki prawu do wolności wypowiedzi. Jednak jej granice wyznaczało prawo do prywatności. To się jednak zmienia. Sąd oddalił sprawę pewnego podglądacza, który korzystając na nowoczesnych technologii filmował kobiety ubrane w spódnice od dołu. Sędzia uznał, że ktoś tak ubrany (czyli w spódnicę) w miejscu publicznym, w biały dzień, w obecności niezliczonych innych osób nie może liczyć na prawo do prywatności. Wiwat podglądactwo! Może rząd, to czemu nie może obywatel? W ramach wojny z ISIS pojawiło się na youtube nagranie z drona, na którym jeden z islamskich bojowników zaspokaja swe potrzeby seksualne z osłem. Warta wiele milionów dolarów technologia przydaje się jak widać nie tylko do bombardowania pakistańskich pastuchów....
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci

Obserwując wyczyny polskich polityków można się zastanawiać, gdzie jest kres tej głupoty. Okazuje się jednak, że jeszcze wiele przed nimi. Co by powiedział jakiś polski polityk, gdyby się dowiedział, że Prezydent Duda tak nienawidzi Komorowskiego, że najął dwie prostytutki, aby nasikały na łóżko w którym spał Komorowski? Pewnie puknął by się w czoło i byłaby to cała reakcja (miejmy nadzieję). Ale jak się okazuje, są na świecie politycy tak zaślepieni nienawiścią, że nawet w takie brednie są w stanie uwierzyć. Kiedyś podobną historię wymyślili hakerzy na portalu 4chan i podrzucili ją kilku komentatorom szczególnie atakującym Trumpa. W tej historii prostytutki były rosyjskie, a Trump wynajął je, by w moskiewskim hotelu Ritz obsikały łóżko, na którym wcześniej spał Barack Obama. Historia zaczęła krążyć w internecie, aż trafiła do senatora McCaina. Ten ją podrzucił dyrektorowi FBI, który miał sprawdzić jej autentyczność. Genialne służby amerykańskie – najlepsze na świecie i wszechwiedzące – nie były jednak w stanie wytropić źródła tej informacji (z czego hakerzy mieli niezły ubaw). Historia znalazła się za to jako opowieść o seksualnych perwersjach (#goldenshower - złoty prysznic) w tajnym raporcie na temat "haków" na Trumpa, który ponoć zebrali Rosjanie. Raport wyciekł do mediów i był omawiany między innymi przez CNN.
Jeśli reszta „niezbitych dowodów” o którym od jakiegoś czasu mówi McCain i podobni mu „geniusze” wygląda podobnie, to należy się spodziewać już wkrótce poważnych zmian w podręcznikach. Dzieci będą się uczyć o tym, do jak głębokiego upadku prowadzi długie przebywanie w kręgach władzy.
Odrębną kwestią jest upadek mediów („presstitutia”). Tak zwani "dziennikarze" na pewno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Bywalcy 4chan.org nie pierwszy raz ośmieszyli media. Kiedyś ich ofiarą padł opiniotwórczy magazyn „Time”. Teraz wygłupił się CNN. W Polsce popis dał "skrzywdzony" usunięciem z TVP Kraśko. Na TVN-owskim kanale "Biznes i Świat" puścił fragment wypowiedzi w której Trump zapewnia, że informacje CNN to stek bzdur (w proteście odmówił odpowiedzi na pytania CNN) - nie informując nawet do czego to się odnosi. Komentarz utrzymany w stylu: te głupki głosujące na Trumpa na pewno mu uwierzą.
- Szczegóły
- Kategoria: Geopolityka - Bliski Wschód
W niedzielę Arabia Saudyjska zerwała stosunki dyplomatyczne z Iranem – w reakcji na atak na saudyjską ambasadę w Teheranie, do którego z kolei doszło po egzekucji szyickiego duchownego Nimra al-Nimra (i kilkudziesięciu innych osób) wykonanej przez Saudów.
Dlaczego w obecnej napiętej sytuacji w regionie Arabia Saudyjska zdecydowała się na taki krok?
Polityka Arabii Saudyjskiej najwyraźniej zmierza do zajęcia pozycji lokalnego mocarstwa. Dysponując ogromnymi zasobami ropy naftowej o niskich kosztach wydobycia, Arabowie mają decydujący wpływ na poziom cen tego surowca. Obecna wojna cenowa toczy się więc co najmniej przy ich aprobacie. Jeśli jednak ich celem miała być eliminacja dostawców ropy o większych kosztach (głównie z łupków), to ta strategia może się nie powieść. Amerykanie zdają sobie sprawę z tego, że oparty wyłącznie na ropie budżet nie wytrzyma długotrwałej wojny cenowej i są w stanie przeczekać okres niskich cen.
Arabia Suadyjska to także jeden z największych klientów korporacji zbrojeniowych (głównie amerykańskich). Pojawiają się nawet doniesienia o próbach zakupu broni atomowej od Pakistanu. Najnowsze umowy – zawarte tuż przed masową egzekucją „terrorystów” - zawarte między USA i Arabią Saudyjskią to $24 mln dla Raytheon Company, $12 mln dla „Advanced Electronics” oraz milionowy kontrakt z Boeingiem na broń laserową powietrze-ziemia. Amerykańska broń jest używana w Jemenie, gdzie dochodzi do ataków na ludność cywilną i szpitale. Przeciw sprzedaży Saudom broni protestują organizacje międzynarodowe. Jednak saudyjskie petrodolary pozwalają także finansować PR w USA – łącznie z „Clinton Foundation”. Sam Prezydent Obama bywa określany jako przyjaciel władcy Arabii Saudyjskiej. Jak dotąd nie zdobył się on na potępienie masowych egzekucji (mętne oświadczenie wydał jedynie rzecznik Departamentu Stanu).
John Wight – komentator rt.com oraz BBC określa Arabię Saudyjską mianem potwora stworzonego przez Zachód. Twierdzi on, że między Iranem i Arabią może dojść do wojny. Od kilku lat oba kraje były de facto w stanie zimnej wojny, związanej z konfliktem między sunnicką i szyicką odmianą islamu. Iran należy do krajów w których dominuje islam szyicki, a Arabią rządzą sunnici. USA prowadzi politykę równowagi, co w praktyce prowadzi do ciągłej destabilizacji. Aby zrozumieć amerykańską politykę w regionie i geopolityczne znaczenie tego religijnego konfliktu – trzeba sięgnąć do czasów, gdy w bliskowschodnim kotle mieszał Zbigniew Brzeziński:
Czytaj więcej: Arabia Saudyjska – potwór stworzony przez zachód?