A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Innowacje po polsku

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 01 kwiecień 2013

Ukazał się kolejny raport UE dotyczący innowacji. Polska tradycyjnie wśrod najmniej innowacyjnych krajow Unii. Dla Polskiego Radia komentował ten raport Jerzy Mjchrzak z ministerstwa gospodarki. Przyznał on, że program „Innowacyjna gospodarka” choć w założeniu miał wspierać tworzenie innowacji, w rzeczywistości służył co najwyżej zakupom innowacji wytworzonych gdzie indziej. No brawo panie dyrektorze! Siedem lat trwało dociekanie do tego, co dla każdego powinno być oczywistością. Ja bardziej wierzę w to, że w najbliższych latach będzie dużo innowacyjnych pomysłów na dalsze wydawanie tych środków do tłumienia realnych innowacji (zob. więcej).

Ekonomia Trumpa kontra nobliści

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 17 styczeń 2017

Mianem Ekonomii Trumpa (Trumponomics) określa się plany gospodarcze Prezydenta – elekta.

Obejmują one obniżenie podatków, renegocjację umów handlowych oraz środki stymulujące inwestycje (głównie w infrastrukturze i obronności). Większość analityków sądzi, że bodziec fiskalny Trumpa wpłynie pozytywnie na wzrost PKB Stanów Zjednoczonych. Zmniejszą się jednak wpływy z podatków (co najmniej 2,6 biliona dolarów w ciągu 10 lat). Całkowity dług publiczny USA, który wynosi ponad 19,8 biliona dolarów (czyli 106% PKB) raczej wzrośnie niż spadnie. Niektórzy przestrzegają także przed wzrostem bezrobocia i/lub inflacji.

Ten plan gospodarczy zmieniał się w trakcie kampanii i nie wiadomo jaki ostatecznie przybierze kształt. Zwłaszcza jeśli chodzi o politykę wobec sektora bankowego. Podjęcie współpracy z bankowcami zdaje się zapowiadać brak radykalnych zmian.

Zadziwiająca jest radykalnie różna reakcja ekonomistów i inwestorów na wyniki wyborów.

Po krótkim spadku na rynkach zapanowała euforia, a dolar bije rekordy (negatywny efekt utrzymuje się jedynie w odniesieniu do meksykańskiego peso). Ekonomiści tymczasem wróżą katastrofę, przed którą przestrzegali jeszcze przed wyborami. Ubiegłoroczny noblista Hart liczy na to że zerwanie traktatów i protekcjonizm to tylko takie gadanie – bo to złe rozwiązania dla USA i światowej gospodarki. Inny noblista Krugman ostrzega, że Trump nie będzie potrafił rozdzielić interesów prywatnych i publicznych, co doprowadzi do kleptokracji (rządów tych, którzy tak jak na Ukrainie wzbogacili się na zawłaszczaniu majątku publicznego). Jeszcze dalej idzie Stiglitz (także słynny laureat nagrody Nobla), który zarzuca Trumpowi brak elementarnej wiedzy ekonomicznej. Takie zarzuty wobec człowieka który prowadzi potężną firmę i to w realnej gospodarce, zakrawają na megalomanię. Tym bardziej, że poparte są tezą (którą może sformułować tylko profesor ekonomii): „On chce jednocześnie obniżyć podatki i obniżyć deficyt i zwiększyć wydatki inwestycyjne - to się nie składa księgowo”. Polityka gospodarcza państwa to nie tylko gromadzenie pieniędzy z podatków i kredytów, by je wydawać na inwestycje. Obniżka podatków i odbudowa przemysłu (powrót produkcji do USA) umożliwią zmniejszenie transferów socjalnych. Zmiana polityki obronnej może drastycznie obniżyć wydatki na wojsko. Stiglitz sam to zresztą postulował. Tak samo jak „stymulację podatkową”. Co mu się więc „nie składa”?

Ekonomiści mogą znajdować różne wyjaśnienia swej niewiary w sukces Trumpa. Istnieją jednak powody dla których należy to rozumieć nie jako brak wiary, ale jako życzenie niepowodzenia. Dlaczego ekonomiści mieliby źle życzyć swojemu krajowi? Niestety zawsze bliższa ciału koszula, a Trump jest dla ekonomii śmiertelnym zagrożeniem. Ta pseudonauka opiera się na założeniu wyższości teorii nad praktyką. Jeśli na przykład chcesz aby firmy sprzedające samochody Amerykanom produkowały je w USA, to należy teoretykom powierzyć opracowanie takiego systemu, który „mechanizmami rynkowymi” zachęci do tego producentów. Trump tymczasem zwraca się wprost do tych firm zapowiadając, co im grozi jeśli nie będą działać zgodnie z jego planami. Tak po prostu (by nie rzec „po chamsku”).

Zdaniem noblistów Trump powinien zacząć studiować ich dzieła, a gdy dojdzie do miejsca w którym już nic nie będzie rozumiał – zdać się na tych którzy wiedzą i rozumieją. Miejmy jednak nadzieję, że Prezydent-elekt pozostanie sobą i powie wprost gdzie on ma ich nagrody i dlaczego. Wiele osób obawia się, że CIA może zabić Donalda Trumpa, jeśli będzie zbyt samodzielny. Jeśli te groźby są realne, to wkrótce po objęciu urzędu Trump urządzi w CIA czystkę. Inni sądzą, że lewackiej „elicie” uda rozbudzić taką nienawiść do Trumpa, która doprowadzi do katastrofy. Jednak w dobie internetu, którym Prezydenta-elekt posługuje się bardzo sprawnie coraz trudniej jest manipulować opinią społeczną. Naprawdę groźnym przeciwnikiem pozostają jedynie „eksperci”. To są ludzie, którzy nie są w stanie przewidzieć ceny ropy za miesiąc (nie mówiąc już o ich przewidywaniach wyników wyborów), a chcieliby decydować o losach świata. Ich pycha jest nieziemska. Może nie tylko w przenośni (zob. „Czy ekonomiści mogą być zbawieni?”).

 

Bloomberg uderza w Kaspersky Lab

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 21 marzec 2015
  • hakerzy
  • wojna hybrydowa

Bloomberg oskarżył producenta programu antywirusowego Kaspersky o związki z FSB (następcą KGB). Program ten jest zainstalowany w setkach milionów komputerów. Można sobie więc wyobrazić, co by się stało, gdyby przesyłał on informacje o zawartości pamięci tych komputerów wprost do centrali FSB w Moskwie. Wiadomość, że „producent popularnych antywirusów współpracuje z rosyjskimi służbami” brzmi więc wyjątkowo sensacyjnie. Zwłaszcza gdy ilustruje ją zdjęcie mające obrazować związku antywirusa z Kremlem:

Artykuł Bloomberga nie zawiera jednak żadnych danych technicznych, które uzasadniałyby podejrzenia. Wiele z instalacji antywirusa z pewnością pracuje wewnątrz sieci monitorowanych przez administratorów. Mało tego! Najnowsze rozwiązania ochrony sieci typu DLP (data leak prevention) automatycznie blokują przesyłanie ważnych dokumentów, tworząc stosowne raporty. Nawiasem mówiąc amerykańskie oskarżenia pod adresem Snowdena to jakby prowokujące ogłoszenie: jesteśmy nieudacznikami nie potrafiącymi dbać o bezpieczeństwo.

Oczywiście Kaspersky dysponuje bazą klientów z którą bez trudu może powiązać otrzymane (na zasadzie dobrowolności) informacje o zarażonych plikach. W przekazie Bloomberga brzmi to sensacyjnie: co prawda dane są anonimowe, ale w każdej chwili można to zmienić. Jeśli ktoś oglądał hollywoodzkie produkcje to wie, że takie rzeczy genialny haker robi jednym kliknięciem!

A jeśli do tego dodamy fakt, że punktem kontaktowym Kaspersky'ego z KGB ma być sauna, to już jest scenariusz gotowy!

Czytaj więcej: Bloomberg uderza w Kaspersky Lab

Władze UJ zdobywają szczyty obłudy

Szczegóły
Kategoria: Polemiki
Opublikowano: 30 wrzesień 2014

 Wyobraźmy sobie bandę rzezimieszków, która morduje, gwałci i rabuje wioskę. A na koniec wódz tej bandy powiada: bardzo mi przykro, że została zgwałcona mała dziewczynka. To samowola i prywatna sprawa tych bydlaków, którym jasno przykazałem, by dzieci poniżej 10-go roku życia nie tykali. Jaki skutek mogłyby wywołać takie słowa, poza jeszcze większym rozgoryczeniem?

Podobne odczucia stały się moim udziałem, gdy przeczytałem, że zdaniem władz Uniwersytetu Jagiellońskiego jedna z wypowiedzi prof. Hartmana godzi w dobro, społeczny status i godność wykonywanego zawodu nauczyciela akademickiego. Wiele lat temu zwróciłem uwagę na publiczną działalność tego człowieka i i spisałem jego wybrane wyczyny („Elita IIIRP – intelektualni oszusci w miejsce ciemniaków”). Gdyby to był kolega pani Środy – machnąłbym ręką (wylęgarnia lemingów jaką jest UW ma swoje prawa). Ale Królewski Uniwersytet w ukochanym Krakowie? Nie mogłem przejść obojętnie wobec faktu szkodzenia jego godności. Napisałem list do ówczesnego rektora z prośbą o zwrócenie uwagi panu Hartmanowi, że występując publicznie powinien brać pod uwagę fakt, że jest profesorem szacownej uczelni. Dołączyłem tekst wskazanego powyżej artykułu. Nie dostałem żadnej odpowiedzi (nawet zdawkowego „odczep się”). Uznałem więc, że Hartman jest nie do ruszenia i może robić co chce. W sumie nic dziwnego. Żyd, liberał, mason i kumpel Wielkiego Jana Woleńskiego. Kto się odważy go ruszyć i narazić co najmniej na zarzut antysemityzmu.... W ultraliberalnej Wielkiej Brytanii nie takie rzeczy tolerowano w imię politycznej poprawności. Najbardziej skrajny przypadek to tolerowanie bandy Azjatów, którzy zamienili miasteczko Rotherham w wypożyczalnię dzieci dla pedofilów. Ktoś się może oburzać na takie porównania. Wszakże Jan Hartman tylko pisze o tolerancji dla zboczeń. Tylko? Nie ulega wątpliwości, że na całym świecie toczy się cywilizacyjna wojna. Atakowane są fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej. Nie ma też żadnej wątpliwości co do zaangażowania Jana Hartmana w tej walce. Władze zatrudniającego go Uniwersytetu muszą sobie zdawać z tego sprawę. Ktoś, kto zatrudnia alkoholika jako kierowcę autobusu, bierze na siebie odpowiedzialność, jeśli ten kierowca upije się w pracy i doprowadzi do katastrofy. Analogicznie Uniwersytet odpowiada za wyczyny swojego profesora – bo przecież to nie jest jednostkowy wybryk. Dlatego zwracam się z apelem do władz UJ. Panowie profesorowie! Błagam o odrobinę godności. Nie możecie być aż tak obłudni, jak wynika z medialnych przekazów. Powiedzcie, że to nieprawda!!!! Media musiały coś przekręcić i z pewnością dowiemy się niedługo, że Hartman jest cool, po linii i w imię „wolności nauki” może robić co chce. Nie udawajcie, że chcecie służyć społeczeństwu, bo to okrutne.

 

Jerzy Wawro, 2014-10-01

Złote myśli – czyli skąd państwo bierze pieniądze

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 11 luty 2016

W telewizyjnej „Debacie” na temat programu 500+ ekonomista Andrzej Sadowski (made in UW) wygłosił w formie argumentu jedną z fundamentalnych „mądrości” liberałów: państwo nie ma innych wpływów jak tylko z podatków. Aby więc wesprzeć rodziny, musi najpierw tym rodzinom zabrać, a potem po pomniejszeniu o koszty aparatu urzędniczego coś może tym rodzinom dać. Zamiast więc wymyślać takie programy jak 500+ lepiej obniżyć podatki.

Aby skonfrontować te tezy z rzeczywistością, najlepiej sięgnąć pod realne dane.

Na stronach Ministerstwa Finansów można znaleźć zestawienie wpływów budżetowych. Ostatni rok za który mamy kompletne dane to 2014. Podatek dochodowy od osób fizycznych + VAT dał w tym roku przychody w wysokości około 200mld złotych. Wszystkie wpływy do budżetu z tytułu podatków to około 300mld.

Na co poszły te pieniądze? Wydatki można znaleźć na stronie www.finanse.mf.gov.pl. Czytamy tam między innymi, że: W ustawie budżetowej z dnia 24 stycznia 2014 r. wydatki budżetu państwa zaplanowano w wysokości 325.287.369 tys. zł. Zrealizowane wydatki budżetu państwa w 2014 r. wyniosły 312.519.527 tys. zł i były niższe od zaplanowanych o 12.767.842 tys. zł, tj. o 3,9%.

Pojawia się zagadkowa różnica 12,5 miliarda. Bagatela – wiadomo, że deficyt, który powiększa dług za który „zapłacą przyszłe pokolenia”. Więc nadal rodziny.

Dokładnie wygląda to tak:

  • wpływy: 277.782.224 tys. zł,
  • wydatki: 325.287.369 tys. zł,
  • deficyt 47.505.145 tys. zł.

Wpływy są niższe od zebranych podatków, gdyż część podatków zabiera samorząd. To ile dokładnie zostaje w budżecie państwa? Wszystkie wpływy podatkowe to niecałe 255 mld. Z tego PIT to tyko 43mld a podatki pośrednie (w tym VAT) 187 mld. Nawet więc jeśli uznamy, że podatki pośrednie w całości obciążają rodziny, to ta wielkość obciążenia podatkowego wynosi 230mld.

Skąd rząd wziął resztę pieniędzy? Na pewno Unia nam dała. Płaci i wymaga – na przykład żeby rządził Grzesiu Schetyna i jego kumple od ośmiorniczek, do których junia ma zaufanie (do kumpli – choć do ośmiorniczek chyba też – na pewno większe niż do polskiego społeczeństwa, które tak nierozważnie wybrało….).

I tu niespodzianka: w rozliczeniach z Unią Europejską za 2014 rok zanotowaliśmy deficyt w wysokości 317 tysięcy. Na szczęście państwo ma jeszcze inne wpływy: dywidendy, wpłaty z NBP, podatki od kopalin etc….

Podsumujmy zatem: w roku 2014 rodziny zapłaciły państwu w postaci podatków (PIT+pośrednie) 230mld, a państwo wydało 325mld przy deficycie 47,5mld.

Inna liberalna mądrość głosi, że każdy podatek płacony przez firmy, przerzucają one na konsumenta w postaci wzrostu cen. Dorzućmy więc jeszcze CIT 30mld. Nadal się nie zgadza: 325-(230+47,5+30) to aż 17,5 mld. Jak widać absolwentowi UW matematyka nie przeszkadza.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na fakt, że powyższa złota myśl o przerzucaniu podatku na ceny (nawet jeśli byłaby prawdziwa) w przypadku nadwyżki eksportu nad importem oznacza, że te wyższe ceny zapłaci kto inny. Choć inny liberał z którym pan Sadowski zakładał Ruch Polityki Realnej (JKM) twierdzi, że taka nadwyżka nie jest korzystna, bo my pracujemy na innych. Tak źle i tak niedobrze…..

Oczywiście państwo to nie jest sklep warzywny (choć niektórym domorosłym ekonomistom może się tak wydawać), a finanse państwa to nie jest prosta tabela wpływów i wydatków. Trzeba wziąć pod uwagę budżety lokalne, ubezpieczenia społeczne, fundusze pozabudżetowe (jak Fundusz Drogowy), a przede wszystkim olbrzymi wpływ sektora finansowego. Nie tylko horrendalne zadłużenie. W roku 2014 (dane NBP) w systemie finansowym wykreowano aż 80mld nowego pieniądza, z czego 17mld pieniądza gotówkowego (M1 ogółem to 50mld). Niestety w polskim systemie finansowym kreacja pieniądza odbywa się w bankach komercyjnych w powiązaniu ze wzrostem powszechnego zadłużenia. Nawet tych 17mld renty emisyjnej nie wolno przeznaczyć na wydatki budżetowe. No chyba, że prezes NBP pogada przy ośmiorniczkach z jakimś ministrem, to jakiś sposób na to się znajdzie.

1455168192budzet2014

Czytaj więcej: Złote myśli – czyli skąd państwo bierze pieniądze

  1. Serce i rozum
  2. Tajniki propagandy
  3. Z historii franka w Polsce
  4. Polska wybiera nienawiść?
  5. Za wolność swoją i naszą….

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 58 z 519

  • 53
  • 54
  • 55
  • 56
  • 57
  • 58
  • 59
  • 60
  • 61
  • 62

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net