A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Wolność zamknięta w krypcie numer 7

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 09 marzec 2017

Czy jakakolwiek informacja elektroniczna może być bezpieczna? Najnowsze publikacje WikiLeaks pokazują, że od czasów Snowdena w kwestii inwigilacji nas przez amerykańskie służby dużo się zmieniło. Bynajmniej nie tak jak zapewniał największy łgarz w historii USA – prezydent Obama. Materiałów jest bardzo dużo i minie trochę czasu zanim odkryjemy skalę zagrożenia. Pierwsze komentarze są porażające:

Centrum Cyberwywiadu CIA przeznaczyło bardzo dużo czasu, pieniędzy i talentu swoich programistów na opracowanie sposobów pozwalających na włamanie się do większości najpopularniejszych urządzeń elektronicznych.

Na liście znajdują się m.in.: systemy operacyjne iOS, Microsoft Windows, czy Google Android. Pojawia się też sporo urządzeń, z których miliony ludzi korzysta na co dzień w mieszkaniu: chociażby SmartTV firmy Samsung. Exploity opracowane przez CIA, według publikacji WikiLeaks, umożliwiają włamanie się do wyżej wymienionego oprogramowania i dyskretne monitorowanie jego użytkowników.


W teorii oznacza to, że amerykańscy agenci mogli podsłuchiwać dowolną osobę, która korzysta z najpopularniejszych urządzeń elektronicznych, podłączonych do internetu. A, że większość nowych telewizorów (o telefonach i laptopach nie wspominając) wyposażone są już od dawna w mikrofon, CIA mogło podsłuchiwać kogokolwiek w czasie rzeczywistym
.

W tej sytuacji wydaje się rozsądnym założenie, że każda możliwa luka w bezpieczeństwie i ochronie prywatności jest wykorzystywana. Czyli paranoicy mają rację? Tak. Bo wspomniane luki to nie jest tylko wynik błędów, które można usunąć. Na przykład ktoś projektując protokół GSM zadbał o to, by istniała komenda zdalnego włączenia mikrofonu. Po co? Czy nie dla pozostawienia furtki dla podsłuchiwaczy?

Nawet gdyby ktoś uznał, że nasze bezpieczeństwo wymaga zgody na inwigilację przez służby będące pod kontrolą państwa, to musi przyjąć do wiadomości, że te niebezpieczne technologie nie są należycie strzeżone. Ostatnio szerzy się plaga ataków różnych szantażystów, szyfrujących dane na dyskach i żądających okupu za klucz szyfrujący. Przygotowanie takiego ataku wymaga bardzo specjalistycznej wiedzy. Ktoś kto potrafiłby to zrobić samodzielnie, nie musiałby uciekać się do przestępstw, aby zarabiać masę pieniędzy. Można więc domniemywać, że są to technologie kradzione. W niektórych przypadkach to zresztą o wiele więcej, niż przypuszczenia (tak jak w przypadku zamówionego przez FBI programu do łamania zabezpieczeń iPhone 5c).

Przeciętny Kowalski czy Smith może uważać, że jego ograniczona działalność w internecie niczym mu nie grozi. Już niedługo jednak rozwój internetu rzeczy sprawi, że nie będzie nowej pralki, lodówki telewizora czy kuchenki, które nie byłyby podłączane do globalnej sieci. Co służby obchodzi co jemy, oglądamy w TV i piszemy w internetowych komentarzach? Nic – póki nie jesteśmy nikim ważnym. Gdy jednak ktoś zechce się wychylić i wystąpić przeciw dysponentom władzy, lub choćby być za bardzo niezależnym – może się zdziwić obszernością swojego dossier.

Na szczęście nadal posiadamy proste narzędzie w postaci certyfikatów i szyfrowania asynchronicznego RSA. To sprawia, że bezpieczne protokoły (takie jak https) pozostają bezpieczne. Jednak ilość połączeń zabezpieczonych to nadal w internecie margines. Poza tym – szyfrowanie zabezpiecza przeważnie tylko transmisję. Jakie mamy podstawy sądzić, że obydwa krańce komunikacyjnego kanału są bezpieczne? Wojnę o cyberbezpieczeństwo społeczeństwa przegrywają.

 

Z historii franka w Polsce

Szczegóły
Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Opublikowano: 17 styczeń 2015

Historia tak zwanych „kredytów frankowych” jest zawiła i wielowątkowa. Przypomnijmy jeden z tych wątków: zakończenie bumu kredytowego.

Po wybuchu kryzysu finansowego roku 2008 wszyscy zdali sobie sprawę, jak wielką rolę dla systemu bankowego pełnią kredyty hipoteczne. W Polsce 60% takich kredytów było denominowanych we frankach szwajcarskich.

Sprawie przyjrzał się KNF i w połowie roku 2010 przedstawił wnioski:

Doświadczenia UKNF wskazują, że wiele osób decydujących się na zaciągnięcie kredytu w walutach obcych nie jest świadomych zagrożeń, związanych z kredytami walutowymi: w przypadku kredytu walutowego niższe, bieżące raty kapitałowo – odsetkowe są kompensowane przez ryzyko zwiększenia w przyszłości wartości zobowiązania w razie osłabienia krajowej waluty. Jednak straty poniesione przez kredytobiorcę w wyniku materializacji takiego ryzyka mogąbyć znacząco większe niż sumy zaoszczędzone na niższych ratach miesięcznych.

Udział kredytów walutowych w kredytach mieszkaniowych polskich gospodarstw domowych wynosił na koniec 2009 r. 65%. Walutowe kredyty mieszkaniowe stanowią zdecydowaną większość, bo ponad 90% ogółu kredytów walutowych. Na koniec ub. r. ich wartość sięgnęła 140,7 mld zł. W rezultacie ponad jedna trzecia (34,1%) zadłużenia gospodarstw domowych to zobowiązania w walucie obcej. W portfelu tym dominują kredyty w CHF.

(...)

Podczas ostatniego kryzysu finansowego banki krajowe napotkały barierę dostępności środków walutowych niezbędnych do rozwijania akcji kredytowej. Była to jedna z przyczyn, która spowodowała, że część z nich znaczą co ograniczyła, a niektóre całkowicie zaprzestały udzielania kredytów w walutach, co przełożyło się na znaczący spadek dynamiki akcji kredytowej

Z tym „znaczącym ograniczaniem” sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż w tym czasie nastąpiła próba „reaktywacji” kredytów przez NBP (!) w ramach „Pakietu zaufania”. Prasa informowała: Nadzieja dla szukających kredytów we frankach, o które ostatnio bardzo ciężko. Narodowy Bank Polski kupuje tę walutę od banku centralnego Szwajcarii. NBP chce nią później obdzielić nasze instytucje finansowe. Oznacza to, że - wbrew prognozom - na rynku nie zostaną tylko droższe kredyty złotówkowe.

Stanowisko w tej sprawie zajęła Komisja Nadzoru Finansowego: banki które mają trudności z pozyskiwaniem finansowania we franku szwajcarskim, powinny wycofać z oferty kredyty udzielane w tej walucie. KNF równocześnie ostrzega banki, że środki pozyskane dzięki instrumentom z Pakietu zaufania, nie mogą być wykorzystane do oferowania nowych kredytów walutowych.

W rezultacie banki zadeklarowały ograniczenie kredytów walutowych.

Sytuację w roku 2012 objaśnia raport: liczba czynnych umów kredytowych wzrosła z niespełna 300 tys. na koniec 2002r. Do 1,7 mln na koniec 2012 r., wartość uruchomionych kredytów wzrosła w tym okresie z 20mld zł do ponad 300 mld zł, a udział kredytów w PKB wzrósł z 2% do 20%.

(…)

Jakość kredytów mieszkaniowych uległa pogorszeniu, co przejawiało się we wzroście kredytów zagrożonych (o 1,6mld zł; 21,0%) i zwiększeniu ich udziału w portfelu (z 2,3% do 2,8%), jak też w pogorszeniu ich spłacalności (wartość kredytów opóźnionych w spłacie powyżej 30 dni wzrosła o1,6 mld zł, tj. o 17,3%, a ich udziału w portfelu zwiększył się z 2,8% do 3,3%).

(...)

Ograniczenie emisji kredytów walutowych połączone z umocnieniem złotego spowodowało korzystne zmniejszenie udziału kredytów walutowych (z 40,3% na koniec 2011 r. do 36,0% na koniec 2012 r.)

(...)

Kredyty mieszkaniowe stanowią główną pozycję portfela kredytowego oraz aktywów sektora. Na koniec 2012r. stanowiły one 35,4% kredytów ogółem (kredyty według wartości bilansowej) oraz 23,5% sumy bilansowej sektora bankowego, przy czym w bankach odgrywających kluczową rolę na rynku kredytów mieszkaniowych udział ten był znacząco wyższy.

Oznacza to, że banki te w znacznym stopniu uzależniły swoją sytuację finansową od jakości portfela kredytów mieszkaniowych i sytuacji na rynku nieruchomości.

Według cytowanego raportu ponad 80% wartości kredytów przypada na kredyty z lat 2007 – 2012. W raporcie czytamy też, że mitem jest ponadprzeciętna zamożność rodzin, które są obciążone kredytem frankowym. To niekoniecznie są „młodzi wykształceni z wielkich miast”.

Może więc to nie jest problem "polityczny". Z tych danych widać za to, że jest to duży problem systemu bankowego.

Tajniki propagandy

Szczegóły
Kategoria: Polemiki
Opublikowano: 03 marzec 2015

Fantastyczny tekst dotyczący propagandy opublikowała w ostatni weekend opiniotwórcza „Rzeczpospolita”. Ten tekst powinno się odczytywać na dwóch płaszczyznach. Pierwszą stanowi katalog ofiar „ruskiej propagandy”, zestawionych przez autora. Drugą zaś stanowi katalog manipulacji i propagandowych chwytów przez niego zastosowanych. Poniżej wskazano tylko niektóre z nich.

1. Uogólnienie.

Spojrzenie z odpowiednio odległej perspektywy bardzo ułatwia krytykę. Każdą dostrzeżoną winę lub wadę można przypisać wszystkim oponentom. Można też bez problemu zdefiniować nie istniejące zjawiska w rodzaju „ukrainofobii”:

Ukrainofobia jednoczy różne typy ludzi: od rozmaitych ekscentryków twardo wierzących chociażby w to, że Ukrainą żądzą „żydobanderowcy" […] przez poczciwych miłośników Kresów po publicystów takich jak Rafał A. Ziemkiewicz.

Nie ma najmniejszego znaczenia, że Rafał Ziemkiewicz odnosi się do Ukraińców raczej z sympatią, a krytykuje jedynie bezmyślne zaangażowanie Polski. I tak został „ukrainofobem”.

2. Analogia.

Analogia jest niebezpieczna w użyciu - nawet jeśli posługujący się nią jest pełen dobrej woli. Jeśli natomiast posługuje się nią sprawny manipulant – efekt może być piorunujący. Zwłaszcza, jeśli udaje się znaleźć analogię do antysemityzmu:

Ten resentyment powoli przybiera kształt przedwojennego antysemityzmu – Ukraińcy są obarczani zbiorową i właściwie niewybaczalną winą za Wołyń.

To jest samograj. Teraz już można snuć do woli niczym nie poparte wizje rozwoju współczesnej wersji antysemityzmu-ukrainofobii.

Na razie współczesny antyukrainizm jest kwestią wyłącznie agresji werbalnej. Jednak w sytuacji, w której coraz więcej Ukraińców przyjeżdża, pracuje i osiedla się w Polsce, ukrainofoby mogą przejść od słów do czynów.

Analogia jest użytecznym środkiem wyrazu, jeśli chcemy objaśnić własny punkt widzenia lub trudno uchwytne ekspresje. Można też dostrzegać analogie w przyrodzie – jeśli prawa nią rządzące mają rzeczywiście podobną formę. Przy objaśnianiu rzeczywistości społecznej prawie zawsze analogia służy manipulacji.

Czytaj więcej: Tajniki propagandy

Bloomberg uderza w Kaspersky Lab

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 21 marzec 2015
  • hakerzy
  • wojna hybrydowa

Bloomberg oskarżył producenta programu antywirusowego Kaspersky o związki z FSB (następcą KGB). Program ten jest zainstalowany w setkach milionów komputerów. Można sobie więc wyobrazić, co by się stało, gdyby przesyłał on informacje o zawartości pamięci tych komputerów wprost do centrali FSB w Moskwie. Wiadomość, że „producent popularnych antywirusów współpracuje z rosyjskimi służbami” brzmi więc wyjątkowo sensacyjnie. Zwłaszcza gdy ilustruje ją zdjęcie mające obrazować związku antywirusa z Kremlem:

Artykuł Bloomberga nie zawiera jednak żadnych danych technicznych, które uzasadniałyby podejrzenia. Wiele z instalacji antywirusa z pewnością pracuje wewnątrz sieci monitorowanych przez administratorów. Mało tego! Najnowsze rozwiązania ochrony sieci typu DLP (data leak prevention) automatycznie blokują przesyłanie ważnych dokumentów, tworząc stosowne raporty. Nawiasem mówiąc amerykańskie oskarżenia pod adresem Snowdena to jakby prowokujące ogłoszenie: jesteśmy nieudacznikami nie potrafiącymi dbać o bezpieczeństwo.

Oczywiście Kaspersky dysponuje bazą klientów z którą bez trudu może powiązać otrzymane (na zasadzie dobrowolności) informacje o zarażonych plikach. W przekazie Bloomberga brzmi to sensacyjnie: co prawda dane są anonimowe, ale w każdej chwili można to zmienić. Jeśli ktoś oglądał hollywoodzkie produkcje to wie, że takie rzeczy genialny haker robi jednym kliknięciem!

A jeśli do tego dodamy fakt, że punktem kontaktowym Kaspersky'ego z KGB ma być sauna, to już jest scenariusz gotowy!

Czytaj więcej: Bloomberg uderza w Kaspersky Lab

Za wolność swoją i naszą….

Szczegóły
Kategoria: Monitor gosp. - grexit
Opublikowano: 02 lipiec 2015

Grecki Minister Finansów na swoim blogu argumentuje dlaczego Grecy powinni głosować na „nie”:

  1. Negocjacje zostały zerwane przede wszystkim dlatego, że wierzyciele a) nie chcą zredukować długu Grecji; b) oczekują, że cała kwota zostanie spłacona przez najsłabszych członków społeczeństwa, ich dzieci i wnuki.

  2. Tymczasem MFW, USA, wiele rządów i niezależnych ekonomistów uważa podobnie jak rząd Grecji, że dług powinien być zrestrukturyzowany.

  3. W 2012 roku Eurogrupa także podzielała opinię o konieczności redukcji, ale nie chciała zobowiązać się do tego.

  4. Od chwili ogłoszenia referendum Europa daje do zrozumienia, że jest gotowa do rozmów o redukcji – więc de facto sama oddaje głos na „nie”.

  5. Grecja pozostanie w strefie euro. Depozyty w bankach są bezpieczne. Jednak wierzyciele wybrali strategię opartą na szantażu – wymuszeniu zamknięcia banków. Jednak głosowanie na „nie” nie oznacza wyjścia ze strefy euro. Pozwoli natomiast powrót do negocjacji z wierzycielami.

  6. Przyszłość Europy wymaga aby dumni Grecy w strefie euro, w samym sercu Europy. Głosowanie na „nie” da wsparcie rządowi w renegocjacji długu publicznego Grecji, jak również sprawiedliwą dystrybucję obciążeń między bogatymi i biednymi.

Kieślowski nakręcił kiedyś film („Podwójne życie Weroniki”) w którym symbolicznie przedstawił sens tragicznych doświadczeń Polski jako ostrzeżenia dla zachodu. Tym razem to tragiczne dzieje Grecji są ostrzeżeniem dla Polski. Grecja odsłania całe zakłamanie UE pod przewodnictwem Niemiec. Działania EBC wobec Grecji pokazują, że rację mają ci, którzy ostrzegali, że pozbycie się suwerenności monetarnej grozi pozbyciem się także suwerenności politycznej. Z kolei żądania bankierów, które prowadzą do coraz większego rozwarstwienie społeczeństw trudno w obecnej sytuacji uznać za coś innego, niż hodowanie wpływowych grup kolaborantów, zdolnych utrzymać społeczeństwo w ryzach. W Grecji podobnie jak w Polsce i w każdym innym kraju media kontrolowane przez wąską grupę wpływowych sprzedawczyków starają się wmówić ludziom, że to co ich niszczy jest dla nich dobre.  

 

Rysunkowy komentarz jednego z greckich blogerów pokazuje Grecję uciekającą z pędzącego w przepaść oszczęddności stada. Z tego stada pada komentarz: zawsze znajdzie się jakiś idiota,

  1. Pomóż Obamie rozpocząć III wojnę światową!
  2. Złote myśli – czyli skąd państwo bierze pieniądze
  3. Sleight of hand
  4. Różne są na tym świecie zboczenia
  5. Wiosna 2006

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 58 z 518

  • 53
  • 54
  • 55
  • 56
  • 57
  • 58
  • 59
  • 60
  • 61
  • 62

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net