A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Rosyjska gospodarka zareagowała

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 23 marzec 2014

Amerykanie odetchnęli z ulgą. Już nikt się nie śmieje z sankcji Obamy. Wskaźniki gospodarcze Rosji idą w dół (może trochę pomogło obniżenie ratingu?).

Portal businessinsider.com dokonał podsumowania:

Prognozy Bloomberga inflacji (według cen konsumpcyjnych) za bieżący roku są znacznie wyższe, niż jeszcze kilka miesięcy temu, podczas gdy spodziewany wzrost PKB oraz bilans obrotów bieżących jest niższy.

Russia economic forecasts

Znacząco wzrósł kurs wymiany rubla na dolara:

USDRUB

Rosyjski indeks spółek giełdowych MICEX spadł aż o kilka procent!

MICEX

I tak wysokie oprocentowanie obligacji (w Europie drożej pożyczają pieniądze tylko Turcy) jeszcze wzrosło:

Russia 10-year government bond yield

Kolejny wykres pokazuje bilans obrotów bieżących Rosji w porównaniu z przepływami kapitału. Brak danych za 1Q 2014, ale spodziewany jest znaczący odpływ kapitału.

Russia current and capital accounts

 Niekorzystny dla Rosji jest także brak wpływu kryzysu na wzrost cen ropy. Utrzymuje się ona nadal w okolicy $110 za baryłkę. Ale nie wiadomo jak będzie dalej. Być może Rosja liczy przynajmniej na powstrzymanie spodziewanego spadku. Nie można też zapominać o wielkiej wartości "zdobyczy wojennych". Opanowanie Krymu wzmocni pozycję Rosji jako dostawcy surowców.

Wolność zamknięta w krypcie numer 7

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 09 marzec 2017

Czy jakakolwiek informacja elektroniczna może być bezpieczna? Najnowsze publikacje WikiLeaks pokazują, że od czasów Snowdena w kwestii inwigilacji nas przez amerykańskie służby dużo się zmieniło. Bynajmniej nie tak jak zapewniał największy łgarz w historii USA – prezydent Obama. Materiałów jest bardzo dużo i minie trochę czasu zanim odkryjemy skalę zagrożenia. Pierwsze komentarze są porażające:

Centrum Cyberwywiadu CIA przeznaczyło bardzo dużo czasu, pieniędzy i talentu swoich programistów na opracowanie sposobów pozwalających na włamanie się do większości najpopularniejszych urządzeń elektronicznych.

Na liście znajdują się m.in.: systemy operacyjne iOS, Microsoft Windows, czy Google Android. Pojawia się też sporo urządzeń, z których miliony ludzi korzysta na co dzień w mieszkaniu: chociażby SmartTV firmy Samsung. Exploity opracowane przez CIA, według publikacji WikiLeaks, umożliwiają włamanie się do wyżej wymienionego oprogramowania i dyskretne monitorowanie jego użytkowników.


W teorii oznacza to, że amerykańscy agenci mogli podsłuchiwać dowolną osobę, która korzysta z najpopularniejszych urządzeń elektronicznych, podłączonych do internetu. A, że większość nowych telewizorów (o telefonach i laptopach nie wspominając) wyposażone są już od dawna w mikrofon, CIA mogło podsłuchiwać kogokolwiek w czasie rzeczywistym
.

W tej sytuacji wydaje się rozsądnym założenie, że każda możliwa luka w bezpieczeństwie i ochronie prywatności jest wykorzystywana. Czyli paranoicy mają rację? Tak. Bo wspomniane luki to nie jest tylko wynik błędów, które można usunąć. Na przykład ktoś projektując protokół GSM zadbał o to, by istniała komenda zdalnego włączenia mikrofonu. Po co? Czy nie dla pozostawienia furtki dla podsłuchiwaczy?

Nawet gdyby ktoś uznał, że nasze bezpieczeństwo wymaga zgody na inwigilację przez służby będące pod kontrolą państwa, to musi przyjąć do wiadomości, że te niebezpieczne technologie nie są należycie strzeżone. Ostatnio szerzy się plaga ataków różnych szantażystów, szyfrujących dane na dyskach i żądających okupu za klucz szyfrujący. Przygotowanie takiego ataku wymaga bardzo specjalistycznej wiedzy. Ktoś kto potrafiłby to zrobić samodzielnie, nie musiałby uciekać się do przestępstw, aby zarabiać masę pieniędzy. Można więc domniemywać, że są to technologie kradzione. W niektórych przypadkach to zresztą o wiele więcej, niż przypuszczenia (tak jak w przypadku zamówionego przez FBI programu do łamania zabezpieczeń iPhone 5c).

Przeciętny Kowalski czy Smith może uważać, że jego ograniczona działalność w internecie niczym mu nie grozi. Już niedługo jednak rozwój internetu rzeczy sprawi, że nie będzie nowej pralki, lodówki telewizora czy kuchenki, które nie byłyby podłączane do globalnej sieci. Co służby obchodzi co jemy, oglądamy w TV i piszemy w internetowych komentarzach? Nic – póki nie jesteśmy nikim ważnym. Gdy jednak ktoś zechce się wychylić i wystąpić przeciw dysponentom władzy, lub choćby być za bardzo niezależnym – może się zdziwić obszernością swojego dossier.

Na szczęście nadal posiadamy proste narzędzie w postaci certyfikatów i szyfrowania asynchronicznego RSA. To sprawia, że bezpieczne protokoły (takie jak https) pozostają bezpieczne. Jednak ilość połączeń zabezpieczonych to nadal w internecie margines. Poza tym – szyfrowanie zabezpiecza przeważnie tylko transmisję. Jakie mamy podstawy sądzić, że obydwa krańce komunikacyjnego kanału są bezpieczne? Wojnę o cyberbezpieczeństwo społeczeństwa przegrywają.

 

Początek końca dolara?

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 27 styczeń 2015

Podana przez ITAR-TASS informacja, że Iran rezygnuje z używania dolara w rozliczeniach międzynarodowych została zauważona jedynie przez niektórych blogerów. Tymczasem może to oznaczać początek „upadaku dolara”, który wieszczy James Rickards w książce „Śmierć pieniądza”: Choć słowo upadek w odniesieniu do dolara brzmi apokaliptycznie, w rzeczywistości ma całkowicie praktyczne znaczenie. Upadek oznacza po prostu utratę wiary obywateli i banków centralnych w przyszłą siłę nabywczą dolara. W efekcie posiadacze dolarów zaczną się ich pozbywać, zwiększając wydatki konsumpcyjne albo inwestując w aktywa trwałe. Nagła zmiana zachowań może doprowadzić początkowo do wzrostu stóp procentowych i inflacji oraz do erozji zakumulowanego kapitału. Ostatecznym efektem może być deflacja (jak w la-tach 30.), inflacja (jak w latach 70.) albo mogą to być obydwa te zjawiska. Nadchodzący upadek dolara i międzynarodowego systemu monetarnego jest w pełni przewidywalny. To nie jest prowokacyjna konkluzja.

W przypadku Iranu mamy do czynienia z sytuacją sprowokowaną przez USA i nałożone przez Iran sankcje. Tym niemniej w obecnej sytuacji politycznej oznacza to otwartą wojnę o dolara. Innego znaczenia nabiera też wizyta Obamy w Indiach – gdzie obiecał 4mld dolarów amerykańskich inwestycji oraz  zaskakująca wizyta w USA premiera Izraela, który chce przeciwstawić się porozumieniu z Iranem.

A oto bardzo interesujący fragment książki Rickardsa na ten temat:

Rosja i Chiny nie są osamotnione w chęci wyrwania się z systemu walutowego opartego na dolarze. Iran i Indie mogą zapoczątkować ruch w stronę azjatyckiej waluty rezerwowej, a członkowie

Rady Współpracy w Zatoce Perskiej mogą podjąć decyzjęo rozliczaniu eksportu ropy w nowej walucie regionalnej emitowanej przez banki centralne krajów leżących w rejonie Zatoki Perskiej. Zagrożenia geopolityczne dla dolara mogą nie ograniczać się do rywalizacji gospodarczej, lecz mogą się przekształcić w działania agresywne i przyjąć postać wojny finansowej. [...]

Czytaj więcej: Początek końca dolara?

Polsko – szykuj się do kolejnej krwawej łaźni

Szczegóły
Kategoria: Geopolityka
Opublikowano: 29 luty 2016

Portal businessinsider.com opublikował rozmowę ze znanym także w Polsce analitykiem spraw międzynarodowych Georgem Friedmanem. Rozmowa dotyczy głównie możliwości przewidywania przyszłości oraz szacowania ryzyka. Friedman uważa, że przynajmniej można zidentyfikować to co niemożliwe do przewidzenia. Można też szacować koszty wyboru różnych opcji. Eliminuje się przez to myślenie życzeniowe. Przy okazji Friedman powtórzył swoją ocenę strategii USA, opartej na dwóch prostych zasadach:

1) panowanie nad ocenami, dzięki któremu nikt ich nie może zaatakować, ale oni mogą zaatakować każdego;

2) zapobieganie powstaniu nowego hegemona poprzez wywoływanie lokalnych konfliktów, w których państwa się wykrwawiają.

I tu pojawia się historyczna rola Polski, którą już raz odegraliśmy (tyle, że wtedy wystarczyło marne kilka milionów ofiar). Pod koniec rozmowy Friedman wprost mówi: szykują się systemowe zmiany (problemy Niemiec, Rosji i Chin), więc bądź gotów do wojny. Dziennikarz pyta, czy można przewidzieć gdzie ta wojna będzie? Friedman mówi o państwach których znaczenie rośnie: Japonii, Turcji i Polsce. Więc wojna może wybuchnąć w Europie Wschodniej, na Bliskim Wschodzie, lub będzie to wojna morska prowadzona przez Japonię. Wszystkie przy założeniu, że USA będą cieszyć się z nich własnymi korzyściami.

Friedman kończy refleksją ogólną: za każdym razem pojawiają się nowe potęgi, muszą znaleźć punkt równowagi. Nowe potęgi rosną, stare słabną. To nie tak, że ten proces jest niebezpieczny, tylko niebezpieczne jest myślenie, że to niebezpieczny proces.

To oczywiście myślenie z punktu widzenia USA.

Jest ono zgodne z stawianą w Polsce tezą, że Polska albo będzie wielka albo nie będzie jej wcale (kiedyś Kardynał Wyszyński mówił, że będzie katolicka albo nie będzie jej wcale). Należy jednak wziąć pod uwagę to, co dla Friedmana jest oczywistością: taki proces nigdy nie jest pokojowy.

 

Arogancja władzy po amerykańsku

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 22 maj 2013

Burmistrz Nowego Jorku Bloomberg wkurzył się z powodu niepowodzenia jego projektu Taxi Przyszłości (sąd uznał, że projekt jest sprzeczny z przyjętymi przez miasto przepisami, nakazującymi, by nowe taksówki były hybrydowe). Wobec jednego ze swych oponentów – przedsiębiorcy z branży taksówkowej Bloomberg odgrażał się, że zniszczy ten p...lony biznes taksówkowy. Sprawa warta odnotowania – no to pokazuje, że poczucie bezkarności i własnej wszechmocy nie jest jedynie przypadłością naszych lokalnych kacyków (vide podkarpacki samorząd).

  1. Innowacje po polsku
  2. Ekonomia Trumpa kontra nobliści
  3. Bloomberg uderza w Kaspersky Lab
  4. Władze UJ zdobywają szczyty obłudy
  5. Złote myśli – czyli skąd państwo bierze pieniądze

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 57 z 519

  • 52
  • 53
  • 54
  • 55
  • 56
  • 57
  • 58
  • 59
  • 60
  • 61

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net