- Szczegóły
- Kategoria: Krótko

Dziennikarz New York Times komentuje sprawę uchodźców: Jeśli masz serce, popierasz przyjmowanie uchodźców. Ale jeśli masz rozum, rozumiesz także, że ich przyjmowanie w Niemczech nie rozwiąże kryzysu.
Na świecie żyje obecnie 60 milionów osób wysiedlonych, gotowych ryzykować życie by dostać się do Europy. Obietnice pomocy sprawią, że utopionych dzieci będzie jeszcze więcej. W Szwecji partia anty-imigrancka prowadzi w sondażach i ma szansę wygrać wybory. W Niemczech odnotowano już 340 przypadków ataków na imigrantów (są ofiary śmiertelne). Rodzice dzieci w jednej z niemieckich szkół dostali prośbę, by dziewczynki nie przychodziły w zbyt krótkich spódniczkach, bo to oburza dzieci imigrantów.
Tymczasem z powodu braku pieniędzy o 1/3 obcięto racje żywnościowe dla uchodźców w obozach usytuowanych w Jordani - (229tys.). Jednak na blogach pojawiają się informacje o wątpliwych zaletach multi-kulti (na przykład „Multikulti po norwesku”). Mimo tego uchodźcy już się w Niemczech zadomawiają.
„Polskie” media zajmują się urabianiem opinii publicznej pod dyktando Niemiec. Jednak Grupa Wyszehradzka jest nadal przeciwna dyktatowi UE w sprawie uchodźców.
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Fantastyczny tekst dotyczący propagandy opublikowała w ostatni weekend opiniotwórcza „Rzeczpospolita”. Ten tekst powinno się odczytywać na dwóch płaszczyznach. Pierwszą stanowi katalog ofiar „ruskiej propagandy”, zestawionych przez autora. Drugą zaś stanowi katalog manipulacji i propagandowych chwytów przez niego zastosowanych. Poniżej wskazano tylko niektóre z nich.
1. Uogólnienie.
Spojrzenie z odpowiednio odległej perspektywy bardzo ułatwia krytykę. Każdą dostrzeżoną winę lub wadę można przypisać wszystkim oponentom. Można też bez problemu zdefiniować nie istniejące zjawiska w rodzaju „ukrainofobii”:
Ukrainofobia jednoczy różne typy ludzi: od rozmaitych ekscentryków twardo wierzących chociażby w to, że Ukrainą żądzą „żydobanderowcy" […] przez poczciwych miłośników Kresów po publicystów takich jak Rafał A. Ziemkiewicz.
Nie ma najmniejszego znaczenia, że Rafał Ziemkiewicz odnosi się do Ukraińców raczej z sympatią, a krytykuje jedynie bezmyślne zaangażowanie Polski. I tak został „ukrainofobem”.
2. Analogia.
Analogia jest niebezpieczna w użyciu - nawet jeśli posługujący się nią jest pełen dobrej woli. Jeśli natomiast posługuje się nią sprawny manipulant – efekt może być piorunujący. Zwłaszcza, jeśli udaje się znaleźć analogię do antysemityzmu:
Ten resentyment powoli przybiera kształt przedwojennego antysemityzmu – Ukraińcy są obarczani zbiorową i właściwie niewybaczalną winą za Wołyń.
To jest samograj. Teraz już można snuć do woli niczym nie poparte wizje rozwoju współczesnej wersji antysemityzmu-ukrainofobii.
Na razie współczesny antyukrainizm jest kwestią wyłącznie agresji werbalnej. Jednak w sytuacji, w której coraz więcej Ukraińców przyjeżdża, pracuje i osiedla się w Polsce, ukrainofoby mogą przejść od słów do czynów.
Analogia jest użytecznym środkiem wyrazu, jeśli chcemy objaśnić własny punkt widzenia lub trudno uchwytne ekspresje. Można też dostrzegać analogie w przyrodzie – jeśli prawa nią rządzące mają rzeczywiście podobną formę. Przy objaśnianiu rzeczywistości społecznej prawie zawsze analogia służy manipulacji.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Historia tak zwanych „kredytów frankowych” jest zawiła i wielowątkowa. Przypomnijmy jeden z tych wątków: zakończenie bumu kredytowego.
Po wybuchu kryzysu finansowego roku 2008 wszyscy zdali sobie sprawę, jak wielką rolę dla systemu bankowego pełnią kredyty hipoteczne. W Polsce 60% takich kredytów było denominowanych we frankach szwajcarskich.
Sprawie przyjrzał się KNF i w połowie roku 2010 przedstawił wnioski:
Doświadczenia UKNF wskazują, że wiele osób decydujących się na zaciągnięcie kredytu w walutach obcych nie jest świadomych zagrożeń, związanych z kredytami walutowymi: w przypadku kredytu walutowego niższe, bieżące raty kapitałowo – odsetkowe są kompensowane przez ryzyko zwiększenia w przyszłości wartości zobowiązania w razie osłabienia krajowej waluty. Jednak straty poniesione przez kredytobiorcę w wyniku materializacji takiego ryzyka mogąbyć znacząco większe niż sumy zaoszczędzone na niższych ratach miesięcznych.
Udział kredytów walutowych w kredytach mieszkaniowych polskich gospodarstw domowych wynosił na koniec 2009 r. 65%. Walutowe kredyty mieszkaniowe stanowią zdecydowaną większość, bo ponad 90% ogółu kredytów walutowych. Na koniec ub. r. ich wartość sięgnęła 140,7 mld zł. W rezultacie ponad jedna trzecia (34,1%) zadłużenia gospodarstw domowych to zobowiązania w walucie obcej. W portfelu tym dominują kredyty w CHF.
(...)
Podczas ostatniego kryzysu finansowego banki krajowe napotkały barierę dostępności środków walutowych niezbędnych do rozwijania akcji kredytowej. Była to jedna z przyczyn, która spowodowała, że część z nich znaczą co ograniczyła, a niektóre całkowicie zaprzestały udzielania kredytów w walutach, co przełożyło się na znaczący spadek dynamiki akcji kredytowej
Z tym „znaczącym ograniczaniem” sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż w tym czasie nastąpiła próba „reaktywacji” kredytów przez NBP (!) w ramach „Pakietu zaufania”. Prasa informowała: Nadzieja dla szukających kredytów we frankach, o które ostatnio bardzo ciężko. Narodowy Bank Polski kupuje tę walutę od banku centralnego Szwajcarii. NBP chce nią później obdzielić nasze instytucje finansowe. Oznacza to, że - wbrew prognozom - na rynku nie zostaną tylko droższe kredyty złotówkowe.
Stanowisko w tej sprawie zajęła Komisja Nadzoru Finansowego: banki które mają trudności z pozyskiwaniem finansowania we franku szwajcarskim, powinny wycofać z oferty kredyty udzielane w tej walucie. KNF równocześnie ostrzega banki, że środki pozyskane dzięki instrumentom z Pakietu zaufania, nie mogą być wykorzystane do oferowania nowych kredytów walutowych.
W rezultacie banki zadeklarowały ograniczenie kredytów walutowych.
Sytuację w roku 2012 objaśnia raport: liczba czynnych umów kredytowych wzrosła z niespełna 300 tys. na koniec 2002r. Do 1,7 mln na koniec 2012 r., wartość uruchomionych kredytów wzrosła w tym okresie z 20mld zł do ponad 300 mld zł, a udział kredytów w PKB wzrósł z 2% do 20%.
(…)
Jakość kredytów mieszkaniowych uległa pogorszeniu, co przejawiało się we wzroście kredytów zagrożonych (o 1,6mld zł; 21,0%) i zwiększeniu ich udziału w portfelu (z 2,3% do 2,8%), jak też w pogorszeniu ich spłacalności (wartość kredytów opóźnionych w spłacie powyżej 30 dni wzrosła o1,6 mld zł, tj. o 17,3%, a ich udziału w portfelu zwiększył się z 2,8% do 3,3%).
(...)
Ograniczenie emisji kredytów walutowych połączone z umocnieniem złotego spowodowało korzystne zmniejszenie udziału kredytów walutowych (z 40,3% na koniec 2011 r. do 36,0% na koniec 2012 r.)
(...)
Kredyty mieszkaniowe stanowią główną pozycję portfela kredytowego oraz aktywów sektora. Na koniec 2012r. stanowiły one 35,4% kredytów ogółem (kredyty według wartości bilansowej) oraz 23,5% sumy bilansowej sektora bankowego, przy czym w bankach odgrywających kluczową rolę na rynku kredytów mieszkaniowych udział ten był znacząco wyższy.
Oznacza to, że banki te w znacznym stopniu uzależniły swoją sytuację finansową od jakości portfela kredytów mieszkaniowych i sytuacji na rynku nieruchomości.
Według cytowanego raportu ponad 80% wartości kredytów przypada na kredyty z lat 2007 – 2012. W raporcie czytamy też, że mitem jest ponadprzeciętna zamożność rodzin, które są obciążone kredytem frankowym. To niekoniecznie są „młodzi wykształceni z wielkich miast”.
Może więc to nie jest problem "polityczny". Z tych danych widać za to, że jest to duży problem systemu bankowego.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Od lat mądrzy ludzie przestrzegają, że rosnące rozwarstwienie społeczne uniemożliwi harmonijny rozwój cywilizacji. Mówią, że dominacja kapitałów finansowych jest groźna, a niszczenie tradycyjnych wartości osłabia więzy społeczne. Postulują powrót do życia we wspólnotach opartych na godnej pracy i zaradności osób zatroskanych o los swoich rodzin.
Przedstawiane argumenty są dobrze znane i wielokrotnie powtarzane. Dlatego czekamy tylko na ten stosowny moment, gdy możni tego świata zbiorą się razem, by wysłuchać mądrych ludzi i wspólnie przygotować zmiany. Siła racjonalnych argumentów raz jeszcze zwycięży i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie…. Ktoś wierzy w takie bajki?
Są tacy, którzy wierzą.
Na przykład arabista Bogusław R. Zagórski wzywał niedawno, by kierować się rozumem, a nie nienawiścią. Bo „nienawiść zawsze odbija się i zawsze wraca”. Dlatego należy kierować się rozumem, który, „jak wszystkie sekundy naszego życia, jest czymś, co otrzymaliśmy w powiernictwo, z którego będziemy musieli się rozliczyć”. Zaś „rozumny człowiek nie może sobie pozwolić na nienawiść”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - grexit
Grecki Minister Finansów na swoim blogu argumentuje dlaczego Grecy powinni głosować na „nie”:
-
Negocjacje zostały zerwane przede wszystkim dlatego, że wierzyciele a) nie chcą zredukować długu Grecji; b) oczekują, że cała kwota zostanie spłacona przez najsłabszych członków społeczeństwa, ich dzieci i wnuki.
-
Tymczasem MFW, USA, wiele rządów i niezależnych ekonomistów uważa podobnie jak rząd Grecji, że dług powinien być zrestrukturyzowany.
-
W 2012 roku Eurogrupa także podzielała opinię o konieczności redukcji, ale nie chciała zobowiązać się do tego.
-
Od chwili ogłoszenia referendum Europa daje do zrozumienia, że jest gotowa do rozmów o redukcji – więc de facto sama oddaje głos na „nie”.
-
Grecja pozostanie w strefie euro. Depozyty w bankach są bezpieczne. Jednak wierzyciele wybrali strategię opartą na szantażu – wymuszeniu zamknięcia banków. Jednak głosowanie na „nie” nie oznacza wyjścia ze strefy euro. Pozwoli natomiast powrót do negocjacji z wierzycielami.
-
Przyszłość Europy wymaga aby dumni Grecy w strefie euro, w samym sercu Europy. Głosowanie na „nie” da wsparcie rządowi w renegocjacji długu publicznego Grecji, jak również sprawiedliwą dystrybucję obciążeń między bogatymi i biednymi.

Kieślowski nakręcił kiedyś film („Podwójne życie Weroniki”) w którym symbolicznie przedstawił sens tragicznych doświadczeń Polski jako ostrzeżenia dla zachodu. Tym razem to tragiczne dzieje Grecji są ostrzeżeniem dla Polski. Grecja odsłania całe zakłamanie UE pod przewodnictwem Niemiec. Działania EBC wobec Grecji pokazują, że rację mają ci, którzy ostrzegali, że pozbycie się suwerenności monetarnej grozi pozbyciem się także suwerenności politycznej. Z kolei żądania bankierów, które prowadzą do coraz większego rozwarstwienie społeczeństw trudno w obecnej sytuacji uznać za coś innego, niż hodowanie wpływowych grup kolaborantów, zdolnych utrzymać społeczeństwo w ryzach. W Grecji podobnie jak w Polsce i w każdym innym kraju media kontrolowane przez wąską grupę wpływowych sprzedawczyków starają się wmówić ludziom, że to co ich niszczy jest dla nich dobre.
Rysunkowy komentarz jednego z greckich blogerów pokazuje Grecję uciekającą z pędzącego w przepaść oszczęddności stada. Z tego stada pada komentarz: zawsze znajdzie się jakiś idiota,