- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - kredyty we frankach
Istnieje kilka hipotez wyjaśniających działanie Szwajcarów:
1. Frank szwajcarski jest pierwszą ofiarą wojny walutowej (AFP). Szwajcarzy znaleźli się – trochę przypadkiem – na pierwszej linii frontu. Jednak Unia Europejska, Amerykanie czy Japończycy, to gospodarki stosunkowo duże. Więc wpływ ewentualnych dużych zawirowań walutowych na gospodarkę może być mniejszy, niż w mniejszej Szwajcarii. Dlatego Szwajcarzy nie chcą w tym uczestniczyć.
2. Druga hipoteza (Bloomberg – zob. polskie tłumaczenie na forsal.pl) zakłada, że wręcz przeciwnie – Szwajcarzy nadal chcę brać udział w wojnie walutowej, ale zmieniają front. Gdy sytuacja się trochę uspokoi, zwiążą swoją walutę z dolarem. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że euro będzie „drukowane” w dużych ilościach i utrzymywanie stałego kursu do tej waluty może być i tak niewykonalne.
3. Trzeci powód jest prozaiczny (i chyba najbardziej prawdopodobny). Zniesienie sztywnego kursu jest wynikiem nacisku kantonów, które są w dużej części właścicielem banku centralnego. Prowadzona dotąd polityka nie zapewniała kantonom dywidendy z zysku, która stanowi ważny składnik ich dochodów.
Wszystko wskazuje na to, że zamieszanie wokół franka to dopiero początek. Należy się obawiać, że oto "nadchodzi walutowe tsunami”.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Według Eurostatu bezrobocie w Polsce wynosi 9,7%. Podobno tak dobrze na rynku pracy jeszcze nie było. Tymczasem dane GUS pokazują coś innego. Bezrobocie blisko 14%, przy czym w wielu regionach utrzymuje się w okolicy 20%. Bardzo duże jest też bezrobocie wśród młodzieży (26% według Eurostatu). Wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw to jedynie 0,2% (r/r), a wzrost wynagrodzeń 4% (czyli mniej niż inflacja).
Bezrobocie w krajach Europy w lutym 2014 r. źródło: Forsal.pl
Swoje recepty na bezrobocie publikuje Henryka Bochniarz. Ta fantastyczna publikacja zwraca uwagę tym, że dokładnie nic sensownego z niej nie wynika. Autorka pisze na przykład: musimy skupić wysiłki na budowaniu rynku pracy, na którym łatwo jest znajdować nowe zatrudnienie. Fantastyczne, no nie? Potem jeszcze skupimy się na budowaniu systemu edukacji w którym łatwo zdobyć dobre wykształcenie, rynku usług medycznych, na którym łatwo zdobyć dobre zdrowie i będzie cool ;-).
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Niedawna katastrofa w Bangladeszu stała się pretekstem do poruszenia problemu współczesnego niewolnictwa. Papież Franciszek skomentował to w następujący sposób: Utkwił mi w pamięci taki tytuł po tragedii w Bangladeszu: «Żyć za 38 euro miesięcznie». Taki był zarobek ludzi, którzy tam zginęli... Coś takiego nazywa się pracą niewolniczą! I dzisiaj na świecie istnieje takie niewolnictwo, w które zamienia się to, co najpiękniejszego dał Bóg człowiekowi: zdolność tworzenia, pracowania, nabywania własnej godności. Ileż braci i sióstr na świecie znajduje się w takiej sytuacji z winy rozwiązań gospodarczych, społecznych, politycznych i innych...
Dzisiaj okazało się, że także polskie firmy korzystały z pracy niewolniczej. Jak zauważa prezes Próchnika: „Polski kapitał korzysta z pracy pół niewolników kabotyńsko wyposażając się w oświadczenia producentów, iż zatrudniają wyłącznie pełnoletnich i dbają o właściwe warunki pracy”.
Praca za grosze nie jest jedyną formą współczesnego niewolnictwa. W Polsce istotnym problemem jest seksualny mobbing.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - Górnictwo
Na kopalni w zależności od jakości i innych czynników urobek kopalń kosztuje 200-500 zł za tonę. Według Ministerstwa Gospodarki cena zbytu węgla wynosi około 300 zł/tonę (dane z roku 2013).
Jak twierdzą eksperci, problemem górnictwa jest niska efektywność i koszty pracy. Jeśli ktoś nie wierzy ekspertom, to może samodzielnie wykonać obliczenia. Tak jak Jan Bluz – redaktor Money.pl. Co m u wyszło? Pensja górnika pracującego na dole kopalni oscyluje w granicach 3000 zł na rękę i to pod warunkiem, że przychodzi do pracy w dwie niedziele w miesiącu. Warto dodać, że nowo przyjęty górnik, który nie decyduje się na pracę w niedziele, zarabia miesięcznie od 1500 do 1800 zł na rękę. Za pracę z narażeniem życia i powodującą szereg problemów zdrowotnych.
Ernest Skalski (jeden z twórców Gazety Wybiórczej – co nie jest bez znaczenia) zauważa:
Wypadki, w tym śmiertelne, bywają w transporcie, budownictwie, na roli. Nikt jednak nie postuluje, by likwidować czy choćby ograniczyć te branże. A górnictwo węglowe podlega dyskusji i słusznie. Katastrofa w KWK Mysłowice nałożyła się na kolejne zaostrzenie permanentnego kryzysu branży.
Tekst Skalskiego jest doskonałym przykładem manipulacji zgodnie ze schematem: Jeśli chcemy uderzyć w X, to robimy konstrukcję P=>(X, W2, W3....).
Nie jest ważne, że w tm zestawie (X, W2, W3....) najmniej znaczące może być X. Nikt nam kłamstwa nie zarzuci.
U redaktora Skalskiego X brzmi następująco: "zgraję nierobów i pasożytów, jakimi są niezliczeni bonzowie niezliczonych związków i związeczków zawodowych w tej branży. Żeby pokrywał utracone korzyści wynikające z zakupów sprzętu dokonywanych za łapówki przez prezesów i dyrektorów. A przy tym, byśmy byli pośrednio obciążani wynajmowaniem autokarów dla wandali, którzy przyjeżdżają by demolować nasz wspólny dobytek."
Krzewiciele idei likwidacji polskiego przemysłu nie przepuszczą żadnej okazji. Jeden z komentarzy trafnie to podsumował: Znowu parę trupów lub ciężko poparzonych ofiar na talerzu rzucili.
Parę dziennikarzy może dzięki temu może napisać znowu parę bezsensownych wierszówek, parę ryjów udających polityków może znowu pokazać swe ryje ciągle pokazywane od 20 lat i wykwiczeć wyświechtane kwiki w telewizji wypełniając kilkanaście godzin ramówek, blogerzy w internecie też mają satysfakcję, i mogą sobie potrolować bezsensownie w internecie.
Co ta Polska znaczyłaby bez trupów. Dawajcie nowe dostawy jeszcze. Bo bez trupów - o czym tu kwikać.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Kłamcy i hipokryci będą w Paryżu radzić na temat „globalnego ocieplenia”.
Wizja katastrofy i zalewających świat wód potopu najwyraźniej nie jest wystarczająco przekonująca. Dlatego czciciele „Globcio” przygotowali na rozpoczynający się szczyt klimatyczny w Paryżu opowiastkę o tym, jak bardzo ocieplenie pogłębia biedę. Co prawda wzrost emisji CO2 wpływa bardzo korzystnie na plony (o czym wiedzą właściciele szklarni), ale kto by sobie takimi drobiazgami głowę zawracał.

Trudno też dociec dlaczego wśród skutków emisji CO2 wymieniono suszę połączoną z topnieniem lodów i efektem cieplarnianym. Pewnie mają jakieś modele matematyczne dowodzące jak to chmury burzowe będą omijać biedne regiony globu. Tak samo wiarygodne jak te, które przewidywały związek wzrostu temperatur wraz ze wzrostem stężenia CO2 (przewidywania okazały się błędne).
Barack Obama po sukcesach z wdrażaniem demokracji w Iraki i Syrii jedzie do Paryża z nowym ambitnym planem. Ani chybi – musiał wcześniej czytać Sienkiewicza, bo tak jak Zagłoba oferował sprzedaż Niderlandów, Obama oferuje znaczący udział USA w redukcji CO2 – wiedząc, że to niewykonalne (bo posiadający większość w Kongresie republikanie już zapowiedzieli sprzeciw).
Paweł Strawiński na portalu Forbes.pl zapowiada: Państwa bogate i biedne jeszcze nigdy nie były tak zdeterminowane, żeby porzucić brudną energię. Nie tylko dlatego, że obawiają się skutków zmiany klimatu. Poprzez politykę klimatyczną budują fundamenty swojej przyszłej pozycji na arenie międzynarodowej.
I o to zapewne chodzi: znaleźć kolejny mechanizm grabieży – w imię walki z biedą oczywiście.
