- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Pod koniec XX wieku stało się jasne, że automatyzacja, globalizacja i nasycenie rynku produktów konsumpcyjnych musi skutkować zmniejszaniem się ilości miejsc pracy w przemyśle. Ekonomiści głosili wówczas tezę, że w to miejsce rozwijać się będą usługi. W Polsce po roku 1989 nie brakowało głosów, że wysoki udział przemysłu w naszym PKB świadczy o zacofaniu gospodarczym (tak samo jak udział rolnictwa).
Tymczasem produkcja dynamicznie rośnie w Azji, która staje się centrum gospodarczym świata. Równie dynamicznie rośnie bezrobocie w Europie i USA. Stąd naturalnym wydaje się postulat rezygnacji z promowania gospodarki nastawionej na usługi.
Reindustrializacja Europy ma być sposobem na kryzys. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki o reindustrializacji zaczęli mówić wszyscy – ze strażnikiem żyrandola na czele. Trwało to tak mniej więcej do połowy lutego, gdy PiS ogłosił swój program (zawierający wezwanie do reindustrializacji Polski). Wtedy się okazało, że to wprost kojarzy się z czasami Gierka i krótko mówiąc czysty obciach.....
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gosp. - Górnictwo
Na kopalni w zależności od jakości i innych czynników urobek kopalń kosztuje 200-500 zł za tonę. Według Ministerstwa Gospodarki cena zbytu węgla wynosi około 300 zł/tonę (dane z roku 2013).
Jak twierdzą eksperci, problemem górnictwa jest niska efektywność i koszty pracy. Jeśli ktoś nie wierzy ekspertom, to może samodzielnie wykonać obliczenia. Tak jak Jan Bluz – redaktor Money.pl. Co m u wyszło? Pensja górnika pracującego na dole kopalni oscyluje w granicach 3000 zł na rękę i to pod warunkiem, że przychodzi do pracy w dwie niedziele w miesiącu. Warto dodać, że nowo przyjęty górnik, który nie decyduje się na pracę w niedziele, zarabia miesięcznie od 1500 do 1800 zł na rękę. Za pracę z narażeniem życia i powodującą szereg problemów zdrowotnych.
Ernest Skalski (jeden z twórców Gazety Wybiórczej – co nie jest bez znaczenia) zauważa:
Wypadki, w tym śmiertelne, bywają w transporcie, budownictwie, na roli. Nikt jednak nie postuluje, by likwidować czy choćby ograniczyć te branże. A górnictwo węglowe podlega dyskusji i słusznie. Katastrofa w KWK Mysłowice nałożyła się na kolejne zaostrzenie permanentnego kryzysu branży.
Tekst Skalskiego jest doskonałym przykładem manipulacji zgodnie ze schematem: Jeśli chcemy uderzyć w X, to robimy konstrukcję P=>(X, W2, W3....).
Nie jest ważne, że w tm zestawie (X, W2, W3....) najmniej znaczące może być X. Nikt nam kłamstwa nie zarzuci.
U redaktora Skalskiego X brzmi następująco: "zgraję nierobów i pasożytów, jakimi są niezliczeni bonzowie niezliczonych związków i związeczków zawodowych w tej branży. Żeby pokrywał utracone korzyści wynikające z zakupów sprzętu dokonywanych za łapówki przez prezesów i dyrektorów. A przy tym, byśmy byli pośrednio obciążani wynajmowaniem autokarów dla wandali, którzy przyjeżdżają by demolować nasz wspólny dobytek."
Krzewiciele idei likwidacji polskiego przemysłu nie przepuszczą żadnej okazji. Jeden z komentarzy trafnie to podsumował: Znowu parę trupów lub ciężko poparzonych ofiar na talerzu rzucili.
Parę dziennikarzy może dzięki temu może napisać znowu parę bezsensownych wierszówek, parę ryjów udających polityków może znowu pokazać swe ryje ciągle pokazywane od 20 lat i wykwiczeć wyświechtane kwiki w telewizji wypełniając kilkanaście godzin ramówek, blogerzy w internecie też mają satysfakcję, i mogą sobie potrolować bezsensownie w internecie.
Co ta Polska znaczyłaby bez trupów. Dawajcie nowe dostawy jeszcze. Bo bez trupów - o czym tu kwikać.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Dla Niemców to niepojęte. Niemiecka gazeta wyraża nadzieję, że Szydło wykorzysta niespodziewany sukces i „uwolni się od swego mocodawcy Kaczyńskiego”, a zamiast „głupich narodowych żądań wysunie pragmatyczne i proeuropejskie“, bo „sukces Polski w dalszym ciągu zależy zarówno od potężnych funduszy z Brukseli, jak i od ogromnych inwestycji zagranicznych“.
Mając taką historię jaką mają Niemcy, można dojść do wniosku, że kierowanie się narodowym interesem jest głupie. Choć w praktyce widać, że akurat o swój interes Niemcy zazwyczaj dbać potrafią. Skoro jednak postanowili zlikwidować swoje narodowe państwo, przeszkadzać im w tym nie ma sensu (na przykład przejmując część zaproszonych przez nich uchodźców).
Niestety wygląda na to, że najczarniejszy sen Niemców może się nad Wisłą spełnić. Rzutem na taśmę proniemieckie władze Polski uchwaliły ustawę kładącą kres „głupim narodowym żądaniom”, które są jak „kij w szprychy globalnych negocjacji”. Chodzi o to, że w protokole z Kioto przyjęto jako bazowy dla wyliczenia redukcji CO2 rok 1988. Polska wskutek transformacji ma od tego czasu redukcję rzędu 30% i nie za bardzo jest jak ją karać za brak „sukcesów”. No więc wielcy tego świata zebrali się i uradzili, aby zmienić zasady gry i wprowadzić odpowiednie poprawki niekorzystne dla Polski. Wspomniana wyżej ustawa „upoważnia” Prezydenta do ratyfikacji tych poprawek (poprawka dauhańska). Prezydent zaś wykorzystując okres końca kadencji sejmu po prostu wyrzucił to do kosza. Najwyraźniej „król Europy” spóźnił się ze swymi radami: że wszyscy bez wyjątku muszą pracować, by utrzymać pozycję polski w Europie.

Na podstawie dotychczasowych działań Prezydenta Dudy można wnioskować, że z tym może być problem. Przede wszystkim zwraca uwagę działanie tyleż efektywne co dyskretne. Duda nie zwołał konferencji prasowej, by ogłosić jaki on to jest mocny i że się postawi Niemcom w ich promocji „globcio”. Po prostu dyskretnie potargał antypolskie regulacje, a do Pani Merkel może się nadal przyjaźnie uśmiechać zapewniając o szczerej przyjaźni. To takie proste, ale jak dotąd wydawało się w Polsce niewyobrażalne. Tak trzymać Panie Prezydencie.
Tak przy okazji „globcio”: front walki postepowców ze zdrowym rozsądkiem zaczyna pękać:
Większość polityków uznaje dziś taki pogląd za tak zupełnie nie do przyjęcia, że aż szalony, a nawet karygodny. A jednak korzyści płynące z dwutlenku węgla nie są nawet kontrowersyjne w kręgach naukowych. […]
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Niedawna katastrofa w Bangladeszu stała się pretekstem do poruszenia problemu współczesnego niewolnictwa. Papież Franciszek skomentował to w następujący sposób: Utkwił mi w pamięci taki tytuł po tragedii w Bangladeszu: «Żyć za 38 euro miesięcznie». Taki był zarobek ludzi, którzy tam zginęli... Coś takiego nazywa się pracą niewolniczą! I dzisiaj na świecie istnieje takie niewolnictwo, w które zamienia się to, co najpiękniejszego dał Bóg człowiekowi: zdolność tworzenia, pracowania, nabywania własnej godności. Ileż braci i sióstr na świecie znajduje się w takiej sytuacji z winy rozwiązań gospodarczych, społecznych, politycznych i innych...
Dzisiaj okazało się, że także polskie firmy korzystały z pracy niewolniczej. Jak zauważa prezes Próchnika: „Polski kapitał korzysta z pracy pół niewolników kabotyńsko wyposażając się w oświadczenia producentów, iż zatrudniają wyłącznie pełnoletnich i dbają o właściwe warunki pracy”.
Praca za grosze nie jest jedyną formą współczesnego niewolnictwa. W Polsce istotnym problemem jest seksualny mobbing.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Szara strefa to obszar zdrowej gospodarki państwa, którego dochody osiągane z działalności niezakazanej przez prawo, są ukrywane w całości lub w części przed organami administracji państwowej, podatkowej, celnej itp.
Jest to zjawisko niekorzystne, gdyż powoduje zaburzenie konkurencji poprzez nierówne opodatkowanie, działa demoralizująco i zmniejsza wpływy podatkowe państwa. Próby walczenia z nią z wykorzystaniem Krzywa Laffera są wątpliwe – pokazuje to eksperyment ukraiński.
W Polsce szara strefa generuje obroty rzędu 400 mld złotych. Aż 1/3 małych firm zatrudnia pracowników na czarno. Zamyka się co roku setki tysięcy małych firm – część z nich przechodzi do szarej strefy.
W Unii Europejskiej szara strefa jest szacowana na 2,1 biliona euro. Szara strefa króluje na południu Europy, oraz na jej wschodzie. Podobno pracuje w niej aż połowa Rosjan.
W Polsce szara strefa jest wymuszana przez państwo, poprzez system podatkowy proporcjonalnie najbardziej opodatkowujący najmniejsze przedsiębiorstwa (składka ZUS). Rządowa walka z „umowami śmieciowymi” tylko wzmocni te procesy.
Szarą strefę zmniejsza nieco rozwój płatności elektronicznych (choć działa to też w drugą stronę – hamując ten rozwój).
Drastyczne zmniejszenie jest możliwe dzięki likwidacji opodatkowania pracy oraz przyjęciu porozumienia społecznego, które promowałoby zasady etyki w gospodarce. 