- Szczegóły
- Kategoria: Wojna cywilizacji
Szanowny Panie Prezydencie,
W związku z pojawiającymi się w Unii Europejskiej głosami, nawołującymi do uzależnienia sposobu funkcjonowania Polski w strukturach europejskich od przyjęcia przez nas imigrantów z Afryki, uważamy, że należy powtórzyć referendum dotyczące akcesji do struktur UE. Nadchodzące wybory są doskonałą okazją do tego, by Polacy zdecydowali, czy chcą być członkami UE w sytuacji, gdy będzie to uwarunkowane budową w Polsce gett dla obcych nam kulturowo ludzi.
Warunki uczestnictwa jakie przedstawiono Polakom w roku 2003 zostają obecnie podważone1. Dotyczy to nie tylko przyjmowania przez Polskę odpowiedzialności za skutki wojennych konfliktów, które zostały wywoływane w interesie innych państw, ale także dążenie do dużo większej integracji politycznej z uwagi na kryzys w strefie euro. Dlatego ponowne otwarcie dyskusji na temat naszego uczestnictwa w UE jest konieczne. Pozwoli to ustalić w sposób demokratyczny skalę ustępstw, na jakie polskie władze mają mandat społeczny.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że:
1. Polska od roku 1989 prowadzi politykę integracji z „zachodem”, co w dużym stopniu determinuje nasze polityczne decyzje. Jednym z podjętych działań jest ograniczanie naturalnej współpracy Polski i Ukrainy2. Polityka ta doprowadziła do problemów po obu stronach wschodniej granicy, łagodzonych specjalnymi funduszami z UE (niestety nie dotyczy to Ukrainy, na której załamanie gospodarcze było jedną z przyczyn wojny). Groźba utraty tych funduszy wymaga przemyślenia na nowo naszej polityki i podliczenia zysków i strat – nie tylko finansową. Kampania referendalna byłaby do tego doskonałą okazją.
2. Utrwalanie i powiększanie dysproporcji rozwojowych poszczególnych subregionów UE stoi w jawnej sprzeczności z deklarowanymi celami polityki spójności. Mamy więc do czynienia albo ze skrajną niekompetencją, albo skrajnym zakłamaniem. Za tą drugą opcją mogą przemawiać podejmowane przez największe państwa UE decyzje, które nie tylko nie liczą się z interesami sąsiadów, ale wręcz im szkodzą. Do takich decyzji z pewnością należą plany rozbudowa rurociągu North Stream. W tej sytuacji odwoływanie się przez nich do „solidarności” jest zwykłą obłudą.
3. Polska jest obecnie państwem o stosunkowo niewielkich mniejszościach. Wynika to z naszej historii, w której wielokrotnie doświadczaliśmy wrogich działań ze strony mniejszości - wymierzonych nie tylko w interesy państwa, ale wręcz podważające jego niepodległy byt3. Nie wiadomo jakie będą dalsze losy „wojny cywilizacji”, którą wbrew błaganiom polskiego Papieża Jana Pawła II rozpętały mocarstw zachodu. Sprowadzanie do Polski potencjalnych wrogów godzi w naszą rację stanu. Przyjmowanie przez nasz kraj konsekwencji polityki wspomnianych mocarstw, bez ich rozliczenia, jest niesprawiedliwością na którą nie powinniśmy się godzić. Zastanawiające jest także to, że tej chwili wśród uchodźców przybywających do Europy dominują młodzi mężczyźni. Kto nam zagwarantuje, że nie jest to część obłudnej strategii inwazji fanatyków na Europę?
4. Przybywający do Europy uchodźcy wcale nie chcą przyjeżdżać do Polski. Przemieszczanie ich wbrew ich woli jest nawiązaniem do najgorszych tradycji europejskich. Tak robił Stalin i Hitler. Tragedia humanitarna jaka ma miejsce w północnej Afryce wymaga interwencji. Jednak jeśli mamy zaangażować się w pomoc tym krajom, to należy rozpocząć od ustalenia fundamentalnych przyczyn obecnego stanu rzeczy. Inaczej fala uchodźców będzie jedynie rosnąć i każda pomoc będzie traktowana jako zachęta dla innych. Potrzebna jest szczera dyskusja na temat przyczyn i możliwych środków zaradczych. Niezależnie od zainicjowania wspomnianego na wstępie referendum Pan Prezydent mógłby taką dyskusję zainicjować.
Jerzy Wawro
Zachęcam do poparcia powyższej petycji na stronie petycje.pl
Przypisy:
1Mówi o tym wprost Szef niemieckiej komisji parlamentarnej Elmar Brok http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/499314,pomysl-niemieckiego-polityka-uderza-w-polske-europosel-pis-to-polityczne-gangsterstwo.html, oraz cytowana przez niemieckie media szefowa MSW Austrii Johanna Mikl-Leitner (http://www.dw.com/pl/radykalna-propozycja-austrii-w-sprawie-uchodźców/a-18684213). Takie sugestie pojawiają się u czołowych niemieckich polityków.
2 Wystarczy przeanalizować dynamikę zmian udziału w PKB naszej wymiany handlowej z Ukrainą: Waldemar Kalita, Katarzyna Puchalska, Anna Barwińska-Małajowicz, „Ocena polsko-ukraińskiej wymiany handlowej z uwzględnieniem obszarów transgranicznych” https://www.ur.edu.pl/file/6541/07-Kalita,Puch,Barw.pdf
- Szczegóły
- Kategoria: Polemiki
Magazyn Forbes publikuje obszerny artykuł poświęcony pseudonauce. Autor zaczyna od ubolewań nad tym, że Amerykanie wierzą w pseudonaukowe bzdury. Pseudonauką są „twierdzenia, przekonania lub praktyki, które są przedstawiane jako naukowe ... ale nie ma dowodów na ich poparcie, ani sposobów ich wiarygodnego sprawdzenia”.
Po tym początku miałem nadzieję na krytyczną analizę współczesnej ekonomii – w końcu to magazyn o profilu biznesowym. Ale nie! Autor przywołuje publikację trójki naukowców na temat wiary Amerykanów w duchy, telepatię, postrzeganie pozazmysłowe, czary, astrologię, jasnowidzenie i komunikację ze zmarłymi. Trzy czwarte dorosłych Amerykanów wierzy w jedną z tych „bzdur”, a jedna trzecia aż w cztery.
Nieskuteczna okazuje się walka z nienaukowymi poglądami organizacji takich jak fundacja JREF (znana w Polsce z nagrody miliona dolarów dla każdego, kto posiada nadprzyrodzone zdolności).
Naukowcy postulują więc walkę z pseudonauką poprzez jej nauczanie w szkołach. Uczniowie mają dzięki temu zrozumieć różnicę między tezami naukowymi, pseudonaukowymi i paranormalnymi.
- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
Dlaczego Niemcy są dzisiaj potęgą gospodarczą, a Argentyna jest targana przez kryzysy? Obydwa te kraje były w roku 1946 w bardzo podobnej sytuacji. Problemem były masy ludzi, którzy nie mieli niczego (w Argentynie byli to głównie ubodzy emigranci, a w Niemczech przesiedleńcy ze Śląska i innych ziem utraconych w wyniku wojny). W obydwu państwach władzę przejęli ludzie, których pragnieniem było zapewnić społeczeństwu dobrobyt, ale rozwiązania oferowane przez komunizm były dla nich nie do zaakceptowania. W Niemczech był to Ludwig Erhard, a w Argentynie Juan Peron. Obydwaj działali z poparciem Kościoła Katolickiego.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko

Wystąpienie księdza Jacka Międlara na manifestacji narodowców spotkało się z ostrą reakcją redaktorów organu Michnika: Duchowny miał przemawiać pod flagą z celtyckim krzyżem, a w sprawie polityki imigracyjnej ma mieć zdanie inne niż papież Franciszek. „Gazeta Wyborcza”, równie subtelnie co w przypadku ks. Dariusza Oko, wzywa władze kościelne do zakneblowania duchownego. Jak zauważa serwis niezalezna.pl, w ramach kampanii przeciwko duchownemu dziennikarze „GW” dopuścili się manipulacji. Stwierdzenie „będą nas nazywali faszystami” przerobili na „nazywają nas faszystami”.
Jeśli ktoś wysłucha tego przemówienia, to doskonale rozumie, że manipulacje i epitety są nieodzowne. No bo co miał napisać bojownik „postępactwa”? Że ksiądz krzyczał „Bóg, honor i Ojczyzna”? Albo „ewangelia a nie koran”? A może chóralny śpiew „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród” miałby być dowodem na faszyzm?
Jak zwykle bywa, na hasło rzucone przez GW-no nagonka ruszyła. Na przykład w wiadomościach Polsatu spreparowano akt oskarżenia: księdza Międlara popiera ksiądz Kneblewski, a on to już na pewno jest faszysta i ksenofob. Wystarczy posłuchać.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Każdy czytelnik o konserwatywnych poglądach z pewnością doceni pióro Anny Kozickiej–Kołaczkowskiej. Jej komentarze w „Rzeczpospolitej” przypominają Rafała Ziemkiewicza w najlepszej formie. Oto przykładowy fragment komentarza do ostatnich wydarzeń w stolicy „Despekt, jaki znów spotkał tęczowy kicz, chętnie uznałabym za kolejny, widowiskowy happening artystyczny. Gdy wspomnę człowieczynę kultywującego publicznie seksualne ocieractwo o rzeźby sakralne, wyznam jednak, że zbyt mało było w nim obrazoburczości, która nobilituje szmirę na współczesną sztukę”.
Prosto i na temat. Tymczasem R. Ziemkiewicz wdaje się w niepotrzebne spory ze zboczeńcami, dla których nagle tęcza nabrała biblijnej symboliki, a uczestnicy Marszu Niepodległości to „bydło kur.y i prostactwo”.
Wracając do publicystki „Rzeczpospolitej”: niezmiernie ciekawe będą dalsze jej losy. Do najbliższych wyborów parlamentarnych zapewne jej redakcja będzie pracować nad odbudową wizerunku konserwatywnej gazety. Jeśli władzę przejmie PiS (co jest bardzo mało prawdopodobne), to nawet może koniunkturalnie „Rzepa” znów zostanie konserwatywną gazetą.