- Szczegóły
- Kategoria: Reformatoł
Pierwszy fragment książki Jerzego Wawro "REFORMATOŁ" (kolejne co 1-2 tygodni)
Wstęp
To nie jest książka o Leszku Balcerowiczu, choć on jest jej głównym bohaterem. Książka nie jest też w zamierzeniu próbą ukazania społecznego tła poprzez losy jednostki. To nie jest nowa „Kariera Nikodema Dyzmy” - choć spektakularna kariera Leszka Balcerowicza nie byłaby możliwa, gdyby nie tak zwane „elity” III RP. Może ktoś kiedyś sięgnie po ten temat i stworzy odpowiednie na jego miarę dzieło literackie. Niniejsza praca ma zgoła odmienne ambicje: ukazanie świata bez fikcji i opisanie prawdy której tak bardzo nam w życiu społecznym brakuje.
Leszek Balcerowicz to bez wątpienia jeden z jej największych autorytetów III RP, który „zna się” na gospodarce. To on przez lata nadawał ton „polskim przemianom”, a poważni ludzie z poważną miną martwili się, że jeśli zabraknie go we władzach III RP, to gospodarka się zawali. Obecnie jego dzieło chce kontynuować Ryszard Petru, który wzbudza zdumienie swą głupotą. Analiza działalności Leszka Balcerowicza skłania do wniosku, że obaj panowie są siebie warci. Ich społeczna ocena już się w zasadzie dokonała. Gdy Jarosław Kaczyński stwierdził1: „musimy odrzucić koncepcje szkodnika Balcerowicza” nikt specjalnie nie protestował. Jednak tej ocenie brak jest rzeczowego uzasadnienia. I ten brak postaram się w niniejszym dziele uzupełnić.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Londyńscy analitycy Bank of America Merrill Lynch bardzo optymistycznie oceniają perspektywy węgierskiej gospodarki. Przewidują wzrost w przyszłym roku na poziomie 2,6% PKB (inni analitycy przewidywali 1,5% wzrostu, a kwietniowe prognozy Orbana 2,0%).
„Głos Rosji” zwraca uwagę na najniższą od 40 lat inflację, która rzeczywiście w sytuacji wzrostu gospodarczego jest sukcesem (w Polsce obecny spadek inflacji jest raczej uważany za oznakę recesji).
Na blogu The Wall Street Journal pojawiła się analiza programu wsparcia osób, które wzięły kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich (na Węgrzech jest to relatywnie większy problem, niż w Polsce). Na ten cel ma zostać przeznaczona część rezerwy walutowej banku centralnego. Bezpieczeństwo tej operacji ma gwarantować Reguła Greenspana-Guidottiego, mówiąca że te rezerwy powinny być wyższe od krótkoterminowego zadłużenia kraju.
Nawiasem mówiąc w Polsce można by zgodnie z tą regułą wydać około połowy rezerw. Jednak Polska to nie Węgry. Każdy program wsparcia byłby z całą pewnością systemem kolejnych grabieży, a zgraja ekspertów dostałaby kociokwiku na samo wspomnienie takich pomysłów.
Tymczasem węgierska polityka finansowa opiera się na zupełnie innych założeniach. Czytaj więcej:
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Ciekawie prezentuje się porównanie poszczególnych państw pod względem ilości godzin pracy w roku i wieku emerytalnego (zob. wykres).
Absolutnymi rekordzistami są Meksykanie, którzy pracują dłużej niż mieszkańcy jakiegokolwiek kraju na świecie. Na drugim krańcu Francja, Belgia i Luksemburg. Najmniej godzin pracy w tygodniu mają Niemcy, Norwegowie i Holendrzy. Natomiast Polacy, Grecy i Węgrzy należą do najciężej pracujących, choć stosunkowo wcześnie przechodzimy na emeryturę. Jak to ma się do bogactwa tych krajów? Chyba dokładnie odwrotnie, niż należałoby się spodziewać. Trochę lepiej sprawa wygląda, gdy weźmiemy pod uwagę wzrost gospodarczy. Meksyk rzeczywiście rozwija się dynamicznie. Ale to bardziej zasługa posiadanych bogactw naturalnych (ropa), reform strukturalnych i bliskości rynku amerykańskiego, niż ciężkiej pracy.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Podsumowując rok 2014 Rafał Ziemkiewicz stwierdził, że dowiedzieliśmy się w nim o tym, że nie istnieje w Polsce opinia publiczna. Władza można w związku z tym robić co się jej podoba. Nawet ewidentne przestępstwa uchodzą jej na sucho. Dziennikarz miał na myśli aferę podsłuchową. Ale problem jest o wiele poważniejszy. Władza bez pytania o zgodę obywateli wybrała bizantyjski model rozwoju i konsekwentnie go realizuje. Model ten opiera się na podporządkowaniu obywateli państwu. Dobrobyt zaś zależy od pozycji w budowanej strukturze. Aktywność gospodarcza koncentruje się na wielkich inwestycjach. Starsi ludzie pamiętają takie działania w okresie komunizmu. Młodsi doświadczają na własnej skórze.
Oto kilka projektów „cywilizacyjnych”, które realizuje obecnie władza bez pytania społeczeństwa o zdanie:
1. Elektrownia jądrowa. PGE EJ1 to spółka celowa, powołana do budowy i eksploatacji elektrowni jądrowej. Utworzyła ją PGE, ale po 10 proc. udziałów będą w niej miały Tauron, Enea i KGHM. W 2015 r. PGE EJ1 planuje rozpocząć postępowanie zintegrowane – rodzaj złożonego przetargu, w którym ma być wyłonione konsorcjum firm, które będzie odpowiedzialne m.in. za wybór technologii, budowę, uruchomienie i finansowanie budowy elektrowni.
Zgodnie z obecnym harmonogramem projektu i planami rządu, przetarg powinien być rozstrzygnięty do końca 2016 r., a w 2017 r. rząd powinien formalnie podjąć zasadniczą decyzję co do budowy elektrowni jądrowej. Właściwa budowa pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r., a do końca 2024 r. miałby on zostać oddany do eksploatacji.
2. Program kosmiczny. (Chyba największą jego zaletą jest to, że ułatwi „absorpcję” unijnej pomocy bez porzucania bizancjum.
3. Modernizacja armii. Nie ma żadnej debaty na ten temat. Tylko ktoś taki jak minister od grubasów może sobie roić, że przy tej okazji nastąpi wielki rozwój polskiej nauki.
Społeczeństwo nie jest też informowane o wydarzeniach, które mogłyby podważyć sens budowy bizancjum. Nie wspomina się więc o tym, że donoszą, że po awarii elektrowni jądrowej na Ukrainie wzrost radiacji 16,3 razy przekroczył dopuszczalne normy (zob. http://www.zerohedge.com/news/2014-12-30/ukraine-hiding-huge-radiation-leak-largest-nuclear-power-plant-europe). Także o tym, że traktat o wolnym handlu zmierza szczęśliwie do finału można przeczytać na amerykańskich portalach, ale nie w polskiej prasie. Polskie media nie poświęcają temu uwagi, dbając jedynie po podsycanie wojny polsko-polskiej. Ta wojna ma znaczenie kluczowe. Bo po jednej stronie są lemingi, dla których ważne jest jedynie aby było fun i cool. Po drugiej zaś automatycznie ustawiani są wszyscy, którzy chcieliby zmiany obecnej polityki. Z miejsca okazują się malkontentami i wichrzycielami. Efektem jest bierność społeczeństwa.
Czytaj więcej: Jak brak opinii publicznej wpływa na gospodarkę
- Szczegóły
- Kategoria: Filozoficznie
W swym przesłaniu Pan Cogito mówi o potrzebie pokory: „strzeż się jednak dumy niepotrzebnej […] powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych”. Europę niszczą elity, które wierzą w to, że lepszych nie było. Przykłady są liczne i dobrze znane – choć niektóre analizy tego zjawiska (których przeglądu dokonuje blogerka elig) to zbyteczne dorabianie teorii do pospolitych ludzkich słabości.
Może więc dobrze, że w Polsce nie ma elit, a zamiast rzeczowej debaty mamy regularną pyskówkę? Organizatorzy jednej z nich ośmielili się zaprosić do udziału jednego z ostatnich polskich intelektualistów, Profesora Bogusława Wolniewicza (zapewne dlatego, że jest on znany z bezpardonowej krytyki lewactwa). Profesor zareagował w jedyny rozsądny sposób: demonstracyjnie opuścił studio. Gdyby autorzy programu znali jego poglądy na temat dialogu (nie prowadzi on do porozumienia, ale jest on możliwy pod warunkiem osiągnięcia wstępnego porozumienia), pewnie by go nie zaprosili.
Bogusław Wolniewicz jest tłumaczem dzieł Ludwiga Wittgensteina i znawcą jego filozofii. Może więc ten efektowny zwyczaj kończenia dyskusji jest nawiązaniem do zachowania Wittgensteina?
Karl Popper opisuje zdarzenie, które miało miejsce w Cambridge równo 70 lat temu1: Wittgenstein „nerwowo bawił się pogrzebaczem", którym wymachiwał „niczym dyrygent batutą dla podkreślenia swych twierdzeń", a kiedy wyłoniła się kwestia zasad moralnych, Wittgenstein wezwał Poppera, aby ten podał jakiś ich przykład. „Odpowiedziałem: „Nie grozić pogrzebaczami zaproszonym prelegentom”. W następstwie tego rozwścieczony Wittgenstein odrzucił pogrzebacz i wypadł jak burza z sali, trzaskając za sobą drzwiami.
Czytaj więcej: Głównym problemem ludzkości jest pycha uczonych