- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Jak donosi Bloomberg - jeden z najpoważniejszych portali finansistów, „rosyjski Zuckerberg” musiał zmienić zdanie co do możliwości rozwoju w Rosji. Jego portal vk.com, który ma w Rosji więcej użytkowników niż Facebook, przejęli ludzie Kremla. W polskim tłumaczeniu już sam tytuł woła dramatycznie: „"Rosyjski Zuckerberg" Paweł Durow zmuszony do emigracji”:
We wtorek Techcrunchopublikował fragmenty mailowej korespondencji z Durowem. – Jestem poza Rosją i nie mam zamiaru wracać – zadeklarował założyciel VKontakte. – Niestety, państwo nie jest w tym momencie kompatybilne z internetowym biznesem Obawiam się, że od mojej decyzji nie ma odwrotu, nie po tym jak publicznie odmówiłem współpracy z władzami, które nie mogą mnie tolerować – dodał.
Durow mówił, odnosząc się do swoich ostatnich skarg, że jakodyrektor generalny VKontakte, odmówił rosyjskim służbom specjalnym dostępu do osobistych danych ukraińskich aktywistów, którzy prowadzili grupowe profile na portalu społecznościowym. Durow powiedział, że decyzja kosztowała go utratę 12 proc. przedsiębiorstwa, które teraz jest w rękach Aliszera Usmanowa, najbogatszego człowieka w Rosji. Należący do Usmanowa Mail.ru obecnie kontroluje VKontakte.
No po prostu zgroza!
Obrońcy wolnego internetu już organizują krucjatę przeciw Putinowi, która pod wodzą Pawła Kowala odbije sieć z rąk „cara” Putina!!!!
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Od 1 stycznia zmianie ulega w Polsce płaca minimalna. Zostaje ona podwyższona do 1750 zł brutto. Jak zwykle przy tej okazji odbywa się rytualne utyskiwanie związkowców, że zbyt mało oraz ostrzeganie przedstawicieli lobbystów biznesowych, że to „podroży koszty pracy”. Liberałowie zaś mogą znów biadolić, że państwo wtrąca się do stosunków między pracodawcą i pracownikiem. Bo przecież mogłoby być tak jak w Bangladeszu. Nawiasem mówiąc – za pierwszą tego typu regulację uznaje się dekret Edwarda III z roku 1349, który po wyludnieniu spowodowanym epidemią wprowadził pracę maksymalną!
Polacy bez wątpienia zarabiają zbyt mało. Z drugiej strony znaczące podwyżki wynagrodzeń uczyniłyby wiele firm nierentownymi w obecnych warunkach. Czy ten problem da się rozwiązać przy użyciu mechanizmów rynkowych, albo regulacji wynagrodzeń przez państwo? Bardzo wątpliwe. Potrzebna jest zmiana całego ładu gospodarczego. Należy uwzględnić osobowy charakter pracy i poza-finansowe jej aspekty (zob. ważną monografię Czesław Strzeszewski, "Praca ludzka").
Sama pensja – choć niezbędna – nie jest najważniejsza. Istnieje wiele sposobów na zapewnienie pracownikom satysfakcji z pracy i poczucie uczestnictwa („praca na swoim”). Na przykład może to być partycypacja pracownicza, czy franczyza. Bez wątpienia mają też rację przedstawiciele lewicy, którzy twierdzą, że żadne okoliczności nie upoważniają do ignorowania rzeczywistych, niezbędnych nakładów, jakie musi ponieść pracownik, aby utrzymać siebie i swoją rodzinę…
Jednak w odgórnych regulacjach nie zawsze udaje się osiągnąć to co słuszne. Płaca minimalna jest parametrem, który wpływa na ceny i koszty w całej gospodarce. Przykład Grecji pokazuje, że istnieje niebezpieczeństwo zniszczenia w ten sposób całej gospodarki.
Polska płaca minimalna należy do najniższych na świecie.
Zarabiamy mniej, niż mieszkańcy pogrążonych w kryzysie Grecji i Portugalii. Ale to nie jest wystarczający argument do gwałtownych zmian. Płaca minimalna powinna być wnioskiem z poważnych analiz. Gdyby w Polsce panował konsensus co do kierunków rozwoju (ładu gospodarczego), każdy rozumiałby, że płaca minimalna powinna zmierzać ku słusznemu wynagrodzeniu (za które można utrzymać rodzinę), a jeśli jest zbyt niska – to dlatego, że na to nie pozwala stan gospodarki. Na taką ocenę mogli sobie jednak pozwolić „reformatorzy” z lat 90-tych (co nie znaczy, że się tym przejmowali), ale nie obecni propagandyści sukcesu.
Początkiem uzdrowienia jest rozpoznanie choroby.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Niezwykle interesująca rozmowa na temat euro odbyła się wczoraj na antenie Radia Maryja (i telewizji Trwam):
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/warto-miec-polska-walute/
Pomimo nieznośnego przerywania przez prowadzącego wypowiedzi w pół zdania, udało się przestawić wszystkie szanse i zagrożenia. Gośćmi audycji byli dr Gabriela Masłowska i
dr hab. Eryk Łon. Oboje byli zgodni, że przyjęcie euro nie przynosi spodziewanych korzyści, a warunkiem wstępnym powinno być osiągnięcie „konwergencji realnej” – czyli zrównanie się poziomu dochodów Polski i krajów strefy euro. Eryk Łon powoływał się na swoje analizy wykonane na zlecenie NBP (o jednoznacznym tytule „Dlaczego Polska nie powinna
wchodzić do strefy euro?”). Do podobnych wniosków dochodzi profesor Andrzej Kaźmierczak (zob. „Wprowadzenieeuro w Polsce –za i przeciw”). Bardziej neutralne stanowisko wynika z analizy przygotowanej przez „Instytut Misesa”. Zdaniem autorów euro mogłoby przynieść wiele korzyści, ale w warunkach większej wolności gospodarczej. Niestety, strefa euro w dużej mierze nie spełnia tych wymagań i razem z przyjęciem euro państwa członkowskie strefy godzą się na wzmożoną regulację działań gospodarczych i uzależniają swój dobrobyt od dobrej woli urzędników z Frankfurtu i Brukseli.
Podobny wniosek wynika z komentarzy Eryka Łona, który nazwał to wprost utratą suwerenności. Bank centralny jest bowiem organem władzy, mającym prerogatywy emisji pieniądza. Po przyjęciu euro te uprawnienia przejmuje EBC. Przypomniano także artykuł zwolenników euro: Andrzeja S. Bratkowskiego i Jacka Rostowskiego pod tytułem „Suwerenność czy unia monetarna?”. Autorzy doskonale rozumieją, że przyjęcie euro, to utrata suwerenności (przypadek Grecji powinien wszystkim to unaocznić). Ale po co kosmopolitom suwerenność?
- Szczegóły
- Kategoria: Filozoficznie
Jest oczywiste, że pragniemy wiedzy niesprzecznej. Wiedza sprzeczna nie jest bowiem żadną wiedzą, skoro przeczy temu co sama kiedy indziej twierdzi (*).
Dobrze, że autor tych słów, wybitny polski logik Andrzej Grzegorczyk nie dożył dzisiejszych czasów. Dzisiaj dowiadujemy się, że są w naszym państwie osoby, dla których logika nie ma znaczenia. Oni są bowiem „niezależni”. Ta ich niezależność oznacza niestety pogardę dla prawdy.
Cóż to jest prawda?
Chrystus rzekł do Piłata, ż przyszedł na świat dać świadectwo prawdzie. Piłat – przedstawiciel potężnego cesarstwa – miał prawo wątpić w sens prawdy. Wydawało się wówczas, że siła polityczna i militarna jest potężniejsza od prawdy. Jednak prawda zatriumfowała. Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi i wiemy dość dobrze co to jest prawda. Nie może więc być żadnego usprawiedliwienia dla głupoty. Nie wolno nam umywać rąk.
Prawdę wyrażamy w zdaniach języka opisujących pewną rzeczywistość. Te zdania nie mogą sobie przeczyć. Nie możemy twierdzić, że coś istnieje i równocześnie nie istnieje. Ta zasada niesprzeczności od czasów Arystotelesa jest uznawana za fundamentalną (choć Janowi Woleńskiemu się wydaje, że jest ona kwestionowana). Dla każdego zdania istotne jest jego znaczenie, czyli semantyka. Zdania o świecie odnoszą się do rzeczywistości. Dzięki polskim logikom rozumiemy, że tak naprawdę dysponujemy jedynie opisem (modelem) rzeczywistości, a prawdziwość większości zdań rozważamy w odniesieniu do tego opisu (posługując się metajęzykiem).
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
Niektórym ludziom nie mieści się w głowie to, że list części rodzin w sprawie pomnika katyńskiego, po którym nastąpiła zmiana stanowiska polityków PO w tej sprawie powstał w Kancelarii Prezydenta! Podobnie trudno pomieścić w głowie to, że przedstawiciel tejże kancelarii Tomasz Nałęcz, który bronił niedawno idei postawienia sowietom pomnika w Ossowie, nagle oświadczył, że żaden kraj nie stawia pomników najeźdźcom (zapomniał dodać, że żaden poza Polską?). Niektórym także nie mieści się w głowie, że państwo uczciło wojskowymi honorami pamięć stalinowskiego oprawcy. Samemu ministrowi Siemioniukowi jest wstyd. Nie wiadomo dlaczego. Gazety Wyborczej nie czyta, czy co? A może nie chce należeć do elity, której wstyd być Polakiem? Po tym, jak z honorami pochowano Jaruzelskiego, nie ma się co oburzać na pogrzeby pomniejszych drani. Taki trynd. Ponoć mają karać „winnych” - to dopiero wstyd.....
Jacek Kaczmarski to przewidział:
Kary nie będzie dla przeciętnych drani,
A lud ofiary złoży nadaremnie.
Morderców będą grzebać z honorami
Na bruku ulic nędza się wylęgnie.
Pomimo wszystko świat trwać będzie nadal —
W Słońce i Kłamstwo wierzą ludzie prości.
Niedostrzegalna szerzy się zagłada,
A wszystkie ręce lśnią aż od czystości.
[…]
Nieistniejące w milczeniu narasta,
Aż prezydenci i gwiazd korce bledną,
Coś się na pewno wydarzy — to jasne,
Ale nam wtedy będzie wszystko jedno.
Podobnie pisał Herbert:
oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
[…]
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
Polacy uchodzą za ludzi niegłupich. Kształcimy świetnych fachowców z wielu dziedzin. Niektórzy uważają, że to kwestia systemu kształcenia. Chyba niezupełnie. Po prostu mieszkając w Polsce trzeba mieć odpowiednio wielki łeb, aby to wszystko pomieścić.....
