- Szczegóły
- Kategoria: Reformatoł
Leszek Balcerowicz uznał ostatnio, że krytyka kierowana pod jego adresem, to „nienawistne brednie”. Czy rzeczywiście w ocenie jego dorobku górę biorą emocje? Czy potrafimy w sposób obiektywny i jednoznaczny ocenić „transformację ustrojową” i powstałą dzięki niej 3RP?
Ilu ekonomistów tyle opinii
Polscy ekonomiści początku doskonale wiedzieli tak zwany plan Balcerowicza opiera się kłamstwie i jest szkodliwy dla gospodarki.
Na początku grudnia 1989 roku (a więc jeszcze przed ogłoszeniem „planu” odbyło się otwarte zebranie „Solidarności” Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. Spotkanie rozpoczął profesor Jan Dziewulski1. Mówił między innymi o tym skąd naprawdę bierze się inflacja: Wszystko w gospodarce robią ludzie, a nie „żelazne prawa” o nadprzyrodzonym charakterze, inflację także, chociaż wydaje się ona sama nakręcać. Główna rola przypada tu rządowi. Wszyscyśmy widzieli, jak – po niepowodzeniu wielkiej operacji cenowo-dochodowej, po której upadł rząd Messnera – robił inflację rząd Rakowskiego (starając się przy tym zrzucić odpowiedzialność na przedsiębiorstwa i społeczeństwo). Obecni kierownicy naszej gospodarki czynią to samo, ale na nieporównanie większą skalę, zasadniczo w ten sam sposób, choć z pewnymi nowymi (nie własnymi zresztą) pomysłami, ufni w osłonę w postaci zaufania społeczeństwa do „Solidarności”.
Mówił też wprost o tym jaki jest sens takiego działania:
Społeczny sens inflacji polega na ogół – jak wiadomo – na redystrybucji dochodu narodowego za pomocą nadmiernej emisji pieniądza papierowego. Ekipa Balcerowicza nie ukrywa, jaka ma być ta redystrybucja. Najbogatsze warstwy ludności mają być w pewnej mierze chronione (na przykład jako podatnicy), prócz tego będą miały możliwość obrony i wzrostu dochodów jako prywatni przedsiębiorcy bądź udziałowcy spółek różnego rodzaju. W ten właśnie sposób nowa klasa powinna zostać wyselekcjonowana i zdać egzamin z przedsiębiorczości.
Najbiedniejsi, niezaradni, popadną w nędzę. Minister Kuroń wręcz wyspecjalizował się w tłumaczeniu ludziom, że jest to nieuchronny, konieczny koszt przebudowy. Rząd solidarnościowy musi, niestety, doprowadzić wiele rodzin do nędzy, ale też postara się umożliwić im wegetację.
Tymczasem w mediach prezentowano kłamliwy obraz sytuacji, zapewniając że kilka miesięcy zaciskania pasa pozwoli nam zbudować kapitalizm, który z kolei wszystkim zapewni dobrobyt.
- Szczegóły
- Kategoria: Filozoficznie
Jest oczywiste, że pragniemy wiedzy niesprzecznej. Wiedza sprzeczna nie jest bowiem żadną wiedzą, skoro przeczy temu co sama kiedy indziej twierdzi (*).
Dobrze, że autor tych słów, wybitny polski logik Andrzej Grzegorczyk nie dożył dzisiejszych czasów. Dzisiaj dowiadujemy się, że są w naszym państwie osoby, dla których logika nie ma znaczenia. Oni są bowiem „niezależni”. Ta ich niezależność oznacza niestety pogardę dla prawdy.
Cóż to jest prawda?
Chrystus rzekł do Piłata, ż przyszedł na świat dać świadectwo prawdzie. Piłat – przedstawiciel potężnego cesarstwa – miał prawo wątpić w sens prawdy. Wydawało się wówczas, że siła polityczna i militarna jest potężniejsza od prawdy. Jednak prawda zatriumfowała. Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi i wiemy dość dobrze co to jest prawda. Nie może więc być żadnego usprawiedliwienia dla głupoty. Nie wolno nam umywać rąk.
Prawdę wyrażamy w zdaniach języka opisujących pewną rzeczywistość. Te zdania nie mogą sobie przeczyć. Nie możemy twierdzić, że coś istnieje i równocześnie nie istnieje. Ta zasada niesprzeczności od czasów Arystotelesa jest uznawana za fundamentalną (choć Janowi Woleńskiemu się wydaje, że jest ona kwestionowana). Dla każdego zdania istotne jest jego znaczenie, czyli semantyka. Zdania o świecie odnoszą się do rzeczywistości. Dzięki polskim logikom rozumiemy, że tak naprawdę dysponujemy jedynie opisem (modelem) rzeczywistości, a prawdziwość większości zdań rozważamy w odniesieniu do tego opisu (posługując się metajęzykiem).
- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Pokolenie ludzi urodzonych w latach 1980-1995 określane jest niekiedy mianem Millennials. To ich dążenia, przyzwyczajenia i umiejętności zdecydują o kierunku rozwoju ludzkości. Nie jest to dobra wiadomość dla bankierów. Okazuje się bowiem, że aż 49% Millennials w USA jest gotowa zrezygnować z usług bankowych na rzecz internetowych usług finansowych. Usługi takie rozwijają między innymi Google oraz Apple. Banki oczywiście nie zamierzają przyglądać się temu bezczynnie i także zamierzają poszerzać swoją ofertę internetową.
- Szczegóły
- Kategoria: Wybór Ukrainy
Na Ukrainie nadal kwitnie korupcja. Tymczasem ograniczenie korupcji jest warunkiem programu ratunkowego MFW (wartego 40 mld dolarów). Według danych Transparency International za rok 2015 Ukraina jest postrzegana jako jeden z najbardziej skorumpowanych państw świata (130 miejsce – dla porównania Polska 30 miejsce).
Z tego powodu pracujący dla ukraińskiego rządu Litwin Aivaras Abromavicius chce zrezygnować ze stanowiska Minister rozwoju gospodarczego i handlu: „Ja i mój zespół nie zamierzamy być przykrywką dla jawnej korupcji oraz kukiełkami tych, którzy chcą sprawować kontrolę nad publicznymi pieniędzmi w stylu starego reżimu”. Po tej deklaracji nastąpił gwałtowny spadek wartości ukraińskich obligacji:
O wiele gorsze jest jednak to, że Ukraińcy tracą nadzieję na pozytywne zmiany i nowy wybuch społecznego niezadowolenia może jeszcze bardziej pogrążyć ten kraj.
- Szczegóły
- Kategoria: Konserwatywna Polska
Być może traktat CETA jest tylko potwierdzeniem stanu faktycznego i suwerenna Polska jest tylko mitem. Jeśli jednak brać na poważnie zapewnienia rządzących Polską, to jest inaczej. Wówczas ten traktat nabiera zupełnie innego znaczenia i można go porównać do traktatów rozbiorowych. Tak jak na przełomie XVIII i XIX wieku, po CETA nastąpią zapewne następne działania – aż do całkowitej utraty suwerenności.
Ta analogia może się wydawać przesadzona jedynie komuś, kto się naczytał opowiastek o Międzymorzu i patrzy na świat przez pryzmat przeszłości: gdy to własne wojska i zarządzanie własnym terytorium przesądzały o niepodległości. Nowoczesne podboje rzadko przybierają postać militarnego konfliktu, a terytorium nie jest najcenniejszym zasobem grabionego kraju.
Takim cennym zasobem jest na przykład najbardziej aktywna i zdolna część społeczeństwa. Polska utraciła wskutek 25 lat takiej grabieży po 1989 roku miliony swoich obywateli. Jeśli wziąć załamanie się trendów demograficznych – to można stwierdzić, że zamiast 50-cio milionowego prężnego społeczeństwa, mamy 38-mio milionowe społeczeństwo stojącego na skraju demograficznej katastrofy. To jest efekt najbardziej widoczny i mierzalny. Do tego trzeba dodać utratę gospodarczej suwerenności, upadek kultury i nauki oraz rozkład systemu politycznego.
Podjęte przez obecny rząd reformy obudziły nadzieję – łudzimy się tak jak kiedyś nasi przodkowie kibicujący Kościuszce i Napoleonowi. Otrzeźwienie może nastąpić, gdy zauważymy – że ostro kłócące się ze sobą strony politycznego sporu są zadziwiająco zgodne, gdy w grę wchodzi interes wielkich korporacji. Tak było w kwestii kredytów frankowych i tak jest w sprawie traktatów o wolnym handlu (w tym samym kierunku zmierzają też plany wprowadzenia obligacji społecznych).
Politycy koalicji potrafią ostro i po imieniu nazywać działania współczesnych „targowiczan”. Ale nie idą za tym żadne działania – nawet w przypadkach ewidentnej zdrady stanu. Czy aby na pewno wynika to wyłącznie z obawy przed zaostrzaniem konfliktu? A może to wszystko jest tylko teatrem dla gawiedzi?