- Szczegóły
- Kategoria: Społeczeństwo sieci
Banki zamykają konta używane do handlu bitcoinem! Na podstawie podejrzeń, że to może być nielegalne. Czyli już nie ma według nich zasady, że co nie jest jasno zabronione, to jest dozwolone? Teraz muszą na wszystko być jasne przepisy? Wróciliśmy więc pod tym względem do czasów komuny.
Dziennik Internautów zwrócił się do Ministerstwa Finansów z prośbą o komentarz. Odpowiedź nie pozostawia wątpliwości:
Odpowiadając na Pana pytanie, uprzejmie informujemy, że funkcjonowanie oraz obrót „walutami” wirtualnymi na terenie Polski nie narusza prawa krajowego ani prawa unijnego, nie jest zatem nielegalne. Funkcjonowanie „walut” wirtualnych w obrocie nie podlega również szczególnej reglamentacji ani nie podlega nadzorowi żadnej instytucji, co może generować określone rodzaje ryzyk dla użytkowników walut wirtualnych.
Przy okazji ministerstwo zwraca uwagę na wady bitcoina, które sprawiają, że nie jest to środek płatniczy. Są to braki:
-
powszechnej akceptowalności
-
wymienialności
-
nie mają statusu waluty, nie mogą więc być uznane za jednostkę pieniężną.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Kwestia upadłości konsumenckiej wraca regularnie przed każdymi wyborami. Tym razem chyba rzeczywiście może dojść do wprowadzenia przepisów ułatwiającym „drugi start”. Sejm uchwalił nowelizację Prawa upadłościowego i naprawczego, reformującą postępowanie upadłościowe w tzw. upadłości konsumenckiej. Sejm postanowił zmienić prawo, by osoby które popadły w nadmierne zadłużenie miały realne szanse na ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Złagodzone zostaną warunki uprawniające do ogłoszenia upadłości. Co więcej brak środków na pokrycie kosztów postępowania nie będzie już przeszkodą we wszczęcia postępowania, co pozwoli na korzystanie z prawa do upadłości osobom szczególnie ubogim. Dodatkowo obniżona została opłata od wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej z kwoty 200 zł do 30 zł. Oczywiście bankierzy już alarmują, że koszty upadłości konsumenckiej spadna na klientow(tak jakby jakiekolwiek koszty banków spadały na kogoś innego).
Wśród osób, które mogą skorzystać z takich rozwiązań są takie, które świadomie zadłużyły się ponad miarę i takie, które uległy „modzie” na kredyty we frankach szwajcarskich.
Jak słusznie zauważa na łamach „Rzeczpospolitej” Grażyna Błaszczak, zadłużanie ponad miarę i branie kredytów frankowych to dwie różne sprawy. Jednak w obu przypadkach to nie tylko klienci powinni się borykać z konsekwencjami takich zobowiązań.
- Szczegóły
- Kategoria: Krótko
W dalekiej Brazylii odbyły się w niedzielę wybory prezydenckie. Wbrew pozorom, ich przebieg może być bardzo interesujący także dla Polski. W tym kraju od 2002 roku rządzi Partia Pracujących (PT) z obecną panią prezydent Dilmą Rousseff. Drugą siłą polityczną jest Partia Socjaldemokracji Brazylijskiej (PSDB). Nieoczekiwanie przed wyborami rosło znacząco w sondażach poparcie dla Mariny Silvy z Brazylijskiej Partii Socjalistycznej (PSB). Prezentowano ją jako „trzecią drogę”. Takie określenie jest jednak mylące, gdyż ona nie miała programu alternatywnego zarówno dla socjalizmu jak i kapitalizmu. Miała to być tylko alternatywa między PT i PSDB. Jednym z najważniejszych obszarów zapowiadanych przez Silvę zmian była polityka zagraniczna. Pod rządami Rousseff Brazylia zacieśniła współpracę z krajami, w których rządzi lewica, jak Ekwador, Boliwia, Wenezuela a nawet Kuba. Brazylia była głównym orędownikiem przyjęcia Wenezueli do gospodarczej organizacji Mercosur. Prezydent Rousseff skorzystała z zaproszenia kubańskiego prezydenta Raula Castro na ceremonię przecięcia otwarcia portu w Mariel, a co gorsza odrzuciła zaproszenie do złożenia oficjalnej wizyty w USA (w proteście przeciw szpiegowaniu przez NSA).
Silva obiecywała, że to wszystko się zmieni i znów nastąpi zbliżenie z USA i UE. Co na to Brazylijczycy? Chyba jednak nie chcą wrócić do roli "amerykańskiej strefy wpływów".
Rousseff (PT): 41,48 proc. głosów, Neves (PSDB) 33,68% Marina Silva (PSB) 21,29%.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Już słychać dzwonki alarmowe. Informują o tym już nie tylko tropiące spiski portale, krytycy obecnego systemu i zwolennicy alternatywnych rozwiązań ekonomicznych. Tej tematyce został poświęcony najnowszy numer renomowanego magazynu The Economist.com. Powszechna staje się wiedza, która dotąd była zarezerwowana jedynie dla elity władzy (która dysponuje sztabami ekspertów, analizujących dane zawarte w raportach MFW i Banku Rozrachunków Międzynarodowych). Podstawy dominacji dolara są według autorów kruche, a alternatywne rozwiązania wadliwe. Paradoksalnie największym problemem dolara jest jego rosnące znaczenie. Amerykańskie fundusze zarządzają 55% aktywów świata, w porównaniu z 44% dziesięć lat temu. Dolar jest podstawą wymiany handlowej w 60% światowej gospodarki. Jednocześnie rośnie przepaść między dominacją finansową USA i siłą ekonomiczną amerykańskiej gospodarki. Dlatego koszty dominacji dolara przeważają nad korzyściami. Wahania koniunktury gospodarki amerykańskiej przekładają się bowiem z wielką siłą na perturbacje na rynkach finansowych całego świata. Wszyscy zdają sobie też sprawę z tego, że rośnie ryzyko następnego kryzysu na skalę większą nawet niż ten z roku 2008. Równocześnie nie będzie możliwości powtórzenia bezprecedensowego „programu ratunkowego”. FED nie pospieszy na ratunek, bo skala interwencji musiałaby być niewyobrażalna, a już teraz jego funkcja stabilizująca jest problematyczna. Problem instrumentów pochodnych narasta lawinowo. Rosnąca masa pieniądza musi w coś być inwestowana. Tymczasem wiele państw z różnych powodów wycofuje się z trzymania swych oszczędności w amerykańskich (i nie tylko) obligacjach. Oczywiście w czołówce tego procesu są najwięksi wierzyciele: Chiny, Tajwan, Norwegia, Rosja i Brazylia. Rezerwy Chiny spadły z $ 1.317 biliona listopadzie 2013 do $ 1.241 bilionów dolarów na koniec ubiegłego roku. Ale prawdziwa wyprzedaż zaczęła się w sierpniu – gdy kłopoty zaczął mieć juan. Rosja pozbyła się obligacji wartych $ 32.8 mld, Norwegia, $ 18.3 mld a Tajwan $ 6.8 mld.
- Szczegóły
- Kategoria: Monitor gospodarczy
Miasto Detroit ogłosiło bankructwo. Miasto ma 18,5mld USD długu. Złożenie wniosku upadłościowego to forma obrony miasta przed wierzycielami. Przed miesiącem 'menadżer ratunkowy' Detroit ostrzegał, że w razie impasu w negocjacjach, miasto wystąpi o ochronę.
To największe bankructwo miasta w historii USA. Przy tej okazji przypomniano prezydentowi Obamie, że obiecał w kampanii wyborczej nie dopuścić do bankructwa Detroit (choć Prezydent miał na myśli wówczas zlokalizowany tam przemysł samochodowy). O dramacie tego miasta może świadczyć także to, że można w nim kupić dom za cenę od $39 do $500 (portal businessinsider.com opublikował zdjęcia 15 takich domów).